Hiszpańska śnieżyca, ruchy transferowe i wpadki pucharowe, czyli La Liga w pigułce

Share on facebook
Share on twitter
during the Spanish SuperCup Final between Futbol Club Barcelona and Athletic Club Bilbao at La Cartuja Stadium on January 17, 2021 in Sevilla, Spain.
Cordon Press
17.01.2021 Sevilla 
Pilka nozna, Liga Hiszpanska 
Superpuchar Hiszpanii
FC Barcelona - Athletic Bilbao
Joaquin Corchero / Cordon Press / PressFocus 
POLAND ONLY!!

Ostatnie tygodnie rozgrywek hiszpańskiej Primera Division i Pucharu Króla przyniosły wiele niespodzianek. Obserwujemy dynamiczne ruchy na rynku transferowym, zaskakujące rozstrzygnięcia w kolejnych fazach rozgrywek pucharowych oraz mieszającą się do tego wszystkiego pogodę, która pokrzyżowała plany zespołom z Madrytu.

Śnieżyca „Filomena” w natarciu

Stolica Hiszpanii została sparaliżowana po tym, jak front atmosferyczny przyniósł monstrualne opady śniegu. Wstrzymano m.in. ruch samolotów na lotnisku Barajas, zawieszono kursowanie pociągów podmiejskich oraz zamknięto tymczasowo szkoły. Utrudnienia nie ominęły także piłki nożnej, bowiem fatalne warunki pogodowe uniemożliwiły rozegranie meczu 18. kolejki La Ligi pomiędzy Atletico Madryt a Athletikiem Bilbao. Goście nie byli w stanie wylądować w stolicy, a mecz został przełożony na inny termin. Drugi zespół z Madrytu, czyli Real, napotkał natomiast kłopoty w dotarciu do Navarry na mecz z Osasuną. Mistrzowie Hiszpanii byli zmuszeni do spędzenia około 4 godzin w oczekiwaniu na rozmrożenie pasa startowego, ale mecz ostatecznie się odbył, chociaż wolelibyśmy o nim zapomnieć. Bezbramkowy remis i zaledwie jeden strzał celny Królewskich. Może zawodnikom buty przymarzły do murawy?

Podopieczni Simeone nadal liderem

Zespół Atletico ma na tym etapie sezonu po 16. rozegranych meczach 41 punktów. Drugi w tabeli Real traci 4 oczka do pierwszego miejsca, a pamiętajmy, że rozegrał 2 mecze więcej. Chociaż w lidze Los Colchoneros nie przydarzają się wpadki, bo ostatnie 4 spotkania to pewne zwycięstwa (7 bramek strzelonych i zaledwie 1 stracona), tak w 1/32 finału Pucharu Króla przeciwko UE Cornelli byliśmy świadkami prawdziwej kompromitacji. Zespół z trzeciego poziomu rozgrywkowego zwyciężył 1:0 po szybko zdobytej bramce przez Adriana Jimeneza. Pomimo, że w jedenastce gości byli tacy gracze jak m.in. Jesus Gimenez, Saul, Angel Correa i Joao Felix, defensywna twierdza Cornelli nie została zdobyta. Goście postawili głównie na kontrataki, oddając dosyć dużo strzałów, jak na zdecydowanie niżej notowaną ekipę. Katastrofę podopiecznych „Cholo” Simeone dopełniła druga żółta kartka dla Ricarda Sancheza. Zwycięzca pojedynku z Atletico przed sobą ma trudny orzech do zgryzienia, bowiem w losowaniu trafił na FC Barcelonę. A poniżej prezentujemy wszystkie pary 1/16 finału Pucharu Króla.

Jeśli chodzi o transfery, to do drużyny z Madrytu przeniósł się na zasadzie wypożyczenia na pół roku z opcją wykupu Moussa Dembele z Olympique’u Lyon. W czerwcu br. władze klubu podejmą decyzję co do ewentualnego wykupu francuskiego napastnika za 33,5 miliona euro. Za samo wypożyczenie klub z Francji zainkasował milion euro. Atletico poszukiwało kolejnego napastnika po tym, jak okazało się, że kontrakt z powodów osobistych rozwiązał Diego Costa. Jego bilans w hiszpańskiej drużynie zatrzymał się na 83 golach i 36 asystach w 215 spotkaniach. Tym samym upadł temat potencjalnego przejścia na Wanda Metropolitano Arkadiusza Milika. Pomimo słabszej dyspozycji Dembele w rundzie jesiennej, włodarzy Los Colchoneros skusiły poprzednie kampanie ligowe, w których zawodnik zdobywał ponad 20 bramek. Jest to bardzo dobry ruch transferowy, zważając na zdjęcie cakowitej odpowiedzialności za zdobywanie bramek z Luisa Suareza. Ofensywa zespołu odpali na wiosnę jeszcze mocniejsze fajerwerki i kto wie, może przełamie hegemonię Barcelony i Realu w zdobywaniu tytułw mistrza Hiszpanii?

Ronald Lionel Barcelona

Po jednym ze słabszych początków sezonu od wielu lat, drużyna prowadzona przez Ronalda Koemana udowadnia, że chce jeszcze powalczyć o najwyższe cele. Udało się wrócić już na najniższy stopień podium La Ligi, a przy słabszej dyspozycji graczy Realu  być może niedługo nastąpi atak na wyższe miejsce.  Ostatnie 5 meczów Dumy Katalonii to 4 zwycięstwa i 1 remis, a w tym bardzo ważne wygrane na terenie rywala (1:0 z Huescą; 3:2 z Athletikiem Bilbao; 4:0 z Granadą). Widać, że lepiej zaczęli kooperować ze sobą gracze w ofensywie, m.in. Dembele, Griezmann. Ale najważniejsze, że nastąpiło przebudzenie wielkiego Leo Messiego, który mecz z Athletikiem wygrał prawie w pojedynkę (sprezentowując nawet bramkę rywalom) i strzelając 2 gole, kilkukrotnie do tego obijając obramowanie bramki gospodarzy. Do tego dublet w meczu z Granadą i mamy Messiego z najlepszych czasów. Obecnie prowadzi w klasyfikacji króla strzelców z 11 trafieniami na koncie.

W klubie ze stolicy Katalonii miały odbyć się pod koniec stycznia wybory na prezydenta, niestety zostały one przełożone na marzec. Najwięcej podpisów pod swoją kandydaturą zgromadził Joan Laporta, za nim uplasował się Victor Font i Toni Freixa.

Poruszenie w ekipie Barcelony od wielu miesięcy wywołuje Eric Garcia. Obrońca Manchesteru City najprawdopodobniej przeniesie się na Camp Nou w letnim okienku transferowym za darmo, a nie już teraz za 8 milionów euro. Wszyscy kandydaci na prezydenta klubu musieliby jednogłośnie zgodzić się na transfer, a jednak występuje w tej materii podział. Ronald Koeman nie zamierza rezygnować z szybkiego pozyskania defensora, ponieważ Barcelona ma problemy na pozycji środkowego obrońcy (kontuzja Pique, Lenglet w średniej formie, młodzi Araujo i Mingueza oraz niepewny zdrowotnie Umtiti).

Przeciętność Realu

Drugie miejsce w tabeli La Liga może być złudne, szczególnie w kontekście stylu, jaki prezentują ostatnio Królewscy. Bardzo słaby bezbramkowy remis z Osasuną i przegrana w półfinale Superpucharu z Athletikiem Bilbao po dwóch golach Raula Garcii nie napawają optymizmem.  Z kolei we wcześniejszym meczu ligowym przeciwko Celcie Vigo (2:0), Real uratował duet Asensio-Vazquez. Zidane konsekwentnie stawia na Marco Asensio, pomimo wrażenia, że ten zawodnik nie może pokazać już nic dobrego. Powoli zaczyna to procentować, a Marco spłaca kredyt zaufania.

Musi istnieć jakieś remedium na problemy ofensywne drużyny z Madrytu, ponieważ ostatnie transfery zakrawają na jedno wielkie fiasko. Luka Jović, który trafił na Santiago Bernabeu w lipcu 2019r. za 63 miliony euro, został wypożyczony z powrotem do Eintrachtu Frankfurt. W teorii miał rywalizować z Karimem Benzemą w ataku, skończyło się niestety na tylko 4 występach tego gracza, a to Francuz pokazuje, jak wiele może dać jeszcze Realowi. W kooperacji ten duet bardziej wykluczał swoje atuty, a Jović wyglądał na osamotnionego i zagubionego w polu karnym rywala. W Niemczech już wrócił do dobrej formy sprzed dwóch lat i w re-debiucie w Bundeslidze zdobył 2 gole w meczu z Schalke.

Fot. PressFocus

Jeszcze bardziej rozczarował galaktyczny transfer Edena Hazarda, który miał być głównym ogniwem siły ofensywnej Realu. Ciągłe problemy zdrowotne sprawiły, że Belga oglądaliśmy na boisku sporadycznie, nie może on odnaleźć pewności siebie, a jak próbuje rozkręcić się na nowo, to znów trafia do gabinetu fizjoterapeutów. Widać było to było nawet w ostatnim meczu z Athletkiem. Mało prób dryblingów, kreatywności, z resztą wpisał się w schemat całej drużyny w tym meczu. 150 milionów euro to wielka presja, Hazardowi już przyszyto łatkę jednego z najbardziej rozczarowujących transferów ostatnich lat i jeśli nic w jego grze nie ulegnie poprawie, być może szybko zapomnimy o tym zawodniku. Królewscy muszą dokładnie przemyśleć model transferowania zawodników. Z resztą to nie pierwszy raz, gdy zawodnik błyszczący na mundialu później popada w przeciętność (casus Pogby lub Griezmanna). W kuluarach mówi się o powrocie Garetha Bale’a z Tottenhamu, gdyby nie nastąpiła zwyżka jego formy. Walijczyk od początku sezonu rozegrał tylko 12 meczów, głównie przez problemy z kolanem i łydką. Jego kontrakt z Realem jest ważny do czerwca 2022r.

Wzmocnienia Getafe

Na Coliseum Alfonso Perez trener Jose Bordalas postanowił ściągnąć Carlesa Alenę i Takefusę Kubo. Pierwszy z nich został wypożyczony z Barcelony, ponieważ rzadko dostawał szansę na grę (zaledwie 170 minut w tym sezonie). Dla 23-latka to drugie wypożyczenie, bowiem miał także epizod w Betisie w połowie sezonu 19/20. Już w pierwszym meczu z Elche Alena pokazał się z dobrej strony, często kreował sytuacje (76 kontaktów z piłką) i zaliczył wiele kluczowych podań. Drugi z wymienionych zawodników ciągle wysyłany jest z Realu Madryt na wypożyczenia. Grał w Mallorce, a przed Getafe zaliczył pół roku w Villarrealu. Niestety, Unai Emery nie był zbyt entuzjastycznie nastawiony do Japończyka i dostawał on mało szans na grę. W debiucie w nowej drużynie dał z siebie wszystko i przyczynił się do zdobycia dwóch bramek. Wzmocnienia poczynione przez Getafe stawiają pytanie o styl, w jakim będzie grać drużyna. Przecież do tej pory znaliśmy ją jako topornie grającą ekipę i faulującą najczęściej w całej lidze. Tymczasem pojawiło się dwóch kreatywnych zawodników, którzy być może zrobią rewolucję w grze Los Azulones. Najważniejsza będzie kwestia adaptacji, a już mecz z Elche pokazał, że może ona przebiec pomyślnie.

Finał Superpucharu Hiszpanii

Estadio La Cartuja w Sewilli było świadkiem wielkiego meczu. Będąca dwukrotnie na prowadzeniu Barcelona dała sobie wydrzeć zwycięstwo i 3. w historii Superpuchar Hiszpanii trafił na San Mames. Do składu Dumy Katalonii wrócił Lionel Messi oraz Sergino Dest. Podopieczni trenera Marcelino Garcii Torala skutecznie zamykali zawodnikom z Katalonii przestrzenie i pierwsza połowa nie obfitowała w wiele akcji podbramkowych, ale najważniejsze wydarzyło się w jej końcowych pięciu minutach. Po dośrodkowaniu Jordiego Alby pierwszego gola zdobył Antoine Griezmann. Nie minęły nawet 2 minuty, a byliśmy świadkami wyrównania, bowiem do dośrodkowania Iniakiego Williamsa dopadł Oscar de Marcos i wykończył akcję celnym strzałem. Jordi Alba kompletnie zgubił krycie w tej akcji i bramka idzie zdecydowanie na jego konto.

Po zmianie stron Athletic zaczął odważniej wchodzić na połowę Barcelony, czego efektem była nieuznana bramka Raula Garcii po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i strzale głową Hiszpana. Podopiecznym Ronalda Koemana udało się wyjść ponownie na prowadzenie w 77. minucie po dobrej akcji, w której piłkę do Alby rozprowadził Ousmane Dembele, a ten pierwszy zagrał po ziemi do Griezmanna, dla którego wykończenie było tylko formalnością. Nawet dublet Francuza nie pomógł, ponieważ wszystko rozstrzygnęło się w 90. minucie, kiedy kolejny bezsensowny faul popełnił Clement Lenglet. Z zegarmistrzowską precyzją piłkę wrzucił w pole karne Iker Muniain, a do niej dopadł wprowadzony wcześniej Asier Villalibre, który w tym meczu był uczestnikiem jeszcze jednego ciekawego wydarzenia. Kolejny raz w bramkę zamieszany był Alba, który uchylił się przed piłką. Gra defensywna Barcelony w tym spotkaniu pozostawała wiele do życzenia, mecz do zapomnienia dla wprowadzonego w przerwie Oscara Minguezy, który w wielu przypadkach uciekał się do fauli.

Dogrywka zaczęła się wyśmienicie dla Basków. W 94. minucie meczu Williams wypracował sobie pozycję do strzału na linii pola karnego, a następnie przymierzył po długim rogu bramki strzeżonej przez ter Stegena, który mógł tylko śledzić wzrokiem, jak futbolówka po kontakcie ze spojeniem słupka z poprzeczką wpada do siatki. „Golazo” na miarę finału Superpucharu.

W 111. minucie Barcelona miała szansę na wyrównanie, jednak Griezmann pomylił się i nie trafił czysto z powietrza. Na koniec spotkania byliśmy świadkami niecodziennego zdarzenia, bowiem sprowokowany Leo Messi otrzymał czerwoną kartkę za uderzenie Asiera Villalibre bez piłki. Faktem jest, że sędzia Gil Manzano powinien wcześniej utemperować zapędy Basków, którzy po golu Williamsa podostrzyli wyraźnie grę. Messi teraz czeka na karę, która powinna wynieść od 4 do 12 meczów zawieszenia, jednak górna granica przewinienia raczej w tym przypadku nie jest brana pod uwagę. Wyrazy uznania należą się Los Leones, którzy w drodze po trofeum pokonali Real Madryt i FC Barcelonę. Marcelino z miejsca stał się cudotwórcą.

Mateusz Włosek