Ostatnią reprezentacją kraju, która może uratować honor polskiej piłki na arenie międzynarodowej jest kadra Dolnego Śląska. Podopieczni selekcjonera Jacka Kołodziejczyka wygranym spotkaniem ze szwajcarskim kantonem Vaud, zainaugurowali swoje zmagania na turnieju UEFA Regions’ CUP, rozgrywanym w tym roku na obiektach w San Marino. Chcąc zapewnić sobie miejsce w finałach turnieju, reprezentanci IV i III- ligowych klubów z Dolnego Śląska, nie posiadający w przeszłości profesjonalnych kontraktów (jest to jeden z warunków uczestnictwa w czempionacie), najpierw zwyciężyli w eliminacjach krajowych, okazując się najlepszym województwem na mapie Polski, a następnie, pokonując Kazachstan przypieczętowali ostateczny awans.
Osiem drużyn, które również zapewniły sobie grę na obiektach San Marino, zostały podzielone na dwie grupy. Biało-Czerwoni trafili do grupy B, wraz z fińskim Lansi-Vantaan, chorwacką Rijeką i szwajcarskim kantonem Vaud. W pierwszym meczu Dolnoślązacy pokonali Szwajcarów 1:0 po trafieniu Kamila Olka z 38. minuty.
Reprezentacja Dolnego Śląska po golu Kamila Olka pokonała 1:0 szwajcarski Vaud w meczu pierwszej kolejki fazy grupowej turnieju finałowego UEFA #RegionsCup! 👏
— PZPN (@pzpn_pl) June 23, 2025
Więcej 👉 https://t.co/IUMwZczw7X
📸 @DolZPN pic.twitter.com/VFgiY2DCGA
Prezes Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej – Łukasz Czajkowski nie ukrywa, że absolutnym priorytetem jest zapewnienie sobie trzeciego tytułu Mistrzostw Europy Regionów, po triumfach w 2007 i 2019 roku. -Zawodnicy wiedzą, że jeśli wygrają w finale, Dolny Śląsk jako trzykrotny triumfator turnieju UEFA Regions’ CUP zostanie najbardziej utytułowanym regionem w Europie, stawka jest więc honorowa – mówił w rozmowie z naszym portalem.
Głowę Dolnośląskiej piłki szczegółowo wypytaliśmy o kulisy zgrupowania i jego organizację (jak się okazuje, zbliżoną do najważniejszych kadr w kraju), odczucia zawodników cieszących się futbolem raczej „po godzinach” czy chociażby obecność skautów na obiektach. Było też o patronacie finansowym PZPN-u i tym, na jakiej podstawie desygnowane są powołania na „wielki turniej” amatorów.
Zapraszamy!
***
Wyjazd na Mistrzostwa UEFA Regions’, to przede wszystkim kapitalna szansa dla zawodników, cieszących się futbolem „po godzinach”. W końcu nie każdemu jest dane reprezentować kraj z orzełkiem na piersi, a to jednak szczególne wyróżnienie.
Warto zaznaczyć na wstępie, że nasza kadra dzieli się na dwie grupy – zawodników bardziej doświadczonych i tych wkraczających dopiero w seniorski futbol. Dla pierwszych z wymienionych powołanie na „wielki turniej” to przede wszystkim odskocznia od codzienności – chociażby życia zawodowego, które łączą ze sportem, ale też wielkie wyróżnienie, jakim jest rzecz jasna reprezentowanie swojego kraju na arenie międzynarodowej. To pozwala wypełnić im te cele, których z różnych przyczyn nie udało się zrealizować w przeszłości. Aczkolwiek trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że reprezentowanie Polski w takim wymiarze wiąże się szeregiem wyrzeczeń i wyzwań. W końcu sztuką jest pogodzić życie prywatne i zawodowe z wyjazdami na eliminacje krajowe, następnie międzynarodowe, a w konsekwencji finały. „Starsi” reprezentanci przebywają wówczas na urlopach bezpłatnych, lecz gdyby nie przychylność pracodawców, klubów, a w szczególności rodzin, skonstruowanie kadry na turniej byłoby zwyczajnie niemożliwe.
Jeżeli chodzi o drugą grupę zawodników, zaczynających dopiero swoją przygodę z futbolem seniorskim na poziomie III lub IV ligi, to dla nich jest to wymarzona okazja na to, by zasmakować futbolu międzynarodowego z nadzieją, że taki turniej okaże się trampoliną do przeskoczenia na wyższe szczeble w kraju. Chociażby Kacper Bieńkowski ze Ślęzy Wrocław, który powiedział, że celuje w Ligę Mistrzów i kluby zagraniczne ma okazję, by faktycznie się tutaj pokazać.
Czyli paradoksalnie UEFA Regions’ CUP, to nadal szansa na otrzymanie profesjonalnego kontraktu?
Na pewno z automatu można przywołać w tym momencie przykłady Janusza Gola i Arkadiusza Piecha, dla których triumf w 2007 roku faktycznie okazał się szansą na wypłynięcie na szersze wody. Nie zapominajmy przy tym, że realia polskiej piłki względem tamtych lat mocno się zmieniły. Teraz chociażby proces rekrutacji zdolnych piłkarzy do akademii odbywa się na znacznie wcześniejszym etapie. Myślę, że ta kadra przede wszystkim jest dla zawodników, którzy w wieku nastoletnim nie wyróżniali się specjalnie, a swój potencjał rozwijają nieco później, niż pozostali. Możliwość gry na takiej imprezie bardzo wzbogaca bagaż doświadczeń, przez co młodzi piłkarze mają znacznie większe szanse na wspinanie się po przysłowiowych szczeblach ligowych.
Na trybunach obiektów, na których gracie da się zauważyć skautów?
Oficjalnie nie mamy takich informacji, natomiast sądzę, że z czystej ciekawości i potencjalnej możliwości dostrzeżenia kogoś ciekawego, pojawiają się na obiektach, a przynajmniej śledzą transmisje. Zawsze można kogoś „wyłowić”.
Warto porozmawiać również szerzej o organizacji zgrupowania w San Marino. Odnoszę wrażenie, że pomimo tego, iż naczelną ideą turnieju jest promocja futbolu amatorskiego, to zgrupowanie opiera się na profesjonalnym zapleczu, zbliżonym do najważniejszych drużyn narodowych w naszym kraju.
Uważam, że jeśli chodzi o przygotowanie zgrupowania, spokojnie możemy aspirować do profesjonalnego poziomu. Zawodnicy mają zapewnione wszystko to, co pozwoli im skupić się wyłącznie na rzemiośle boiskowym. Od dwóch fizjoterapeutów, przez wnikliwie analizy sztabu szkoleniowego i wsparcie medyczne, aż po odnowę biologiczną, której nie powstydziłaby się chociażby kadra U-21. Organizacyjnie stoimy na bardzo wysokim poziomie.
Domyślam się więc, że kluczową rolę w tym aspekcie odgrywa patronat finansowy PZPN. Jak rozkładają się koszty organizacji zgrupowania?
Od lat Polski Związek Piłki Nożnej wspiera organizację zgrupowań, tak samo było i tym razem. Wiąże się to z wysokimi kosztami, z których część pokrywa UEFA, część wspominany PZPN, a także my jako Dolnośląski Związek inwestujemy w organizację swoje fundusze. W kontekście zgrupowania, nie mógłbym zapomnieć jeszcze o urzędzie marszałkowskim, który sfinansował kadrowiczom komplety oficjalne, czyli jednakowe garnitury, koszule, co też dodatkowo podniosło rangę naszej reprezentacji. Myślę, że zapewniamy zawodnikom najlepsze warunki do pracy spośród wszystkich reprezentacji, biorących udział w turnieju i głęboko liczymy, że przeniesie się to na ostateczny wynik.
Zastanawia mnie, na jakiej zasadzie odbywa się selekcja zawodników, którzy w efekcie jadą na turniej? Selekcjoner Kołodziejczyk obserwował ich poczynania klubowe, czy opierał się jedynie na organizowanych w trakcie sezonu konsultacjach?
To jest tak naprawdę wypadkowa wszystkich elementów, o których wspomniałeś, poszerzona o doświadczenie reprezentacyjne. W powołanej do San Marino kadrze znajduje się dziesięciu zawodników, będących na sierpniowych eliminacjach w Kazachstanie, ale i dziesięciu, którzy w tamtej kadrze się nie znaleźli, więc balans pomiędzy doświadczeniem, a młodością jest zachowany. Przy dużej pomocy klubów organizowaliśmy konsultacje, które powiedziały nam wiele o pretendentach do wyjazdu, a poza tym w sztabie mamy trenerów, którzy na co dzień pracują w klubach IV i III-ligowych, mając okazję weryfikować formę zawodników na bieżąco, bo koniec końców, to dyspozycja jest oczywiście najważniejsza.
Przy okazji naszej rozmowy kilkukrotnie wspominał pan o analizach, raportach dostarczanych zawodnikom, czy chociażby opiece medycznej. Jaki kształt ma więc sztab szkoleniowy amatorskiej reprezentacji Polski?
Sztab szkoleniowy (techniczny), składa się z dziesięciu osób. Selekcjonera, dwóch asystentów, dwóch trenerów bramkarzy, kitmana, team menadżera, pary fizjoterapeutów, a także lekarza. My, jako związek, staramy się zapewnić wysoki komfort pracy tak zawodnikom, jak też sztabowi, przy użyciu najnowszych urządzeń medycznych, programów do analiz, tak naprawdę wszystkiego, co umożliwia profesjonalny etos działania.
Dla trenerów oczywiście to też możliwość sprawdzenia swoich umiejętności na arenie międzynarodowej, przetestowanie się w innej grupie, niż na co dzień w klubach, stąd myślę, że każdy czerpie z tego określone profity.
Za wami pierwsze zwycięskie spotkanie ze szwajcarskim regionem Vaud. Jakie wnioski narzucają się po poniedziałkowym starciu?
Mimo, iż pierwotnie mogło się wydawać, że reprezentacja Szwajcarii nie sprawi nam problemów, było to spotkanie wymagające, mające różne fazy – od naszej ofensywy, aż po ataki Szwajcarów i momenty, w których musieliśmy bronić się całym zespołem. W pierwszej połowie dominowaliśmy, sytuacji było sporo, sama gra też wyglądała nieźle, natomiast w drugą część znacznie lepiej weszli nasi rywale. Intensywność była naprawdę wysoka, szczególnie w fazie defensywnej, jednak – co najważniejsze – wyjściowy skład, jak i zmiennicy zostawili na boisku serce, dając z siebie sto procent.
Selekcjoner Kołodziejczyk powiedział bezpośrednio przed meczem, że z uwagi na specyfikę turnieju każdy zawodnik jest tak samo ważny. To, że nie wybiegasz na plac gry w wyjściowym składzie dziś, nie oznacza, że po ostatnim gwizdku nie zejdziesz do szatni w roli bohatera, a za dwa dni również nie dostaniesz szansy. Tutaj każdy ma być przygotowany do walki, a wczorajszy mecz był tego wzorcowym przykładem.
Jak wyglądają więc markery zmęczeniowe? W środowy wieczór czeka Was kolejne spotkanie grupowe, a czasu na jakąkolwiek regenerację jest relatywnie niewiele.
Raport pomeczowy nie jest niepokojący, ale oczywiście są pewne elementy, nad którymi nasi fizjoterapeuci pracują od rana. UEFA Region’s CUP to turniej bardzo intensywny, przerwa pomiędzy meczami wynosi tak naprawdę jeden dzień, a jak wiadomo, największe zmęczenie po wysiłku występuje w drugiej dobie, w której zawodnicy muszą być już gotowi na kolejne spotkanie.
Tutaj niestety wychodzą też spore niedociągnięcia organizacyjne z ramienia UEFA. Mam na myśli wspomniany, ściśnięty do minimum terminarz, ale także fakt, że mimo upływu lat zespół zdobywający tytuł najlepszego regionu w Europie nie może liczyć nawet na symboliczną gratyfikację finansową. Sama formuła turnieju też jest zastanawiająca, lecz mimo to woli zmian po stronie UEF-y jak nie było, tak nie ma. Z bólem muszę przyznać, że jest to rozczarowujące. Tyle mówi się o promocji futbolu amatorskiego, a priorytetowe kwestie pozostają zaniedbywane. Jeśli chodzi jednak o pewne bonusy, to w 2019 roku, przy okazji naszego triumfu w Bawarii, to Polski Związek Piłki Nożnej stanął na wysokości zadania, wynagradzając zawodników i sztab za dobry wynik. Myślę że przy okazji potencjalnego sukcesu w San Marino, będzie podobnie.
Pomimo tego, że turniej nie cieszy się dużym zainteresowaniem mediów, to jednak oglądając poniedziałkowy mecz momentami można było usłyszeć okrzyki polskich kibiców.
Tak, wczoraj wspierała nas mniej więcej dwudziestoosobowa grupa kibiców z Polski, wielu z nich przybyło akurat z Wrocławia, natomiast dostaję coraz więcej sygnałów, że przy okazji kolejnych spotkań możemy liczyć na doping również z innych regionów Dolnego Śląska. Ponadto, przy okazji spotkania z Chorwacją na trybunach będziemy gościć Panią Konsul Rzeczypospolitej w San Marino.
Czego możemy spodziewać się po Chorwatach, a także Finach, z którymi rozegramy kolejne mecze grupowe?
Nasz sztab miał do dyspozycji materiały o każdym z zespołów, występujących w czempionacie, dodatkowo na meczu grupowych rywali mieliśmy swoich wysłanników. Największym atutem Finów jest przede wszystkim zgranie, ponieważ większość powołanych piłkarzy gra ze sobą w jednej drużynie, co dawało się we znaki szczególnie w pierwszej połowie. Jeśli chodzi o chorwacką Rijekę, to oni proponują zdecydowanie bardziej fizyczną, bałkańską piłkę. Znani są z tego, że ani na moment nie odstawiają nogi.
Widzi pan w reprezentantach chęć odgryzienia się za turniej rozgrywany dwa lata temu w Galicji? Jak wiemy, reprezentacja Dolnego Śląska jest silnym ogniwem na arenie międzynarodowej, jednak tamten turniej był pewnym „odchyleniem od normy”.
Motywacja, by sięgnąć po tytuł jest ogromna, mogę powiedzieć, że nawet wzmożona. Zawodnicy wiedzą, że jeśli wygrają w finale, Dolny Śląsk jako trzykrotny triumfator turnieju UEFA Region’s CUP zostanie najbardziej utytułowanym regionem w Europie, stawka jest więc honorowa.
Rozmawiał: Szymon Gawrycki Tkacz
Fot. Dolnośląski Związek Piłki Nożnej