Jarosław Skrobacz: Więcej będzie teraz odejść z klubu niż transferów do Miedzi

Share on facebook
Share on twitter
2020.08.29 Legnica
Pilka nozna
Fortuna 1 liga
Miedz Legnica - Sandecja Nowy Sacz
N/z Jaroslaw Skrobacz
Foto Pawel Andrachiewicz / PressFocus

2020.08.29 Legnica
Football
Polish First League 
Miedz Legnica - Sandecja Nowy Sacz
Jaroslaw Skrobacz
Credit: Pawel Andrachiewicz / PressFocus

Miedź Legnica kończy rundę jesienną na 6. miejscu w tabeli I ligi. Końcówka połowy sezonu w wykonaniu legniczan wyśmienita, bo zwieńczona serią 5 meczów bez porażki. ”Miedzianka” jest drugą najbardziej skuteczną drużyną na zapleczu ekstraklasy, ale z drugiej strony szwankuje defensywa, która dopuściła się straty 23 goli. Jak ocenia rundę jesienną w wykonaniu swoich piłkarzy Jarosław Skrobacz? Zapraszamy na rozmowę z trenerem Miedzi.

W wywiadzie w programie ”Weszłopolscy” w Kanale Sportowym po 8. kolejce mówił Pan o tym, że na wnioski przyjdzie czas po całej rundzie. Wiadomo, że na początku rozgrywek zawodziliście, bo mieliście wszystkie mecze rozegrane, a punkty trochę się nie zgadzały. Jakie ma Pan takie najważniejsze krótkie wnioski po rundzie jesiennej?

Rzeczywiście ten zespół był nowy, można powiedzieć, że od pierwszej kolejki wszystko nabierało rozpędu. Jeszcze w trakcie rundy dochodzili do nas zawodnicy np. Dani Pinillos. Cały czas sprawdzaliśmy, monitorowaliśmy zawodników z drużyny rezerw Miedzi, i tak naprawdę ta kadra nam się budowała w trakcie sezonu. Tego czasu latem, tej przerwy, momentu na zgranie nie było wcale. Ruszaliśmy w ten sezon niejako z marszu. Myślę, że to były główne przyczyny, dlaczego tak długo trzeba było czekać na efekty.

Obiecywał Pan, że Miedź będzie bardziej polska i młodsza, i to się zdecydowanie udaje, ale ostatnio trzeba było się pożegnać z powodów dyscyplinarnych z Davidem Panką. Czy to dla Pana jest największe osobiste rozczarowanie w stosunku do jednego z zawodników w tym sezonie?

Myślę, że nawet za bardzo nie ma co tego tematu rozstrząsać. Twierdzę cały czas, że zawodnicy, którzy dostają szansę, przede wszystkim powinni bardzo chcieć grać dla danego klubu i myślę, że na tym poprzestańmy.

Po ostatnich meczach Miedzi sformułowałem dwa wnioski: po pierwsze to, że Miedź ma problem z rozegraniem dwóch równych połówek. A druga sprawa jest taka, że musi Pan mieć sporą listę środkowych obrońców do wzmocnienia składu, bo wydaje mi się, że na tą pozycję trzeba koniecznie kogoś do Legnicy ściągnąć.

Początek sezonu nie był dla nas udany. Traciliśmy sporo bramek. Nie chciałbym kogoś obwiniać indywidualnie, bo tak najłatwiej, ale myślę, że jako zespół nie funkcjonowaliśmy za dobrze, stąd duże problemy przy stałych fragmentach gry. Oczywiście, że każdy trener chciałby mieć stabilizację w linii obrony, chciałby mieć zawodników, co do których jest się pewnym, oraz, żeby rywalizacja w składzie wyraźnie wskazywała na to kto ma grać od początku spotkania. Myślę, że tego nam zabrakło. Na początku rundy doświadczeni zawodnicy, Bożo Musa i Nemanja Mijusković też nie ustrzegli się błędu, stąd szukaliśmy korekt, nawet do tego stopnia, że pod koniec rundy podstawowymi stoperami byli Marcin Biernat i Wiktor Pleśnierowicz, którzy początek sezonu rozpoczynali z ławki rezerwowych. To był nasz problem, szukaliśmy różnych rozwiązań i na pewno ta nasza gra w defensywie budziła wiele zastrzeżeń.

Miedź na 6. miejscu po zakończeniu rundy. 31 strzelonych goli, a 6 z nich w ostatnich sześciu meczach strzelił Szymon Matuszek. Spodziewał się Pan takiej eksplozji strzeleckiej formy kapitana legnickiej drużyny?

To fakt, Szymon gdzieś w poprzednich sezonach jego skuteczność strzelecka to były 3-4 bramki na rundę, 6-7 na sezon, więc tutaj można powiedzieć, że to olbrzymi progres, ale jest to bardzo doświadczony zawodnik, więc nie powinniśmy go w ten sposób oceniać. Rzeczywiście, ta piłka w ostatnich spotkaniach bardzo go szukała w polu karnym. On miał to też wcześniej. Wiemy doskonale jak to jest, niekiedy na boisku decyduje ułamek sekundy, czy kilka centymetrów w prawo lub w lewo. Tutaj Szymonowi to szczęście sprzyjało, jest tych bramek sporo i na pewno z tego faktu się cieszymy.

Który z transferów zrobił na Panu największe wrażenie, albo okazał się najważniejszy biorąc pod uwagę całość rundy? Ja gdybym miał wybierać to powiedziałbym, że Damian Tront albo Dani Pinillos.

Na pewno i Daniel i Damian wnieśli dużo do tego zespołu. Tak jak na początku mówiłem ta nasza gra defensywna, co za tym idzie lewa obrona, eksperymentowaliśmy tam, szukaliśmy różnych rozwiązań. Dani Pinillos pokazał nam, że jest bardzo wartościowym zawodnikiem, z resztą taką fajną przeszłością piłkarską na rynku międzynarodowym, więc posiada olbrzymie doświadczenie. Damian Tront to zawodnik, który gra na takiej pozycji, że jest często niedoceniany. Wykonuje mnóstwo czarnej, niepopularnej roboty. Przebiega mnóstwo dystansu w czasie 90 minut. No i tu jestem troszeczkę zaskoczony, że ktoś tak ocenia takiego zawodnika, bo zawsze są popularni ci, którzy popisują się świetnymi interwencjami czy zdobywają bramki, więc myślę, że też Damian zasługuje na wyróżnienie. Proszę też zobaczyć, że w tej rundzie były mecze, kiedy w podstawowej ”11” było trzech lub czterech zawodników z poprzedniego sezonu, czyli tych nazwisk doszło do nas dużo. Myślę, że każdy był wartościowy, ale piłka to gra zespołowa i tutaj oczywiście, w jednym meczu można pokusić się o wyróżnienie, ale jeśli chodzi o całokształt i całą rundę, to większość zawodników, która grała pracowała na ten wynik.

Oczywiście na pochwałę zasługuje też fantastyczna forma Kamila Zapolnika, o tym nie można zapomnieć. Ten duet z Goku Romanem będzie dla was siłą napędową do samego końca, również gdzieś wiosną, tak żeby utrzymać tę dobrą współpracę między tą dwójką. Czy oni mają naturalne porozumienie między sobą, że jest o to trener spokojny? Czy gdzieś w końcu ta forma może przeżyć perturbacje, biorąc pod uwagę całą przyszłą rundę wiosenną?

Były momenty, że naprawdę ta współpraca wyglądała bardzo dobrze. Myślę, że to aż nadzwyczaj szybko nastąpiło, bo pamiętam początek rundy i na tym etapie można było być zadowolonym ze współpracy na linii tych zawodników. Później oczywiście zespół miał gorsze momenty i zdarzało się również tej dwójce, że nie wszystko funkcjonowało tak jak byśmy tego chcieli. Nie chciałbym jednak, żeby wszystko było oparte na tej parze piłkarzy. Cały czas liczę na Krzyśka Drzazgę, który nie musi nic nikomu udowadniać, ale powinien wrócić na tzw. wyższe loty, bo to zawodnik, którego stać na dobrą grę. Na pewno liczymy bardzo mocno na powrót Michała Bednarskiego. Być może będziemy rotować ustawieniem, przechodzić na system 4-3-3.

Kibice Miedzi na pewno się zastanawiają, czy można spodziewać się transferów w Legnicy w tym okresie między rundami? Czy to raczej będzie spokojniejszy czas, biorąc pod uwagę to co się działo latem?

Ja zawsze mówię, że trzeba dążyć do tego, żeby w tych przerwach letnich czy zimowych te korekty były jak najmniejszy. My jeszcze tą rundę potraktowaliśmy troszeczkę eksperymentalnie. Więcej będzie teraz odejść z klubu niż transferów do Miedzi. Na pewno chcielibyśmy uzupełnić niektóre pozycje np. linię obrony. Pierwszy transfer został już ogłoszony na pozycji bramkarza. Nowym zawodnikiem został Paweł Lenarcik, który przeszedł do nas z GKS-u Bełchatów. Na pewno będziemy szukać nowych rozwiązań, ale to wszystko już jest teraz na konkretne pozycje, na to gdzie widzimy, że możemy sobie jeszcze tą jakość gry poprawić.

Na koniec takie pytanie przedświąteczne, co Pan robi, by oczyścić głowę w tym okresie świąt? To się udaje, biorąc pod uwagę wyzwania, które przed trenerem i drużyną na wiosnę?

Często się mówi o trenerach, że troszeczkę te głowy szkoleniowców pracują w jednym kierunku. Myślę, że oddanie się w wir przygotowań świątecznych, pomoc w codziennych czynnościach w domu, czy to nawet robienie zakupów to na pewno są te momenty, które pozwalają się oderwać, ale niestety tak jest. Już myślimy nad tym jak będzie wyglądał okres przygotowawczy, już się zastanawiamy nad pojedynczymi jednostkami, zastanawiamy się nad miejscem, bo mamy troszeczkę problem z drugim obozem. Cały czas to tak funkcjonuję, więc całkiem odłączyć się nie potrafię.

Rozmawiał Dominik Mazur

Wywiad pochodzi z audycji ”Polska Kopana”, nadawanej w Akademickim Radiu Luz