Jak nie trzecioligowiec. Ślęza Wrocław pewnie melduje się w 1/16 Pucharu Polski

Share on facebook
Share on twitter
sleza

Po pięciu latach przerwy Ślęza Wrocław triumfalnie powróciła do rozgrywek Pucharu Polski. Wrocławianie pokonali na obiekcie przy Kłokoczycach Wigry Suwałki 2:1. Choć dla wielu ekspertów ten wynik to niespodzianka, to z przebiegu spotkania może wyniknąć jeden wniosek: Ślęza wygrała zasłużenie.

Po zwycięstwie w regionalnym Pucharze Polski piłkarze wrocławskiej Ślęzy chcieli pokazać się z dobrej strony w tym samym turnieju, ale na szczeblu centralnym. Debiutu telewizyjnego doczekał się nowy dom Ślęzy – Centrum Piłkarskie Ślęza Wrocław – Kłokoczyce. Nowoczesny obiekt ze sztuczną murawą prezentuje się znakomicie i miał być swego rodzaju ”nowością” dla przeciwników, którzy nie byli doświadczeni w grze na tego typu trawie. Choć spadkowicz z I ligi wydawał się faworytem spotkania to od pierwszych minut było widać, że gospodarze są w stanie odnieść zwycięstwo. Być może długa podróż z Suwałk do Wrocławia niekorzystnie wpłynęła na postawę piłkarzy Wigier w pierwszej części spotkania.

Już w 9.minucie Ślęza mogła wyjść na prowadzenie. Po centrze z rzutu rożnego Maciej Tomaszewski wyskoczył najwyżej w polu karnym, ale piłka po jego strzale głową uderzyła w poprzeczkę. Z minuty na minutę drużyna Grzegorza Kowalskiego stwarzała coraz groźniejsze sytuacje. W 13. minucie Hubert Muszyński zostaje przewrócony w polu karnym przez Adriana Karankiewicza i sędzia Paweł Pskit po konsultacji z VAR-em postanowił podyktować jedenastkę. Bramkarz Wigier, Jan Balawejder wyczuł intencje Roberta Pisarczuka, ale pomocnik żółto-czerwonych uderzył precyzyjnie w prawy dolny róg. Ślęzy jakby było mało i piłkarze z Wrocławia dążyli do zdobycia kolejnych bramek. W 23. minucie świetne podanie z lewej strony otrzymał Guilherme, ale Brazylijczyk strzelił obok bramki. W 25. minucie blisko zdobycia bramki był Jakub Gil, ale 18-letni piłkarz zamotał się w polu karnym.

fot. pilkanozna.slezawroclaw.pl

Choć wydawało się, że kwestią czasu będzie to kiedy Ślęza zdobędzie bramkę, nagle o krok od strzelenia gola byli piłkarze z Suwałk. W 33. minucie Cezary Sauczek został trafiony w plecy przez Tomasza Dyra i sędzia Pskit po raz kolejny wskazał na wapno. Do jedenastki podszedł Denis Gojko, ale w przeciwieństwie do Roberta Pisarczuka nie wytrzymał ciśnienia. Pomocnik Wigier poślizgnął się, a następnie trafił w poprzeczkę. Tuż przed przerwą drużyna z Suwałk chciała naprawić swój błąd, ale strzał Kacpra Wełniaka obronił Piotr Zabielski.

Po przerwie piłkarze Ślęzy wyszli na drugą połowę mocno spięci, zaś piłkarze Wigier wręcz przeciwnie – nabuzowani, jakby za chwilę mieli przejąć kontrolę nad spotkaniem. Piłkarze z Suwałk pierwszy sygnał wysłali już 49. minucie. Po istnym ”pinballu” w polu karnym Ślęzy, dobrą interwencją popisał się Piotr Zabielski. Jednak już pięć minut później golkiper gospodarzy musiał wyciągać piłkę z siatki. Po podaniu Denisa Gojki do Michała Żebrakowskiego futbolówka odbiła się od interweniującego Filipa Olejniczaka i przekroczyła linię bramkową. Pechowo stracona bramka nie zgasiła entuzjazmu wśród gospodarzy. Najpierw w 61. minucie Guilherme oddał groźny strzał, który na róg sparował Balawejder. Dwie minuty później wrocławska publiczność po raz trzeci obserwowała jak Paweł Pskit dyktuje rzut karny i co ciekawe znów przewracanym w polu karnym był Hubert Muszyński. Do jedenastki ponownie podszedł Robert Pisarczuk, który mocnym uderzeniem pod poprzeczkę pewnie pokonał bramkarza Wigier.

fot. pilkanozna.slezawroclaw.pl

Ślęza poszła za ciosem. Doskonałą okazję w 71. minucie miał Mateusz Kluzek, ale piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę. W 75. minucie rezerwowy Piotr Stępień mógł podwyższyć wynik na 3:1, ale uderzył obok bramki. Przez następny kwadrans Wigry ruszyły do ataku, a Ślęza broniła dobrego rezultatu. Mimo, że zawodnicy w żółto-czerwonych trykotach oddychali już rękawkami, to przez ostatnie 10 minut ataki piłkarzy z Suwałk były bezproduktywne. Aby pokusić się o strzelenie wyrównującego gola, Jan Balawejder wyszedł z własnej bramki i udał się w pole karne przeciwnika. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry rozpaczliwy strzał z dystansu oddał kapitan gości Adrian Karankiewicz, ale pędząca futbolówka nie trafiła celu.

Ślęza Wrocław odniosła do tej pory największy sukces w swojej nowożytnej historii i awansowała do 1/16 Pucharu Polski. Jak na spotkanie w środku tygodnia, w wysokiej, wręcz upalnej temperaturze (33 stopnie) i mimo tego, że grały drużyny z II i III ligi, to mecz mógł się podobać. Choć trzeba przyznać, że nie dało się wyczuć, która z drużyn występuje na szczeblu centralnym, a która na czwartym poziomie rozgrywkowym. Dlatego brawa dla Ślęzy. Byli lepiej zorganizowani w obronie, ale przede wszystkim pokazali, że potrafią ładnie konstruować akcje, lepiej niż niejeden drugoligowiec. Klub z Wrocławia prężnie się rozwija, czego najnowszym przykładem jest piękny obiekt w Kłokoczycach. Kto wie, być może już niedługo zawita tam ktoś z ekstraklasy jak Legia, Lech, Piast czy…Śląsk. Derby Wrocławia? Na pewno takie spotkanie rozgrzałoby do czerwoności stolicę Dolnego Śląska.

Ślęza Wrocław – Wigry Suwałki 2:1 (1:0)

Bramki: Pisarczuk 13′ k., 63′ k. – Olejniczak 53′ (sam.)

Żółte kartki: Pisarczuk – Aftyka, Karankiewicz

Ślęza Wrocław: Zabielski – Muszyński, Tomaszewski, Samiec, Dyr – Traczyk (54′ Stempin), Diduszko (84′ Kotyla), Olejniczak, Pisarczuk (70′ Stępień), Gil (54′ Kluzek) – Guilherme (70′ Bialik)

Wigry Suwałki: Balawejder – Aftyka (71′ Liszka), Ozga, Piekarski, Karankiewicz – Gojko, Bartczak, Czułowski, Gużewski (38′ Żebrakowski), Sauczek (84′ Furst) – Wełniak

Sędzia: Paweł Pskit (Zgierz)

Stadion: Stadion Wrocław Kłokoczyce