Jacek Zieliński zwycięski w (ponownym) debiucie! Cracovia ogrywa Raków

Share on facebook
Share on twitter
2021.11.22 Krakow
Pilka nozna, PKO BP Ekstraklasa, sezon 2021/2022
Cracovia Krakow - Rakow Czestochowa
N/z Jacek Zielinski
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2021.11.22 Krakow
Football, Polish top league - first level, 2021/22 season
Cracovia Krakow - Rakow Czestochowa
Jacek Zielinski
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus

W spotkaniu kończącym 15. kolejkę PKO BP Ekstraklasy najdłużej pracujący w lidze Marek Papszun i jego Raków Częstochowa przyjechali do ponownie rozpoczynającego przygodę przy ul. Kałuży Jacka Zielińskiego. Pomimo „cierpień” z pierwszej połowy, to „Pasy” wyszły z tej konfrontacji zwycięsko za sprawą obłędnego uderzenia Kakabadze.

Wiadomo, że nie od razu nomen-omen Kraków zbudowano, ale pierwsza połowa meczu w wykonaniu Cracovii pod wodzą Jacka Zielińskiego to głównie niezbyt skuteczna sztuka przesuwania i zamykania stref w defensywie oraz intensywny trening bramkarski wracającego do pasiastej bramki Karola Niemczyckiego. Bez wątpliwości był on najlepszym piłkarzem w pierwszej części spotkania. Rywale oddali 9 strzałów, z czego trzy w światło bramki. Powrót młodego golkipera do pierwszego składu to jedna ze zmian względem jedenastki wystawianej przez poprzednika. Warto również odnotować obecność takich zawodników jak Siplak czy Alvarez, którzy przez ostatni czas leczyli kontuzje. Zaskakująca jest pozycja, na której wystąpił Słowak. Po przygodach na lewym skrzydle, wahadle i obronie zagrał jako (półlewy) stoper zastępując Jugasa. Pomimo nowej pozycji był to naprawdę dobry mecz gracza krakowian.

Po upiornej dla fanów „Pasów” pierwszej połowie, przerwa przyniosła konkretną zmianę w postawie zespołu. Nadal przeważała drużyna Papszuna, ale do głosu coraz częściej dochodzili gospodarze, czego  najlepszym dowodem była bramka wprowadzonego kilka minut wcześniej Otara Kakabadze. Strzał z kategorii „stadiony świata”, który prawdopodobnie poniesie się szerokim echem po internecie ze względu na siłę i parabolę, przez które Vladan Kovacević nie miał żadnych szans na obronę prawdziwej petardy wystrzelonej zza pola karnego. Swoją drogą, Gruzin jest bardzo efektywny, bo na boiskach PKO BP Ekstraklasy ma rozegrane niewiele ponad dwie godziny, a strzelił już dwa gole, co jest wynikiem ponadprzeciętnym, a mówimy w końcu o obrońcy. W kolejnych minutach  to Cracovia była bliżej podwyższenia prowadzenia niż Raków do uzyskania remisu. Strzały Myszora czy Piszczka poważnie zagroziły częstochowianom. Rozochocił się także zdobywca bramki, który w ostatnich minutach pokazał, że potrafi porządnie uderzyć także lewą nogą. Na posterunku stał Kovacević, nie dopuszczając do straty kolejnych goli.

Raków ma problem, choć w pierwszej połowie jego przewaga była przytłaczająca. Częstochowianie kontrolowali poczynania boiskowe, ale tak naprawdę nie było to huraganowe natarcie. Zadyszka jest widoczna na pierwszy rzut oka u obu faworytów tegorocznych rozgrywek. „Kolejorz” potrafił „przepchnąć” piątkowe spotkanie z Piastem, natomiast drużynie spod Jasnej Góry zabrakło umiejętności, determinacji albo szczęścia. Geniusz Iviego Lopeza przestaje wystarczać na rozstrzyganie meczów i przy nieobecności Marcina Cebuli brakuje w ofensywie błysku, a szerokość kadry nie przynosi spodziewanych korzyści. 

Kolejne punkty odjechały drużynie Marka Papszuna, a druga porażka w sezonie jest z pewnością dotkliwa, szczególnie, że w drugiej połowie zabrakło impulsu po stracie bramki.

Cracovia – Raków Częstochowa 1:0 (0:0)

Bramki: Kakabadze

Żółte kartki: Siplak, van Amersfoort, Piszczek – Kun, Tudor

Cracovia: Niemczycki – Rapa, Rodin, Siplak (86’ Jugas), Pestka,  Loshaj (61’ Kakabadze), Knap (46’ Lusiusz), Amersfoort,  Rakoczy(61’ Myszor), Hanca, Alvarez (39’ Piszczek)

Raków: Kovacević – Niewulis, Papanikolau, Arsenic, Tudor, Lederman, Poletanovic (75’ Wdowiak), Kun (75’ Gwilia), Sturgeon (75’Arak), Ivi (83’ Guedes), Musiolik (46’ Gutkovskis)

MVP: Kakabadze

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)

Antoni Janas