Horror zakończony happy endem – Warta wraca do 1 Ligi!

IMG_3198

To miało być piłkarskie święto dla Zielonych, którzy byli o punkt od awansu do Betclic 1 Ligi. Walcząca o utrzymanie Resovia zamierzała popsuć gospodarzom humory, jednak gol w ostatnich sekundach dał Warcie upragniony remis 2:2 i powrót na drugi poziom rozgrywkowy.

Obie drużyny przystępowały do tego spotkania z poczuciem, że wszystko w ich rękach. Warta spisywała się w tym sezonie najlepiej ze wszystkich pierwszoligowych spadkowiczów i na kolejkę przed końcem rozgrywek zajmowała drugie, premiowane awansem miejsce. Zieloni mogli zapewnić sobie awans do wyższej klasy rozgrywkowej już tydzień wcześniej, jednak grając w przewadze z Podhalem Nowy Targ stracili bramkę na remis w doliczonym czasie gry. Dziś remis był jednak wszystkim, czego potrzebowali – trzecia Olimpia Grudziądz traciła do Poznaniaków dwa punkty, mając jednak gorszy bilans bramkowy.

Resovia za to musiała wygrać, by móc myśleć o utrzymaniu już teraz. Słaba końcówka sezonu sprawiła, że drużyna z Rzeszowa zajmowała dopiero 13 pozycję w tabeli Betclic 2 Ligi. To sprawiało, że przed goścmi była wizja baraży o utrzymanie. By ich uniknąć, potrzebna była nie tylko wygrana, ale też porażka Stali Stalowa Wola z krakowskim Hutnikiem bądź Świtu Szczecin z Olimpią Grudziądz.

Do przerwy remis po dwóch późnych ciosach

Początkowa faza meczu nie obfitowała w emocje – żadna z drużyn nie chciała zbytnio się odkryć, z wiedzą, że każdą ze stron najbardziej interesuje pełna pula punktowa. Dość szybko pierwszym celnym strzałem popisał się Marcel Stefaniak, jednak jego główka powędrowała wprost w koszyczek Mikołaja Kwiatka. Bardzo groźnie pod bramką Warciarzy zrobiło się w 18 minucie spotkania. Piłka zagrana w pole karne po stałym fragmencie gry okazała się niewybijalna dla obrońców gospodarzy i nagle niepilnowany znalazł się przy niej Dawid Bałdyga. Bramkarz Warty, Leo Przybylak, wykazał się jednak wielkim sprytem i interwencją wprost z piłki ręcznej, odbijając strzał napastnika Resovii.

Im dalej w mecz, tym więcej było nieczystej gry. Sędzia często przerywał akcje gwizdkiem, szczególnie że ostro grali gospodarze. Potrafili oni bardzo dobrze przejść szybką kontrą z fazy obrony do ataku, jednak ich próby były zatrzymywane przez szczelną defensywę gości. Pod koniec pierwszej połowy na boisku zawrzało po tym, jak mający już żółtą kartkę Mateusz Stanek kopnął w głowę próbującego zagrać piłkę szczupakiem Mateusza Geńca, jednak jako że to zawodnik gospodarzy był pierwszy przy piłce, sędzia postanowił nie wyrzucać 21-latka z boiska. Od razu został od jednak zdjęty przez trenera Tokarczyka, ale ta sytuacja wpłynęła na czujność Warciarzy, którzy dali się zaskoczyć po wrzucie z autu – piłkę w polu karnym dostał Bałdyga i pewnym uderzeniem pokonał bezradnego Przybylaka.

Kiedy już wydawało się, że to podopieczni Kamila Kuzery zejdą do szatni na prowadzeniu, gospodarze zdołali odpowiedzieć szybką bramką. Po faulu Jakuba Banacha pod polem karnym do rzutu wolnego podszedł najlepszy strzelec Warty, Marcel Stefaniak. Wahadłowy Zielonych spróbował uderzenia na bliższy słupek, jednak rykoszet od muru pomógł zmylić bramkarza i defensywę rywali, dzięki czemu piłka wpadła do siatki Kwiatka odbijając się jeszcze od obramowania bramki. Tuż po tym sędzia Łukasz Karski zakończył pierwszą połowę, więc na przerwę gospodarze schodzili będąc na miejscu premiowanym awansem.

Debiutancki gol wysyła Wartę do nieba

Po zmianie stron tempo meczu wprawdzie nie zwolniło, ale przez długi czas żaden z zespołów nie potrafił sobie wypracować korzystnej sytuacji bramkowej. Zdecydowanie częściej ciężar gry był pod bramką Leo Przybylaka, jednak pierwsza groźna sytuacja drugiej części gry wydarzyła się w przeciwległym polu karnym. Szymon Michalski świetnie doszedł do piłki zagranej z rzutu rożnego, jednak fenomenalną interwencją popisał się Mikołaj Kwiatek. 18-letni bramkarz po raz kolejny uratował swój zespół, gdy wyłuskał piłkę spod nóg Michała Smoczyńskiego po świetnym rajdzie lewą stroną Filipa Walusia. W końcu impas został przełamany – znów przez Resovię. Na dalszym słupku po rzucie rożnym niepilnowany znalazł się Patryk Romanowski, który główką nie dał szans na obronę Przybylakowi. Po tym, jak Olimpia wyszła na prowadzenie ze Świtem, taki wynik nie tylko spychał Wartę do baraży, ale też dawał utrzymanie prowadzącym gościom.

Szybko mogło być już 1:3, gdy po kolejnym kornerze obrońcy Warty znów nie przypilnowali dalszego słupka. Przy piłce najlepiej znalazł się Bartosz Grasza, ale jego strzał dobrze obronił Przybylak. Zawodnicy gospodarzy zaczęli atakować odważniej, wiedząc, że potrzebują bramki, by awansować. Te próby w końcówce były jednak chaotyczne, a piłkarze Resovii mając korzystny wynik nie spieszyli się ze wznowieniami gry. To mogło się zemścić, gdy w 90 minucie Marcel Stefaniak dośrodkowywał z wolnego i miał szansę na dublet – piłka w bardzo wietrznym dziś Ogródku niespodziewanie skręciła do bramki tuż nad Kwiatkiem, który cudem zdołał końcówkami palców sparować ją na poprzeczkę, samemu zresztą wpadając z dużą siłą w słupek.

Desperackie ataki Warty zdawały się już być skazane na porażkę, ale piłka po raz kolejny napisała piękną historię. Do wrzutu z autu z prawej strony podszedł Stefaniak, piłkę przedłużył jeszcze jeden z Zielonych i na dalszym słupku nie wiedzieć skąd znalazł się Dmytro Avdeev. Ukraiński obrońca nie strzelił wcześniej jeszcze bramki dla poznańskiej drużyny, ale wybrał sobie perfekcyjny moment na debiutanckiego gola, gdy wpakował piłkę do siatki, zapewniając Warcie remis i upragniony awans do Betclic 1 Ligi.

Warta wraca na zaplecze Ekstraklasy po roku

W Poznaniu z pewnością mogą powiedzieć, że z Wartą nudy nie ma. Ostatnie dwa sezonu drużyny zakończyły się spadkami i to w dodatku „na uchodźstwie” w Grodzisku Wielkopolskim, ale ten pierwszy po powrocie do domu dał awans. Teraz przed Zielonymi równie trudne zadanie – odpowiedzialne zbudowanie takiej kadry, która zapewni utrzymanie ligowego bytu na drugim poziomie rozgrywkowym.

Niemniej trudne zadanie będzie mieć też ekipa Kamila Kuzery. Brak wygranej w dzisiejszym spotkaniu oznaczał tylko jedno – baraże o utrzymanie. Tam na Resovię będzie czekać zwycięzca pary KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Wikęd Luzino. Finał baraży będzie rozegrany w formacie dwumeczu.

Warta Poznań – Resovia Rzeszów 2:2 (1:1)
Bramki: Stefaniak 45+4′, Avdeev 90+7′ – Bałdyga 43′, Romanowski 70′;
Warta: Przybylak – Avdeev, Michalski, Lepczyński – Stefaniak, Steblecki (Niedzielski 63′), Kumoch (Dziedzic 81′), Rychert – Waluś, Kusztal – Stanek (Smoczyński ’42);
Resovia: Kwiatek – Banach, Szymocha (Romanowski 53′), Geniec – Grasza, Małachowski, Rębisz, Ciszewski (Letniowski 64′) – Jaroch (Matusek 80′), Zimnicki – Bałdyga;
Żółte kartki: Lepczyński 13′, Stanek 25′, Michalski 76′ – Małachowski 42′, Banach 45+3, Geniec 63′, Grasza 73′, Letniowski 81′, Kwiatek 90+2;
Sędzia: Łukasz Karski.

Patryk Chyła