Ilu obrońców musi wystawić Manchester United, żeby nie tracić bramek? Remis w Bergamo

LONDON, ENGLAND - OCTOBER 30: Cristiano Ronaldo of Manchester United during the Premier League match between Tottenham Hotspur and Manchester United at Tottenham Hotspur Stadium on October 30, 2021 in London, England. (Photo by MB Media)
2021.10.30 Londyn
Pilka nozna liga angielska 
Premier League
Tottenham Hotspur - Manchester United
Foto MB Media/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!

Druga wyjazdowa porażka mogłaby znacznie uprzykrzyć życie Czerwonych Diabłów w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Dość długo zanosiło się na taki scenariusz, w którym do decydujących spotkań drużyna Ole Gunnara Solskjaera przystąpi z 3. miejsca w grupie. Wtedy, w doliczonym czasie Cristiano Ronaldo zrobił to, do czego nas już zdążył dawno przyzwyczaić. Strzelił istotną bramkę w końcówce meczu, dając „czerwonej” części Manchesteru jakże cenny remis.

Czerwone Diabły rozegrały we wtorek piętnasty mecz w tym sezonie (wliczając wszystkie rozgrywki), w którym po raz trzynasty nie zachowały czystego konta. Mówimy o obronie, która w swoich szeregach ma najdroższego obrońcę świata oraz obecnego mistrza świata w postaci Raphaela Varane, dwóch aktualnych wicemistrzów Europy — Harry’ego Maguire i Luka Shawa dowodzonej przez doświadczonego Davida De Geę w bramce. Gole w tej formacji strzelają niemal wszyscy. Jednak jedyne czysta konta to mecz przeciwko Wolverhampton na początku sezonu oraz ostatnia ligowa potyczka przeciwko „Kogutom”. Sobotni mecz między Tottenhamem a Manchesterem United był zapowiadany jako pojedynek o posadę pomiędzy trenerami obu drużyn. Dotkliwie pokonany 0:3 Nuno Espirito Santo pożegnał się ze Spurs, a na jego miejsce włodarze klubu ściągnęli już cenionego na świecie Antonio Conte. Zobaczymy, kto wyjdzie na tym lepiej oraz czy trzy punkty w ostatnim meczu nie okażą się w długiej perspektywie mniej wartościowe od posiadania na ławce kogoś jak 52-letni Włoch. Pewne zwycięstwo w sobotę uratowało posadę Solskjaera, którego zwolnienie sondowane jest w mediach co najmniej raz na kwartał.

Temat zwolnienia Norwega jeszcze pewnie powróci w niedalekiej przyszłości, gdyż dzisiaj tylko w jednej akcji widać było uwolnienie ofensywnego potencjału drzemiącego w formacji ataku Czerwonych Diabłów. Akcja bramkowa w doliczonym czasie pierwszej połowy na 1:1 wykreowana przez trio Bruno Fernandes — Mason Greenwood — Cristiano Ronaldo miała błysk, o którym od dawna marzą fani United. Obrońcy Atalanty próbowali nadążyć za piłką klepaną w ataku pozycyjnym w szaleńczym tempie. Doskok i wślizgi zdały się na nic — Bruno wyłożył piłkę piętą, a Ronaldo, stojąc „oko w oko” z Musso mógł go jedynie spytać, w który róg chce dostać. Dostał w swój prawy.

Zdaniem bukmacherów to Manchester United był delikatnym faworytem, ale na murawie zupełnie nie było tego widać. Szczególnie w pierwszej połowie, kiedy to Atalanta częściej operowała piłką nieustannie podchodząc pod pole karne De Gei. Pięciu obrońców w składzie United nie wystarczyło. W 12. minucie niesamowity w tym spotkaniu Duvan Zapata zaczarował na boku pola karnego i wyłożył piłkę Josipowi Iliciciowi. Słoweniec oddał wątpliwej jakości płaski strzał w środek bramki, gdzie stał bramkarz, od którego piłka się w zasadzie odbiła i wpadła do siatki. Zawodnika takiego jak Ilicić nie wolno zostawiać samego na piętnastym metrze. Z ustawienia „Czerwonych Diabłów” trudno ustalić, czy od podania powinien go odciąć Maguire, Shaw, Varane czy Pogba. Ktoś jednak powinien, a tego nie zrobił i praktycznie od początku meczu to włoska drużyna była na prowadzeniu. 

Specyficzne zadanie otrzymał (lub tylko wykonywał) w tym meczu stoper Czerwonych Diabłów Eric Bailly. Regularnie grał na wyprzedzenie i dzięki temu zaliczył udział w akcji bramkowej obu drużyn. W 12. minucie co prawda minął się z piłką, którą przejął Zapata, ale za to w 45 minucie to od jego wyprzedzającego przejęcia rozpoczęła się długa wymiana podań zakończona futbolówką znalezioną w siatce Atalanty. Druga bramka dla piłkarzy Gasperiniego obciąża z kolei konto Maguire’a, który złamał linię spalonego, czego nie omieszkał wykorzystać kolumbijski napastnik gospodarzy. Był niebywale aktywny, w pojedynkę rozrywał obronę United, spokojnie mógł skończyć z hattrickiem, jednak zabrakło mu dokładności pod bramką rywala. Kolumbijczyk miał w końcówce meczu pecha. W doliczonym czasie gry na dwudziestym metrze przed własną bramką wślizgiem niefortunnie skierował piłkę pod nogi Masona Greenwoda, który podał ją do Ronaldo. „Mr Champions League”  jak zwykło się o nim mówić, kolejny raz zadecydował o wyniku, zdobywając zza pola karnego swoją 139. bramkę w rozgrywkach Ligi Mistrzów. To jego 5. gol w czwartym meczu tej edycji, a na ten moment strzelał w każdym ze spotkań. Co ciekawe z dotychczas strzelonych goli, aż trzy padły po 80 minucie i wszystkie decydowały o osiągnięciu przez United końcowego zwycięstwa bądź remisu.

Drużyna Gasperiniego może czuć niedosyt, bo, mimo że mecz był otwarty, to wydawało się, że po bramce w 56 minucie włoska ekipa ma go pod pełną kontrolą i zdoła utrzymać korzystny wynik do ostatniego gwizdka arbitra. Na próżno. Przed dwoma ostatnimi kolejkami w tabeli przewodzą drużyny Manchesteru United i Villarreal, które mają po 7 punktów na koncie. Finaliści ostatniej edycji Ligi Europy wyprzedzają w tabeli o dwa „oczka” Atalantę, która o tyle samo wyprzedza ostatnie w tabeli grupy F Ligi Mistrzów szwajcarskie Young Boys Berno.

Atalanta Begamo – Manchester United 2:2 (1:1)

Bramki: Ilicić 12’, Zapata 56’ – Ronaldo 45+1’ 90+1’

Żółta kartka: McTominay (Manchester United)

Atalanta: Musso – De Roon, Demiral, Palomino – Zappacosta, Freuler, Koopmeiners, Maehle – Ilicić (71’ Muriel) , Pasalić (46’ Djimsiti) – Zapata

Manchester United: De Gea – Wan Bissaka, Bailly, Varane (38’ Greenwood), Maguire, Shaw – Fernandes (87’ Van de Beek), McTominay (87’ Sancho), Pogba (69’ Matic) – Rashford ( 69’ Cavani), Ronaldo

MVP: Duvan Zapata (Atalanta)

Antoni Janas