Liga Mistrzów – Raport #6: Barcelona wreszcie zwycięska, udana pogoń United i wielki Salzburg

Share on facebook
Share on twitter
cl

3. kolejka Ligi Mistrzów minęła z prędkością strzelania kolejnych bramek przez Roberta Lewandowskiego. W środowej serii spotkań najlepszy popis dała Atalanta z „Czerwonymi Diabłami”, ale nie tylko oni dali ogrom emocji. Oto podsumowanie piłkarskiej środy.

Grupa E

Benfica 0:4 Bayern

(70’ Sane, 80’ Everton (sam), 82’ Lewandowski, 84’ Sane)

Barcelona 1:0 Dynamo Kijów

(36’ Pique)

Po dwóch porażkach drużyna Ronalda Koemana znalazła się pod ścianą i nie mogła pozwolić sobie na stratę punktów z ukraińskim Dynamo. Barcelona przeważała i zasłużenie zdobyła trzy punkty, jednak całe spotkanie zdecydowanie nie było dla nich spacerkiem. Świetne sytuacje zmarnowali m.in. Dest i Ansu Fati. Wynik do końca spotkania stał na ostrzu noża, a ostatecznie zwycięstwo Barcelonie swoim golem w 36’ minucie dał Gerard Pique. Obrońca Blaugrany w efektowny sposób wykończył dośrodkowanie Jordiego Alby. Po tej wygranej Barcelona przesunęła się w tabeli na 3. miejsce z zaledwie jednym oczkiem straty do Benfici, która uległa u siebie Bayernowi.

Grupa F

Young Boys 1:4 Villarreal

(77’ Elia – 6’ Pino, 16’ Moreno, 88’ Moreno, 90+2’ Chukwueze)

Spotkanie w Szwajcarii było jednym z tych, gdzie wynik nie mówi nam zbyt wiele o przebiegu całego meczu. Piłkarze zaserwowali nam naprawdę ciekawe widowisko, mecz był wyrównany, a jego wynik rozstrzygnął się dopiero w samej końcówce. Na szczególną uwagę zasłużył Yeremi Pino. 19 letni skrzydłowy może pochwalić się w tym sezonie debiutem w dorosłej reprezentacji Hiszpanii, a wczoraj zdobył swojego pierwszego gola w LM. Nieoceniony po raz kolejny okazał się Gerard Moreno, który swoim dubletem zapewnił drużynie pierwszą wygraną w grupie. Young Boys byli w stanie odpowiedzieć tylko jednym golem, którego autorem był Meschack Elia, a wynik spotkania na 1:4 w doliczonym czasie gry ustalił Samu Chukwueze.

Manchester United 3:2 Atalanta

(53’ Rashford, 75’ Maguire, 81’ Ronaldo – 15′ Pasalić, 28’ Demiral)

W ostatnich tygodniach stołek Ole Gunnara Solskjaera zaczął robić się naprawdę gorący. Manchester wygrał zaledwie jedno z ostatnich pięciu spotkań, nie przekonywał stylem gry, a ligowa czołówka zaczęła odjeżdżać Czerwonym Diabłom. Mecz zaczął się dla nich fatalnie. Już w 15’ minucie podopieczni Gasperiniego wyszli na prowadzenie po bramce Marko Pasalicia, a niecały kwadrans później na 2:0 strzałem głową podwyższył Demiral. Włosi schodzili na przerwę z dwu bramkowym prowadzeniem, a Fabrizio Romano informował, że szkoleniowiec United może mieć poważne problemy. Jednak w drugiej części gry oglądaliśmy już zupełnie inne United. Show rozkręcał Bruno Fernandes, który wyglądał na boisku zjawiskowo. Pierwszy impuls dał Marcus Rashford, który wykończył podanie Portugalczyka. W 75’ minucie do wyrównania doprowadził kapitan Harry Maguire, a 3. punkty dał Manchesterowi Cristiano Ronaldo, który strzałem głową pokonał Juana Musso. United za sprawą tej wygranej objęło prowadzenie w grupie, Sytuacja wciąż jest otwarta, bo pierwszą i czwartą drużynę dzielą zaledwie 3. punkty.

Grupa G

RB Salzburg 3:1 VFL Wolfsburg

(3’ Adeyemi, 65’ Okafor, 77’ Okafor – 15′ Nmecha)

Mistrzowie Austrii od początku tego sezonu imponują nam swoją postawą w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Nie inaczej było wczoraj, drużyna ze stajni RB odniosła kolejne zwycięstwo i umocniła się na pierwszym miejscu w grupie. Strzelanie rozpoczęło się bardzo szybko, bo już w 3’ minucie Karim Adeyemi wyprowadził Salzburg na prowadzenie, i trafił do siatki po raz trzeci w tej edycji. O Niemca już od dłuższego czasu pytają największe kluby Europy. Wszystko wskazuje na to, że latem będziemy świadkami kolejnego dużego transferu z zespołu Matthiasa Jaissla. Wolfsburg podjął wczoraj rękawice i w 15’ minucie odpowiedział za sprawą Lukasa Nmechy. Jednak druga połowa należała już do RB. Dubletem popisał się Noah Okafor i to Salzburg zdobył komplet punktów.

Lille 0:0 Sevilla

Przyszła pora na zdecydowanie najnudniejszy mecz, który rozegrano wczorajszego wieczoru. Naprzeciwko siebie stanęło pogrążone w kryzysie Lille i nieprzekonująca w LM Sevilla. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, a obie drużyny wciąż nie doczekały się pierwszego zwycięstwa w grupie. Sevilla po trzech remisach znajduje się na 2. miejscu, zaś Lille z jednym oczkiem straty zajmuje 3. lokatę dającą prawo gry w Lidze Europy. Z przebiegu całego spotkania na największe wyróżnienie zasłużył golkiper gospodarzy, wypożyczony z Atletico Ivo Grbić, który popisał się kilkoma niezłymi interwencjami.

Grupa H

Chelsea 4:0 Malmo

(9’ Christensen, 21’ Jorginho (p.k.), 48’ Havertz, 57’ Jorginho (p.k.))

The Blues odnieśli naprawdę efektowną wygraną. Pokonanie rywala w Lidze Mistrzów 4:0 brzmi naprawdę imponująco, jednak w przypadku ekipy Thomasa Tuchela było to pyrrusowe zwycięstwo. Już w pierwszej połowie boisko z urazami opuścić musieli Timo Werner i Romelu Lukaku. Belg nabawił się urazu kostki i mówi się tu nawet o 4-6 tygodniach przerwy, z kolei Niemiec zmaga się z problemami mięśniowymi. Kibice Londyńczyków z niepokojem będą wyczekiwać komunikatów klubu, ale na pocieszenie pozostali piłkarze rozegrali wczoraj bardzo dobre spotkanie, którego Chelsea bardzo potrzebowała po ostatniej porażce z Juventusem. Dwie bramki po strzałach z jedenastu metrów zdobył Jorginho, a po jednym trafieniu dołożyli Andreas Christensen i bardzo mocno krytykowany w ostatnich tygodniach Kai Havertz.

Zenit 0:1 Juventus

(86’ Kulusevski)

Juventus po wygranej z Chelsea musiał udać się na ciężki teren do Sankt Petersburga. Zenit rozegrał świetne spotkanie grając jak równy z równym z włoską drużyną, o czym świadczyć może większa liczba strzałów gospodarzy, a także zbliżone posiadanie piłki. Ostatecznie o zwycięstwie Juve zadecydował wprowadzony z ławki rezerwowych Dejan Kulusevki, który w samej końcówce zdobył gola głową. Stara Dama z kompletem punktów przewodzi w tabeli grupy H, natomiast Zenit z dorobkiem 3. punktów znajduje się na trzecim miejscu.

Daniel Brudzyński