Horror w Mielcu dla Stali!

Share on facebook
Share on twitter
stal mielec

Doczekali się pierwszego zwycięstwa piłkarze PGE FKS Stali Mielec. Po serii spotkań, w których pokazywali się z dobrej strony, ale ostatecznie zostawali w przegranym polu, dziś na własnym stadionie pokonali Podbeskidzie Bielsko – Biała 2:1. Mimo tego, że po pierwszej połowie przegrywali, to w drugiej zdołali odwrócić losy spotkania i dopisali bardzo ważne trzy punkty na swoje konto.

Dla obu drużyn był to kolosalnie ważny mecz w kontekście walki o utrzymanie. Stal w przypadku porażki traciłaby już 5 punktów do Podbeskidzia i widmo spadku dość mocno zajrzało by im w oczy.

W 3. minucie spotkania byliśmy świadkami pierwszej groźnej szansy dla mielczan. Wrzutka w pole karne zakończyła się strzałem Prokicia. Napastnik Stali powinien był wykorzystać tę okazję i wyprowadzić swoją drużynę na prowadzenie. Górale odpowiedzieli chwilę później strzałem Modelskiego, który dobrze zablokował Flis i być może uchronił drużynę od straty bramki. Mielczanie prowadzili grę i stwarzali sobie sytuacje.

Po zgraniu głową Koleva w dobrej pozycji znalazł się Prokić, ale jego uderzenie powędrowało wysoko nad bramką. Kilkadziesiąt sekund później to wcześniej podający napastnik Stali pokusił się o strzał i naprawdę do szczęścia zabrakło niewiele. Górale dali o sobie znać groźnym „centrostrzałem”, który sprawił sporo problemów Strączkowi. Bramkarz Stali wyciągnął piłkę zmierzającą w okienko bramki.

Gospodarze atakowali, ale to goście otworzyli wynik w 31. minucie. Dogranie Danielaka w polu karnym Stalowców wykorzystał niezawodny Kamil Biliński i mieliśmy w Mielcu 1:0 dla Podbeskidzia. Goście po strzelonym golu poczuli wiatr w żagle i na dobre zadomowili się na połowie Stali. Do przerwy wynik już jednak nie uległ zmianie.

Świetny początek drugiej części spotkania dla Stali. W 52. minucie najpierw głową uderzył Kolev, ale zdołał interweniować Pesković, jednak przy kolejnym strzale tym razem kapitana biało-niebieskich, Krystiana Getingera nie miał nic do powiedzenia. Trener Ojrzyński już w pierwszym kwadransie zdecydował się zmienić trzech zawodników i przyniosło to efekty. Mielczanie przeważali i nie cofnęli się do defensywy po strzelonym golu. Po rzucie rożnym groźny strzał oddał Matras, ale piłka przeszła minimalnie obok słupka Górali. Blisko strzelenia bramki w 69. minucie był Kolev, który popędził do prostopadłej piłki posłanej przez jednego z kolegów, ale w ostatniej chwili uprzedził go golkiper Podbeskidzia. Gospodarze dopięli swego i minutę później po rzucie rożnym piłkę do siatki bielszczan wpakował Flis i po raz pierwszym tym meczu na prowadzenie wyszli Stalowcy.

Podopieczni Robert Kasperczyka w końcowych 10. minutach ruszyli do odrabiania straty. Blisko drugiej bramki był Biliński, ale jego uderzenie  głową powędrowała tuż obok bramki. W doliczonym czasie z gry z boiska wyleciał jeszcze Dadok za symulowanie. Do końca meczu wynik już się jednak nie zmienił i to gospodarze zasłużenie dopisali trzy punkty na swoje konto. Tym samym ekipa Leszka Ojrzyńskiego przeskoczyła w ligowej tabeli swoich oponentów.

PGE FKS Stal Mielec 2:1 TS Podbeskidzie Bielsko-Biała
(Getinger 52’, Flis 70’ – Biliński 32’)

Kartki: Dadok (dwie żółte) – Biliński, Rundić

Stal Mielec: Strączek – de Amo (62. Tomasiewicz), Čorbadžijski, Flis – Granlund (46. Dadok), Domański, Matras, Forsell (74. Mateusz Mak, 88. Zjawiński), Getinger (C) – Prokić (46. Jankowski), Kolev.

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Pesković – Modelski (C) (89. Wilson), Janicki, Rundić, Mamić (78. Sierpina) – Bieroński, Kocsis – Danielak (68. Marzec), Hora (68. Rzuchowski), Roginić – Biliński.

Stadion: Stadion Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Mielcu

MVP: Marcin Flis (Stal Mielec)

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)

Dominik Pasternak