I cóż, że ze Szwecji. Lech przerywa serię porażek ze szwedzkimi zespołami

Share on facebook
Share on twitter
2020.08.30 Poznan
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2020/2021
Lech Poznan - Wisla Plock
N/z Mikael Ishak gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2020.08.30 Poznan
Football Polish Ekstraklasa season 2020/2021
Lech Poznan - Wisla Plock
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus

Szwedzka klątwa przełamana. Lech Poznań w końcu przerwał serię porażek polskich zespołów ze szwedzkimi, która trwała 19 lat. Poznańska lokomotywa pewnie pokonała na wyjeździe Hammarby 3:0. Choć pierwsza połowa nie zwiastowała spacerku, to w drugiej Lechici pokazali kto gra lepiej w piłkę.

Od pierwszych minut obie drużyny nastawiły się na szybką grę. W 4. minucie Jakub Kamiński popędził lewą flanką, zgrał do Tymoteusza Puchacza, który dośrodkował do Mikaela Ishaka, ale szwedzki napastnik nieznacznie chybił. Niewykorzystana sytuacja mogła się zemścić w 6. minucie, ale mocny strzał Paulinho sparował na rzut rożny Filip Bednarek. Trzy minuty później, Puchacz zdecydował się na indywidualną akcję, ale piłka po jego strzale trafiła zaledwie w boczną siatkę. Po kwadransie na prowadzenie mogli wyjść gospodarze. Paulinho znalazł w polu karnym Arona Johannssona, który wyszedł sam na sam z Bednarkiem, ale golkiper Lecha popisał się klasową interwencją. Defensorzy Lecha notorycznie popełniali rażące błędy w obronie. Po raz kolejny jeden z piłkarzy Hammarby wypatrzył osamotnionego Ludwigssona i ponownie z kłopotów gości uratował wychodzący z bramki Bednarek.

Hammarby spokojnie budowało atak pozycyjny, a Kolejorz nastawił się na grę z kontry. Centrostrzałem w 23. minucie chciał zaskoczyć Puchacz, ale wyszło to nieco komicznie. Bardzo aktywny ”Puszka” poprowadził piłkę do pola karnego, zagrał do Jakuba Kamińskiego, ale 18-latek huknął bardzo niecelnie. Lech płynnie z defensywy zaczął grać bardziej ofensywnie i konstruował akcje. W 28. minucie ładny strzał z dystansu oddał Dani Ramirez, ale uderzył minimalnie obok słupka. W 37. minucie blisko bramki Bednarka znalazł się wszędobylski Ludwigsson, ale w porę strzał Szweda zablokował Djordje Crnomarković. Statystyka strzałów celnych do 41. minuty prezentowała się dramatycznie : 5 na korzyść Hammarby, 0 na koncie Lecha. Pierwszy celny strzał na bramkę Ousteda Lechici oddali dopiero w 42. minucie. Dani Ramirez dostrzegł w polu karnym Mikaela Ishaka, ale strzał Szweda obronił golkiper gospodarzy. Na minutę przed końcem pierwszej połowy, z dystansu piłkarzy Dariusza Żurawia próbował zaskoczyć Paulinho, ale na szczęście dla gości nieznacznie niecelnie.

Druga połowa rozpoczęła się najlepiej jak mogła dla zawodników Dariusza Żurawia. W 55. minucie fatalny błąd Björklunda, który przewrócił się z piłką pod własnym polem karnym wykorzystał Pedro Tiba. Portugalczyk przejął piłkę i wygrał pojedynek sam na sam z Oustedem. Do poznaniaków uśmiechnęło się szczęście, ale brawa za przytomność i brak litości.

Lech poszedł za ciosem. Trzy minuty później Tiba popędził skrzydłem, zszedł do środka, uderzył w krótki róg, ale pewnie piłkę do koszyczka złapał golkiper Hammarby. Gospodarze chcieli szybko odpowiedzieć na cios Lechitów i było bardzo blisko, ale Paulinho uderzył wysoko nad poprzeczką. Szwedzi chcieli za wszelką cenę wyeliminować najlepszego na murawie Tibę. Kapitan Hammarby, Andersen przewrócił w polu karnym Lecha Portugalczyka za co otrzymał drugi żółty kartonik, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Od tej pory Kolejorz w pełni kontrolował spotkanie. Hammarby próbowało rozgrywać piłkę, ale robiło to nieporadnie i często traciło futbolówkę. W 70. minucie po błędzie obrońcy Hammarby, piłkę odzyskał Sykora, rozegrał do Puchacza, ten odegrał do środka do Modera, ale jednokrotny reprezentant Polski oddał stanowczo za słaby strzał z dystansu. W 75. minucie najlepszy gracz szwedzkiej drużyny, Paulinho doznał kontuzji mięśniowej, więc Kolejorz przez kilka minut grał w 11 na 9. Lech szybko chciał wykorzystać braki kadrowe Szwedów. W 77. minucie niezwykłą determinacją wykazał się Mikael Ishak. Dwa razy jego strzał był blokowany, za trzecim uderzył, ale bramkarz Hammarby sparował futbolówkę nad poprzeczką.

Z minuty na minutę, Szwedzi sprawiali wrażenie wyraźnie zrezygnowanych, a Lechici siali coraz większe spustoszenie. W 89. minucie Jakub Kamiński dopadł do bezpańskiej piłki i z 16 metrów płaskim strzałem pokonał Ousteda. Po tej bramce kibice Lecha odetchnęli z ulgą i nie musieli się obawiać, że ich zespół znów straci korzystny wynik w końcówce.

Piłkarze z Poznania w końcówce grali już na tak dużym luzie, że postanowili jeszcze bardziej skarcić gospodarzy. W doliczonym czasie gry kapitalnie z dystansu przymierzył Filip Marchwiński. Gol stadiony świata, Hammarby znokautowane niczym Artur Szpilka po walce z Chisorą. 18-letni Marchwiński w końcu pokazał dlaczego interesują się nim ekipy z Serie A jak Torino.

Cieszy w końcu to, że Lech pokazał, że nie tylko potrafi pięknie grać w piłkę, ale utrzymać wynik do końca i wygrać mecz. Tak słabo grających przeciwników trzeba gładko pokonywać i uwypuklać ich wady. To zrobiła poznańska młodzież na czele z Puchaczem, Moderem, Kamińskim i Marchwińskim. Trzeba też pochwalić Jana Sykorę, który godnie zastąpił Kamila Jóźwiaka. Fenomenalny mecz rozegrał Pedro Tiba, który bawił się jak chciał z zawodnikami ze Szwecji. Gdyby nie postawa Filipa Bednarka w pierwszej połowie z awansem mogło być trudniej, ale na całe szczęście golkiper w końcu zagrał dobry mecz, a defensywa nie popełniła błędów w drugiej części gry. Najważniejsze, że mamy polski zespół w III rundzie kwalifikacji Ligi Europy i, że w końcu po 19 latach eliminujemy Szwedów z europejskich pucharów.

Hammarby IF – Lech Poznań 0:2 (0:0)

Bramki: Tiba 55′, Kamiński 89′, Marchwiński 90+2′

Żółte kartki: Ousted,  Jeahze, Andersen, Martinsson-Ngouali, Khalili, Ludwigson – Skóraś, Ramirez, Kamiński

Czerwona kartka: Andersen (za drugą żółtą) 63′

Hammarby IF: Ousted – Fenger, Björklund, Fällman (46′ Magyar), Jeahze – Martinsson Ngouali, Andersen – A. Khalili, Jóhannsson, Paulinho – Ludwigson

Lech Poznań: Bednarek – Czerwiński, Šatka, Crnomarković, Puchacz – Tiba (84′ Marchwiński), Moder – Kamiński, Ramirez, Sykora (73′ Skóraś) – Ishak (90+1′ Awwad)

Sędzia: Sascha Stegemann (Niemcy)

Stadion: Tele2 Arena