Kanonada w Katowicach. Podsumowanie 13. kolejki II Ligi

Share on facebook
Share on twitter
2020.11.14 Katowice
Pilka nozna 2 Liga sezon 2020/2021
GKS Katowice - KKS 1925 Kalisz
N/z Bramka gol radosc Krystian Sanocki
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2020.11.14 Katowice
Football Polish Second League season 2020/2021
GKS Katowice - KKS 1925 Kalisz
Bramka gol radosc Krystian Sanocki
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus

Ekstraklasa pauzuje, ale za to grają pozostałe piłkarskie ligi w Polsce, w tym m.in. II Liga. W 13. kolejce, o dziwo wcale nie pechowej, a emocjonującej zobaczyliśmy aż 30 goli. Zapraszamy na przegląd najciekawszych wydarzeń na trzecim poziomie rozgrywkowym w naszym kraju.

Festiwal goli przy Bukowej

W Katowicach doszło do spotkania dwóch niezwykle bramkostrzelnych ekip. GKS Katowice w ostatnich dwóch spotkaniach strzelił 7 goli, a o trafienie więcej mogli poszczycić się gracze KKS-u Kalisz. Kibice obu ekip zgromadzeni przed telewizorami oczekiwali, że w meczu pomiędzy GieKSą , a KKS-em padnie masa bramek i nie pomylili się.

Największym pechowcem pierwszej połowy spotkania okazał się napastnik gospodarzy, Filip Kozłowski. Po nieudanym strzale opuścił murawę z powodu złamanego palca, po czym został przewieziony do szpitala. Kuriozalny początek spotkania nie złamał jednak katowiczan, którzy kontrolowali przebieg meczu…aż do 20. minuty. Mateusz Majewski pięknym, technicznym uderzeniem pokonał Bartosza Mrozka, który próbował interweniować, ale zrobił to na tyle nieudolnie, że futbolówka znalazła się w sieci. Piłkarze w żółto-czarnych strojach szybko ruszyli do ataku, a już kilka minut po straconej bramce mogło być 1:1, ale świetną interwencją popisał się Kamil Kosut. Golkiper kaliszan musiał skapitulować w 35. minucie. Ładna akcja ze strony katowiczan, Arkadiusz Jędrych zagrywa głową w pole karne do Michała Gałeckiego, a ten silnym uderzeniem wyrównał stan spotkania.

Gospodarze po wyjściu na drugą połowę poczuli, że są w stanie zdobyć kilka bramek. Obrona kaliszan z każdym kolejnym atakiem zaczęła się sypać jak domek z kart. W 52. minucie Jakub Chojnowski głupią stratą piłki rozpoczął kontraatak GKS-u Katowice. Zuchwałym rajdem popisał się Adrian Błąd, który oszukał kilkoma zwodami interweniujących defensorów KKS-u, a następnie oddał potężny strzał, po którym piłka odbiła się od poprzeczki. Akcja rodem ze światowych boisk, a nie z polskiego podwórka.

Już trzy minuty później GKS cieszył się z kolejnej bramki. Niemal bliźniacza sytuacja w porównaniu do sytuacji sprzed kilku chwil. Strata futbolówki przez zawodnika gości, gospodarze wyprowadzają kontrę, Piotr Kurbiel wygrywa pojedynek z obrońcą KKS-u, mając pełny przegląd pola zagrywa piłkę do Krystiana Sanockiego, a ten wykończył akcję pięknym strzałem, po którym piłka odbiła się od słupka.

Katowiczanie nie zakończyli jednak jeszcze strzelaniny przy Bukowej. Rewelacyjnie grający w tym spotkaniu Adrian Błąd znalazł w polu karnym Arkadiusza Woźniaka, który ustalił rezultat meczu na 4:1 dla gospodarzy. Niepocieszony wracał do Kalisza trener gości, Ryszard Wieczorek, którego zespół stracił po raz pierwszy w sezonie aż cztery bramki. Radość za to w Katowicach. GKS wygrał trzeci mecz z rzędu na własnym stadionie, dzięki czemu podopieczni Rafała Góraka wskoczyli na najniższy stopień podium.

Niepowstrzymany Górnik

GKS Katowice jest w gazie, ale nikt w tej lidze nie ma takiej zwycięskiej passy jak Górnik Polkowice. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia przedłużyli swoją serię zwycięstw do 8 z rzędu! Na własnym terenie pokonali Garbarnię Kraków 2:1, a dublet ponownie ustrzelił doświadczony Mateusz Piątkowski. Nic jeszcze kilka miesięcy temu nie zapowiadało, że forma polkowiczan wystrzeli tak w górę. W 1/32 Pucharu Polski zawodnicy Górnika dostali lanie od Arki Gdynia (0:5), a w pierwszych czterech kolejkach sezonu przegrali dwukrotnie ze Stalą Rzeszów (1:2) i GKS-em Katowice (0:2). Teraz ciężko znaleźć pogromcę tak dobrze przygotowanej maszyny jaką jest drużyna z Polkowic. Polkowiczanie do tej pory zdobyli najwięcej bramek w lidze – 29, a ich najskuteczniejszy zawodnik Eryk Sobków z liczbą 9 goli dzieli fotel lidera klasyfikacji strzelców z Kamilem Wojtyrą ze Skry Częstochowa.

Kolejka pełna emocji

Tak jak wspominaliśmy na początku, to nie była typowa 13. pechowa kolejka II ligi, a pełna emocji. Zdecydowanie największą dawkę piłkarskich wrażeń zaserwowano nam w Rzeszowie, gdzie Stal mierzyła się z Bytovią Bytów. Trener rzeszowian, Marcin Wołowiec po dwóch porażkach z rzędu postawił na graczy, której do tej pory grzali ławkę rezerwowych. Jak się okazało był to świetny manewr, bo w 5. minucie po akcji duetu dwóch ”ławkowych” Mariusza Sławka i Rafała Maciejewskiego, gospodarze zdobyli bramkę. Goście z Bytowa szybko podnieśli się po straconym golu i wyprowadzili kilka ataków na pole karne Stali. Blisko był Kacper Sezonienko, ale przeniósł futbolówkę nad bramką. W 23. minucie prawdziwy koncert rozpoczął piłkarz Bytovii, Paweł Zawistowski. Najpierw wykorzystał rzut karny, a 10 minut później huknął z rzutu wolnego w okienko. To nie był jednak koniec emocji w pierwszej połowie, gdyż stan spotkania tuż przed przerwą wyrównał Jarosław Fojut.

Druga połowa meczu może nie była już tak emocjonująca, ale również dostarczyła bramki. Nie najlepiej drugą część spotkania rozpoczęli ”Stalowcy”, którzy w 58. minucie po głupim faulu Dominika Marczuka musieli grać w ”10”. Pomimo gry w osłabieniu rzeszowianie wyprowadzili skuteczny kontraatak, a gola dla gospodarzy strzelił Mariusz Sławek. Goście tak jak w pierwszej części gry po straconej bramce złapali wiatr w żagle i przejęli inicjatywę. Znów o sobie dał znać król stałych fragmentów gry, Paweł Zawistowski, który dośrodkował z rzutu wolnego, a strzałem głową Wiktora Kaczorowskiego pokonał Piotr Giel. Mecz zakończył się remisem 3:3, ale umówmy się to nie jest korzystny wynik dla obu drużyn w tabeli. ”Czarne Wilki” zajmują dopiero 9. miejsce w tabeli, a do ostatniego barażowego miejsca, które zajmuje Stal, tracą 5 oczek. Rzeszowianie, którzy jeszcze niedawno byli liderem rozgrywek zanotowali trzeci mecz bez zwycięstwa i do miejsca premiowanego bezpośrednim awansem tracą 7 punktów.

Emocji nie zabrakło także w Siedlach. Miejscowa Pogoń do przerwy przegrywała ze Skrą Częstochowa 0:1, ale w 84. minucie nadzieję na odmianę losów spotkania dał Piotr Pierzchała, który z bliskiej odległości pokonał Mikołaja Biegańskiego. Radość siedlczan nie trwała długo, bo już trzy minuty później 9. trafienie w sezonie zaliczył Kamil Wojtyra. Snajper ”Skrzaków” miał sporo szczęścia przy tym golu. Futbolówka po jego strzale Wojtyry odbiła się od dwóch słupków i ostatecznie wpadła do bramki obok zaskoczonego Mikołaja Smyłka. Skra po dwóch porażkach z rzędu wróciła na ścieżkę zwycięstw i awansowała na 4. miejsce w tabeli.

Do niezłego comeback’u doszło w Grudziądzu. Miejscowa Olimpia prowadziła po dziesięciu minutach z Błękitnymi Stargard za sprawą Piotra Janczukowicza. W 37. minucie gospodarze podwyższyli prowadzenie dzięki bramce Michała Graczyka. Gospodarze prowadzili 2:0 i mieli zwycięstwo na wyciągnięcie ręki. Znów jednak dała o sobie znać stara maksyma Czesława Michniewicza, że ”2:0 to niebezpieczny wynik”. Piłkarze Olimpii w frajerskich okolicznościach stracili trzy punkty. Najpierw w 69. minucie gola kontaktowego strzelił Damian Niedojad, a w 90. minucie bramkę wyrównującą zdobył kapitan Błękitnych, Jakub Ostrowski.

Historia o spóźnialskich i zgaszonym świetle

Do rzadko spotykanych wydarzeń doszło na dwóch drugoligowych stadionach. We Wronkach byliśmy świadkami konfrontacji jedynych rezerw na szczeblu centralnym – młodzież Lecha Poznań podejmowała młodzież Śląska Wrocław. Mecz rozpoczął się jednak o kwadrans później niż planowano, a to z powodu spóźnienia piłkarzy z Wrocławia. To nie była udana podróż dla zawodników Piotra Jawnego, choć pierwsi z bramki cieszyli się właśnie goście, którzy w 50. minucie strzelili gola za sprawą Marcina Szpakowskiego. Gospodarze wyrównali 7 minut później po strzale Oleksandra Yatsenki. W 70. minucie wynik meczu ustalił Tymoteusz Klupś, niegdyś uważany za wielki talent Lecha. Podopieczni Rafała Ulatowskiego kryzys z początku rozgrywek mają już za sobą. Po trzecim zwycięstwie z rzędu, poznaniacy opuścili strefę spadkową.

Do kuriozalnych zdarzeń doszło za to w Ostródzie, gdzie miejscowy Sokół rywalizował z Motorem Lublin. Goście od pierwszego gwizdka dominowali na murawie aż do feralnej 13. minuty. Sędziujący to spotkanie Artur Aluszyk na chwilę przerwał mecz z powodu awarii oświetlenia. Piłkarze szybko wrócili do gry, jednak już w 20. minucie światło totalnie zgasło. Arbiter odesłał zawodników na kilkanaście minut do szatni i poczekał aż awaria zostanie naprawiona. Gdy już wszystko wróciło do normy, Sokół odzyskał wiarę w zwycięstwo. W 53. minucie gola na wagę trzech punktów dla ostródzian zdobył Krzysztof Wicki. Motor po niespodziewanym zwycięstwie nad Stalą Rzeszów zaliczył czwartą porażkę w sezonie. Lublinianie, którzy mieli walczyć o awans, biją się o utrzymanie. Wszystko na to wskazuje, że niedługo z posadą pożegna się Mirosław Hajdo. Być może decyzja o zwolnieniu trenera zapadnie po zaległym środowym spotkaniu II ligi z Bytovią.

WYNIKI 13. KOLEJKI II LIGI:
Hutnik Kraków – Wigry Suwałki 1:2
Znicz Pruszków – Olimpia Elbląg 1:1
Olimpia Grudziądz – Błękitni Stargard 2:2
Sokół Ostróda – Motor Lublin 1:0
Górnik Polkowice – Garbarnia Kraków 2:1
GKS Katowice – KKS Kalisz 4:1
Lech II Poznań – Śląsk II Wrocław 2:1
Pogoń Siedlce – Skra Częstochowa 1:2
Stal Rzeszów – Bytovia Bytów 3:3
PAUZA: Chojniczanka Chojnice

TERMINARZ 14. KOLEJKI II LIGI:
21.11 Chojniczanka – Stal Rzeszów
21.11 KKS Kalisz – Lech II Poznań
22.11 Śląsk II Wrocław – Górnik Polkowice
22.11 Garbarnia Kraków – Pogoń Siedlce
22.11 Błękitni Stargard – Znicz Pruszków
22.11 Skra Częstochowa – Olimpia Grudziądz
22.11 Bytovia Bytów – Sokół Ostróda
22.11 Wigry Suwałki – GKS Katowice
22.11 Motor Lublin – Hutnik Kraków
PAUZA: Olimpia Elbląg

TABELA II LIGI:

fot. 90minut.pl