Lanie w Płocku! Wisła masakruje Zagłębie

Share on facebook
Share on twitter
239190469_793814954628323_7686660250852703018_n

Ten tytuł należy rozumieć dwojako. Faktycznie z nieba lał się rzęsisty deszcz, ale drużyna gospodarzy solidnie zlała też swoich rywali, pokonując ich 4-0. Podopieczni Macieja Bartoszka zanotowali tym samym drugie ligowe zwycięstwo.

Od początku spotkania piłkarze musieli zmagać się z trudnymi warunkami atmosferycznymi. Płock był dzisiaj stolicą deszczu, a obrazki z meczu Wisły z Zagłębiem momentami przypominały te z 2012 roku, kiedy stadion narodowy zamienił się w słynny „basen narodowy”. Starsi kibice mogli przypomnieć sobie czasy, kiedy polska reprezentacja święciła największe triumfy, na przykład wygrywając z Brazylią w meczu o 3. miejsce na mistrzostwach świata 1974 roku. Tamten turniej na zawsze będzie się nam kojarzył z „meczem na deszczu”, który wygrali Niemcy, choć bardzo pomogła im w tym niesforna pogoda. Dzisiaj piłka również lubiła się zatrzymywać w kałużach, zmieniać kierunek czy uciekać spod nóg piłkarzy, którzy bezskutecznie próbowali ją opanować.

Fot. Przegląd Sportowy

Pogodą pogodą, ale o zwycięstwie zadecydowała gra Wisły, a nie deszcz. Ten, owszem, znacznie utrudnił piłkarzom zawody, ale nie może być wymówką dla Dariusza Żurawia, ponieważ jego drużyna zaprezentowała się poniżej oczekiwań, bez względu na warunki. „Miedziowi” przez większość meczu byli bardzo niemrawi, nie potrafili na poważnie zaatakować. Słowem, ekipie z Lubina zabrakło odpowiedniego charakteru. W grze gości nie było konkretów. Ich najlepszy fragment miał miejsce dopiero w ostatnim kwadransie, ale wtedy było za późno, żeby powalczyć o punkty. Zagłębie w tym sezonie to jedna wielka sinusoida. W pierwszej kolejce w słabym stylu przegrało 0-3 z Wisłą Kraków. Potem wygrało dwa kolejne mecze, dając fanom nadzieje na poprawę formy. Teraz znów nadszedł koszmarny mecz, w którym lubinianie kopali się po czole.

Po godzinie gry było już wiadome, kto zgarnie w tym meczu trzy punkty. Piłka jest nieprzewidywalna, „dopóki piłka w grze, dopóty wszystko jest możliwe”, itd., ale chyba nawet kibice Zagłębia nie wierzyli w 64. minucie, że ich zespół jeszcze się podniesie. Na tablicy widniał wówczas wynik 4-0. Prawdziwymi bohaterami płocczan był duet Łukasz Sekulski, Rafał Wolski. Pierwszy zdobył dwie bramki, a drugi miał udział przy każdym golu strzelonym przez „Nafciarzy”.

Okazję na rehabilitację piłkarze Zagłębia będą mieć za 9 dni, kiedy podejmą na własnym boisku wrocławskiego Śląska. Mecz derbowy to niezła okazja do tego, aby odkupić winy z dzisiejszego blamażu. „Nafciarze” natomiast, również w niedzielę, znów zagrają u siebie. Tym razem Płock odwiedzą zawodnicy Rakowa. O ile oczywiście to spotkanie nie zostanie przełożone.

Wisła Płock 4:0 Zagłębie Lubin (2:0)

Bramki: 5′, 59′ Sekulski, 21′ Wolski, 63′ Soler (sam.)

Żółte kartki: Sekulski – Bashkirov, Poręba, Chodyna

Składy:

Wisła: Kamiński – Rzeźniczak, Lagator, Kryvotsiuk – Vallo (83′ Tomasik), Szwoch, Rasak, Blachewicz (83′ Kocyła) – Wolski (71′ Lesniak), Sekulski (78′ Kolar) – Warchoł (78′ Susnjara)

Zagłębie: Hładun – Chodyna, Simić, Soler, Bartolewski (67′ Balić) – Poręba, Bashkirov (39′ Dudziński) – Wójcicki (39′ Podliński) , Starzyński (67′ Ratajczyk), Daniel (79′ Pienko) – Szysz

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

MVP: Rafał Wolski (Wisła Płock)

Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, aby odwiedzić profil autora na Twitterze!