Harry Kane zagrozi rekordowi Roberta Lewandowskiego?

lewy kane

Wygląda na to, że Bayern Monachium w końcu znalazł godnego następcę Roberta Lewandowskiego. Na Allianz Arena trafił bowiem kapitan reprezentacji Anglii Harry Kane. Czy 30-latek będzie w stanie poprawić rekord Bundesligi w liczbie zdobytych bramek, jaki od dwóch lat dzierży napastnik rodem z Polski?

Harry Kane wielokrotnie udowodnił swoją wartość w reprezentacji Anglii. Walnie przyczynił się do wywalczenia przez nią czwartego miejsca na mundialu w Rosji oraz wicemistrzostwa Europy sprzed dwóch lat. Błyszczał również na niwie klubowej, trzykrotnie sięgając po tytuł króla strzelców Premier League oraz doprowadzając Tottenham do finału Ligi Mistrzów w sezonie 2018/19. Widać zatem wyraźnie, że zdążył odcisnąć swoje piętno w europejskim oraz światowym futbolu.

Wciąż jednak pozostał pewien niedosyt w kontekście kariery utalentowanego napastnika, a mianowicie brak trofeów. Żartowano, że jedynym, po jakie dotychczas sięgnął, było… Audi Cup. Tottenham na przestrzeni ostatnich lat wyrobił sobie bowiem opinię klubu z jednej strony solidnego, z drugiej zaś niezdolnego do rywalizacji na dłuższą metę z bardziej renomowanymi rywalami.

W tegorocznym okienku transferowym Kane w końcu stracił cierpliwość i postanowił zamienić Tottenham na Bayern Monachium. Transfer ten w założeniu ma wypełnić lukę, jaka powstała po odejściu wspominanego Roberta Lewandowskiego. Anglik z miejsca stał się faworytem w wyścigu o koronę króla strzelców Bundesligi. Tak uważają chociażby Mateusz Borek oraz Artur Wichniarek, którzy swoje przedsezonowe typy przedstawili w Kanale Sportowym.

A co na ten temat sądzi popularny „Lewy”?

To wielki transfer zarówno dla Bayernu, jak i całej Bundesligi. Harry Kane jest wspaniałym napastnikiem. Bundesliga nie jest jednak łatwą ligą. Anglik zdecydowanie będzie potrzebował trochę czasu, by poznać kulturę, język i wszystko inne, co niezbędne – powiedział w jednym z zagranicznych wywiadów.

Pytanie jednak, czy były już napastnik Tottenhamu będzie w stanie wspiąć się na poziom, jaki prezentował Lewandowski? Przypomnijmy, że w sezonie 2020/21 Polak pobił rekord legendarnego Gerda Mullera w liczbie zdobytych bramek, trafiając do siatki aż 41 razy. Warto dodać, że potrzebował do tego zaledwie 29 spotkań. Wyczyn ten pozwolił mu na stałe zapisać się na kartach historii Bundesligi.

Czy zatem Kane będzie w stanie pobić tak wyśrubowany rekord? Na jego niekorzyść przemawia fakt, że w trakcie swojej kariery nigdy nie zdołał złamać granicy 40 zdobytych goli. Najwięcej miał ich na swoim koncie w sezonach 2017/18 oraz 2022/23, trafiając wówczas 30 razy. Z drugiej jednak strony poziom Bundesligi jest jednak nieco niższy, niż w przypadku Premier League i w związku z tym Anglikowi może być zwyczajnie łatwiej o kolejne bramki.

Robert Lewandowski ma w tej sprawie jasno określone zdanie.

Kane z pewnością pokaże pełnię swoich umiejętności. Pozwólmy mu wykonywać swoją pracę w spokoju i nie rozmawiajmy za każdym razem o moim rekordziestwierdził.

Można zatem dojść do wniosku, że kapitan reprezentacji Polski próbuje w pewnym stopniu zdjąć presję z „kolegi po fachu”. A ta z pewnością będzie na nim ciążyć. Trudno się zresztą dziwić, skoro taki klub, jak Bayern wydaje na danego zawodnika około 100 mln euro. Ponadto Kane został ściągnięty do Monachium, aby poniekąd zatrzeć złe wrażenie po poprzednim, przeciętnym sezonie, kiedy to „Bawarczycy” zapewnili sobie jedenasty z rzędu mistrzowski tytuł dopiero w ostatniej kolejce po nieoczekiwanym potknięciu odwiecznego rywala – Borusii Dortmund.

Kibice nad Wisłą liczą z pewnością na to, że rekord Lewandowskiego pozostanie niezagrożony. Kane to bez wątpienia wybitny napastnik i nie dziwi fakt, że z miejsca stał się faworytem do korony króla strzelców. Kwestia, czy uda mu się złamać granicę 40 zdobytych goli pozostaje otwarta i zależy od wielu różnych czynników, takich jak indywidualna dyspozycja, współpraca z kolegami, czy też ewentualne kontuzje. Na ten moment pewni możemy być tylko jednego korespondencyjny pojedynek pomiędzy oboma napastnikami zapowiada się iście pasjonująco.

Jordan Tomczyk

POLECANE

tagi