Jeden cesarz i jedenastu gladiatorów

Share on facebook
Share on twitter
mancini

Włosi w latach 2016-2018 to był obraz nędzy i rozpaczy. W grupie eliminacyjnej zajęli co prawda drugie miejsce (zaraz za Hiszpanami), zdobyli 23 punkty (remis i porażka z „La Furia Roja” oraz remis z Macedonią u siebie), ale w barażach odpadli, po bardzo słabym spotkaniu ze Szwecją. Filmy z płaczącym Buffonem, pierwszy brak awansu na mundial od 1958 roku, ekipa, która musiała przejść sporą przemianę. Robota selekcjonera była kukułczym jajem. W mediach trwała debata, kto powinien przejąć schedę po Luigim Di Biagio, lecz nie za wiele osób chciało. Ostatecznie wybór padł na Roberto Manciniego. 

Reszta jest historią. 

Pierwszy mecz Jerzego Brzęczka jako selekcjonera reprezentacji Polski obrósł dużym mitem. Jechaliśmy do Bolonii, na premierowe spotkanie w ramach Ligi Narodów, grać z Włochami, również mającymi dość świeżego selekcjonera. Roberto Mancini w 2018 roku w klubowej piłce nie był trenerem, którego najwięksi wyrywaliby sobie z rąk. Mistrzostwo Anglii wywalczone z Manchesterem City w 2012 roku w szalonych okolicznościach, nie popchnęło kariery włoskiego szkoleniowca i powoli stawał się przeszłością. Następnym przystankiem był Stambuł, dokładniej Galatasaray, następnie wrócił na Półwysep Apeniński, do Interu. Bez szału, w 2017 pojechał do Rosji, do Zenita. 

Gdy obejmował Squadrę, wydawał się z lekka wypalony. Wiadomo było, że Włosi mają świetne pokolenie młodzieży. Federico Chiesa, Nicolo Barella, Gianluigi Donnarumma – to byli zawodnicy jednocześnie bardzo młodzi, a zarazem tacy, na których można było budować na lata. Mancini przez te trzy lata przetestował prawie 70 zawodników w reprezentacji. Zatrybiło. Czas na przedstawienie jedenastu wspaniałych, którzy wybiegną na Wembley powalczyć o mistrzostwo Europy. 

GIANLUIGI DONNARUMMA

Jeden z najlepszych golkiperów na świecie. Mówimy to z pełną odpowiedzialnością. 22-latek, mający ponad 200 występów w samej Serie A, mogący zostać legendą AC Milan. PSG jednak przechwyciło go, zapewniając sobie spokój w bramce na kolejną dekadę, jeżeli Mino Raiola lub Gigio nie zdecydują się na opuszczenie stolicy Francji. Donnarumma ma za sobą kapitalny sezon we Włoszech, wraz z Rossonerimi w końcu awansowali do Ligi Mistrzów, a był przecież moment, w którym mówiło się o nich jako kandydatach do wygrania Scudetto. 

Na Euro jest świetny. Interwencje z Belgią (szczególnie po strzale De Bruyne), pewność przy wyjściu z bramki. Pewny punkt Azzurrich. Na minus, jak to u niego bywa, gra nogami, która szczególnie dawała o sobie znać w starciu z Hiszpanami. W serii jedenastek Donnarumma wybronił uderzenie Alvaro Moraty i pomógł swoim kolegom awansować do finału. 

GIOVANNI DI LORENZO 

Jeżeli któryś z młodych zawodników, grających na trzecim szczeblu rozgrywkowym, będzie miał wątpliwości co do osiągnięcia sukcesu, trzeba pokazać im historię Di Lorenzo. Jeszcze cztery lata temu Giovanni grał w Serie C. W najwyższej klasie zadebiutował w 2018 roku, mając 25 lat. Tak to bywa w futbolu, u niektórych szczyt umiejętności przychodzi wcześnie, u niektórych później. Obrońca Napoli jest pewnym punktem w swojej drużynie ze Stadio Diego Armando Maradona. Cechuje go solidność. Niemniej, jeżeli Anglicy chcą szukać słabszych punktów Włochów, będzie to Gio, co pokazał choćby Jeremy Doku. Di Lorenzo przeciwko Sterlingowi, Grealishowi, Sancho itd. Może mieć spore kłopoty. 

LEONARDO BONUCCI i GIORGIO CHIELLINI

Nie mieliśmy serca ich rozdzielać. Chiellini stwierdził, że zna Bonucciego lepiej niż własną żonę. Obaj panowie zagrali wspólnie w 325 meczach. Czasami w dwójce stoperów, czasami pomagał im Andrea Barzagli. Wspaniały duet, najlepszy na tych mistrzostwach. Niestety, prawdopodobnie jest to ostatni duży turniej Giorgione, któremu niemiłosiernie tyka zegar biologiczny. Liczne kontuzje, przede wszystkim mięśniowe, mogą doprowadzić do rychłego zawieszenia butów na kołku. 

Nie bez powodu zresztą mówi się o tym Euro jako ostatnim tańcu tej dwójki. Oczywiście, do Bonucciego lada moment dołączy pewnie Alessandro Bastoni, wielki talent z Interu. Jednak póki mamy jeszcze możliwość, delektujmy się współpracą tej dwójki. Jose Mourinho powiedział, iż Leo i Giorgio mogliby wykładać grę w obronie na Harvardzie. Trudno się nie zgodzić.

Fot. PressFocus

EMERSON PALMIERI

Serce nas boli, że nie możemy tu umieść nazwisko Leonardo Spinazzoli. Grał fantastyczny turniej, był naturalnym kandydatem do miana MVP Euro. Zerwane ścięgno Achillesa wykluczyło go z gry nie tylko na turnieju, ale i pewnie do końca roku lub jeszcze dłużej. 

Z drugiej strony, Emerson w starciu z Hiszpanami pokazał dwie rzeczy:

  1. Nie jest Spinazzolą
  2. Też umie podłączyć się do ofensywy i ma dobre flow z Lorenzo Insigne

Jasne, do Leo jeszcze daleko, ale tak jak mówimy – Emerson nie musi być piętą, nomen omen, achillesową Italii. Nie grał za wiele w Chelsea w ubiegłym roku, natomiast zdecydowanie może się przydać w starciu z Anglią. 

JORGINHO

Gdy Włoch z brazylijskimi korzeniami przychodził do Chelsea, wiele osób mówiło, że jest za wolny, nie nada się do angielskiej piłki. I oczywiście, często ten mankament byłego pomocnika Napoli wychodzi w trakcie spotkań, jednak teraz, gdy trenerem „The Blues” jest Thomas Tuchel, wady Jorginho są minimalizowane. To jest przede wszystkim mózg każdej drużyny, w której akurat występuje. Napoli Sarriego nie funkcjonowałoby tak dobrze, gdyby nie on. Łącznik między defensywą a atakiem, rozgrywający z głębi pola, architekt. U niego każde podanie, każdy ruch jest przemyślany. To jego wielki atut, tak samo jak i spokój na murawie. 

Wiele osób typuje go do Złotej Piłki. Nie do końca się z tym zgadzamy, albowiem czysto pod względem indywidualnym przewyższają go Robert Lewandowski oraz Leo Messi, natomiast jeżeli Włosi wygrają na Wembley – obecność w top10 będzie obowiązkiem. 

NICOLO BARELLA

Barella z twarzy oraz z zachowania może przypominać 17-latka. Tutaj kogoś szturchnie, tam kogoś zdenerwuje (sytuacja z Locatellim). Przypałowiec. Prawdą jest, że Nicolo ma o kilka lat starszą żonę, trójkę dzieci, do tego był najmłodszym kapitanem Cagliari w historii. Na boisku jest pitbullem, obdarzonym znakomitą techniką kontroli nad piłką. Szczególne wrażenie robią momenty, w których piłka jest w powietrzu, a Barella zaczyna swój taniec i zwykle wychodzi spod opresji zwycięsko. Mecz z Hiszpanią mu nie wyszedł. Nie potrafił odnaleźć się na boisku, do tego mając piłkę na szesnastym metrze od bramki kadry Luisa Enrique zaczął przekładać futbolówkę, zamiast od razu ładować. A tak poza tamtym spotkaniem – zawsze wiedzie prym. Duża jakość w defensywie, ale i ofensywie. Jeżeli Anglicy chcą pokonać Italię, będą musieli zneutralizować Nicolo. 

MARCO VERRATTI

Turniej zaczął Manuel Locatelli, ale tylko ze względu na uraz pomocnika PSG. Później Marco wskoczył do jedenastki i miejsca nie oddał, a „Loca” został wartościowym zmiennikiem. Verratti to tempomat, waleczność, kontrola jakości. Gdy idzie do odbioru, wydaje się, że chce komuś połamać nogę, a kończy zwykle czystym wślizgiem. Marco nie jest przykładem profesjonalisty. Nie ma sześciopaku, lubi napić się alkoholu, zapalić papierosa. Nie przeszkadza mu to w byciu absolutnym kozakiem. Z Lorenzo Insigne i Ciro Immobile zaczynali swoje duże kariery w Pescarze. To stamtąd podkupił go szejk, wygrywając wyścig z największymi włoskimi klubami. Kluczowy zawodnik Włochów. 

FEDERICO CHIESA

Wdarł się przebojem do składu Squadra Azzurra, gdyż na samym początku musiał uznać wyższość Berardiego. Domenico grał dobrze, miał udział przy golach z Turcją i Szwajcarią, ale wszystko zmieniło się o 180 stopni po starciu z Austrią. Zawodnik Sassuolo nie błysnął, zmienił go Chiesa, który trafił w dogrywce do siatki ekipy Franco Fody i zagwarantował sobie miejsce kolejno w ćwierćfinale, jak i półfinale. Zagrał dobre spotkanie z Belgami, z Hiszpanami strzelił drugiego gola na turnieju i wydaje się pewniakiem do gry na Wembley, jeżeli nie wydarzy się nic nieoczekiwanego. 

Znakomity sezon w wykonaniu Fede, bez dwóch zdań. We Włoszech wydawało się przez moment, iż stanął w rozwoju, brakowało mu konkretów, był bardzo nieregularny. Przysłużył mu się transfer do Juventusu, okraszony sporym niezadowoleniem fanów Fiorentiny. Syn Enrico wykręcił 15 goli i 11 asyst łącznie we wszystkich rozgrywkach i był mocnym punktem Bianconerich. Jednym z nielicznych, do których nie można było się przyczepić. 

Fot. UEFA.com

CIRO IMMOBILE

Fantastycznie zaczął turniej, od dwóch goli. Potem czar prysł. W fazie pucharowej był słaby lub nawet bardzo słaby, jak przeciwko Belgom. Często egoistyczny, potykający się o własne nogi. To powiedziawszy, trzeba również przyznać, że i tak nie jest zły. Tajemnicą poliszynela jest, iż Włosi mają duży problem z napastnikami. Nie od dziś, nie od wczoraj, a od kilku lat. Widać to również po Belottim, który wchodzi na murawę jako zmiennik i jest jeszcze słabszy od konkurenta. Immobile potrzebuje pomocnika, trochę jak w Lazio, gdzie współpracował z Joaquinem Correą czy Felipe Caicedo. Kogoś, kto będzie na niego pracował. W kadrze często jest po prostu osamotniony i w efekcie odbija się od rywali. Jednak to nadal świetny napastnik, będący w stanie oddać groźny, niesygnalizowany strzał (mecz z Austrią) lub po prostu wykończyć akcję. 

LORENZO INSIGNE 

Najbardziej jakościowy zawodnik z przodu. Jego słynne uderzenie wewnętrzną częścią stopy lada moment trafi do piłkarskiego kanonu. Potrafi dograć na nos z lewego narożnika, oddać groźny strzał, jak i zrobić miejsce lewemu obrońcy, w tym przypadku, Emersonowi, a wcześniej Spinazzoli. Świetnie współpracuje z zawodnikami na swojej stronie. Ma też skłonność do znikania w trakcie spotkań, ale jednocześnie trzeba przyznać, iż wszystko co dobre, z reguły zaczyna się od niego. Gol z Hiszpanią? Podanie zewniakiem do Immobile. Rogal z Belgami. W najważniejszych momentach dowozi i to jest najważniejsze. Olbrzymi atut Manciniego.

*

Włosi tylko raz w swojej historii sięgnęli po mistrzostwo Europy, w 1968 roku. Do tego wówczas potrzebowali dwóch meczów z Jugosławią, aby przechylić szalę na swoją stronę. W 2000 roku przegrali finał z Francją, w 2012 – z Hiszpanią. Świeże rany, które pogłębione zostały przez dość chude lata włoskiej piłki na arenie międzynarodowej. 

Armia Manciniego może nie tylko wygrać puchar, ale i pomóc Włochom w powrocie na szczyt, który powoli im zaczął odjeżdżać. 

DOMINIK KLEKOWSKI