Druga wyjazdowa porażka mogłaby znacznie uprzykrzyć życie Czerwonych Diabłów w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Dość długo zanosiło się na taki scenariusz, w którym do decydujących spotkań drużyna Ole Gunnara Solskjaera przystąpi z 3. miejsca w grupie. Wtedy, w doliczonym czasie Cristiano Ronaldo zrobił to, do czego nas już zdążył dawno przyzwyczaić. Strzelił istotną bramkę w końcówce meczu, dając „czerwonej” części Manchesteru jakże cenny remis.
Czerwone Diabły rozegrały we wtorek piętnasty mecz w tym sezonie (wliczając wszystkie rozgrywki), w którym po raz trzynasty nie zachowały czystego konta. Mówimy o obronie, która w swoich szeregach ma najdroższego obrońcę świata oraz obecnego mistrza świata w postaci Raphaela Varane, dwóch aktualnych wicemistrzów Europy — Harry’ego Maguire i Luka Shawa dowodzonej przez doświadczonego Davida De Geę w bramce. Gole w tej formacji strzelają niemal wszyscy. Jednak jedyne czysta konta to mecz przeciwko Wolverhampton na początku sezonu oraz ostatnia ligowa potyczka przeciwko „Kogutom”. Sobotni mecz między Tottenhamem a Manchesterem United był zapowiadany jako pojedynek o posadę pomiędzy trenerami obu drużyn. Dotkliwie pokonany 0:3 Nuno Espirito Santo pożegnał się ze Spurs, a na jego miejsce włodarze klubu ściągnęli już cenionego na świecie Antonio Conte. Zobaczymy, kto wyjdzie na tym lepiej oraz czy trzy punkty w ostatnim meczu nie okażą się w długiej perspektywie mniej wartościowe od posiadania na ławce kogoś jak 52-letni Włoch. Pewne zwycięstwo w sobotę uratowało posadę Solskjaera, którego zwolnienie sondowane jest w mediach co najmniej raz na kwartał.
Temat zwolnienia Norwega jeszcze pewnie powróci w niedalekiej przyszłości, gdyż dzisiaj tylko w jednej akcji widać było uwolnienie ofensywnego potencjału drzemiącego w formacji ataku Czerwonych Diabłów. Akcja bramkowa w doliczonym czasie pierwszej połowy na 1:1 wykreowana przez trio Bruno Fernandes — Mason Greenwood — Cristiano Ronaldo miała błysk, o którym od dawna marzą fani United. Obrońcy Atalanty próbowali nadążyć za piłką klepaną w ataku pozycyjnym w szaleńczym tempie. Doskok i wślizgi zdały się na nic — Bruno wyłożył piłkę piętą, a Ronaldo, stojąc „oko w oko” z Musso mógł go jedynie spytać, w który róg chce dostać. Dostał w swój prawy.
Zdaniem bukmacherów to Manchester United był delikatnym faworytem, ale na murawie zupełnie nie było tego widać. Szczególnie w pierwszej połowie, kiedy to Atalanta częściej operowała piłką nieustannie podchodząc pod pole karne De Gei. Pięciu obrońców w składzie United nie wystarczyło. W 12. minucie niesamowity w tym spotkaniu Duvan Zapata zaczarował na boku pola karnego i wyłożył piłkę Josipowi Iliciciowi. Słoweniec oddał wątpliwej jakości płaski strzał w środek bramki, gdzie stał bramkarz, od którego piłka się w zasadzie odbiła i wpadła do siatki. Zawodnika takiego jak Ilicić nie wolno zostawiać samego na piętnastym metrze. Z ustawienia „Czerwonych Diabłów” trudno ustalić, czy od podania powinien go odciąć Maguire, Shaw, Varane czy Pogba. Ktoś jednak powinien, a tego nie zrobił i praktycznie od początku meczu to włoska drużyna była na prowadzeniu.
Specyficzne zadanie otrzymał (lub tylko wykonywał) w tym meczu stoper Czerwonych Diabłów Eric Bailly. Regularnie grał na wyprzedzenie i dzięki temu zaliczył udział w akcji bramkowej obu drużyn. W 12. minucie co prawda minął się z piłką, którą przejął Zapata, ale za to w 45 minucie to od jego wyprzedzającego przejęcia rozpoczęła się długa wymiana podań zakończona futbolówką znalezioną w siatce Atalanty. Druga bramka dla piłkarzy Gasperiniego obciąża z kolei konto Maguire’a, który złamał linię spalonego, czego nie omieszkał wykorzystać kolumbijski napastnik gospodarzy. Był niebywale aktywny, w pojedynkę rozrywał obronę United, spokojnie mógł skończyć z hattrickiem, jednak zabrakło mu dokładności pod bramką rywala. Kolumbijczyk miał w końcówce meczu pecha. W doliczonym czasie gry na dwudziestym metrze przed własną bramką wślizgiem niefortunnie skierował piłkę pod nogi Masona Greenwoda, który podał ją do Ronaldo. „Mr Champions League” jak zwykło się o nim mówić, kolejny raz zadecydował o wyniku, zdobywając zza pola karnego swoją 139. bramkę w rozgrywkach Ligi Mistrzów. To jego 5. gol w czwartym meczu tej edycji, a na ten moment strzelał w każdym ze spotkań. Co ciekawe z dotychczas strzelonych goli, aż trzy padły po 80 minucie i wszystkie decydowały o osiągnięciu przez United końcowego zwycięstwa bądź remisu.
Drużyna Gasperiniego może czuć niedosyt, bo, mimo że mecz był otwarty, to wydawało się, że po bramce w 56 minucie włoska ekipa ma go pod pełną kontrolą i zdoła utrzymać korzystny wynik do ostatniego gwizdka arbitra. Na próżno. Przed dwoma ostatnimi kolejkami w tabeli przewodzą drużyny Manchesteru United i Villarreal, które mają po 7 punktów na koncie. Finaliści ostatniej edycji Ligi Europy wyprzedzają w tabeli o dwa „oczka” Atalantę, która o tyle samo wyprzedza ostatnie w tabeli grupy F Ligi Mistrzów szwajcarskie Young Boys Berno.
He’s done it again Ronaldo saves the day 2-2 #UCL #ATLMUN #mufc pic.twitter.com/KZ4jfamH8L
— Red Army! (@RedorDead07) November 2, 2021
Atalanta Begamo – Manchester United 2:2 (1:1)
Bramki: Ilicić 12’, Zapata 56’ – Ronaldo 45+1’ 90+1’
Żółta kartka: McTominay (Manchester United)
Atalanta: Musso – De Roon, Demiral, Palomino – Zappacosta, Freuler, Koopmeiners, Maehle – Ilicić (71’ Muriel) , Pasalić (46’ Djimsiti) – Zapata
Manchester United: De Gea – Wan Bissaka, Bailly, Varane (38’ Greenwood), Maguire, Shaw – Fernandes (87’ Van de Beek), McTominay (87’ Sancho), Pogba (69’ Matic) – Rashford ( 69’ Cavani), Ronaldo
MVP: Duvan Zapata (Atalanta)
Antoni Janas