#PoRundzie: Górnik Zabrze — Urban dał nadzieję na lepszą przyszłość

Share on facebook
Share on twitter
Górnik Zabrze

W ubiegłym sezonie Górnik Zabrze pod wodzą trenera Marcina Brosza zajął w Ekstraklasie 10. miejsce. Latem jednak nadeszły zmiany w postaci nowego szkoleniowca, którym został Jan Urban. Po wieloletnich zapowiedziach w końcu w Zabrzu pojawił się też Lukas Podolski, czyli mistrz świata z 2014 roku. Zatem czy to wszystko wpłynęło jakoś szczególnie na ekipę 14-krotnego mistrza Polski? I tak, i nie.

W obecnym sezonie Górnik prezentuje się solidnie. Jednak o nadmiernej radości nie ma mowy. Podopieczni trenera Jana Urbana grają nieźle, ale nie na tyle, aby mówić o jakiejś ogromnej niespodziance. Są raptem trzy pozycje wyżej w tabeli niż na koniec ubiegłego sezonu. Trwająca kampania miała swoje dobre momenty takie jak wyjazdowa wygrana z Rakowem (1:2), ale były także gorsze chwile, między innymi porażka z ostatnim w tabeli Bruk-Betem Termalicą Nieciecza. Mimo wszystko w Zabrzu mogą być zadowoleni z postawy swojej drużyny na koniec rundy. Siódme miejsce jak na potencjał finansowy i ludzki ekipy z Zabrza to całkiem solidny wynik.

Czy Urban podołał wyzwaniu?

Wiele osób przed tym sezonem zastanawiało się, jak Jan Urban poradzi sobie w Zabrzu po tym jak z klubem pożegnał się Marcin Brosz. Przecież poprzeczka nie była ustawiona tak nisko przez poprzedniego szkoleniowca. Trener Brosz był jednym z najdłużej pracujących trenerów w Polsce w ostatnich latach. Udało mu się awansować z Górnikiem do Ekstraklasy, a później wywalczyć miejsce dające grę w eliminacjach do europejskich pucharów. Wydaje się, że na ten moment trener Urban daje radę. Tak jak pisałem wcześniej patrząc na potencjał klubu jest całkiem dobrze. Górnik finansowym potentatem nie jest, a kadra zespołu, mimo posiadania mistrza świata w składzie nie powala na kolana. Właśnie à propos mistrza świata to teraz czas na…

Kącik Podolskiego

Jako że w tekście mowa jest o Górniku, to wręcz wypada wspomnieć o „Poldim”. Niemiec zaliczył bardzo „ciekawą” rundę pełną wzlotów i upadków. Sezon Podolski zaczął fatalnie — grał przeciętnie, zdecydowanie poniżej oczekiwań kibiców oraz ekspertów. Pierwszą bramkę zdobył dopiero pod koniec listopada, w meczu 15. kolejki Ekstraklasy. Zdobył ją w szalonym spotkaniu z Legią Warszawa (3:2). Jednak można powiedzieć, że potrzebował przełamania, bo w kolejnych dwóch spotkaniach zdobył dwie bramki, z czego gol w starciu z beniaminkiem z Łęcznej — palce lizać. Był znacznie bardziej aktywny, dawał więcej zespołowi. To jak ostatecznie oceniamy rundę w wykonaniu Lukasa Podolskiego? Moim zdaniem raczej zawiódł. Miał swoje momenty, jak przełamanie z Legią, czy wyżej wspomniany gol w meczu Górników. Jednak finalnie w 14 spotkaniach zdobył zaledwie trzy bramki oraz zaliczył jedną asystę. Jego liczby szału nie robią. Wiadomo, że jeden zawodnik sam meczu nie wygra, jednak od piłkarza klasy Podolskiego można było oczekiwać znacznie więcej.

Hiszpańska regularność

Za grę w tej rundzie warto jednak docenić innego napastnika zabrzan. Jesus Jimenez gra swój czwarty sezon w Górniku i ponownie nie zawodzi pokładanych w nim nadziei. Hiszpan zdobył w 19 meczach 8 bramek i dołożył do tego 4 asysty. Jest liderem klasyfikacji kluczowych podań w całej lidze — ma ich aż 38. Ponadto zanotował też aż 63 udane dryblingi, co mu daje z kolei 60-procentową skuteczność w tym elemencie (63/105). Ponadto oddał też 43 strzały, z czego 21 poleciało w światło bramki. Nasza redakcja wybrała go na ławkę rezerwowych do najlepszej jedenastki rundy. Teraz tylko pozostaje pytanie, czy Jimenez dokończy tegoroczne rozgrywki w Zabrzu, gdyż w czerwcu przyszłego roku kończy mu się umowa, która do tej pory nie została przedłużona. Dla działaczy śląskiego klubu może być to ostatnia okazja, by coś na nim zarobić. Przed nimi niełatwa decyzja do podjęcia.

Co przyniesie przyszłość?

Gdzie na koniec sezonu znajdzie się Górnik? Nie wiem, choć się domyślam. Tak na poważnie to uważam, że stać ich na spokojnie na utrzymanie swojej pozycji. Łatwo na pewno nie będzie, gdyż w tabeli obok nich jest dosyć ciasno i te różnice punktowe są niewielkie. Jednak dobra końcówka roku daje powody od optymizmu. Mimo wszystko szans na walkę o grę w pucharach raczej nie mają, gdyż już mają kilka punktów straty do ligowego podium. Sama czołowa trójka ligi wygląda w tym sezonie bardzo dobrze. Górnicy na pewno nie muszą się martwić o utrzymanie, bo ich przewaga nad strefą spadkową jest duża. Od ich końcowej pozycji zależy kilka czynników — czy kadra zostanie wzmocniona albo, czy nikt ważny nie odejdzie. Dużo może zależeć też od dyspozycji Podolskiego i od tego czy Jimenez zostanie na Śląsku. Jednakże jak będzie, czas pokaże.

Jakub Mirosławski