Inter nie dotrwał. Królewscy wyrywają zwycięstwo w końcówce na San Siro

Share on facebook
Share on twitter
PARTIDO VUELTA FASE DE GRUPOS INTER DE MILAN-REAL MADRID RODRYGO CELEBRA TRAS MARCAR

Powtórka z rozrywki? Zdecydowanie zbyt mało powiedziane. W tegorocznej edycji Ligi Mistrzów los skojarzył w trzech różnych grupach aż sześć najbardziej utytułowanych zespołów. Te pary jako „przystawki” to Bayern i Barcelona oraz Liverpool i Milan, ale „głównym daniem” i tak nadal pozostaje Inter i Real. Nerrazzuri wraz z Królewskimi łącznie w historii triumfowali aż szesnaście razy w najbardziej prestiżowych europejskich rozgrywkach klubowych. W poprzednim sezonie gospodarze zajęli ostatnie miejsce w grupie, ale odmienieni i podbudowani zdobytym w maju scudetto nie zamierzali odpuszczać podopiecznym Ancelottiego, a wręcz wziąć zasłużony odwet.

Spotkanie w pierwszych minutach przebiegało dość spokojnie. Z czasem dopiero gra jednych i drugich nabierała tempa. Pierwszym groźnym strzałem w 6. minucie popisał się Lautaro Martinez. Argentyńczyk sprawdził czujność Thibaut Courtois, ale Belg nie dał się zaskoczyć i pewnie złapał futbolówkę w „koszyczek”. Dużo bardziej musiał się popisać przy próbie Edina Dzeko. Bośniak jeszcze przed upływem dziesiątej minuty świetnie znalazł się w polu karnym, ale przegrał pojedynek z golkiperem Realu, który sparował piłkę nogą na rzut rożny.   

Los Blancos również poszukiwali zaciekle swoich szans. Mieli ich jednak zdecydowanie mniej niż zespół Simone Inzaghiego. Najbliżej pokonania Handanovicia w pierwszym kwadransie gry był Casemiro. Brazylijczyk tuż przed jego końcem zdecydował się na potężny strzał zza pola karnego, który minął lewy słupek bramki i koniec końców odbił się tylko od band reklamowych. Był to pewnego rodzaju przebłysk, ale inicjatywa w dalszym ciągu należała do Interu, który mógł objąć prowadzenie, kiedy po świetnym podaniu w pole karne Hakana Calhanoglu główkował Martinez. Na jego nieszczęście, ponownie powstrzymał go Courtois.

Trzeba przyznać, że defensywa Realu wyglądała na dość szczelną. Większość prób skutecznie blokowali lub też gasili w zarodku obrońcy. W ekipie gospodarzy z kolei w pierwszej części meczu najaktywniejsi byli z całą pewnością napastnicy, ale nie udało im się ziścić powiedzenia „do trzech razy sztuka”. Do przerwy, ku niezadowoleniu kibiców zgromadzonych na San Siro, na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis.

Po zmianie stron obraz gry nieznacznie się zmienił. Stopniowo do głosu zaczęli dochodzić Królewscy. Bliżej jednak mimo wszystko strzelenia bramki byli gracze Internazionale, którzy wypracowali sobie niemal stuprocentową okazję. Po rzucie rożnym potężnie główkował Edin Dzeko i znów fenomenalną interwencją przypomniał o sobie Courtois. Tuż po tym na placu gry pojawiła się dwójka rezerwowych, a więc Federico Dimarco oraz Denzel Dumfries. I choć były to zmiany tylko na wahadłach, to szczególnie Holender zwiastował polepszenie skuteczności Nerrazurich w ofensywie.

Inter zaczął wychodzić bardzo wysoko do pressingu, zmiennicy szaleli na skrzydłach i napędzali niebezpieczne ataki. Jeżeli miała komuś się należeć bramka, to właśnie zespołowi mistrza Włoch. Tak się jednak nie stało. Wręcz przeciwnie, bohaterem Los Blancos okazał się Rodrygo, który zastąpił dwadzieścia minut wcześniej Lucasa Vazqueza. Brazylijczyk po znakomitej klepce Realu został świetnie obsłużony przez młodziutkiego Eduardo Camavingę i uderzył z pierwszej piłki. Futbolówka przeleciała obok bezradnego Samira Handanovicia i wpadła do siatki.

To był nokaut, po którym Inter już się nie podniósł, a Real dopisał na swoje konto pierwsze trzy punkty w tej edycji Ligi Mistrzów. Podopieczni trenera Ancelottiego są na ten moment wiceliderami grupy D. Na samym jej szczycie zasiadł sensacyjnie Sheriff Tiraspol, który pokonał Szachtar Donieck 2:0. Miejmy jednak na uwadze, że to dopiero początek, futbol bywa nieprzewidywalny i wszystko może się zmienić w następnych kolejkach.

Inter Mediolan – Real Madryt 0:1 (0:0)

Bramki: Rodrygo 89’

Inter: Handanović – Bastoni, de Vrij, Skriniar – Perisić (55. Dimarco), Calhanoglu (65. Vidal), Brozović, Barella (84. Vecino), Darmian (55. Dumfries) – Martinez (65. Correa), Dzeko

Trener: Simone Inzaghi

Real: Courtois – Alaba, Nacho, Militao, Carvajal – Modrić (80. Camavinga), Casemiro, Valverde – Vinicius Jr (90+2. Asensio), Benzema, Vazquez (66. Rodrygo)

Trener: Carlo Ancelotti

Żółte kartki: Martinez – Alaba

Sędzia: Daniel Siebert (Niemcy)

Piotr Sornat