Jeden klub, wielu bohaterów

Share on facebook
Share on twitter
Zdjęcie 1 VIctoria

80-tysięczne miasto, w którym najbardziej profesjonalnie zarządzaną organizacją sportową jest ta, która rozpoczęła działalność 26 miesięcy temu? Brzmi mocno absurdalnie. Dodajmy do tego, iż jest to zespół z 7 ligi piłkarskiej w kraju. Klub, który pozyskał w tym czasie 14 sponsorów i partnerów biznesowych. Mało? Jedźmy dalej. Prowadzi social media w sposób, który może być wzorem do naśladowania dla innych oraz gromadzi na trybunach więcej osób, niż IV ligowe Karkonosze Jelenia Góra. Jeszcze? Projekt złożony przez klub w Jeleniogórskim Budżecie Obywatelskim na rok 2020 został przyjęty do realizacji i klub otrzyma 58 tysięcy złotych na modernizację boiska.
Witamy na Jeleniogórskiej pustyni, w której Victoria wyznacza nowe trendy i zawstydza (a przynajmniej powinna) pozostałych.

Fot. https://www.facebook.com/Dark.Estrella/ 

Jelenia Góra kojarzyć się może kibicom w Polsce z piłkarskimi Karkonoszami, koszykarskim Spartakusem, czy występami w europejskich pucharach szczypiornistek Vitaralu Jelfy. Wszystko jest jednak melodią przeszłości. Karkonosze grają na piątym stopniu rozgrywek, spadkobiercy Spartakusa – Sudety na trzecim, a piłkarki ręczne zakończyły ubiegły sezon pierwszym spadkiem na zaplecze ekstraklasy w XXI wieku. Dramatyczną sytuację w regionie podkreśla stan infrastruktury. Stadion piłkarski, który miał być bazą przygotowawczą dla jednego z uczestników Euro 2012 został oddany do użytku w sierpniu 2013, a pierwsze w promieniu 40 kilometrów pełnowymiarowe, sztuczne boisko w roku 2019. Czy jest więc w tym mieście miejsce dla świeżego powiewu pomysłów, otwartych głów i oddolnych inicjatyw związanych ze sportem? Z odpowiedzią na to pytanie z buta na salony wjeżdża Victoria!

Fot. https://www.facebook.com/Dark.Estrella/ 

Klub został założony 11 listopada 2017 roku. Nazwa więc nie jest dziełem przypadku. Gdy wielu obserwatorom w regionie wydawało się, że jest to fanaberia grupki młodych ludzi, piłkarze Victorii w pierwszym sezonie nie wzięli jeńców i awansowali do A- klasy. Jednocześnie rozwijali się na płaszczyznach nie tylko sportowej, ale również marketingowej, czy biznesowej. Rundę jesienną w wyższej lidze Victoria zakończyła na najniższym stopniu podium i ma zamiar zaatakować pozycję lidera niczym przyczajony kocur. Na półmetku rozgrywek traci ona 3 punkty do Olimpii Kowary (ex 3 ligowiec) oraz wieloletniego A-klasowicza – KS Łomnica.

Poza sferą sportową klub zdecydowanie wyróżnia się na tle regionu aktywnością w social mediach. Poniższa tabela przedstawia ilość polubień (Top 20 od IV ligi w dół) w pierwszym z wymienionych serwisów spośród piłkarskich klubów Dolnego Śląska (Stan na 05.01, godzina 15:00).
* Fanpage Nysy Kłodzko obejmuje zarówno zespół piłkarski, jak i koszykarski.

mscklubLigailość polubień
1Polonia Stal ŚwidnicaIV3734
2Karkonosze Jelenia GóraIV3562
3Nysa Kłodzko*O3451
4Pogoń OleśnicaO3423
5Parasol WrocławO3084
6Kuźnia JaworIV3047
7Piast Nowa RudaIV2825
8Pogoń SycówA2558
9Moto Jelcz OławaIV2556
10Wiwa GoszczIV2522
11Kolektyw RadwaniceO2424
12Prochowiczanka ProchowiceIV2158
13Górnik WałbrzychA2132
14Victoria Jelenia GóraA2109
15Lechia DzierżoniówIV2090
16Piast WykrotyO1985
17Przyszłość PrusiceO1981
18Dolpasz SkokowaA1956
19Piasek PotworówB1881
20Energetyk SiechniceO1835

Kluby wyprzedzające Jeleniogórzan w rankingu to uznane w województwie marki z występami w wyższych klasach rozgrywkowych niż obecne jak Karkonosze i Górnik Wałbrzych. Są też organizacje posiadające wiele grup młodzieżowych jak Parasol Wrocław, czy Kuźnia Jawor. O Victorii, ich mocnych stronach, roli marketingu, słabościach i codzienności w klubie rozmawiamy z prezesem – Pawłem Gluzą.

Jak rozpoczął się projekt pod tytułem „Victoria”? Jaka grupa brała udział w starcie całego przedsięwzięcia?

Wszystko zaczęło się podczas jednego ze spotkań towarzyskich z najbliższymi znajomymi. Przypomniał nam się temat, o którym wcześniej rozmawialiśmy, czyli założenie klubu. Zaczęliśmy wymyślać nazwę i spośród wielu pomysłów ostatecznie padło na Victorię. Potem krok po kroku – zaczęliśmy myśleć kto by w tym klubie mógł grać, kto by mógł działać organizacyjnie i zaczęliśmy sobie uświadamiać, że w naszym gronie jest dość dużo osób, które w piłkę grać potrafią. Na samym starcie było to 11 osób, które były gotowe zaangażować się w ten projekt. Ostatecznie klub powstał 11 listopada podczas spotkania założycielskiego.

Ile czasu minęło od oficjalnego założenia w Święto Niepodległości do pierwszego meczu i startu rozgrywek? Co działo się po drodze?

Od samego dnia rejestracji ruszyliśmy z przygotowaniami do startu w rozgrywkach. Formalnie wystartowaliśmy w sierpniu w Pucharze Polski, a tydzień później rozpoczęliśmy rozgrywki ligowe, więc okres to ponad 9 miesięcy. Aby to ruszyło, trzeba było pokonać wiele barier rozpoczynając od tej formalnej, prawnej. Okazało się, że formalności jest bardzo dużo. Pierwszą rzeczą było powołanie stowarzyszenia, później spełnienie wymogów licencyjnych narzuconych przez Okręgowy Związek Piłki Nożnej (obecnie podokręg DZPN – przyp. red.). Druga kwestia to kwestia finansowa. Jako nowy klub nie mogliśmy liczyć na wsparcie ze strony miasta, więc wszystkie koszty były na naszych barkach. Zaczęliśmy od comiesięcznych zbiórek spośród osób, które trenowały i chciały pomóc organizacyjnie. Ostatecznie uzbieraliśmy na opłaty startowe i transferowe. Wsparła nas również restauracja American Burger, która pomogła nam przy zakupie pierwszego kompletu strojów. Sporym wyzwaniem okazało się zgromadzenie kadry, która mogła walczyć z powodzeniem na szczeblu B-klasy. Początkowo wydawało się, że wystarczy zebrać kilka osób, które potrafią kopać  i swobodnie tę ligę wygramy. Z tego błędu wyprowadziły nas pierwsze sparingi. Co prawda pierwszy mecz wygraliśmy, ale kolejne kończyły się wyraźnymi porażkami, co tylko było motywacją do poszukania wzmocnień.

Wasze działania do tej pory to zdecydowanie pasmo sukcesów. Co jest waszą największą siłą?

Powiedziałbym, że pierwsze sukcesy za nami. Głęboko wierzę, że wiele przed nami. Nie ukrywam, że marzenia, cele i ambicje sięgają bardzo wysoko. Co jest naszą największą siłą? Zespołowość i wykorzystywanie indywidualnych predyspozycji każdego członka klubu w odpowiedni sposób. Dlaczego mówią członka klubu, a nie piłkarza? Jako klub mamy świadomość, że powinniśmy i musimy budować nie tylko drużynę piłkarską, ale całe zaplecze, społeczność klubową. W związku z tym zwracamy uwagę na wiele czynników, co myślę, że mocno nas wyróżnia. Przede wszystkim chodzi o sukces na boisku, bo aspekt sportowy jest najważniejszy. Priorytetem byli, są i będą piłkarze i cały pion sportowy – trener, kierownik, czy fizjoterapeuci. Zwracamy również uwagę na cały “background”. Jest to dla nas pion finansowy, który dba o relacje z partnerami biznesowymi i finanse. Pion marketingowy pilnuje tego jak klub jest odbierany na zewnątrz i już niebawem pion eventowy, który będzie odpowiedzialny za otoczkę. Za atrakcje dla dzieci, catering czy nagłośnienie. Naszą największą siłą jest respektowanie naszego motto “Jeden klub, wielu bohaterów.”

Jak udało wam się przekonać do współpracy tak wiele firm? Do tej pory wydawało się to w Jeleniej Górze niemożliwe, a udało się 7 ligowej Victorii.

Myślę, że to co pomogło i pomaga nam nawiązywać relacje biznesowe opiera się na 3 filarach.
1. Wizja – dalsza perspektywa tego co robimy i tego co chcemy osiągnąć. Mówimy  wprost, że jesteśmy w chwili obecnej tu, gdzie jesteśmy, czyli w A klasie. Chcemy pójść wyżej. Nie chcemy zwalniać tempa, naszym celem jest to, by ten klub rozwinąć i otwarcie o tym mówimy.
2. Oprócz wizji pokazujemy to, co jesteśmy w stanie zrobić już teraz. Przez ten czas, który funkcjonujemy staliśmy się klubem, na który – chyba się nie pomylę – chodzi najwięcej kibiców. Poza tym, dobrze wyglądamy w social mediach, coraz częściej i lepiej pisze się o nas na jeleniogórskich portalach. Mamy swoją stronę www, Facebooka i Instagrama, które są dla przedsiębiorcy potencjalnymi nośnikami reklamy. To są rzeczy które możemy zaoferować już teraz.
3. Istotną rzeczą jest to, z czego zaczęliśmy sobie zdawać sprawę ostatnio. Mam na myśli budowanie odpowiedniej relacji ze sponsorami. Sponsor nic nie MUSI. On MOŻE dać nam środki, za co zawsze jesteśmy wdzięczni. My staramy się oprócz spełniania celów sportowych budować z nim relacje, bo chcemy sprawić, aby partner mógł brać współudział w kreowaniu klubu.

Fot. https://www.facebook.com/Dark.Estrella/ 

Cele macie ambitne i nie ukrywał tego w jednym z wywiadów trener Bartosz Gęca. Nie byłoby to możliwe gdyby nie silna kadra. Jak udało wam się przekonać do projektu zawodników z ciekawą historią jak Julian Rudnicki (ex Karkonosze JG, Arka Nowa Sól, Olimpia Kowary), Radek Paradowski, Daniel Becker czy Paweł Kierlik?

Jednym z najważniejszych elementów było dawanie im poczucia, że są ważną częścią klubu. Radek jest jednym z założycieli. Jest to tak samo projekt mój, jak i jego. Właściwie od samego początku jest też z nami Daniel, który poza grą odpowiada za pracę pionu marketingowego,  współtworzy fanpage. Dołączający do nas kolejni zawodnicy dostali możliwość, aby robić coś więcej niż tylko grać. Julek Rudnicki jest autorem kilku wpisów na stronie internetowej i podsyła ciekawe statystyki dotyczące funkcjonowania klubu, od niedawna pomaga też od strony tworzenia kadry piłkarskiej. Wydaje mi się też, że przekonujemy ich ambitnymi celami, stąd też obecność na przykład Pawła, który  zdecydował się dojeżdżać do nas aż z Bolesławca. Staramy się robić wszystko jak najlepiej, dajemy duże pole każdemu z nich, aby się wykazać nie tylko na boisku, stawiamy na relacje, integracje, chcielibyśmy aby każdy czuł przynależność, ale miał też świadomość tego, że tworzymy duży i ambitny projekt.

Spodziewałeś się takiego sukcesu w zakresie marketingu? 14 miejsce w województwie po 2 latach jeśli chodzi o Facebooka to wielka sprawa. Jaki Twoim zdaniem wpływ na codzienną działalność ma rozpoznawalność w internecie?

Dzisiaj poznałem tę statystykę i jak zobaczyłem, że wyprzedza nas na w województwie tylko 13 klubów i przeczytałem ich nazwy byłem zaskoczony. Uważam to za duży sukces, za który w wielkiej mierze odpowiada pion marketingowy prowadzony przez Przemka Pawluka. Wspomagają go m.in. fotograf Sylwia Olszewska, Daniel Becker, Michał Sługocki, czy Tomek Kołodziejski. Czy się spodziewałem? Szczerze mówiąc nie. Uważam, że to bardzo ważne. Rozpoznawalność w obecnych czasach jest jednocześnie łatwa i trudna do osiągnięcia. Każdy ma dostęp do kanałów takich jak Instagram, czy Facebook. Z jednej strony daje to opcje kreowania marki, a z drugiej wobec powszechności stosunkowo trudno się wybić. Mamy zgrany team, który tworzy materiały ciekawe i dobre jakościowo. Czy to pomaga? Jasne, że tak. W momencie kontaktu z potencjalnym partnerem biznesowym możemy pokazać, że jesteśmy rozpoznawalni mimo gry na razie w A klasie, że ta liczba obserwujących jest pokaźna.

Pójdźmy więc z drugiej strony, żeby nie było zbyt słodko. Co uznajesz za waszą największą słabość? Na jakiej płaszczyźnie macie największe pole do poprawy? Co uznajesz za największą przeszkodę w rozwoju klubu w piłce amatorskiej?

Uważam, że największą słabością jest odpowiednia perspektywa planowania. Mamy duży zespół osób, ale moim zdaniem czasami ten horyzont jest zbyt krótki w wielu aspektach.  Poprawa tego pomoże nam wejść na wyższy poziom. Tu mamy ogromne rezerwy. Co jest przeszkodą w rozwoju piłki amatorskiej? Z naszej perspektywy mogę wskazać starania o dofinansowanie z urzędu miasta. W związku z tym, iż był to nasz pierwszy wniosek o dofinansowanie na starcie straciliśmy 70 z 200 punktów. Myślę, że nie ma co skupiać się na barierach. Chodzi o to, żeby uczyć się im sprostać, próbować obejść. Na tym polega nie tylko działanie klubu, ale i innych organizacji.  Nie skupiamy się na przeszkodach, tylko na pokonywaniu własnych słabości. Jedną z nich jest budowanie odpowiedniej perspektywy.

Braliście udział w akcji Szlachetna Paczka, 18 stycznia zagracie w turnieju Futboholik Cup. Jak oceniasz takie akcje? Skąd motywacja do działania również poza boiskiem? Dość często wychodzicie poza standardowe ramy.

Chcieliśmy od samego początku, aby nasza działalność społeczna była czymś co nas wyróżnia. Dwukrotnie braliśmy udział w Szlachetnej Paczce.  Dwie rodziny, którym pomogliśmy otrzymały od nas około 70-80 paczek. Znajdowały się w nich żywność, środki czystości, sprzęt domowy. Mamy w ramach projektu adopcja na odległość adoptowanego jednego chłopca z Ugandy i finansujemy jego edukację na poziomie podstawowym. Już niebawem Futboholik Cup, z czego jesteśmy bardzo dumni. Mocno podziwiamy poziom organizacyjny, bo tu się możemy wiele uczyć, fenomenalnie to wygląda. Cieszymy się, że  możemy przyjechać i pomóc Wiktorii Gaguckiej, dla której będą zbierane pieniądze podczas turnieju. Robimy to, bo mamy dużą społeczność. Na ten moment tworzy ją 175 osób zrzeszonych w grupie na Facebooku. Sami chcemy się uczyć tego, że dobro wraca w często nieprzewidziany sposób. Druga rzecz – fajnie pomagać. Pamiętam, że jak wychodziliśmy od jednej z rodzin ze szlachetnej paczki w 11 osób to poczułem się lepiej, to było uczucie porównywalne do awansu do A-klasy. Wtedy czuje, że robię coś dobrego, że ma to większy sens. 

Z całą pewnością można stwierdzić, iż w Jeleniogórskim klubie nie spoczywają na laurach i ambicje sięgają zdecydowanie wyżej niż na podium A-klasy. Victoria to z pewnością jeden z najciekawszych projektów nie tylko województwa, ale całego kraju. Zapraszamy do obserwowania ich profili na Facebooku: https://www.facebook.com/victoriajeleniagora/ oraz Instagramie https://www.instagram.com/_victoria_jg_/.