Przerwa reprezentacyjna chyli się ku końcowi, a oznaczać może to tylko jedno – powrót Ekstraklasy. Przed Lechem ostatnie pięć meczów rundy. Jak podczas listopadowych meczów reprezentacji sprawowali się gracze Kolejorza?
Blazić fundamentem
Zacznijmy od zagranicznych zawodników Lecha, którzy w minionych dniach reprezentowali swój kraj. Miha Blazić otrzymał kolejne powołanie do reprezentacji Słowenii i znowu pokazał swoją wartość selekcjonerowi Kekowi. Obrońca Lecha rozegrał dwa spotkania – z Danią oraz Kazachstanem i w obu przebywał na boisku przez pełne 90. minut. Z Duńczykami musiał kryć między innymi Yussufa Poulsena z RB Lipsk, co z pewnością było cennym doświadczeniem dla Blazicia. Sam jednak nie dał rady naporowi duńskiej ofensywny a reprezentacja Słowenii poległa 1:2. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło, ponieważ już trzy dni później ekipa z północnych Bałkanów pokonała 2:1 Kazachstan. Blazić rozegrał cały mecz, a co najważniejsze – Słoweńcy zapewnili sobie awans na Euro, które rozpocznie się już w czerwcu.
Miha Blažič jedzie na #EURO2024 🫡
— Lech Poznań (@LechPoznan) November 20, 2023
Brawo Miha! pic.twitter.com/zEXJxItrOg
Kwekweskiri łapie minuty
Kolejnym piłkarzem Lecha spoza Polski, który miał okazję reprezentować swój kraj był Nika Kwekweskiri. Gruziński pomocnik zagrał dwa mecze – ze Szkocją (2:2) i Hiszpanią (1:3) i zanotował w nich kolejno 69 i 59 minut. Ciekawie prezentują się statystyki Gruzina z drugiego meczu, bo trzeba przyznać, że udźwignął ciężar tego spotkania prezentując swój stały, solidny poziom.
Nika Kvekveskiri 🇬🇪 w meczu z Hiszpanami 🇪🇸:
— Mateusz Dukat (@DukatMateusz) November 19, 2023
⏰ 60 minut
⚽ 31 kontaktów z piłką
🏟️ celność podań 19/21 (90%)
🥅 1 strzał (niecelny) pic.twitter.com/CNbspn1aeZ
Reprezentacja Gruzji nie sprzyja jednak rozwojowi zawodników, ponieważ cała ekipa kieruje prawie wszystkie swoje podania do największej gwiazdy zespołu – Chwiczy Kwaracchelii. Reprezentacja Gruzji zajęła ostatecznie czwarte miejsce w grupie eliminacji do Euro, co daje im jednak szansę na awans z baraży, natomiast tam kadra z Kaukazu będzie musiała poradzić sobie bez swojej największej gwiazdy.
Michał Gurgul – drugoplanowa postać na mundialu U-17
W dalekiej Indonezji obecnie odbywają się Mistrzostwa Świata U-17 i chociaż w kontekście naszej kadry na tym turnieju mówi się o aferze alkoholowej, to najważniejsze były wyniki sportowe, które mogły delikatnie rozczarować kibiców kadry po ostatnich udanych Mistrzostwach Europy.
Nasza reprezentacja w Azji rozegrała trzy grupowe mecze (z Japonią, Senegalem i Argentyną), a minuty zebrał boczny obrońca Lecha – Michał Gurgul. Pierwsze spotkanie z Japończykami Gurgul zaczął na ławce i zameldował się na boisku w 55. minucie. Później przyszedł czas na mecz z Senegalem i tutaj kibice Kolejorza mogą być usatysfakcjonowani, bowiem wychowanek Lecha rozegrał pełne 90 minut. Jednak trzecie spotkanie z Argentyną to znowu Gurgul na ławce, który finalnie w spotkaniu przeciwko Albicelestes zagrał raptem 16 minut.
Marchwiński wrócił do kadry U-21
Każdy pamięta jak dobrze sezon na boiskach Ekstraklasy rozpoczął Filip Marchwiński, co poskutkowało październikowym powołaniem go do seniorskiej kadry przez Michała Probierza. Później przyszła jednak zniżka formy i „dziesiątka” Kolejorza wróciła do młodzieżowej reprezentacji. Kadra kierowana przez Adama Majewskiego rozegrała dwa mecze eliminacyjne do Euro U-21 – z Izraelem i Niemcami. W pierwszym spotkaniu z Marchwiński prezentował się całkiem nieźle, na murawie przebywał przez 59 minut i zaliczył nawet asystę przy trafieniu Miłosza Matysika. We wtorkowym meczu z Niemcami selekcjoner miał jednak inny plan na ostatecznie przegrane 1:3 spotkanie i posadził Marchwińskiego na ławce, wprowadzając go na plac gry dopiero w 87. minucie, kiedy reprezentacja Polski była już bezradna.
Marchwiński nie mieści się nawet w u21😳
— Grzegorz Krajza (@Dzordz_Klunej_) November 21, 2023
Solidny Szymczak
Kolejnym zawodnikiem Lecha, który reprezentuje Polskę w reprezentacji U-21 jest Filip Szymczak. O dziwo to właśnie napastnik Kolejorza, który w spotkaniach Ekstraklasy często sadzany jest na ławce, podczas minionego zgrupowania okazał się ważniejszą postacią niż gwiazda Poznańskiej Lokomotywy, czyli wspominany już Filip Marchwiński. Szymczak zagrał co prawda mocno średni mecz z Izraelem, przez cały swój występ (75 minut) był niewidoczny. Jednak na docenienie zasługuje z pewnością poziom prezentowany przez niego w spotkaniu z Niemcami. Mimo braku gola czy nawet asysty, znowu zobaczyliśmy Szymczaka aktywnego, schodzącego po piłkę. Cieszyć mogły także aktywne wyjścia do pressingu, z których młody napastnik Lecha jest znany w Ekstraklasie.
Dużo lepiej wygląda dziś Filip Szymczak na tle Niemców niż parę dni temu podczas rywalizacji z Izraelem. To jest ta pozytywna wersja Szymczaka, który w zeszłym sezonie pokazywał wzorową wręcz pracę w pressingu podczas meczów Lecha Poznań.
— Radosław Laudański (@radek_laudanski) November 21, 2023
Minusem w grze Szymczaka mogły być dość częste straty, jednak często były one powodowane przez solidne krycie niemieckiej defensywy. Można mieć nadzieję, że to zgrupowanie zmotywuje Szymczaka do ciężkiej pracy i wkrótce będziemy mówili o nim jako podstawowym zawodniku Kolejorza.
Mateusz Dukat