Karol Fila: Za 5 lat będę w jednej z lig TOP5

Share on facebook
Share on twitter
2021.01.30 Gdansk
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2020/2021
Lechia Gdansk - Jagiellonia Bialystok
N/z Karol Fila
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2021.01.30 Gdansk
Football Polish PKO Ekstraklasa season 2020/2021
Lechia Gdansk - Jagiellonia Bialystok
Karol Fila
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

Jaka jest rola psychologa we współczesnym sporcie? Gdzie Karol Fila widzi siebie za 5 lat? Jakie są jego relacje z trenerem Stokowcem? O co walczy Lechia na finiszu sezonu? Zapraszamy na rozmowę z prawym obrońcą Lechii Gdańsk!

Jaka była atmosfera po meczu z Lechem Poznań? Gdańszczanie boleśnie przegrali to spotkanie 0-3, a ostatnio Kolejorz nie zwykł wygrywać taką różnicą bramek.

Powiedzieliśmy sobie parę mocnych słów. Wydaje mi się, że to było dobre, ta rozmowa była po prostu potrzebna. O meczu z Lechem szybko zapomnieliśmy. Potem już  normalnie trenowaliśmy, bo nie można zbyt długo rozpamiętywać porażek. Trzeba się skupić na kolejnym meczu.

Lechia rywalizuje o 4. miejsce z kilkoma innymi drużynami. Spoglądacie na wyniki Piasta, Zagłębia lub Śląska czy skupiacie się tylko na sobie?

–Skupiamy się przede wszystkim na swojej grze i myślę, że to jest klucz do sukcesu. Jeśli patrzylibyśmy na inne zespoły, to nie skupilibyśmy się na sobie, a to jest najważniejsze.

Do końca sezonu pozostały 2 spotkania. Macie jasno sprecyzowany cel ?

Na pewno. Najważniejszym celem jest teraz zajęcie 4. miejsca. Chcemy zakończyć sezon jak najwyżej w tabeli.

Który z młodych piłkarzy Lechii ma według pana największy potencjał?

Wydaje mi się, że wszyscy są na wysokim poziomie, ale jeśli miałbym kogoś wyróżnić, to wskazałbym na Mateusza Żukowskiego. Ma najlepsze warunki fizyczne w drużynie i ludzie związaniu z drużyną pracują nad jego rozwojem. Myślę, że ma wszelkie dane ku temu, żeby być bardzo dobrym piłkarzem.

Wskazał pan Mateusza Żukowskiego. Młody skrzydłowy Lechii swoje umiejętności pokazuje raczej na treningach, bo gdy pojawia się w ekstraklasie, to sprawia wrażenie zagubionego i nie gra tak dobrze?

Dlatego wspomniałem, że najważniejsze, żeby miał dobre osoby wokół siebie, bo umiejętności na pewno ma. Na treningach to pokazuje, a wkrótce będzie je pokazywał na boiskach ekstraklasowych. Po prostu potrzebuje czasu. Lechia będzie miała z niego jeszcze wiele korzyści.

A co pan sądzi o Kacprze Urbańskim, który zimą przeniósł się do Bolonii? Czy rzeczywiście dało się zobaczyć w nim spory potencjał?

Zdecydowanie! Technicznie był naprawdę zaawansowany. Widać było, że ma taki techniczny dryg. Z piłką robił wyśmienite rzeczy. Nawet w tak młodym wieku nie bał się wejść w drybling i to zaowocowało takim transferem.

Czy jest na boisku jakaś pozycja, na której czuje się pan tak samo dobrze jak na prawej obronie?

Jako junior zawsze grałem jako środkowy pomocnik. Wydaje mi się, że ta pozycja jest również jedną z moich ulubionych. Jeśli nie prawa obrona, to środek pomocy. Lubię tam grać, mieć piłkę przy sobie, dyrygować drużyną, bo wiadomo, że pozycje „6” czy „8” to jedne z najważniejszych ról na boisku. Jeśli środkowi pomocnicy dobrze grają, to cała drużyna też raczej gra dobrze.

Kiedy selekcjonerem reprezentacji Polski do lat 21 był Czesław Michniewicz, grał pan czasami na pozycji numer “6”. Czy Piotr Stokowiec również brał pod uwagę takie rozwiązanie?

Nawet ostatnio, kiedy wchodziłem z ławki, to grałem w środku pomocy. Może były to końcówki, ale to pokazuje, że trener widzi mnie też w środku pola. Gra na tej pozycji na pewno nie jest dla mnie obca. Dokładnie tak jak pan wspomniał – w kadrze juniorskiej też tam grałem i myślę, że dawałem radę. Te dwie pozycje są dla mnie w porządku i dobrze się tam czuję.

Na prawą stronę defensywy przeniósł pana Krzysztof Brede, kiedy był jeszcze trenerem Chojniczanki, gdzie zbierał pan pierwsze piłkarskie doświadczenie na poziomie seniorskim. Teraz interesują się panem zagraniczne kluby, bo dobrze spisuje się pan w barwach Lechii Piotra Stokowca. Więcej zawdzięcza pan trenerowi Stokowcowi czy trenerowi Brede?

Na pewno tych dwóch trenerów miało duży wpływ na moją karierę. Dodatkowo ważną rolę w mojej karierze odegrał trener Michniewicz, bo gra w kadrze to wielka duma. Dziękuję, że na mnie postawili a trener Stokowiec nadal daje mi szansę gry. Może zaowocuje to czymś więcej..

Dusan Kuciak to według pana najlepszy bramkarz w ekstraklasie?

Tak, to jest najlepszy bramkarz w ekstraklasie.

Jak opisałby pan współpracę z Dusanem Kuciakiem?

Na pewno ma specyficzny charakter, ale lubię go za to, że jest sobą, nikogo nie udaje. Pomaga młodym chłopakom. To jest bardzo dobre. Ułatwia to wejście do składu. Dusan jest osobą, która naszej kadrze nadaje ciekawy charakter.

Jakiś czas temu Canal Plus wyemitowało taki materiał, w którym mogliśmy obserwować, jak Słowak zachowuje się na boisku. Wspomniał pan o tym, że jest ważną postacią w szatni – czy charakter Kuciaka pomaga obrońcom w grze?

Również oglądałem ten filmik. Z pewnością to pomaga nam, obrońcom, bo wiemy na przykład, gdzie mamy się przesunąć. Dusan widzi najwięcej na boisku – jest ciągle ustawiony przodem do gry. Wiemy, że to doświadczony zawodnik i możemy mu zaufać.

Foto PressFocus

Ostatnio na prawej stronie defensywy zastąpił pana Bartosz Kopacz. Jak pan myśli – z czego wzięła się ta zmiana?

Nie wiem, ciężko powiedzieć. Ja robiłem swoje i nadal podobnie do tego podchodzę. Na treningach daję z siebie wszystko, żeby utrzymać pozycję w składzie, bo aktualnie jest to dla mnie najważniejsze.

Jak znosił pan tamten okres?

Nie było to łatwe, ale mam świetne osoby „wokół mnie”, które kierują moją karierę w dobrą stronę. To zaowocowało tym, że za mocno się tym nie przejmowałem, wróciłem do składu i tak, jak wspomniałem wcześniej – mam nadzieję, że utrzymam to miejsce.

W audycji „Znajomi Ze Słyszenia” w Radiu Gdańsk wspomniał pan o dużej roli rodziny w swojej karierze. Teraz też powiedział pan, że ma pan „wokół siebie” osoby, które pomagają panu znosić te ciężkie momenty. Czy psycholog, Paweł Habrat również wiele znaczy w tej sytuacji?

Z Pawłem też współpracuję. Ostatnio dużo ze sobą rozmawiamy. Wiele znaczy i dobrze, że jest z nami. Wcześniej nie wiedziałem, że psycholog może tyle dawać. Obecnie jestem bardziej świadomym graczem. Na pewno to pomaga. A rodzina to dla mnie rzecz święta – wszyscy mi pomagają i za to jestem im wdzięczny.

Piotr Stokowiec swego czasu wpadł na dość oryginalny pomysł zaangażowania psychologa sportowego do drużyny. Jako zespół odczuliście, że ta zmiana naprawdę pomaga wam w codziennym funkcjonowaniu?

Tak, tak. Często mamy spotkania z Pawłem Habratem. Uważam, że zaangażowanie psychologa do sztabu to bardzo dobre rozwiązanie. Nie każdy na to stawia. Byliśmy jedną z nielicznych drużyn, która posiada taką osobę. To owocuje niezłymi wynikami – od trzech sezonów jesteśmy w czubie tabeli, dwa razy doszliśmy do finału Pucharu Polski, raz go wygraliśmy. To pokazuje świetne efekty, w tymwspółpracy z psychologiem.

Proszę powiedzieć – na czym polegają te spotkania? Rozmawiacie tylko o tych ciemniejszych stronach futbolu, takich jak porażki czy kontuzje, czy skupiacie się też na przykład na tym, jak „nie odlecieć” po jakimś sukcesie?

Poruszamy szerokie spektrum tematów, ale wiele spraw rozwiązujemy przez zabawę, wspólne ćwiczenia. Nie jest tak, że tylko myślimy o porażkach, nie rozmawiamy tylko o tych sprawach. Jeśli trzeba się pośmiać, to też jest na to czas.

Czyli psycholog sportowy również integruje całą drużynę na przykład przez różnego rodzaju zabawy, o których pan wspomniał.

Dokładnie tak.

Można powiedzieć, że Lechia przechodziła w tym sezonie przez dwa momenty kryzysowe. Pierwszy w 2020 roku, kiedy przegrała 4 mecze pod rząd i drugi, już w 2021 roku, kiedy źle zaczęła rundę wiosenną i odpadła Pucharu Polski. Trener Stokowiec mówił, że wie, jak zażegnać kryzys. Coś się wtedy zmieniło w waszych treningach bądź przygotowaniu mentalnym?

Zgadza się, jak wiele zespołów w tym sezonie również my przeżywaliśmy ciężkie momenty. Dawno ich nie mieliśmy i jako zawodnicy nie wiedzieliśmy, jak się zachować, bo większość z nas nigdy nie była w takiej sytuacji. Treningi może za wiele się nie zmieniły, ale trener trochę porotował składem i wyniki się poprawiły.

Jak takie kryzysy działają na drużynę?

To na pewno nie pomaga. Kiedy się przegrywa, to uśmiechów jest w szatni zdecydowanie mniej. Ciężko jest wejść na zwycięski poziom, ale jeśli już się wejdzie, to wygrane naprawdę nieźle smakują.

Często się mówi, że gorsze momenty budują człowieka. Czy czuje pan, że zespół jest silniejszy po tych kryzysach?

Tak, to na pewno nas wzmocniło. Po tych ciężkich chwilach człowiek staje się pewniejszy siebie. Takie doświadczenia na pewno mogą pomóc w rozwoju.

Czy zimowe plotki o zainteresowaniu Spezii były prawdziwe?

Nie wiem, ja robiłem swoje. Na pewno pan czytał w wywiadach, że ja skupiam się na sobie, a transferami zajmuje się mój menedżer. Jeśli trzeba będzie coś podpisać, to ja dopiero dowiaduję się, czy były jakieś plotki na temat transferu.

Czyli nawet teraz, na finiszu ligi, skupia się pan wyłącznie na futbolu i nie myśli, co będzie latem, czy zostanie pan w Gdańsku itp.?

Dokładnie tak. Taki mam cel i tak zdecydowaliśmy z menadżerem, że w trakcie sezonu ja skupiam się na graniu, a on na sprawach biznesowych.

Na pewno pan słyszał, że kilku byłych zawodników Lechii skarżyło się na osobę trenera Piotra Stokowca. Jak wyglądają pańskie relacje ze szkoleniowcem Biało-Zielonych?

Uważam, że są dobre. Nie mogę narzekać, bo trener mi zaufał. Dzięki niemu jestem tu, gdzie jestem. Moim zdaniem ta współpraca jest naprawdę w porządku.

Gdzie pana zdaniem będzie Lechia za 5 lat?

Za 5 lat? (śmiech) Zobaczymy. Mam nadzieję, że w europejskich pucharach. Mamy piękny stadion, świetne miejsce. Musimy celować w jak najwyższe cele i od kilku lat jesteśmy też w czołówce ligi. Mamy duże aspiracje, chcemy walczyć właśnie o europejskie puchary.

A gdzie będzie za 5 lat Karol Fila?

Mam nadzieję, że w lidze z TOP5. Takie mam plany.

Z Karolem Filą rozmawiał Jakub Kowalikowski.

Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, aby odwiedzić profil autora na Twitterze!