Już w ramach drugiej kolejki nowego sezonu Orlen Ekstraligi doszło do starcia Lecha Poznań UAM z GKS-em Katowice. Spotkanie to miało w sobie wiele podtekstów, wszak to właśnie do Katowic przeniosła się Julia Przybył, najlepsza strzelczyni w historii żeńskiej sekcji Lecha Poznań, która spędziła w klubie 12 lat. Ponadto to właśnie to starcie w półfinale poprzedniej edycji Orlen Pucharu Polski ustanowiło rekord frekwencji w historii kobiecej piłki klubowej, wówczas na stadionie przy ulicy Bułgarskiej zasiadło 8311 osób.
Obie drużyny do drugiej kolejki przystępowały po zwycięstwach. Lech na wyjeździe pokonał 2:0 beniaminka, Ślęzę Wrocław. Natomiast GKS u siebie wygrał 3:1 z Rekordem Bielsko-Biała. Początek spotkania zaskakująco toczył się pod lekkie dyktando podopiecznych Alicji Zając, wysoki pressing Lechitek był skuteczny i kilka razy udało im się wysoko odebrać piłkę Katowiczankom. Jednak taki stan rzeczy nie trwał długo. Już w 10 minucie meczu cudownym strzałem z dystansu popisała się Nicola Brzęczek i to utemperowało zapędy gospodarzy. Siedemnaście minut później świetnie kontrę wykorzystała Klaudia Maciążka i na tablicy wyników widniał wynik 0:2. Zawodniczki Lecha próbowały zagrozić bramce Adeli Frankovej, jednak próby te nie przekuły się na żadną groźną sytuację.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie, Gieksa kontrolowała przebieg spotkania i tylko podwyższała swoje prowadzenie. W 58 minucie na listę strzelczyń wpisała się Julia Przybył, 19-latka na początku wzniosła ręce w górę w geście radości, jednak po chwili stonowała swoją celebrację. Chwilę później bo w 65 minucie do bramki strzeżonej przez Jagodę Sapor trafiła Andjela Milovanović, a wynik w 89 minucie ustaliła Klaudia Maciążka. Zatem podobnie jak w Pucharze Polski, GKS Katowice okazał się bezlitosny dla Lecha Poznań UAM pokonując go 5:0.
Tak zwycięstwo swojej drużyny dla naszego portalu skomentowała trenerka GKS-u, Karolina Koch:
Myślę, że jak na drugą kolejkę dziewczyny pokazały dzisiaj dojrzałość, domknęłyśmy ten mecz, kontrolowałyśmy i najważniejsze, że po zmianach nadal realizowałyśmy swój plan. Najważniejsze, że wywozimy 3 punkty.
Zapytaliśmy również o to czy ma specjalny patent na drużynę Lecha, trzy ostatnie potyczki tych drużyn to dwukrotne zwycięstwa po 5:0 oraz jedno 4:1:
Tu nie chodzi o to, kto komu leży lecz o podejście do meczu. W poprzednim sezonie straciłyśmy też punkty z Lechem w meczu gdzie skuteczność była słaba. Koncentrujemy się, żeby zawsze mieć plan na przeciwnika, bez względu czy to jest Lech Poznań czy Górnik Łęczna to zawsze chcemy przygotować swój plan na to spotkanie i go realizować.
Nie mogliśmy też nie zapytać o Julię Przybył:
Absolutnie nie musiałam z nią rozmawiać przed meczem, żeby ją motywować. Julia to świetna młoda dziewczyna, która bardzo cieszy się grą na boisku i myślę, że to widać. Chcemy ją tutaj bardzo rozwijać, niesamowity potencjał i ciężka praca to ją wyróżnia co udokumentowała dzisiaj bramką. To było fajne spotkanie w jej wykonaniu.
Mamy też wypowiedź trenerki z Lecha, Alicji Zając:
Znowu tracimy bramki po stałych fragmentach w głupi sposób. Pierwsza połowa była fajna w naszym wykonaniu miałyśmy większe posiadanie piłki brakowało tylko kropki nad „i”. Frustrujące jest w jaki sposób tracimy bramki. Z drugiej strony jak spojrzałam na zespół to przecież on jest inny niż rok temu. Jesteśmy świadomi zmian jakie nastąpiły w drużynie. To będzie trudny sezon, który będzie wymagał dużo cierpliwości, rozwoju i czasu, żeby ta drużyna okrzepła. Cierpliwość, pokora, ciężka praca i to na pewno przyniesie skutek.
Nie martwię się o utrzymanie. W pierwszym meczu pokazałyśmy, że z drużynami, z którymi mamy wygrywać, będziemy to robić. Gieksa przed sezonem otwarcie powiedziała, że chcą zdobyć dublet. Poczynili wielkie transfery jak chociażby Julka Przybył, nasza najlepsza zawodniczka z poprzedniego sezonu. Wiemy, że ta drużyna jest lepsza o klasę, dwie od nas.
Okienko transferowe jest jeszcze otwarte, rozglądamy się, szukamy. Rynek jest dynamiczny, mamy jeszcze czas. Wierzymy, że może ktoś jeszcze dołączy do zespołu. Szukamy na pewno zastępstwa za Julkę wahadłowej, ciężko będzie ją zastąpić. Zobaczymy co czas pokaże. Najważniejsze, żeby dziewczyny, które już tu są były zdrowe.
Gieksa tym meczem wysłała mocny sygnał, że chce powrócić na tron i ponownie zdobyć mistrzostwo Polski, mocne transfery do drużyny na pewno potwierdzają tę tezę. Przed Lechem natomiast sezon na ustabilizowanie swojej pozycji w Orlen Ekstralidze jest to bardzo młoda drużyna, która przed sezonem przeszła sporo zmian i straciła najlepszą zawodniczkę. Już za tydzień „Kolejorz” jedzie do Warszawy na spotkanie z Legią Warszawa. Natomiast GKS zagra u siebie z mistrzyniami polski, Czarnymi Antrans Sosnowiec.
Wojciech Jaśkowiak