Jak upada mit dobrze zarządzanego Bayernu?

Share on facebook
Share on twitter
April 30, 2022, Mewa Arena, Mainz, GER, 1.FBL, 1.FSV Mainz 05 vs FC Bayern Munich ,
DFL regulations prohibit any use of photographs as image sequences and/or quasi-video.
in the picture
Sportdirektor Hasan Salihamidzic (Munich)
2022.04.30 Mainz
Pilka nozna Liga niemiecka 1 Bundesliga
FSV Mainz 05 - Bayern Monachium
Foto Hasan Bratic/SIPA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!

Jeszcze jakiś czas temu Bayern był stawiany za wzór zarządzania. Lista powodów ku temu była dosyć długa i sensowna. A to głównie z powodu działań na rynku transferowym, które dla Die Roten są jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. 

Niemniej, jeśli zaczynamy od pozytywów, trzeba Bayernowi wypunktować:

  • sprowadzonych za darmo: Lewandowskiego i Goretzkę (dziś kluczowi piłkarze), Choupo-Motinga (zmiennika Polaka, który trzyma dalej odpowiedni poziom) czy Nianzou (inwestycja na przyszłość),
  • kontrolowania transakcji m. in. Ganbry’ego z Arsenalu do Werderu czy też, co jest wielce prawdopodobne, Ricardo Pepiego do Augsburga,
  • ściągnięcie i wyszkolenie Gnabry’ego, Comana, Kimmicha za łączną kwotę 40 milionów euro. Wszyscy dobrze wiemy, ile są dzisiaj warci,
  • zdobycie trypletu w sezonie 19/20, a potem sekstetu, gdzie bardzo ważną rolę, oprócz losowości spowodowanej pandemią, odegrała głębia składu. Ściągnięci za pół-darmo Perisić i Coutinho w kluczowym momencie sezonu, pomimo bycia numerami dwa w hierarchii, po pierwsze strzelali ważne gole, a po drugie skutecznie odciążali zawodników pierwszego składu.

Niestety drugi raz tak dobrych zmienników nie udało się pozyskać.

Jeszcze na początku obecnego sezonu mówiło się sporo o tym, że w Bayernie wszystko idzie zgodnie z planem. Tak, Flick odszedł w niezbyt przyjemnych okolicznościach, za to w jego miejsce przyszedł trener na lata, produkt niemieckiej myśli trenerskiej. W dodatku za pokaźną kwotę 25 milionów euro, co dla niektórych było wręcz wyznacznikiem przemyślanej transakcji – jeśli Bayern kupuje kogoś za takie pieniądze, to musi być to przemyślana decyzja, poprzedzona wieloma analizami. Transfer Nagelsmanna ocenimy co prawda za rok, ale to jeden z niewielu ruchów włodarzy Bayernu, który w tym sezonie jakkolwiek się obronił.

Jeśli chodzi o kwestie niesportowe, klub znakomicie poradził sobie z sytuacją pandemiczną. Niestety, ponoć na szacunek i zaufanie trzeba pracować latami, zaś stracić można je bardzo szybko i łatwo. Po tym, co działo się w ostatnich tygodniach, każdy zastanowi się dwa razy nad tym, czy klub z Bawarii należy podawać za przykład wzorowego zarządzania.

Pierwszy sygnał ostrzegawczy pojawił się w zeszłym roku, kiedy do Realu za darmo odszedł David Alaba. W tym sezonie zaczęło się dosyć niepozornie, bo oddaniem Nicklasa Sule do BVB również za darmo. Niemiecki stoper może nie jest niezbędnym elementem układanki trenera, choć z pewnością bardzo ważnym. Taki transfer można było jednak potraktować z pewnym dystansem i zrozumieniem. Skoro podbieramy Borussi najlepszych zawodników od dekady, transfer starego Hummelsa czy oddanie takiego Sule nie spowodują, że walka o mistrzostwo będzie znacznie trudniejsza.

Ostatnie tygodnie upływają jednak pod znakiem wydarzeń nadzwyczajnie kompromitujących pion dyrektorski, w tym głównego bohatera – Hasana Salihamidzicia. Mówi się już o kolejnym konflikcie pomiędzy dyrektorem sportowym a trenerem – tym razem przedmiotem sporu jest sposób gry Bawarczyków. Nagelsmann bowiem twardo trzyma się swojej ofensywnej filozofii, której fundament stanowi gra trójką obrońców. Hasan uważa, że pomysł ten nie ma sensu. To jednak dopiero początek.

Dyrektor sportowy Bayernu ustrzelił prawdziwego hattricka, przegrywając rywalizację o:

  • Rudigera – bo ten był już dogadany z Realem,
  • Schlotterbecka – bo ten zdecydował się na przenosiny do BVB,
  • St. Juste’a – bo ten ustalił już warunki kontraktu ze Sportingiem Lizbona.

Wszystkie powyższe przypadki łączy nieudolność i spóźnialstwo. Wychodzą bardzo poważne braki wskazujące na problemy, leżące u podstaw wykonywanego zawodu. Trzeba jasno powiedzieć – Salihamidzić właśnie burzy Bayernowi jakiekolwiek opcje na letnie okienko. Czy Die Roten uda się jeszcze ściągnąć sensownego stopera? Zapewne zakończy się na wypożyczeniu obrońcy trzeciej kategorii, choć na szczęście nikt nie zdementował jeszcze zainteresowania Bremerem. Jest wysoce prawdopodobne, że stoper Torino z miejsca wskoczyłby do pierwszego składu, jeśli Bayern dalej będzie grał trójką stoperów.

O wiele poważniejszy problem jest natomiast w przypadku pozycji numer dziewięć. Wyraz twarzy Lewandowskiego po meczu z Wolfsburgiem był jednoznaczny, ale…

…przyszłość Polaka nie jest jeszcze znana. Dalej ma obowiązujący kontrakt. Mimo to, nawet w kontekście jego odejścia w przyszłym lecie, należy sobie zadać pytanie – czy Bayern ma jakiś plan B, jakiekolwiek zastępstwo?

Oliver Kahn powiedział, że Bayern ma nawet plan D. Jeżeli tym planem D jest Sasa Kalajdzić, to pozostawmy to bez komentarza. Wspomniany wcześniej Ricardo Pepi z pewnością nie nabędzie wystarczających umiejętności w swoim drugim sezonie, by być gotowym na Bayern. Kiedyś jeszcze był temat Haalanda, ale nie oszukujmy się, trudno nawet oczekiwać ściągnięcia tego piłkarza do Monachium. Haller? Świetna opcja rezerwowa, pierwszy skład niekoniecznie. Poza tymi nazwiskami cisza.

A to głównie z powodu, że chyba nikt się w Bayernie nie spodziewa odejścia Lewandowskiego, a zderzenie z rzeczywistością może być bardzo bolesne. Utrata Alaby czy Sule nie była tak zauważalna, bo w odwodzie było kilku zawodników zdolnych zapełnić lukę. Utrata Lewandowskiego może niestety zaboleć trochę bardziej. A skoro Bayern był ponoć najlepiej zarządzanym klubem na świecie, to może wypadałoby temu zapobiec?

Szymon Trzciński