Grabowski zwolniony po raz drugi, czyli żenady w Resovii ciąg dalszy

Share on facebook
Share on twitter
2019.11.09 Rzeszow
Pilka nozna 2 Liga sezon 2019/2020
Resovia - GKS Katowice
N/z Emocje reakcja Szymon Grabowski
Foto Lukasz Sobala / Press Focus

2019.11.09 Rzeszow
Football Polish Second League Season 2019/2020
Resovia - GKS Katowice
Emocje reakcja Szymon Grabowski
Credit: Lukasz Sobala / Press Focus

Zarząd Resovii w końcu dopiął swego. Po raz kolejny zwolnił Szymona Grabowskiego z funkcji trenera zespołu, choć teraz wszystko wskazuje na to, że opcji powrotu do klubu już nie będzie. Tak jak pisaliśmy wcześniej, ciężko zrozumieć jakąkolwiek logikę w tym ruchu. Grabowski wywalczył z Resovią dwa awanse, w obecnym sezonie 1. ligi zostawił ”Reskę” na bezpiecznym 16. miejscu w tabeli, a warto jeszcze dodać, że klub przewodzi w klasyfikacji Pro Junior System, co może przełożyć się na olbrzymi zastrzyk pieniędzy dla beniaminka. Obecny zarząd ma jednak w nosie osiągnięcia 39-latka. Wygląda na to, że trener stał się ofiarą dyletanctwa ze strony włodarzy klubu.

Szymon Grabowski przez wiele lat reprezentował jej barwy jako zawodnik, a jako szkoleniowiec wywalczył dwa awanse, mimo tego, że w klubie piszczało biedą. W Fortuna 1. Lidze ”Sovia” szału nie robi (2 zwycięstwa, 2 remisy i 9 porażek), ale jest na 16. miejscu w tabeli i ma pięć oczek przewagi nad ostatnią, w tej chwili jedyną spadającą drużyną do II ligi, Sandecją Nowy Sącz. Grabowski nie boi się stawiać też na młodzieżowców, wychowaków, którzy w przyszłości mają stanowić o sile zespołu. Ze względu na stan finansowy, który nie pozwala Resovii rywalizować o miejsca wyższe niż utrzymanie, celem klubu powinno być rozwijanie podkarpackich talentów, a 39-latek wydawał się idealną osobą na to miejsce. Niestety, młody trener stał się ofiarą własnych sukcesów. Już 1 października został odwołany ze swojej pozycji, ale po dniu i protestach ze strony kibiców i sponsorów został przywrócony na swoją posadę. Zarząd po kolejnym miesiącu widocznie nie zrozumiał, że ”Sovia” gra na miarę swojego kadrowego potencjału i wcisnął guzik z napisem ”zwolnienie”.

Czemu zatem Szymon Grabowski został znowu zwolniony? Tutaj kluczowe powinno być słowo ”nie wiem”. W końcu sam prezes Resovii, Jan Bieńkowski zapytany przez portal Podkarpacielive na temat tego czy był zadowolony z pracy młodego trenera rzeszowskiego klubu po pierwszym zwolnieniu odpowiedział tak:

”Wyniki świadczą najlepiej, co ja będę mówił. A cel? Nie wiem, proszę trenera zapytać, nie mnie. Po za tym ja na temat trenera Grabowskiego nie chcę się wypowiadać”

Jaki jest zatem cel Resovii? Szczerze, nie wiemy. I nie wiemy po co zmiana perspektywicznego, młodego szkoleniowca na kolejnego trenera z karuzeli. Radosław Mroczkowski ma zastąpić Grabowskiego na ławce trenerskiej, ale czy ta roszada ma jakikolwiek sens? No jasne, że nie. Co w ostatnim czasie zrobił Mroczkowski, żeby zasłużyć na tą posadę? W sezonie 2018/2019 zamiast pewnie awansować z Widzewem do 1. ligi, przegrał promocję w kuriozalnych okolicznościach notując serię remisów. Znany z ostrego temperamentu szkoleniowiec pożegnał się z łódzkim klubem głównie dlatego, że nie dogadywał się z zespołem i nie potrafił wydźwignąć drużyny z dołka. W Sosnowcu było podobnie. Przejął spadkowicza z ekstraklasy w sezonie 2019/2020, a jego celem miał być szybki powrót do elity. Zamiast walki na szczycie, była batalia o utrzymanie. Został zwolniony po zaledwie 88 dniach pracy i zostawił Zagłębie w strefie spadkowej. Czy naprawdę warto dla trenera z takim CV zmieniać szkoleniowca? Przecież to kupy się nie trzyma.

To co wydarzyło się dziś po raz kolejny pokazuje, że w polskiej piłce nie może być normalnie. Nie można stawiać na długofalową wizję, ważne jest tylko co tu i teraz, a wyniki muszą być na ”cito”. Takie głupie i nierozważne działanie na dłuższą metę się nie sprawdza. Jeśli masz słabe wyniki, do widzenia! Jeśli robisz wyniki ponad stan, też niedobrze, bo za chwilę oczekiwania urosną do gigantycznych rozmiarów. W polskiej piłce nie możesz zrobić za dużo, bo zaraz staniesz się ofiarą własnego sukcesu. Możesz zrobić sporo dla klubu jak Szymon Grabowski, ale wystarczy chwila i zostaniesz kopnięty w tyłek, ot tak. W realiach polskiego futbolu klubowego nie ma mowy o cierpliwości, o czym najlepiej świadczy przykład Resovii, która lekką ręką i to po raz drugi, pozbywa się swojej ikony.