Jedenastka Dziadów Rundy Jesiennej PKO Ekstraklasy 21/22

pjimage (14)

W pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia przedstawiamy naszą jedenastkę dziadów rundy jesiennej PKO Ekstraklasy w sezonie 2021/2022. Ci zawodnicy w święta przy karpiu i sałatce jarzynowej z pewnością będą chcieli zapomnieć o swoich jesiennych „popisach” w lidze. Sprawdźcie więc przed zjedzeniem świątecznego obiadu kto znalazł się w zestawieniu!

W ankiecie wzięło udział 11 redaktorów portalu PolskaPiłka.pl. Najwięcej reprezentantów w podstawowym składzie ma Legia Warszawa, która rozegrała najgorszą rundę w historii klubu. Aż czterech Legionistów możemy dostrzec w tym zestawieniu. Trzech przedstawicieli ma Zagłębie Lubin, ale jest to po części spowodowane darem Lubomira Guldana i Dariusza Żurawia do ściągania „solidnych” stoperów. Swojego reprezentanta mają też Jagiellonia Białystok, Śląsk Wrocław, Warta Poznań oraz Wisła Płock.

Młodzieżowiec z Podlasia z najniższym wynikiem obronionych uderzeń

Bramkarz:

Xavier Dziekoński (Jagiellonia Białystok) – 7 głosów

O ile poprzedni sezon był dla 18-latka z Białegostoku w miarę udany, to runda jesienna w tegorocznych rozgrywkach jest zdecydowanie do zapomnienia. Dziekoński popełniał zbyt wiele błędów, które pozwalały rywalom zdobywać gola. Najbardziej spektakularnym była asysta do Damiana Gąski z Górnika Łęczna, który chwilę później efektownie przelobował młodzieżowca Jagi. Xavier w tej rundzie wystąpił w 10 spotkaniach, w których stracił 17 bramek. Zaledwie dwa razy zachował czyste konto. Poza tym obronił jedynie 21 strzałów, a w klasyfikacji procenta obronionych uderzeń znajduje się na ostatniej, 31. pozycji – 55%. No i choć konkurencja do tej nagrody była zacna (Sandomierski, Lis czy Loska), to nasz wybór mógł być tylko jeden. Nie dziwi nas również to, że na Podlasie w styczniu zawita doświadczony Zlatan Alomerović z Lechii Gdańsk.

Ławka rezerwowych: Grzegorz Sandomierski (Górnik Zabrze)

Wynalazki Guldana i nieudany eksperyment Magiery

Obrońcy:

Aleksandar Pantić (Zagłębie Lubin) – 9 głosów

Lubomir Guldan ma dar do ściągania stoperów. Tylko niestety takich, z których pół piłkarskiej Polski będzie się jedynie naśmiewać, a druga połowa zastanawiać się skąd te ananaski się wzięły w Polsce. Pierwszym z nich jest Aleksandar Pantić. Kiedy już myśleliśmy, że jego hiszpański przyjaciel Ian Soler nie zatrzyma się w wyścigu po nagrodę Dziada Rundy, to Serb udowodnił jednak, że jest w stanie Hiszpana przegonić. Pantić wyglądał jeszcze gorzej niż Soler, choć i tak ostatecznie tej nagrody nie zdobył (o tym, kogo wybraliśmy dowiecie się popołudniu). Potrzebował tylko dziewięciu spotkań, by dwa razy wylecieć z boiska z czerwoną kartką. Drużyna z nim na boisku tylko raz zanotowała czyste konto, a straciła aż 20 bramek. Kilka z nich zdecydowanie obciąża konto Serba. Także jak zastanawia Was, dlaczego Zagłębie pomimo posiadania w bramce całkiem dobrego Dominika Hładuna straciło jesienią aż 36 bramek w 19 meczach, to polecam zacząć analizę od obronnych popisów Panticia.

Ian Soler (Zagłębie Lubin) – 7 głosów

Pantić „oczarowywał” nas przez drugą połowę rundy jesiennej. W pierwszej robił to Ian Soler. Hiszpan nie odnalazł się w meczu na wodzie w Płocku, gdzie został zakręcony przez Rafała Wolskiego i dodatkowo ustrzelił jeszcze samobója. Rozumiemy, nie ten klimat. W Hiszpanii starcie na wodzie to rzecz niespotykana. Rozegranie piłki też kulało w jego wykonaniu (patrz: mecz ze Śląskiem — podanie do nikogo, strata, gol dla rywala). Dwa razy z rzędu wybraliśmy go dziadem całej kolejki. Nikt inny tego nie dokonał. Błysnął jedynie w starciu z Termalicą, gdzie miał asystę. Poza tym nie pokazał nic specjalnego. Z nim co prawda zespół stracił tylko 12 bramek w 9 meczach. Miał też cztery czyste konta. Jednak była to głównie będącego wtedy w świetnej formie Hładuna, który naprawiał błędy Hiszpana. W drugiej połowie rundy zamienił się rolami z Panticiem. Dariusz Żuraw i tak nie trafił. Zamienił jednego ligowego ananaska, na drugiego jeszcze większego. Piotr Stokowiec takich błędów tolerować nie będzie.

Szymon Lewkot (Śląsk Wrocław) – 7 głosów

Szymon Lewkot po części obecność w tym zestawieniu zawdzięcza trenerowi Jackowi Magierze. Szkoleniowiec Śląska z uporem maniaka próbował nam pokazać, że Lewkot ma zadatki na topowego stopera. Wszyscy jednak widzą, że to nie jest miejsce, w którym Szymon czuje się dobrze na boisku. 13 spotkań rozegranych na tej pozycji, 3 żółte kartki (łącznie 17 występów, 6 żółtek), 21 straconych bramek z nim w tej formacji. Tylko dwa czyste konta. A co poza tym? Udział przy obu golach przeciwnika w starciu z Wartą (1:2). Zamieszany w stratę co najmniej dwóch z czterech goli w Niecieczy (3:4), gdzie też dodatkowo sprokurował rzut karny dla rywali. 9 strat piłki w domowym starciu z Cracovią (0:2). Moglibyśmy podawać kolejne takie liczby, ale nie ma co dalej marnować klawiatury i dobijać jeszcze bardziej zawodnika w święta. Liczymy na to, że trener Magiera w końcu pójdzie po rozum do głowy i nie będzie karał Lewkota grą na tej pozycji. Wszystkim, a przede wszystkim swojemu zawodnikowi, zrobi olbrzymią przysługę.

Filip Mladenović (Legia Warszawa) – 4 głosy

Czy ktoś z Was pamięta, że to MVP ostatniego sezonu Ekstraklasy? Jak nie to warto przypomnieć o tym, żeby pokazać jaki duży zjazd formy zaliczył Serb jesienią tego roku. 13 występów, 932 minuty spędzone na boisku. Cztery żółte kartki (głównie za klasyczne dyskusje z sędziami). Jedna czerwona za mecz 2. kolejki w Radomiu, gdzie pomylił sporty walki z piłką nożną. 0 goli i 2 asysty. Takie są statystyki Filipa Mladenovicia w rundzie jesiennej w Legii. Do tego dochodzi jeszcze 18 na 67 udanych dośrodkowań plus dodatkowo jedynie 12 kluczowych podań, co go plasuje na 66. miejscu w tej klasyfikacji w lidze. Podejmuje też jedynie 2,5 dryblingu na mecz, choć wiemy, że stać go najwięcej. Gwiazda ostatnich rozgrywek teraz mistrzom Polski nie wnosi nic dobrego do gry stołecznej drużyny. Trudno się więc dziwić, że gra Legii w ataku nie przypominała ekstraklasowego poziomu przez wiele ostatnich starć.

Ławka rezerwowych: Tomasz Midzierski (Górnik Łęczna), Adam Hlousek (Bruk-Bet Termalica Nieciecza)

Podmienieni świetni rozgrywający oraz skrzydłowi, którym nie wyszło jesienią

Pomocnicy:

Kacper Skibicki (Legia Warszawa) – 9 głosów

Powiedzmy sobie szczerze — gdyby nie przepis o młodzieżowcu, to Kacper Skibicki na pewno nie zagrałby 746 minut w 14 meczach w rundzie jesiennej w Ekstraklasie. Zresztą nawet z tym zapisem my byśmy mu tyle nie dali. Swoją rolę odegrały również problemy kadrowe Legii przez ostatnie miesiące. 20-letni skrzydłowy zanotował jedynie jedną asystę jesienią. Nie wnosił do gry zespołu zazwyczaj nic poza stratami piłki i przegrywaniem pojedynków dryblingowych z rywalami. Najbardziej rozwścieczył niejednego warszawskiego fana swoim występem w starciu z Lechią w Gdańsku w 10. kolejce. W ciągu jednej połowy w Trójmieście stracił aż 14 razy piłkę, miał 50% celnych podań i zaledwie 1 na 7 wygranych pojedynków. To był jego najgorszy występ. Nic więc dziwnego, że wtedy Czesław Michniewicz stracił cierpliwość i już posadził skrzydłowego na ławkę po pierwszych 45 minutach rywalizacji. Młody zawodnik Legii musi się jeszcze sporo nauczyć, by zaistnieć w naszej lidze.

Dominik Furman (Wisła Płock) – 7 głosów

Czy wie ktoś może jak najprościej skontaktować się z Anitą Gargas? Bo bardzo przydałby się jej magazyn śledczy o tym, co się wydarzyło z Dominikiem Furmanem w Turcji. Jak to jest, że po jego drugim powrocie do Polski jest cieniem samego siebie. Warto byłoby sprawdzić, czy ktoś go tam nie podmienił może albo co takiego się wydarzyło w Polsce, że niegdyś jeden z lepszych asystentów i zawodników całej ligi teraz jedynie może zachwycać się grą 18-letniego Fryderyka Gerbowskiego z perspektywy ławki rezerwowych. 10 meczów, 2 żółte i 2 czerwone kartki. Zaledwie jedna asysta na koncie. Jedynie 6 dośrodkowań, z czego aż cztery udane. Bez żadnego podania kluczowego. Dominik Furman był jesienią totalnie bez formy. A jak masz w klubie takie nazwiska jak Szwoch, Wolski, Rasak czy rozkręcającego się Gerbowskiego to bez dobrej formy o graniu w środku pola w Płocku możesz jedynie pomarzyć.

Mario Rodriguez (Warta Poznań) – 6 głosów

0 goli, 0 asyst w 16 meczach. Ledwie 4 strzały celne i 39 z 128 wygranych pojedynków. Nie dziwi więc nas to, że Dawid Szulczek nie chce już w Warcie Mario Rodrigueza. Hiszpan przez całą rundę wyglądał jak ofensywa poznaniaków w większości spotkań tej rundy — praktycznie nie było go widać. Pomocnik zanotował przez całą rundę jedynie cztery podania kluczowe. Tylko pięć razy zaczynał mecz od 1. minuty, ale zaledwie dwa razy dograł go do końca. Nie błyszczał zbyt specjalnie na boisku, więc nie dziwi nas to, że fani nie będą za nim tęsknić. Mario nasze głosowanie minimalnie wygrał ze swoim klubowym kolegą Milanem Corrynem, którego notabene Szulczek też nie chce na wiosnę w Poznaniu. Co za ironia losu.

Filip Starzyński (Zagłębie Lubin) – 5 głosów

Zadziwia nas, jak bardzo jesienią odmienił drużynę Zagłębia trener Dariusz Żuraw. Oczywiście na niekorzyść. Trzeba też nie mieć pomysłu na zespół, na grę, żeby nie wykorzystać tak dobrego piłkarza, jednego z najlepszych technicznie w naszej lidze jak Filip Starzyński. Co prawda Polski Figo nie był też w wybitnej formie i nie rozegrał jednak dobrej rundy. Kiedyś jak widzieliśmy rzut karny odgwizdany dla Zagłębia, to oczami już widzieliśmy cieszącego się z gola minutę później Starzyńskiego. Pomocnik w tym elemencie był bezbłędny jak Robert Lewandowski. W tym sezonie spudłował jednak 2 z 3 rzutów karnych — jego jedenastki wybronili Mateusz Lis z Wisły Kraków i Filip Majchrowicz z Radomiaka. 1 celne dośrodkowanie na 13 prób (8%), 2 gole i 2 asysty, 17 podań kluczowych (choć stać go na więcej). Zespół można poznać po tym, jak gra jego lider, czyli w przypadku Starzyńskiego i Miedziowych spisywał się słabo.

Ławka rezerwowych: Milan Corryn (Warta Poznań), Igor Charatin (Legia Warszawa)

Duet marzeń Legii w ataku? Jesienią jedynie nadawał się do Dziadów

Napastnicy:

Mahir Emreli (Legia Warszawa) – 10 głosów

Don Kichot toczył walkę z wiatrakami. W polskiej lidze Mahir Emreli walczył ze słupkami. Azer trzy razy trafił w słupek w starciu z Piastem Gliwice, z czego dwa razy zrobił to w jednej akcji. Tam też trafił w końcówce domowego starcia z Rakowem. Zmarnował stuprocentową sytaucję w derbach Polski z Lechem. Zastanawia nas jak to się stało, że Emreli, czyli pewny punkt Legii w Lidze Europy, tak cieniował na boiskach Ekstraklasy. Jedynie 12 celnych uderzeń na 36 strzałów na bramkę rywala, 13 podań kluczowych. Z tych statystyk uzbierały się ledwie 2 bramki i 1 asysta w 15 rozegranych spotkaniach. 44% udanych dryblingów, 33% udanych pojedynków. Napastnik Legii, który miał podbić Ekstraklasę możliwe, że bardzo szybko z jej odejdzie. Wszystko po tym, jak po meczu z Wisłą Płock na wyjeździe w ośrodku treningowym pobili go pseudokibice. A Mistrzowie Polski mieli na nim dobrze zarobić. Raczej to się nie wydarzy. Głośniej w ostatnich miesiącach czasami było też o jego udziałach w imprezach na mieście niż z powodu jego świetnej gry. Chyba jest to dobry moment na rozstanie.

Tomas Pekhart (Legia Warszawa) – 6 głosów

Pamiętacie, że Czech w poprzednim sezonie był królem strzelców naszej ligi i jej najlepszym napastnikiem? Warto to sobie przypomnieć, żeby zobaczyć co złego się stało z Tomasem Pekhartem jesienią. U wysokiego napastnika Legii doszło do takiego zjazdu formy, że Bogusław Wołoszański spokojnie mógłby o tym zrobić sensacyjny materiał. Czech jesienią rozegrał 15 meczów, w których oddał jedynie 18 strzałów. Z tego dziewięć uderzeń poleciało w światło bramki, a Pekhart zamienił to na trzy gole na swoim koncie. Napastnik Legionistów rozegrał w tej rundzie tylko jeden dobry mecz – 15 grudnia ze swoim ulubionym Zagłębiem Lubin (4:0), w którym strzelił dwa gole. Poza tym nikt go nie widział, nikt nic nie wie. Czyli tak samo, jak z formą Legii w ostatniej rundzie. Duet marzeń i postrach innych klubów ekstraklasy, jesienią był jedynie duo, przy którym fani się albo irytowali ich grą, albo robili burzę mózgów, co poszło nie tak. Ciekawe czy poznali przyczynę tak fatalnej gry duetu Pekhart-Emreli?

Ławka rezerwowych: Andrzej Trubeha (Jagiellonia Białystok), Dawid Kocyła (Wisła Płock)

Wyboru najgorszej jedenastki rundy jesiennej dokonali redaktorzy portalu PolskaPiłka.pl

Kacper Czuba