Liga Mistrzów – Raport #2: Grad bramek w Manchesterze, sensacja w Mołdawii

Share on facebook
Share on twitter
cl

Środowe spotkania Ligi Mistrzów były pełne emocji i obfitowały w sporą ilość bramek. Najwięcej, bo aż dziwięć, padło w Manchesterze, gdzie City pewnie ograło RB Lipsk. Coraz śmielej w europejskich pucharach poczyna sobie tez kopciuszek z Mołdawii, który ograł sensacyjnie na start fazy grupowej LM Szachtara Donieck. Natomiast w Liverpoolu mieliśmy kolejny ciekawy rewanż za finał Champions League z 2005 roku ze Stambułu. Czas na podsumowanie środowych spotkań!!

Grupa A: Hokejowy wynik w Manchesterze. Debiut tria MSN na remis

Club Brugge – PSG 1:1 (1:1)

Bramki: Hans Vanaken 27′ – Andre Herrera 15′

Dominacja na francuskim podwórku (15 punktów, w 5 meczach, pozycja lidera w tabeli). Debiut magicznego tria Mbappe-Neymar-Messi. Club Brugge jako pierwszy przeciwnik w drodze po upragniony puchar Ligi Mistrzów. No i co? No i lipa, proszę państwa. Paryżanie tylko zremisowali na wyjeździe 1:1, zaliczając falstart w rozgrywkach Champions League. Zaczęło się co prawda całkiem dobrze dla nich, bo w 16. minucie prowadzenie dał Andre Herrera, który ostatnio jest w dobrej formie strzeleckiej (w ostatni weekend dwie bramki przeciwko Clermont w Ligue 1). Jedenaście minut później wyrównał jednak Hans Vanaken. Więcej bramek w Belgii nie zobaczyliśmy, aczkolwiek obie ekipy mogły przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Nikomu się to jednak nie udało i obie ekipy zdobywają po jednym punkcie na start fazy grupowej LM.

Manchester City – RB Lipsk 6:3 (3:1)

Bramki: Nathan Ake 17′, Nordi Mukiele 29′ (sam.), Riyad Mahrez 45+2′ (rzut karny), Jack Grealish 57′, Joao Cancelo 75′, Gabriel Jesus 86′ – Christopher Nkunku 43′, 51′, 73′

Wynik seta w tenisie? Nie. Rezultat meczu hokejowego? Pasuje, ale też nie to. Wyżej wymieniony rezultat wynik meczu piłkarskiej Ligi Mistrzów pomiędzy Manchesterem City a RB Lipsk. Gospodarze wygrali 6:3, ale emocji w tym spotkaniu było co niemiara. Zabawę rozpoczął w 17. minucie meczu Nathan Ake, który strzałem głową dał prowadzenie The Citizens. Dwanaście minut później było już 2:0 po niefortunnej interwencji stopera gości, Nordiego Mukiele, który wpakował piłkę do własnej bramki. Pod koniec pierwszej części gry gola kontaktowego dla Lipska zdobył Christopher Nkunku, który strzałem głową pokonał Edersona. Strzelaninę w pierwszej połowie zakończył Riyad Mahrez pewnie wykorzystując rzut karny podyktowany po zagraniu ręką w polu karnym przez obrońcę zespołu z Niemiec, Lukasa Klostermanna.

Po przerwie mecz gwiazd bez obrony trwał. Ponownie gola zdobył Nkunku i znowu zmniejszył straty swojej drużyny. W 57. minucie City po raz kolejny odskoczyło na dwa trafienia przewagi po bramce Jacka Grealisha. Jednak ultraofensywny tego dnia Nkunku dalej walczył i dołożył swoją trzecią bramkę w 75. minucie meczu. Świetny występ Francuza na Etihad Stadium. Na tyle jednak było stać gości z Lipska środowego wieczoru. City zadało w ostatnim kwadransie dwa konkretne ciosy w postaci bramek Joao Cancelo i Gabriela Jesusa, a goście kończyli mecz w dziesiątkę, po drugiej żółtej kartce dla Angelino w 79. minucie rywalizacji. Grad bramek w Anglii.

Grupa B: Hit na Anfield dla Liverpoolu. Bezbramkowy remis na Wanda Metropolitano

Liverpool – AC Milan 3:2 (1:2)

Bramki: Fikayo Tomori 9′ (sam.), Mohamed Salah 49′, Jordan Henderson 69′ – Ante Rebić 42′, Brahim Diaz 44′

Stambuł 2005 rok. Comeback Liverpoolu. Dudek dance w rzutach karnych i Liverpool pokonuje Milan w finale LM. Wspomnienia z Turcji są wiecznie żywe i odżyły też środowego wieczoru na Anfield, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć kolejny rewanż za spotkanie sprzed 16 lat. Prowadzenie objął Liverpool za sprawą gola samobójczego Fikayo Tomoriego w 9. minucie, który niefortunnie odbił piłkę po strzale Trenta Aleksandra-Arnolda. Goście odpowiedzieli bardzo konkretnie pod koniec pierwszej połowy. Dwoma bramkami w ciągu 120 sekund. Najpierw w 42. minucie gola po pięknie rozegranej akcji zdobył Chorwat Ante Rebić. Dwie minuty później piłkę do siatki z najbliższej odległości wpakował Brahim Diaz. Do przerwy prowadził zespół z Mediolanu.

W drugiej części gry gospodarze odrobili jednak straty i wygrali inaugurację sezonu LM na Anfield. Cztery minuty po rozpoczęciu drugiej części gry wynik spotkania wyrównał Mohamed Salah. Z kolei dwadzieścia minut później wynik spotkania strzałem z dystansu ustalił kapitan The Reds, Jordan Henderson. Kolejne fantastyczne starcie angielsko-włoskie, które sędziował polski arbiter Szymon Marciniak.

Atletico Madryt – FC Porto 0:0 (0:0)

Nudy, Panie, nudy. Tak wyglądałaby odpowiedź na pytanie dotyczące poziomu atrakcyjności środowego meczu na Wanda Metropolitano. W całym spotkaniu łącznie oddano 9 strzałów (6-3 dla Atletico) i tylko dwa uderzenia poleciały w światło bramki (oba gospodarzy). Najwięcej emocji było w ostatnich 15 minutach meczu, gdzie były dwie sporne decyzje arbitra. Najpierw w 80. minucie pojedynku arbiter nie uznał bramki Mehdiego Taremiego, ponieważ przed tym jak piłka wpadła do siatki, została nabita jego ręka i przez to anulował gola dla gości. Z kolei w doliczonym czasie gry czerwoną kartkę dostał Chancel Mbemba po faulu na Antoine Griezmannie. Czy słusznie? Moim zdaniem wystarczyłby żółty kartonik. To wyglądało bardziej na taki faul taktyczny. Pragmatyczne Atletico remisuje z Porto.

Grupa C: Borussia wygrywa na gorącym terenie w Stambule. Haller show w Lizbonie

Besiktas Stambuł – Borussia Dortmund 1:2 (0:2)

Bramki: Francisco Montero 90+4′ – Jude Bellingham 20′, Erling Haaland 45+3′

W Stambule mistrz Turcji mierzył się z 3. drużyną ostatniego sezonu niemieckiej Bundesligi. Lepiej w pierwszych 45 minutach rywalizacji poczynali sobie podopieczni trenera Marco Rose, którzy strzelili dwie bramki. Najpierw w 20.minucie Thomas Meunier dobrze dośrodkował w pole karne, a tam piłkę przyjął Jude Bellingham, który płaskim strzałem w lewy dolny róg bramki dał BVB prowadzenie. Pod koniec pierwszej części gry Bellingham asystował z kolei przy golu Erlinga Haalanda. Dortmundczycy ze spokojem kontrolowali przebieg spotkania. Niepokojąco zrobiło się tylko pod koniec rywalizacji w doliczonym czasie gry, kiedy to Francisco Montero strzelił gola kontaktowego po asyście Miralema Pjanicia. Jednak tylko na tyle było stać gospodarzy tego dnia. Borussia opuszcza gorący teren w Turcji z kompletem punktów.

Sporting Lizbona – Ajax Amsterdam 1:5 (1:3)

Bramki: Paulinho 33′ – Sebastian Haller 2′, 9′, 52′, 63′ Steven Berghuis 39′

Debiut Sebastiana Hallera w LM i od razu czteropak bramek. Francuz, który w styczniu przeszedł do Ajaxu z West Hamu United szybko odnalazł się w zespole z Amsterdamu. Już w pierwszych dziewięciu minutach rywalizacji miał dwa gole na koncie — najpierw strzelił bramkę główką, później dobił futbolówkę do pustej bramki. W 33. minucie gola kontaktowego dla mistrzów Portugalii strzelił Paulinho. Jednak sześć minut później prowadzenie Ajaxu podwyższył Steven Berghuis, który strzelił gola po pięknie rozegranej akcji.

Po przerwie Paulinho zdobył swoją drugą bramkę tego wieczoru, ale nie została ona jednak uznana. Natomiast 180 sekund później hat-tircka skompletował Haller strzałem w prawy dolny róg bramki. Francuz swoje show zwieńczył golem w 63. minucie, przy którym asystował mu Noussair Mazraoui. Fantastyczny wieczór dla piłkarza Ajaxu oraz dla całej drużyny, która wyraźnie zwyciężyła w Portugalii i wraca do domu z kompletem punktów.

Grupa D: Kopciuszek z Mołdawii coraz śmielej poczyna sobie w Europie. Brazylijczyk ponownie katem Interu

Sheriff Tyraspol – Szachtar Donieck 2:0 (1:0)

Bramki: Adama Traore 16′, Momo Yansane 62′

Gdyby ktoś nam powiedział przed startem eliminacji, że Sheriff Tyraspol zagra w tym sezonie w fazie grupowej Ligi Mistrzów, przyjęlibyśmy to z przymrużeniem oka. Jednak kopciuszek z Mołdawii, który z roku na rok spisuje się coraz lepiej w europejskich pucharach na start LM odprawił z kwitkiem drużynę Szachtara Donieck. Najpierw 16. minucie Adama Traore (nie ma pokrewieństwa z hiszpańskim piłkarzem z Wolves) strzałem w środek bramki dał prowadzenie swojej drużynie. Asystował mu przy tym golu Cristiano (nie Ronaldo), który zaliczył też decydujące podanie przy bramce na 2:0 strzelonej Momo Yansane, który strzałem głową w lewy, górny róg bramki ustalił wynik spotkania w 62. minucie rywalizacji. Zespół z Mołdawii pisze fantastyczną dla siebie historię w tegorocznych rozgrywkach. I niech ona trwa jak najdłużej.

Inter Mediolan – Real Madryt 0:1 (0:0)

Bramka: Rodrygo 90′

Relacja z meczu na San Siro jest dostępna tutaj

Liczba goli w środowych spotkaniach: 28 (średnio: 3,5 gola na mecz)

Liczba bramek w 1. kolejce Champions League: 44 (średnio: 2,75 gola na mecz)

Kacper Czuba