Lech i Warta, czyli kontrast po poznańsku

Share on facebook
Share on twitter
2020.09.20 Poznan
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2020/2021
Lech Poznan - Warta Poznan
N/z Jakub Kuzdra Jan Sykora
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2020.09.20 Poznan
Football Polish Ekstraklasa season 2020/2021
Lech Poznan - Warta Poznan
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus

Derby Poznania to obok derbów Krakowa jedyne derby pomiędzy zespołami z tego samego miasta w tym sezonie Ekstraklasy. Nie są to spotkania tak emocjonujące, jak te Cracovii i Wisły. Spotkania Lecha z Wartą zawsze przebiegały całkiem spokojnie. Ani na boisku, ani na trybunach nie było nigdy jakichś większych animozji. Może mieć to związek z pewnego rodzaju ustaloną hierarchią – od dłuższego czasu to Lech był tą lepszą drużyną w Poznaniu. Wówczas gdy Warta tułała się gdzieś po niższych ligach, Lech kręcił się koło mistrzostwa Polski.

Teraz jednak sytuacja jest nieco inna. Warta jest w tabeli o dwa oczka wyżej od Lecha. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że dwóch tak różnych od siebie klubów w Ekstraklasie zwyczajnie nie ma.

Najbardziej widać to po trenerach obu drużyn. Są oni idealnym dowodem na słuszność pewnego twierdzenia, które od dawna miałem w głowie.

“Dobry trener jest w stanie wyciągnąć maksimum nawet ze słabych zawodników. Z kolei zły trener nawet dobrych zawodników sprowadzi do minimum.”

Nie trzeba chyba wyjaśniać, że tym pierwszym jest Piotr Tworek, a tym drugim Dariusz Żuraw.

JAK PIOTR TWOREK WYCISNĄŁ Z WARTY POZNAŃ MAKSIMUM?

Przede wszystkim postawił na defensywę. W Ekstraklasie mieliśmy już sporo nonszalanckich beniaminków – chociażby ŁKS z zeszłego sezonu, albo Miedź Legnica z sezonu 18/19.

Tworek postanowił iść w dokładnie odwrotnym kierunku. Wyszedł z założenia, że tylko stabilna gra w obronie zapewni utrzymanie. Cel udało się zrealizować – Warta może pochwalić się zdecydowanie najlepszą defensywą ze wszystkich beniaminków. Ich organizacja w obronie stoi na naprawdę wysokim poziomie.

Warte uwagi jest też to, jak drużyna Tworka przechodzi z fazy obrony do fazy ataku. Jest to robione z głową, zagrania w większości przypadków są przemyślane, co w Ekstraklasie jest rzadkością.

Zawodnicy “biało-zielonych” wiedzą, że będą mieć średnio mniejsze posiadanie piłki od przeciwnika, więc starają się, by momenty z futbolówką przy nodze były wykorzystane jak najlepiej.

Zaglądając do statystyk (stan przed 18 kolejką) widzimy, że Warta ma najmniejsze posiadanie piłki w lidze (42%), i najmniej strzałów na mecz (9,67). Mimo tego, jeśli chodzi o procent bramek w stosunku do strzałów, Warta plasuje się w środku stawki (9,77%).

Wszystko to powoduje, że Warta prezentuje futbol pragmatyczny, lecz całkiem efektywny. Wydaje się to styl wręcz skrojony pod możliwości “Dumy Wildy”.

Piotr Tworek posiada dwie umiejętności, które zawsze bardzo ceniłem u trenerów – umiejętność prawidłowego doboru taktyki pod posiadanych zawodników, i wyciągnięcie z tych zawodników wszystkiego, co się da.

Fot. Paweł Jaskółka / PressFocus

W kadrze Warty jest kilkunastu zawodników, którzy poziomem jednak odstają lekko od Ekstraklasy. Są to chociażby Mariusz Rybicki, Michał Jakóbowski, Jakub Kuzdra czy Gracjan Jaroch. A jednak Tworek zrobił z nich zawodników na poziomie ekstraklasowym. Każdy z tych piłkarzy jest dość istotną częścią zespołu, co jest świadectwem świetnej pracy trenera.

Warta ma najmniejszy budżet w naszej lidze, ale dzięki staraniom pionu sportowego, z dyrektorem sportowym Robertem Grafem na czele, udało im się przeprowadzić kilka transferów. Do “Biało-zielonych” trafili: Makana Baku, Maciej Żurawski, Maik Nawrocki, Adam Zrelak i Mateusz Sopoćko. Każdy z tych zawodników ma umiejętności wystarczające na Ekstraklasę, a pod okiem Piotra Tworka mogą się jeszcze rozwinąć.

Specjalnością Warty w tym sezonie jest robienie wyników pod stan. Szczerze powiedziawszy, nie zdzwiłoby mnie, gdyby dzięki pracy duetu Graf & Tworek udało im się zakończyć sezon w górnej połowie tabeli.

Fot. Paweł Jaskółka / PressFocus
CO SIĘ DZIEJE Z LECHEM POZNAŃ DARIUSZA ŻURAWIA?

No i tu dochodzimy do Lecha – kompletnego przeciwieństwa Warty. Piotr Tworek ze swoją drużyną przebił oczekiwania, zaś Dariusz Żuraw oczekiwaniom nie sprostał.

Gdyby sam potencjał kadrowy decydował o miejscu w lidze, Lech byłby spokojnie na podium. Tymczasem jest na 11 pozycji w tabeli.

Drużynie, w której jest Pedro Tiba, Dani Ramirez, Mikael Ishak czy też Jakub Kamiński to zwyczajnie nie ma prawa się zdarzyć. A jednak się dzieje.

Dariusz Żuraw jako trener jest niezwykle jednowymiarowy. Jego jedynym założeniem jest to, że jego drużyna ma grać atrakcyjną piłkę. Z początku takie podejście zdawało egzamin. Było to zwłaszcza widoczne w końcówce zeszłego sezonu – “Kolejorz” zanotował serię 10 meczów bez porażki, momentami wyglądając jak drużyna z innej ligi. Swoją świetną dyspozycję potwierdzili latem, gdy z zaskakującą łatwością awansowali do fazy grupowej Ligi Europy. Wydawało się, że rośnie krajowy potentat.

Rzeczywistość sprowadziła jednak lechitów na ziemię. Odejście asystenta Dariusza Skrzypczaka i nadmierna eksploatacja niektórych piłkarzy spowodowała znaczną obniżkę formy. Lech nie miał głębi kadrowej potrzebnej do rywalizowania na tylu frontach. Pierwsze zwycięstwo w tym sezonie przyszło dopiero w 4 kolejce – co ciekawe, przeciwko Warcie Poznań. Wszyscy myśleli, że to już koniec zadyszki.

I tutaj kibice “Kolejorza” dostali kolejny cios. Od meczu z Wartą do dnia dzisiejszego lechitom udało się wygrać w lidze tylko 4 razy.

Wydawałoby się, że wszystko idzie po myśli Lecha. W przerwie zimowej gwiazdy takie jak Tiba czy Ramirez miały szansę na trochę odpoczynku. Zostały sprowadzone posiłki, które miały zwiększyć rywalizację w kadrze i dać trenerowi możliwość wyboru. I nic się nie zmieniło.

Jest to kamyczek – a nawet głaz – do ogródka Dariusza Żurawia. Jego brak elastyczności taktycznej wreszcie wyszedł na jaw. Lech grał ładnie na początku, bo sposób jego gry był czymś zupełnie nowym. Teraz zamiast zjawiskowej gry, widzimy raczej grę schematyczną, a co za tym idzie przewidywalną. Jest tak, ponieważ reszta drużyn Ekstraklasy najzwyczajniej w świecie nauczyła się jak zneutralizować atuty poznaniaków.

Jeśli Lech wygrywa mecze, to tylko ze względu na jakość indywidualną swoich piłkarzy. Jest to bardzo zła informacja dla trenera.

Fot. Paweł Jaskółka / PressFocus
ZMIANA MIEJSC

Fani dobrego kina komediowego z pewnością kojarzą film “Nieoczekiwana zmiana miejsc”. Jest to film o tym, że dwaj bogaci bracia zakładają się o to, czy środowisko społeczne ma wpływ na ukształtowanie jednostki. Postanawiają w tym celu zwolnić jednego ze swoich pracowników, a na jego miejsce zatrudnić miejskiego żebraka.

Jestem ciekaw co by się stało, gdyby pomiędzy Lechem a Wartą doszło do wymiany podobnej do tej, którą widzimy w filmie. Dariusz Żuraw zostałby trenerem Warty, a Piotr Tworek przejąłby Lecha.

Cóż, coś mi się widzi, że to Lech wyszedłby na takiej wymianie lepiej.

——————————————————————————————————————————————

Lech i Warta to dwie kompletnie różne od siebie drużyny. Mają inne cele, innych trenerów, inny styl gry, inne budżety i inną politykę transferową. Na razie widać jednak, kto jest tutaj Winfieldem & Valentinem, a kto jest braćmi Duke.

Stanisław Pisarzewski