Górnik Łęczna wygrał mecz! Nieczęsto się to zdarza, ale to nie czas by śmiać się z ekipy Kamila Kieresia. Dziś powinno się nabijać tylko z Jagiellonii. Jak można przez 45 minut nie oddać celnego strzału przeciwko najsłabszej defensywie Ekstraklasy?
Niektórzy nie zdążyli nawet wygodnie usiąść w fotelu, a już padła w piersza bramka! W 45. sekundzie meczu piłka wylądowała w siatce Jagiellonii. Skierował ją tam Damian Gąska uderzając… pośladkiem! Wcześniej futbolówkę w pole karne dośrodkował Jason Lokilo. Potem chwilę trwała analiza VAR-u, która miała sprawdzić, czy Bartosz Śpiączka nie przedłużył tej wrzutki. Wtedy na spalonym byłby Gąska. Ostatecznie gol został uznany, a z trybun w Białymstoku poleciała znana przyśpiewka, której lepiej nie przytaczać przed 22.
— Jakub Olkiewicz (@JOlkiewicz) December 4, 2021
Niespełna pół godziny później drugi raz dał o sobie znać Damian Gąska. Xavier Dziekoński nonszalancko rozgrywał piłkę i będąc poza własnym polem karnym, podał do pomocnika Górnika. Strzelec pierwszego gola dla beniaminka zdobył piękną bramkę, nie dając szans młodemu bramkarzowi. Było 2:0 dla Zielono-Czarnych.
Pierwsza połowa były fatalna w wykonaniu Jagiellonii. Grasz z ostatnią drużyną, która do tej pory wygrała jedno spotkanie, a oddajesz dwa niecelne strzały i masz mniejsze posiadanie piłki. To jest kompromitacja…
Od początku drugiej połowy Jagiellonia mocno ruszyła na bramkę Górnika. W 48. minucie Michał Pazdan podłączył się do akcji ofensywnej, dośrodkował z bocznego sektora na głową Fedora Černycha i piłka zatrzepotała w siatce. Gol jednak nie został uznany, ponieważ Bojan Nastić, który podawał do Pazdana, był na spalonym.
Gospodarze dopięli swego dopiero w 81. minucie. Wchodzący z ławki Martin Pospíšil z rzutu wolnego dośrodkował wprost na nogę Israela Puerto. Hiszpan z bardzo bliskiej odległości strzelił gola, dając nadzieję nielicznie zgromadzonym kibicom na stadionie w stolicy Podlasia.
Pogoń Jagielloni się nie powiodła. „Duma Podlasia” przegrała z ostatnim w tabeli Górnikiem, który dzięki zwycięstwu, wskoczył na 17. miejsce w tabeli. Trzeba przyznać, że dać wygrać u siebie drużynie, która jeszcze na wyjeździe w tym sezonie Ekstraklasy nie wygrała, jest dużym wyczynem. Jagiellonia zagrała bardzo wstydliwą pierwszą połowę i trochę lepszą drugą. Ale i tak nie była to nawałnica drużyny Ireneusza Mamrota. Poza pierwszymi minutami, podczas których Jaga zdobyła nieuznaną bramkę, nie było momentu, kiedy Górnik drżałby o wynik. Złe nastoje, jakie obecnie towarzyszą kibicom w Białymstoku, nie mogą dziwić, patrząc na grę dzisiejszych gospodarzy.
Górnik Łęczna wygrał drugie spotkanie i pierwsze na wyjeździe w trwającym sezonie ligowym. Nowe ustawienie z piątką obrońców może dawać nadzieję na lepsze jutro. Dziś łęcznianie wykorzystali beznadziejną formę Jagiellonii, co należy docenić. Dobra organizacja w defensywie i dwa gole Damiana Gąski to największe plusy meczu na Podlasiu. „Zielono-Czarni” wygrzebali się z ostatniego miejsca w tabeli, choć Wartę Poznań czeka jeszcze poniedziałkowe spotkanie z Wisłą Kraków. Zrównali się również punktami z Legią, która ma aż trzy mecze mniej i z Bruk-Betem, który ma jedno zaległe starcie (właśnie z mistrzem Polski). To pokazuję, że pomimo lepszej formy, nadal utrzymanie Górnika można zaliczać do misji z gatunku niewykonalnych.
To dla Was GÓRNICY! ⚒️#Barbórka2021 pic.twitter.com/TDtKkxGnKF
— Górnik Łęczna (@zielono_czarni) December 4, 2021
Jagiellonia Białystok 1:2 Górnik Łęczna (0:2)
Bramki: 84′ Puerto – 1′, 29′ Gąska
Żółte kartki: Augustyn, Pazdan – Drewniak
Składy:
Jagiellonia: Dziekoński – Olszewski (62′ Bida), Pazdan, Puerto, Augustyn, Nastić (69′ Stephen) – Nalepa (46′ Żyro), Prikryl, Romanczuk – Mystkowski (69′ Pospisil), Cernych
Górnik: Gostomski – Szcześniak, Rymaniak, Leandro – Goliński (82′ Krykun), Gol, Serrano, Dziwniel – Gąska (61′ Kalinkowski), Lokilo (74′ Drewniak) – Śpiączka (82′ Banaszak)
Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)
MVP: Gąska (Górnik)
Filip Krakowczyk