Jedyny bez skazy? Paweł Wszołek utrzymuje reprezentacyjny poziom w słabej Legii

Paweł Wszołek

Koniec roku i zarazem rundy jesiennej to czas wszelkiej maści podsumowań. Żurnaliści oraz eksperci nie pozostawili rzecz jasna suchej nitki na rozczarowującej postawie warszawskiej Legii. W szeregach Wojskowych jest jednak zawodnik, który mimo ogólnego marazmu wciąż dokłada wszelkich starań, by zespół z Łazienkowskiej wreszcie wskoczył na właściwe tory.

Po kolejnych fatalnych meczach w wykonaniu Legii Paweł Wszołek niejednokrotnie stawał przed kamerami, bijąc się w pierś ze zwieszoną głową. Podobnie zresztą czynili jego koledzy z drużyny. Prawda jest jednak taka, że akurat do 33-latka można mieć stosunkowo najmniej pretensji. Haruje jak wół na prawej stronie boiska i to zarówno w defensywie (prawy obrońca), jak i w ofensywie. Stanowi nieocenione wsparcie dla zawodników występujących na prawym skrzydle. Krótko mówiąc – robi co w jego mocy, by nie zawieść oczekiwań kibiców.

Bilans Pawła Wszołka w rundzie jesiennej to cztery bramki i cztery asysty w 31 występach. Jak na prawego defensora jest to i tak bardzo przyzwoity bilans. Kłopot w tym, że mógłby mieć na swoim koncie znacznie więcej kluczowych podań, gdyby jego koledzy z linii ataku prezentowali zbliżony do niego poziom. Tymczasem marnują sytuacje na potęgę, a pod tym względem „bryluje” zwłaszcza Mileta Rajović, o którego nieskuteczności napisano już w zasadzie wszystko. Doprawdy trudno, aby w takich realiach bohater niniejszego tekstu mógł w jeszcze większym stopniu wyśrubować liczby przy swoim nazwisku.

Jak co roku Tygodnik Piłka Nożna przygotował zestawienie najlepszych polskich piłkarzy na poszczególnych pozycjach. Na czwartym miejscu wśród bocznych obrońców/wahadłowych uplasował się właśnie Wszołek, który musiał uznać wyższość jedynie rewelacyjnego Matty’ego Casha, mającego problemy z grą w Atalancie Bergamo Nicoli Zalewskiego oraz Przemysława Frankowskiego. Ten ostatni stracił ostatnio status reprezentanta Polski. Nietrudno zatem wywnioskować, że defensor Legii znalazł się najwyżej spośród wszystkich zawodników występujących w PKO BP Ekstraklasie. Oczywiście dziennikarze wspomnianej gazety oceniali postawę poszczególnych graczy z ostatnich dwunastu miesięcy i za rundę jesienną Wszołek z pewnością otrzymałby nieco niższą notę. Pretensje za to może mieć jednak nie tyle do siebie, co do ogólnej postawy drużyny, która sensacyjnie zimuje obecnie przedostatnie miejsce w ligowej tabeli.

Wszyscy przy Łazienkowskiej liczą na to, że wraz z przybyciem Marka Papszuna pojawi się przysłowiowe światełko w tunelu. Być może były opiekun Rakowa zdoła dotrzeć do poszczególnych piłkarzy i wykrzesać z nich potencjał, który z pewnością w nich drzemie. Pytanie tylko, czy doświadczony szkoleniowiec, znany z kurczowego przywiązywania zawodników do poszczególnych pozycji, nie stłamsi przy okazji ofensywnych inklinacji oraz kreatywności Pawła Wszołka. Wylanie na dzień dobry dziecka z kąpielą w przypadku tego gracza z pewnością nie poprawiłoby ogólnej sytuacji Legii.

Laura Anna Tomczyk