Grad bramek, pierwszy raz Sokoła Ostróda i porażka u siebie Raduni. Podsumowanie 12. kolejki eWinnner 2. Ligi

Share on facebook
Share on twitter
2021.08.14 Chorzow
Pilka nozna eWinner 2 Liga Druga Liga Sezon 2021/2022
Ruch Chorzow - GKS Belchatow
N/z Michal Mokrzycki, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Foto Marcin Bulanda / PressFocus

2021.08.14 Chorzow
Football Polish Second League Season 2021/2022
Ruch Chorzow - GKS Belchatow
Michal Mokrzycki, radosc, radosc po golu, radosc po bramce
Credit: Marcin Bulanda / PressFocus

Po trochę nudnej poprzedniej kolejce znów drugoligowe kluby zapewniły nam rozrywkę i nie stroniły od strzelania bramek. W meczach w Rzeszowie, Chojnicach oraz Suwałkach padło ich łącznie 17, co daje całkiem niezły wynik. Dodatkowo wreszcie powody do zadowolenia mieli fani Sokoła Ostróda, bo ich drużyna pokonała Hutnik Kraków i dopisała cenne 3 punkty. Oprócz tego Ruch Chorzów zdobył twierdzę Stężyca i na krok nie odstępuje lidera z Podkarpacia. Sprawdźcie, co jeszcze wydarzyło się w miniony weekend w II-lidze!

Bezlitosne Wigry

Zespół Dawida Szulczka chciał się zrehabilitować za ostatnią porażkę z Hutnikiem i zainkasować komplet oczek w starciu z Pogonią Siedlce. Przed tygodniem ewidentnie zadziałał efekt nowej miotły i tym razem mogło być podobnie, bo przecież Damian Guzek przejął drużynę ledwie 2 tygodnie temu.

Od początku jednak lepiej wyglądali gospodarze. W 27. minucie Mateusz Sowiński dobrze odnalazł się w polu karnym i efektownym strzałem piętą pokonał Rafała Misztala. Kilkadziesiąt sekund później mogło być już 2:0, ale golkiper Pogoni wybronił strzał Denisa Gojki.

Kolejne ostrzeżenie raczej nie podziałało mobilizująco na siedlczan, bo ci dalej byli zamknięci na własnej połowie. Po wrzutce Elso Brito precyzyjne w stronę bramki posłał futbolówkę Kacper Michalski, jednak ta nie znalazł drogi do siatki.

Druga część spotkania rozpoczęła się dobrze dla miejscowych, bo do sytuacji po rzucie rożnym doszedł Criciuma. Humory jednak mogły się popsuć chwilę potem, kiedy faulowany w polu karnym był piłkarz Pogoni, a sędzia wskazał na jedenastkę. Do piłki podszedł Maciej Wichtowski, ale po jego strzale fantastycznie interweniował Hieronim Zoch.

Kolejne fragmenty to już koncert jednej ekipy. Najpierw do siatki Misztala trafił Mikołaj Łabojko po dograniu Michalskiego. Później do protokołu wpisał się Mikołaj Randak, dla którego był to pierwszy gol na seniorskim poziomie. Ostatni cios zadał Kosei Iwao, dopełniając formalności po zagraniu Gojki.

Wigry po tym zwycięstwie wskoczyły już na 6. miejsce w tabeli, tracąc 3 punkty do wyprzedzającego ich Motoru Lublin. Natomiast Pogoń aktualnie znajduję się tuż nad kreską z 1 oczkiem przewagi nad Zniczem Pruszków.

Postraszyli lidera

Ostatnie starcie Stali Rzeszów z rezerwami Śląska dostarczyło kibicom niesamowitych emocji, bo rzeszowianie dopiero w samej końcówce przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wtedy bohaterem został wypożyczony aktualnie do Kotwicy Kołobrzeg Damian Kostkowski, który strzelił bramkę na 4:3.

Sobotnie starcie lepiej zaczęło się dla gospodarzy, bo do siatki trafił, będący ostatnio w bardzo dobrej formie Damian Michalik. Były gracz Olimpii Grudziądz chwilę później znów skutecznie wykończył akcję, ale sędzia podniósł chorągiewkę.  Odpowiedź Śląska nadeszła bardzo szybko. Gapiostwo rywali wykorzystał Adrian Łyszczarz, zachowując zimną krew w polu karnym i wygrywając pojedynek z Wiktorem Kaczorowskim.

Stal słabszy moment przeczekała i ruszyła ponownie do ataku. Po jednym z nich Patryk Małecki w samej końcówce pierwszej połowy uprzedził obrońcę i końcami palców pokonał Maksymiliana Boruca.

Druga część to ataki z jednej i drugiej strony. Z pewnością nie było to nudne widowisko. Co najważniejsze dla kibiców miejscowych ich drużyna była skuteczniejsza. W 79. minucie potwierdził to Michalik, kompletując dublet.

Gdy wydawało się, że będzie to spokojna końcówka, to znów do boju ruszyli wrocławianie. Szymon Krocz znalazł się w dobrej sytuacji i zdołał oddać strzał, jednak na posterunku był Kaczorowski. Przy dobitce Bartosza Borunia nie miał już szans i Śląsk ponownie złapał kontakt z rywalem.

Strzelec gola był jednak zamieszany w kolejne trafienie, z tym że teraz dla przeciwników. Najpierw  21-latek stracił piłkę na połowie, a później błąd w komunikacji obrońców z bramkarzem wykorzystał Bartosz Snopczyński, mijając Boruca i dopełniając dzieła zniszczenia.

Goście nie opadli z sił po tym ciosie i ponownie spróbowali szczęścia w doliczonym czasie gry. Kolejny raz udało im się rozpracować rzeszowską defensywę i wpakować im trzecią bramkę. Jej autorem był Hubert Konstanty, ale na więcej już tej młodej drużyny  w tym dniu stać nie było i do domu ostatecznie wrócili z pustymi rękoma.

Koniec pięknej serii Raduni

Po pierwszym wyjazdowym punkcie zdobytych w Pruszkowie zespół Sebastiana Letniowskiego liczył, że udana seria zostanie podtrzymana i jak co 2 tygodnie u siebie uda się przynajmniej zremisować. Rywal był jednym z najcięższych z możliwych, bo na stadion beniaminka przyjechał skądinąd inny beniaminek, czyli Ruch Chorzów.

To spotkanie od początkowych minut było wyrównane. Najpierw po podaniu Tomasza Foszmańczyka okazje miał Daniel Szczepan. Później z kolei bliski szczęścia był Wojciech Łuczak, ale w obu tych sytuacjach górą byli bramkarze.

Dopiero w 36. minucie, kiedy w polu karnym padł Tomasz Wójtowicz, a do jedenastki podszedł Michał Mokrzycki, doczekaliśmy się otworzenia wyniku. Pomocnik gości pewnie wykorzystał tę próbę i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Drugą część z wysokiego „C” zaczęli podopieczni Jarosława Skrobacza. Już 3 minuty po gwizdku arbitra po składnej akcji sam na sam z Tułowieckim znalazł się Foszmańczyk. Za pierwszym razem górą był golkiper Raduni, ale przy dobitce Przemysława Szkatuły już nie miał nic do powiedzenia.

Kolejnym kamyczkiem do ogródka nieszczęść dla gospodarzy była druga żółta kartka, a w konsekwencji czerwona dla Dmytro Bashlaia. Obrońca ze Stężycy sfaulował Foszmańczyka i sędzie nie miał wątpliwości co do swojej decyzji.

Chorzowianie szukali trzeciej bramki, ale zdecydowanie brakowało im skuteczności. Ich nieporadność natomiast wykorzystał Sebastian Deja, strzelając gola kontaktowego i zapewniając tym samym emocje do samego końca. Jak się okazało, dotychczas niepokonana u siebie Radunia musiała w końcu skapitulować i oddać komplet punktów faworytowi z Chorzowa.

Cała reszta

W Puławach Wisła podzieliła się punktami ze Zniczem Pruszków. Wszystkie bramki padły w pierwszej połowie i choć obie ekipy mogły jeszcze coś dołożyć, to ta sztuka się im nie udała.

Pierwsze zwycięstwo w tym sezonie na swoim koncie zapisał Sokół Ostróda. Czerwona latarnia ligi pokonała Hutnik Kraków 2:1. Po zwolnieniu Jarosława Kotasa zespół w lidze stracił tylko jedną bramkę i zdobył 4 punkty w 2 meczach.

Jedno trafienie oglądali kibice w Elblągu, gdzie Olimpia mierzyła się z Garbarnią Kraków. Komplet punktów gospodarzom zapewnił Piotr Kurbiel strzałem w 51. minucie.

Złudzeń nie pozostawiła Chojniczanka, która zdeklasowała GKS Bełchatów, wygrywając z nimi aż 5:0. Ekipa Tomasza Kafarskiego skuteczniejsza była w drugiej połowie, bo strzeliła w niej 4 bramki. Trener GKS-u, Patryk Rachwał nie szczędził słów krytyki wobec swoich zawodników.

Drugi raz z rzędu na 0:0 zagrał Motor Lublin. Zespół Marka Saganowskiego podzielił się punktami z KKS-em Kalisz, co nie jest złym wynikiem, patrząc na to, że goście kończyli ten mecz w dziesiątkę.

Komplet wyników 12. kolejki eWinner 2. Ligi:

Wisła Puławy – Znicz Pruszków 1:1

Wigry Suwałki – Pogoń Siedlce 5:0

Sokół Ostróda – Hutnik Kraków 2:1

Olimpia Elbląg – Garbarnia Kraków 1:0

Chojniczanka – GKS Bełchatów 5:0

KKS Kalisz – Motor Lublin 0:0

Stal Rzeszów – Śląsk II Wrocław 4:3

Radunia Stężyca – Ruch Chorzów 1:2

Pogoń Grodzisk Mazowiecki – Lech Poznań – przełożone na inny termin

TABELA

Fot. 90minut.pl

Dominik Pasternak