Koniec problemu Arki z brakiem skutecznego napastnika? „Stopniowo łapie rytm”

Edu Espiau

W początkowej fazie sezonu trener Dawid Szwarga rotował napastnikami, szukając tego, który zacznie regularnie trafiać do siatki. I wydaje się, że w końcu znalazł. Edu Espiau z każdym kolejnym meczem rozkręca się bowiem coraz bardziej.

Arka po awansie do PKO BP Ekstraklasy zmaga się wciąż z tym samym problemem. O ile defensywa prezentuje się przyzwoicie (poza wpadką 1:4 w meczu wyjazdowym z GKS-em Katowice), o tyle ofensywa pozostawia wiele do życzenia. W siedmiu dotychczasowych spotkaniach podopieczni trenera Szwargi tylko 5-krotnie potrafili znaleźć drogę do bramki przeciwnika. Gdynianie nie stwarzają sobie wielu sytuacji, dlatego szybko stało się jasne, że aby je odpowiednio spożytkować, przyda im się napastnik z prawdziwego zdarzenia.

Szymon Sobczak, Diego Percan, Hide Vitalucci (nominalny ofensywny pomocnik)… Oni dotychczas nie spełnili pokładanych w nich nadziei. Ostatnio pojawiło się jednak światełko w tunelu w osobie Edu Espiaua. Początkowo Hiszpan wchodził jedynie z ławki rezerwowych, lecz w ostatnich trzech meczach pojawiał się na boisku w pierwszej połowie. I już zaczął spłacać kredyt zaufania. O ile we wspomnianym starciu z GKS-em jego trafienie zdało się na nic, o tyle w domowej potyczce z liderującą w tabeli Ekstraklasy Wisłą Płock zdobył gola na wagę zwycięstwa.

Miał dzisiaj swoje momenty, również w grze przeciwko obrońcom. W kilku pojedynkach powietrznych z Marcinem Kamińskim mógł wykazać się nieco większą determinacją, ale generalnie realizował plan na mecz, jaki mieliśmy i w ataku i w obronie – pochwalił swojego podopiecznego po wspomnianym zwycięstwie trener Szwarga.

Edu Espiau przybył do Arki w letnim okienku transferowym jako wolny zawodnik. Urodzony w Las Palmas napastnik na poziomie La Liga 2 rozegrał łącznie 184 spotkania i zdobył 18 bramek, a także zanotował 6 asyst. W ostatnich dwóch sezonach reprezentował barwy Burgos CF. Jego przybycie do Trójmiasta wpisuje się w trend, jaki od kilku lat panuje wśród decydentów polskich klubów. Często sprowadzają oni ofensywnych graczy rodem z Hiszpanii i zwykle bardzo dobrze na tym wychodzą (Jesus Imaz, Marc Gual, Angel Rodado, Carlitos, Luis Fernandez itd.). Nie można wykluczyć, że w przypadku 30-latka będzie podobnie.

Oczywiście sam nie będzie w stanie zapewniać Arce kolejnych zwycięstw. Potrzebuje odpowiedniego „serwisu” ze strony swoich kolegów. Podopieczni Dawida Szwargi póki co nie kreują wielu sytuacji, a tylko klasowi napastnicy potrafią niemal w każdej stworzyć poważne zagrożenie dla bramkarza rywali. Oczywiście za wcześnie, by takim mianem określać Edu Espiau, niemniej początek ma bardzo obiecujący, co daje nadzieję na lepsze jutro.

Napastnika rozlicza się z bramek oraz z umiejętności zachowania spokoju w polu karnym. Edu taki spokój ma, bo ta bramka (przeciwko Wiśle Płock) wydawała się prosta do strzelenia, natomiast musiał zachować chłodną głowę, żeby przyjąć piłkę, spokojnie się rozejrzeć i celnie uderzyć. To są rzeczy łatwe do wykonania tylko z perspektywy trybun, natomiast z boiska, gdzie jest dużo przeciwników i są emocje, tylko napastnicy wysokiej klasy potrafią zachować spokój – dodał opiekun Arki.

Zwycięstwo w ostatnim meczu pozwoliło piłkarzom Arki przemieścić się ze strefy zagrożonej spadkiem do środkowych rejonów ligowej tabeli. To z pewnością da im większych komfort w meczach, jakie czekają ich po przerwie reprezentacyjnej. Być może przełoży się to na nieco większy luz w grze, a w konsekwencji większą liczbę sytuacji podbramkowych. A wówczas do akcji powinien wkroczyć właśnie Edu Espiau.

Anna Laura Tomczyk