Ile waży sukces w juniorach?

image-10

Nie każdy może być mistrzem Polski, nawet jeśli to „tylko” mistrzostwo juniorów. Jest to bez dwóch zdań sukces, którego można zazdrościć i który zdecydowana większość młodych sportowców chciałaby osiągnąć. Teoretycznie kariera sportowa powinna stać otworem. Złoty medal daje przecież niejako gwarancję potencjału, nikt przecież przez przypadek nie może zostać najlepszy. Jak jest jednak w praktyce? Czy w świecie piłki nożnej takie osiągnięcie jest jakimkolwiek wyznacznikiem? I wreszcie, czy kluby potrafią czerpać z utalentowanych wychowanków?

Pod lupę zostały wzięte składy drużyny, które od sezonu 12/13 do 19/20 zdobywały mistrzostwo polski juniorów starszych. Od 2013 do 2018 o złotym medalu decydował turniej finałowy, od kampanii ligowej 2018/19 została stworzona jedna Centralna Liga Juniorów i o miejscu decyduje tabela końcowa. Chronologicznie mistrzem zostawały:

  • 2012/13 (rocznik wyjściowy 1994) – Legia Warszawa
  • 2013/14 (95) – Wisła Kraków
  • 2014/15 (96) – Legia Warszawa
  • 2015/16 (97) – Legia Warszawa
  • 2016/17 (98) – Legia Warszawa
  • 2017/18 (99) – Lech Poznań
  • 2018/19 (00) – Korona Kielce
  • 2019/20 – Górnik Zabrze (sezon skrócony przez COVID)
  • 2020/21 – Pogoń Szczecin*

Zawodnicy analizowani byli pod kątem późniejszej gry w ekstraklasie. Podzieleni zostali oni na 3 główne kategorie:

1. Nie zagrał w ekstraklasie

2. Grał epizodycznie(mniej niż 15 razy w ekstraklasie)

3. Zagrał co najmniej 15 meczów ekstraklasowych.

*Na dzień pisania tekstu(26.10) w polskiej ekstraklasie rozegrano 12 kolejek, w związku z tym z analizy wyłączeni zostali zawodnicy Pogoni Szczecin (brak możliwości rozegrania 15 spotkań w sezonie po zdobyciu mistrzostwa).

Sprawdzonych zostało łącznie 135 zawodników. Aby znaleźć się na liście juniorzy musieli:

  • W sezonach od 2012/13 do 2017/18 rozegrać przynajmniej jeden mecz w z czterech finałowych
  • W sezonie 2018/19 zagrać powyżej 10 meczów w CLJ
  • W sezonie 19/20 zagrać przynajmniej 5 razy w CLJ

Okej formalności za nami. Przejdźmy zatem do wyników, a są one.. zastanawiające.

Zaczynamy z grubej rury.

Prawie 66% zawodników NIGDY nie zagrało chociaż minuty na boiskach ekstraklasy. Mówimy o mistrzach polski ostatniej juniorskiej kategorii!

89 zawodników na 135 ma okrągłe 0 w liczbie występów na najwyższym polskim szczeblu rozgrywkowym. Co ciekawe, większa, (wprawdzie niewiele, ale zawsze) liczba zawodników po debiucie zagrała przynajmniej 15 razy. Takich graczy jest 24 (ok.18%). Na ten moment 22 piłkarzy (ok.16%) zaliczała epizody.

Łącznie, w aktualnych kadrach esktraklasowych, drużyn znajduje się 23 (17%) piłkarzy, którzy mają złoty medal juniorów starszych w swoich gablotach. Są to:

  • 2012/13 (5) – Jan Grzesik (Warta Poznań), Bartłomiej Kalinkowski (Górnik Łęczna), Patryk Sokołowski (Piast Gliwice), Grzegorz Tomasiewicz (Stal Mielec) i Jakub Arak (Raków Częstochowa)
  • 2013/14(0)
  • 2014/15 (5) – Mateusz Wieteska (Legia Warszawa), Rafał Makowski (Śląsk Wrocław), Miłosz Szczepański (Lechia Gdańsk), Mateusz Hołownia (Legia Warszawa), Miłosz Kozak (Radomiak)
  • 2015/16 (1) – Mateusz Żyro (Stal Mielec) +Hołownia, Wieteska i Szczepański
  • 2016/17 (3) – Mateusz Praszelik (Śląsk Wrocław), Patryk Czarnowski (Bruk-Bet), Mateusz Kochalski (Radomiak)
  • 2017/18 (4) – Michał Skóraś (Lech Poznań), Wiktor Pleśnierowicz (Warta Poznań), Filip Marchwiński (Lech Poznań), Hubert Sobol (Wisła Kraków)
  • 2018/19 (4) – Paweł Sokół (Górnik Zabrze), Wiktor Długosz (Raków Częstochowa), Daniel Szelągowski (Raków Częstochowa), Kacper Rogoziński (Wisła Płock)
  • 2019/20 (1) – Adrian Dziedzic (Górnik Zabrze)

Oczywiście, lista ta z roku na rok może się powiększać, przykładem jest chociażby Jan Grzesik, który w ekstraklasie zadebiutował dopiero 6 lat po zdobyciu mistrzostwa. I naturalnie liczbę zawodników można zwiększyć, gdyby dopisać do niej zawodników aktualnie grających w najwyższych ligach, ale za granicą. Po dodaniu wychodzi nam… 26 graczy. Zgadza się, zaledwie trzech branych pod uwagę piłkarzy (2%) gra aktualnie w zagranicznym klubie na najwyższym stopniu ligowym. Są to: Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa), Radosław Majecki (raczej jest niż gra w AS Monaco) i Konrad Michalak (Konyaspor).

Jeszcze smutniej jest, gdy popatrzy się na udział tych zawodników w reprezentacji. Tylko Radosław Majecki i Sebastian Szymański na ten moment zagrali z orłem na piersi, przy czym bramkarz Monaco zagrał w jednym spotkaniu przeciwko San Marino (wszedł za Łukasza Fabiańskiego), a pomocnik Dynamo nie należy do ulubieńców aktualnego selekcjonera. Oczywiście, są też gracze jak np. Wieteska, który jest wymieniany w gronie zawodników, którzy mogą w niedługim czasie zarówno wyjechać za granicę, jak i zagrać w dorosłej kadrze. Fakty są jednak takie, że liczba aktualnych reprezentantów oraz „stranieri” jest po prostu przykra.

Radosław Majecki/ Fot. Paweł Jaskółka / PressFocus

Dlaczego zatem ponad połowa zawodników nigdy nie zagrała w ekstraklasie? I ogółem czemu wszystkie brane pod uwagę wskaźniki są stosunkowo niskie? Powodów jest kilka i nie wszystkie z nich są w stanie „obronić” zawodników.

Po pierwsze w klubach po prostu nie ma pomysłu na realne wykorzystanie potencjału jaki drzemie w juniorach swojego klubu. Oczywiście w modzie jest teraz budowanie ośrodków treningowych oraz podnoszenie poziomu szkolenia, jednak najzwyczajniej w świecie z tych zasobów kluby nie korzystają aż tak chętnie. Procentowy udział zawodników zagranicznych w obecnym sezonie ekstraklasy wynosi 43%. W tym miejscu należy sobie zadać pytanie: ilu z tych graczy realnie podnosi poziom ligi i ilu z nich jest po prostu lepszych od juniorów. Nieco w tej kwestii może zmienić przepis o młodzieżowcu. W Koronie Kielce, sezon po zdobyciu MPJŚ, zagrało 7 zawodników z mistrzowskiej drużyny. Jednak mistrzowie z Górnika nie mieli tyle szczęścia, ich reprezentuje na ten moment tylko jeden zawodnik (Adrian Dziedzic).

Drugą sprawą jest sam moment przeskoczenia z wieku juniora do seniora. Grono z piłkarzy, których mamy na tapecie, trenowała z pierwszym zespołem i rozgrywała mecze sparingowe lub w Pucharze Polski. Problem tkwił jednak w tym, że po przeskoczeniu szczebla, nie byli w stanie pokazać pełni swoich umiejętności, przez kłopoty mentalne, czy natury fizycznej, gdyż nie dawali rady na „seniorskich” obciążeniach. Z tym łączy się poniekąd inny powód. Mianowicie, spora grupa zdolnych piłkarzy, może nawet obiektywnie lepszych, niż ci którzy takie mistrzostwo zdobyli, zaczęła grać zawodowo jeszcze w momencie, gdy wiek pozwalał grać w kategoriach młodzieżowych. Karol Linetty, Dawid Kownacki, Jan Bednarek, Mariusz Stępiński czy Bartosz Kapustka to tylko przykłady z brzegu. Może zbyt daleko idącym wnioskiem było by stwierdzenie, że „skoro grasz w juniorach starszych, to powinieneś się martwić, że nie ma ciebie nadal w pierwszym zespole”, jednak wcale nie musi być to dalekie od prawdy.

Fot. Paweł Andrachiewicz / PressFocus

Oczywiście pod uwagę trzeba brać także zespoły, które mistrzami zostawały. O wiele trudniej jest się przecież przebić w Legii Warszawa, Lechu Poznań czy Wiśle Kraków sprzed kryzysu, niż np. w Koronie Kielce. Dodatkowo rok rocznie przecież wiek juniora kończy bardzo duża liczba zawodników, a miejsc a na boisku jest w porównaniu niewiele. Zatem odpowiedź na pytanie w tytule jest niestety gorzka. Zdobycie mistrzostwa Polski juniorów jest na pewno dużym osiągnięciem, jednak w obliczu rozpoczęcia zawodowej kariery na najwyższym poziomie, waży niewiele.

Michał Piwowarczyk