Każdy chce mieć książkę

Share on facebook
Share on twitter
brze

Każdy chce mieć książkę! „To fakt. A fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem” – tak pisał Michaił Bułhakow w swojej książce „Mistrz i Małgorzata”. Powiem szczerze, że to moja ulubiona lektura szkolna, którą kiedyś mam marzenie przeczytać w oryginale. Niestety zejdźmy z wysokiego konia, bo nie o tym pisać będę. Pan Krzysztof Stanowski jak i również znani Wąs i Koks wzięli się za „dzieło” autorstwa Pani Małgorzaty Domagalik i Pana Jerzego Brzęczka. Ich komentarze są wybitne – książka prawdopodobnie (jeszcze nie zamierzam dostać raka z jej powodu) nie! Ja zaś zejdę do tematu – czy naprawdę każdy chce mieć książkę? Zobaczmy jak wygląda sytuacja.

W księgarniach można już kupić książkę o każdym. Ktoś chce przeczytać książkę o Messim? Żaden problem. O Adamie Nawałce? Spoko! Jest! Jeśli były selekcjoner ma książkę to dlaczego nie obecny? Powiem tak – to pytanie nie ma sensu, bo jeśli chodzi o karierę piłkarza to może rzeczywiście byłoby o czym poczytać. Jednakże słuchając pierwszych stron o tej książce to myślę, że jest to książka o megalomanie z wysokim egocentryzmem. Jak sprzedawały się takie książki? Do dziś w „taniej książce” można dostać słynny „Futbol na tak!”, który kształtem przypomina książeczkę Mao niż biografię Jerzego Engela. Z tych większych są też książki spoza świata sportu. Ktoś chciał poczytać o Deynn i Majewskim, ale później ta książka trafiała do promocji za 2 zł z workoplecakiem. Przesadą jest też wydawanie dziesiątej książki o tym samym człowieku – co raz częściej ma to miejsce. Teraz wszyscy chcą widzieć siebie na okładce nie gazety, a czegoś w ciut twardszej okładce. Czy w obliczu kryzysów ekologicznych potrzebne są nam naprawdę słabe książki? Proszę brać przykład z ludzi, którzy teraz mają o czym napisać lub mieli. Są naprawdę wybitne biografie, które czyta się wielokrotnie z wypiekami. Czy książka po roku bycia selekcjonerem, czy też periodyk o tym jak przez chwilę było się trenerem Tomtexu Widawa Wrocław – to tak samo interesujące fakty.

Mam prośbę do wydawców nie tylko książek, ale całej kultury – idźmy na jakość, a nie na tandetę, bo się sprzeda. Róbmy kolejne książki pokroju biografii Andrzeja Iwana, Roberta Enke czy Svena Hannavalda. Nie pochwalajmy tylko manii posiadania i bycia zadufanym w sobie człowiekiem, dla którego krytyka to wielki żart. Pamiętajmy o ludziach, którzy przynosili nam radość, a teraz mogą być na życiowym zakręcie albo mają teraz „jesień życia” i chęć by opowiedzieć o tym co wydarzyło się wcześniej. Skończę znowu cytatem mistrza Bułhakowa : „Jednakże mądrzy ludzie w tym właśnie celu mają rozum, żeby się nim posługiwać w podobnie skomplikowanych przypadkach„.

Mariusz Bogucki