Koncertowa gra Chelsea — Juve na deskach

Share on facebook
Share on twitter
259443844_10160014211247259_9219227473142349019_n

Pojedynek Chelsea z Juventusem miał być jednym z hitów 5. kolejki Ligi Mistrzów. Co prawda spotkanie było jednostronne, ale mimo wszystko kibice, którzy przyszli na Stamford Bridge nie mieli na co narzekać. Piłkarze ze stolicy Anglii pokonali „Starą Damę” 4:0.

Chelsea chciało się zrewanżować za pierwsze spotkanie, kiedy to w Turynie Juventus pokonał obrońcę tytułu 1:0. Co ciekawe ten mecz to była ostatnia porażka, jaką doznali podopieczni Thomasa Tuchela, a przecież ten pojedynek  miał miejsce prawie dwa miesiące temu. Przez ten czas „The Blues” zanotowali aż osiem zwycięstw i jeden remis. Można więc powiedzieć, że gospodarze byli  „w gazie” przed hitowym starciem w Champions League. Natomiast forma gości, aż taka dobra nie była, jednak Juventusu nigdy nie powinno się lekceważyć.

Mecz pod dyktando Chelsea

Czas pokazał, że Juventus dziś nie był równorzędnym przeciwnikiem dla piłkarzy Chelsea. Gospodarze od pierwszych minut przejęli inicjatywę i grali na swoich warunkach. Pierwszą bramką dla „The Blues” zdobył Trevoh Chalobah w 25. minucie rywalizacji. 22-letni Anglik ładnym wolejem pokonał Wojciecha Szczęsnego. Kolejne minuty to dalsza przewaga zespołu Tuchela, bo co prawda w pierwszej połowie nie zdołali już podwyższyć prowadzenia, to jednak byli wyraźnie lepsi od swoich rywali na boisku. Jest jednak takie powiedzenie „co się odwlecze to nie uciecze”, a to stwierdzenie świetnie opisuje drugą połowę tego meczu.

Zawodnicy Chelsea w 120 sekund zapewnili sobie ważne zwycięstwo i zabili jakiekolwiek emocje w tym spotkaniu. Najpierw w 56. minucie na bramkę skutecznie huknął Reece James. Boczny obrońca The Blues strzelił z bliskiej odległości tak silnie, że żaden bramkarz nie miałby szansy na skuteczną interwencję. Dwie minuty później w polu karnym Ruben Loftus-Cheek dobrze wystawił piłkę do Calluma Hudson-Odoia, a ten podwyższył prowadzenie. Następnie tempo tego pojedynku nieco stanęło. Chelsea spokojnie kontrolowało przebieg, a Juventus zbytnio nie wysilał się, żeby zmienić wynik i strzelić gola kontaktowego. W doliczonym czasie wynik ustalił Timo Werner, a skoro nawet Niemiec udaje się trafić do bramki rywala, to wszystko pokazuje nam, że Juventus dziś był tylko jedynie tłem dla dobrze grającej ekipy Tuchela.

Jednak żeby tylko nie znęcać się nad tym biednym Juve, to trzeba pochwalić gospodarzy, zwłaszcza że jest za co. Podopieczni Thomasa Tuchela zagrali kapitalne spotkanie. Byli tego dnia lepsi praktycznie w każdym elemencie od swojego rywala z Turynu. Pokazali, że nie przypadkiem są obrońcami trofeum Champions League, a i w tym sezonie będą mocnym kandydatem do końcowego triumfu. Ponownie dzisiaj błysnął ponownie Tuchel, który dał wtorkowego wieczoru trenerską lekcję Massimiliano Allegremu. Na boisku wyróżniali się przede wszystkim Hakim Ziyech i Reece James. Marokańczyk był groźny pod bramką rywala i zakończył całe spotkanie z asystą. Natomiast Anglik oprócz zdobycia bramki cały mecz był aktywny i praktycznie bezbłędny w obronie. Dobry występ prawego wahadłowego „The Blues”. Widać, że prawi wahadłowi wychowani oraz do tego jeszcze grający w Anglii dają sobie radę. Dobrze, że reprezentacja Polski też ma od niedawna takiego solidnego zawodnika, jakim jest Matty Cash.

Chelsea wygrywa i obejmuje  1. miejsce w tabeli. Obie ekipy są już pewne awansu przed ostatnim spotkaniem, więc została już tylko korespondencyjna walka o zwycięstwo w całej grupie, co może być bardzo znaczące przy losowaniu par 1/8 finału tegorocznej UEFA Champions League.

Chelsea — Juventus 4:0 (1:0)

Bramki: Trevor Chalobah 25′, Reece James 56′, Callum Hudson-Odoi 58′, Timo Werner 90+5′

Jakub Mirosławski