Trzeba było na to czekać 9 lat, ale w końcu Legia Warszawa wzięła rewanż na Ajaksie! A dokładniej – juniorzy Legii. Po tym, jak w 2015 i 2017 Wojskowi odpadali z klubem z Amsterdamu w 1/16 Ligi Europy, klubowa młodzież pomściła starszych kolegów i w 1/16 finału Ligi Młodzieżowej UEFA pokonała Holendrów 2:1.
W rundach eliminacyjnych mistrzowie zeszłosezonowej Centralnej Ligi Juniorów odprawili z kwitkiem zespoły Fiorentiny i PAOKu Saloniki, dzięki czemu zostali jedną z 32 najlepszych młodzieżowych drużyn w Europie. Samo dojście do tego momentu rozgrywek było dużym sukcesem młodych piłkarzy, którzy jako pierwszy polski zespół awansowali do fazy pucharowej tego turnieju. W nagrodę spotkanie nie tylko było pokazywane przez stację, która na co dzień obsługuje PKO BP Ekstraklasę, ale też rozgrywane było na stadionie seniorskiej Legii przy ulicy Łazienkowskiej. Mecz od samego początku był niesamowicie emocjonujący. Obie drużyny od samego początku rzuciły się do ataku. Trzeba przyznać, że szybko prowadzenie powinni objąć goście, ale dwukrotnie pomylił się Pharrel Nash – najpierw spudłował główkę z pola bramkowego, a później nie trafił do praktycznie otwartej bramki z kilku metrów. Chwilę później po sprytnie wykonanym rzucie wolnym na bramkę Jana Biendugi biegł Thijmen Romers, jednak uderzył piłkę centymetry obok słupka.
3 świetne, lecz niewykorzystane szanse Ajaksu podbudowały Legionistów, którzy po pół godziny gry przejęli inicjatywę. Najpierw fenomenalną okazję miał Przemysław Mizera, jednak zbyt lekko uderzył będąc na kilka metrów przed bramką. Później do odbitego przez bramkarza Holendrów strzału Cypriana Pchełki dopadł Samuel Kovacik, jednak jego strzał na pustą bramkę zdążył zablokować obrońca, wybijając piłkę na rzut rożny. Po nim szansę miał Mateusz Lauryn, którego uderzenie głową z kilku metrów na róg zbił Aymean el Hani, a gdy po kolejnej wrzutce uderzał Mizera, wyręczyć na linii bramkowej musiał go jeden z obrońców. W końcu jednak Legia wyszła na prowadzenie – w 43. minucie gry prawą stroną popędził Pchełka, fenomenalnie uderzył na dalszy słupek i pokonał bezradnego el Haniego. W doliczonym czasie gry bliski bramki samobójczej był jeden z obrońców Ajaksu, ktory przecinając dośrodkowanie Sebastiana Chojeckiego trafił w słupek. Dobijać z bliskiej odleglości próbował jeszcze Kovacik, lecz znów został zablokowany.

Świetny strzał Cypriana Pchełki pozostawił rywali w szoku i wyprowadził Legię na prowadzenie tuż przed przerwą. (fot. ekstraklasa_EN/X)
Po zmianie stron znów lepiej połowę zaczęli goście. Kolejną szansę miał kapitan Holendrów, Nash – jednak czujny we własnym polu karnym był Bienduga. Zawodnicy Legii przyjęli to jako sygnał ostrzegawczy i odpowiedzieli w najlepszy możliwy sposób. Z lewej strony boiska dośrodkował Erykh Mikanovich, piłkę przed szesnastkę wyblili obrońcy Ajaksu, jednak tam dopadł do niej Maciej Ruszkiewicz. Pomocnik potężnie uderzył w prawy róg bramki, golkiper rywali próbował jeszcze do niej doskoczyć, lecz nie miał szans odbić tego uderzenia i gospodarze po 52. minutach meczu wyszli na prowadzenie 2:0
Tempo spotkania po drugiej bramce Legii trochę spadło. Podopieczni Patryka Seppelta-Górajewskiego cofnęli się, co zaczęli wykorzystywać goście. Najbardziej wyróżniał się w ich ofensywie Pharrel Nash, który najpierw huknął tuż obok słupka, a później jego strzał zablokował jeden z defensorów Wojskowych. Chwilę później świetną interwencją na linii bramkowej po strzale Romersa popisał się Mateusz Lauryn. Ostatecznie do tej pory szczelna defensywa Legii skapitulowała w 73. minucie, gdy świetnym przerzutem podał piłkę Nash, a Tyrese Teuwsen przelobował Jana Biendugę. Zaczęło się robić nerwowo, na szczęście tylko na chwilę.
120 sekund po stracie bramki Legia wyprowadziłą świetną kontrę. Mikanovich zagrał fenomenalną piłkę do Przemysława Mizery, który wyszedł sam na sam z bramkarzem. Nie zdołał jednak oddać strzału, gdyż został ścięty przez Marvyna Muzungu. Sędzia nie mógł podjąc innej decyzji – Holender wyleciał z boiska. Grając jednego zawodnika więcej, gospodarze znów zaczęli przeważać. W pole karne rywali wszedł i upadł słabo dziś grający Pascal Mozie, jednak sędzia Matteo Marcenaro nie dał się nabrać Polakowi. Zawodnicy Ajaksu musieli odrobić stratę jednej bramki grając w osłabieniu, odkryli się i narazili na kontry. Po jednej z nich dobrze uderzał Mikanovich, ale górą był el Hani. W ostatnich minutach gry zrobiło się groźnie – nie mający nic do stracenia goście rzucili się do ataku. Wszyscy zawodnicy rywali poszli w pole karne gospodarzy przy rzucie rożnym. Świetnym strzałem popisał się… bramkarz Ajaksu, Aymean el Hani! Jeszcze lepiej obronił jednak Jan Bienduga, a chwilę później sędzia zakończył to spotkanie. Młodzi Legioniści wygrali i awansowali do 1/8 finału Ligi Młodzieżowej UEFA, przedłużając swój piękny sen i tworząc historię, z której inspirację mogliby zaczerpnąć starsi koledzy z zespołu…
Legia Warszawa U19 – Ajax Amsterdam U19 2:1 (1:0)
Cyprian Pchełka 43′, Maciej Ruszkiewicz 53′ – Tyrese Teuwsen 73′
Legia: Bienduga – Lauryn, Leszczyński, Kosiorek – Mikanovich, Ruszkiewicz, Mozie, Chojecki (Piasta 72′) – Kovacik (Gliwa 90′), Pchełka (White 83′) – Mizera
Ajax: el Hani – Jetten, Muzungu, Kasanwirjo (Beekman 86′), Leroy – Romers, van de Pavert (Gomez 64′), Acheampong (Simeon 64′) – Nash (Tilborg 79′), Messori (Ayyildiz 86′) – Teuwsen
Patryk Chyła, fot. Akademia Legii/X