fbpx

Gdzie dwóch się kłóci, tam Stal Mielec korzysta! Podsumowanie 26. kolejki I ligi

Share on facebook
Share on twitter
2020.06.02 Legnica
Pilka nozna
Fortuna 1 liga
Miedz Legnica - Stal Mielec
N/z bramka gol radosc na 0-1 Michal Zyro
Foto Pawel Andrachiewicz / PressFocus

2020.06.02 Legnica
Football
Polish First League 
Miedz Legnica - Stal Mielec
bramka gol radosc na 0-1 Michal Zyro
Credit: Pawel Andrachiewicz / PressFocus

Podbeskidzie Bielsko-Biała zawiodło w drugim meczu z rzędu, a mimo to ponownie oddaliło się od Warty Poznań, która zalicza coraz większe wpadki. Stal Mielec korzysta z zaserwowanych udogodnień przez rywali i coraz wyżej wspina się po szczebelkach tabeli Fortuna 1. Ligi.

Djurdjevic czy Ty masz w ogóle jakiś pomysł na tę drużynę?

Na powitanie 26. kolejki Fortuna 1. Ligi, Chrobry Głogów podejmował u siebie GKS Jastrzębie. Minimalnym faworytem w tym starciu była ekipa z Jastrzębia, lecz spodziewano się tego, że to będzie wyrównany pojedynek. I tak również się stało. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

Pierwsza połowa należała raczej dla gości, gdyż to oni wykreowali sobie więcej sytuacji, a po jeden z nich piłka odbiła się od obramowania bramki. Chrobry też próbował napierać, ale niewiele z tego wynikało. W drugiej odsłonie obie drużyny spuściły nogi z gazu, co znacząco wpłynęło na dalsze losy i tempo tejże rywalizacji. Typowy mecz dla koneserów.

Chrobry zremisował z jednym z pretendentów do awansów, co może być nawet pozytywnym symptomem, ale w ostatnich czterech spotkaniach zdobył zaledwie… jednego gola, co już bardzo źle świadczy o ich sposobie gry w ofensywie. Czy na pewno Ivan Djurdjevic wie, jak to odpowiednio skleić? Końcówka sezonu z pewnością przyniesie odpowiedź!

Fot: Paweł Andrachiewicz, Pressfocus.pl

Karma wraca!

W starciu Podbeskidzie Bielsko-Biała kontra Puszcza Niepołomice faworyt był tylko jeden. Mowa oczywiście tutaj o gospodarzach. Jak widać, karma jednak wróciła, gdyż Podbeskidzie na szczyt tabeli wspięło się po masie kontrowersyjnych decyzji sędziów. Teraz, bez ich „wkładu” w zwycięstwa, „Górale” zaczynają gubić punkty.

Początek był spokojny w stosunku do dalszych losów spotkania. Wynik w piątej minucie otworzył Michał Rzuchowski i przez około 20 minut wszystko znajdowało się pod absolutną kontrolą bielszczan. W 26. minucie stan rzeczy wyrównał jednak Michal Klec i sytuacja zaczęła się komplikować. Tym bardziej, w momencie, kiedy to Puszcza niespodziewanie wyszła na prowadzenie, za sprawą trafienia Maksymiliana Sitka. Później doszło do ogromnej kontrowersji. Karol Niemczycki dotknął futbolówkę ręką poza polem karnym, a arbiter nie pokazał nawet żółtej kartki dla golkipera Puszczy. W tej kwestii wypowiedział się jeden z ekspertów od sędziowskich spraw, Łukasz Rogowski:

Należy zadać sobie pytanie, czy bramkarz działał celowo? Tutaj zdania będą na pewno podzielone. Z jeden strony zawodnik Puszczy po prostu się poślizgnął, co na pewno nie było celowe, ale z drugiej strony, celowo wystawił ręce, aby przytrzymać piłkę – analizuje ekspert Prawdy Futbolu, Romana Kołtonia

Na 10 minut przed upłynięciem regulaminowego czasu gry, wynik wyrównał jeszcze Mateusz Sopoćko.

Podbeskidzie potknęło się na drodze po bezpośredni awans z pierwszego miejsca, co Krzysztof Brede starał się tłumaczyć nieprawidłowymi decyzjami sędziów w ostatnim czasie:

Nie chciałbym komentować, ale padamy ofiarą, bo widzimy, co dzieje się w ostatnich meczach. Ja sobie zdaję sprawę, że sędziowie na tym poziomie nie są zawodowcami, robią to dodatkowo i może tu jest jakiś problem. Szkoda, szkoda, bo widzieliśmy te akcje w Legnicy – bardzo duże kontrowersje, gdzie wszyscy o tym mówili. Teraz znów kontrowersja. Nie chcę wyciągać wniosków, bo szanuję pracę każdego sędziego, to trudne zadanie, ale kolejny raz jest kontrowersja w naszym spotkaniu. Dla mnie ta decyzja z 28. minuty jest dziwna, ale jak to mówią: sędzia się wybroni – przyznał szkoleniowiec „Górali”

Trener Brede nie napomknął jednak na to, jak całkiem niedawno arbitrzy podejmowali absurdalne decyzje na ich korzyści. Dowodem tego może być choćby sytuacja z karnym w pojedynku z Olimpią Grudziądz. Inny doskonały przykład to czerwona kartka dla Bartosza Kieliba w meczu na szczycie I ligi.

Pomimo rozkładania nóg na ostatniej prostej, Podbeskidzie wciąż jest liderem z taką samą liczbą punktów, co Stal Mielec. Bielszczanom udało się uciec wręcz Warcie na dwa „oczka” – właśnie dzięki dwóm ostatnim remisom.

Podział punktów w Nowym Sączu

Na zakończenie wtorkowych zmagań Fortuna 1. Ligi, Sandecja Nowy Sącz gościła w swoich skromnych progach Odrę Opole. To spotkanie było niezwykle ważne dla obu drużyn. Sandecja musi zacząć coraz więcej wygrywać, jeżeli ma zamiar liczyć się w walce o awans, natomiast dla Odry każdy punkt jest cenny. Bo każdy z nich może zapewnić utrzymanie.

W pierwszej połowie lepszą postawę przejawiała właśnie Odra, Sandecja nie mogła być z siebie zadowolona. Pomimo to obie ekipy schodziły na przerwę przy wyniku 0:0, a trzeba przyznać, że były to naprawdę niezłe zawody. W drugą odsłonę gry doskonale weszli ponownie opolanie, co zaowocowało golem po ośmiu minutach od wtórnego pojawienia się na murawie. Wówczas „Oderka” rozpoczęła kapitalną akcję od tyłu, futbolówka znalazła się w centrum boiska, tam świetnie utrzymał się przy niej Mateusz Czyżycki. 22-latek wyhaczył wbiegającego w pole aktywnego tego dnia, Patryka Janasika, posłał w jego kierunku podanie prostopadłe, a ten bezproblemowo pokonał Daniela Bielicę.

Sandecja po utracie bramki postanowiła wziąć się za odrabianie strat. Początkowo defensywa Odry była nie do sforsowania, ale na kwadrans przed zakończeniem spotkania, niesamowicie z dystansu uderzył popularny „stary Słowak” – Michal Piter-Bucko. Tym samym, mecz zakończył się bramkowym remisem.

Fot: Rafał Rusek, Pressfocus.pl

Odra nie wykorzystała swojej szansy i nadal przebywa w strefie spadkowej, aczkolwiek forma w ostatnim czasie pozwala spoglądać optymistycznie w przyszłość. Sandecja do miejsca barażowego traci już tylko dwa „oczka”.

Piasecki na ratunek

Gdy Zagłębiu nic nie wychodzi, wtedy Piasecki z pomocą przychodzi – idealny tytuł do pojedynku pomiędzy Zagłębiem Sosnowiec a Radomiakiem Radom.

Spotkanie z wysokiego C rozpoczęli goście. Radomianie bramkę otwierającą wynik ustrzelili już w drugiej minucie, a jej autorem był Meik Karwot. Dwa kwadransy później prowadzenie podwyższył Rafał Makowski. Wtedy już większość osób postawiła dobitny krzyżyk na Zagłębiu.

Tymczasem, trener Dębek udowodnił, że ma nosa do zmian i trochę się na tym futbolu rzeczywiście zna. Po przerwie w miejsce Tomasza Hołoty wszedł Fabian Piasecki. Pierwszy efekt tej roszady nastąpił już w 67. minucie, kiedy to kontaktowe trafienie zdobył właśnie Piasecki. Punkt na 120 sekund przed upłynięciem regulaminowego czasu, także uratował 25-latek. Napastnik znajduje się w doskonałej formie. W ostatnich czterech meczach ustrzelił cztery gole.

Fot: Rafał Rusek, Pressfocus.pl

Zagłębie Sosnowiec znajduje się na dwunastej lokacie, lecz ma bezpieczną przewagę nad ekipami ze strefy spadkowej. Baraże jednak coraz bardziej się oddalają. Radomiak natomiast niezmiennie przebywa na czwartej pozycji, a do TOP3 traci pięć punktów.

Mecz dołu tabeli na remis

Spotkanie GKS-u Bełchatów z Chojniczanką Chojnice zapowiadało się niesamowicie pasjonująco. Głównie z tego względu, że końcowy wynik tej batalii może zaważyć na dalszym bycie obu drużyn w Fortuna 1. Lidze. Gdyby któryś z zespołów przegrał, mógłby zostać już dobitnie skreślony.

Oba kluby postanowiły więc nie ryzykować i grały nadmiernie bezpiecznie. W pierwszej połowie nie padła żadna bramka. Worek z golami otworzył Mateusz Kuzimski dopiero w 69. minucie. 28-latek doskonale wykorzystał zamieszanie w obrębie strefy golkipera, huknął z pierwszej piłki i strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Pawłowi Lenarcikowi. Punkt bełchatowianom uratował Bartosz Biel. Wpierw doskonale piłkę przechwycił wpuszczony chwilę wcześniej na murawę, Emile Thiakane. Senegalczyk następnie kiwnął jednego defensora, a potem wystawił piłkę jak na tacy niczym rasowy kelner Bielowi, a ten się nie pomylił i tylko dopełnił formalności.

GKS wciąż unika strefy spadkowej jak ognia i znajduje się jedną pozycję nad nią. Chojniczanka jest przedostatnia, lecz jej szanse na pozostanie na zapleczu PKO Ekstraklasy, są skrajnie niskie.

Warta znów zawodzi

Warta Poznań w ostatnich dwóch kolejkach dostała dwie cudowne okazje, żeby samodzielnie liderować w Fortuna 1. Lidze. Takie coś najprawdopodobniej w tym sezonie już się nie powtórzy. Mimo to „Zieloni” zmarnowali to wszystko i dwukrotnie przegrali. Tym razem u siebie, z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza.

Cały mecz ponownie ułożył się nie po myśli poznaniaków. Już od pierwszych minut przewagę optyczną mieli właśnie niecieczanie i w 14. minucie wynik otworzył Patrik Misak. Kwadrans później do wyrównania doprowadził były zawodnik Termalici, Mateusz Kupczak. Kupczak podszedł do „jedenastki”, wywalczonej w cwany sposób przez Łukasza Tralkę i pewnie pokonał Łukasza Budziłka. Na moment przed gwizdkiem na przerwę, komfort swojej drużynie przy schodzeniu do szatni zapewnił Florin Purece.

W drugiej odsłonie trener Piotr Tworek próbował, zmieniał ustawienie, wpuszczał różnych zawodników, ale to nie wystarczało. Mankamenty defensywy Warty wychodzą coraz bardziej na jaw, a ich schematy ofensywne są zbyt często powielane. W doliczonym czasie gry, marzenia Warty o co najmniej remisie, przekreślił Vladislavs Gutkovskis.

Fot: Damian Kościesza, Pressfocus.pl

Warta przez porażkę straciła pozycję gwarantującą bezpośredni awans do PKO Ekstraklasy kosztem Stali Mielec. Bruk-Bet Termalica traci już tylko dwa „oczka” do miejsca barażowego.

Przełamanie Miedzi

Mecz Olimpii Grudziądz z Miedzią Legnica to kluczowe spotkanie pod kątem ewentualnych barażów do PKO Ekstraklasy. Miedź pokazała się z naprawdę dobrej strony i pewnie pokonała swoich rywali. „Olimpijczycy” walczyli do końca, jednak to nie wystarczyło.

W pierwszą połowę dobrze weszła Miedź. Konstruowała masę ataków, oddawała niezliczoną liczbę strzałów. Szczególnie aktywna była para Kacper Kostorz-Jakub Łukowski. Pierwszą bramkę w spotkaniu zdobył właśnie ten drugi po pięknej kombinacyjnej akcji swojego zespołu. W jej końcowej fazie Łukowski zagrał na ścianę do Marquitosa, a potem oddał strzał, który po rykoszecie wylądował w siatce Łukasza Sapeli. Tym samym, legniczanie schodzili na przerwę w dobrych humorach, na co dowodem może być uśmiech samego Dominika Nowaka, szkoleniowca „Miedzianki”.

W drugiej części gry, grudziądzanie próbowali przejąć inicjatywę, lecz doskonale ustawiona defensywnie była Miedź. Legniczanie nie chcieli przede wszystkim doprowadzić do utraty bramki i pragnęli dowieźć wypracowany wynik do końca. Moment nieuwagi w obronie rywali wykorzystał jednak Elvir Maloku w 66. minucie. Zaledwie 60 sekund później, odpowiedziała Miedź. Autorem gola został wprowadzony dwie minuty wcześniej na boisko, Patryk Makuch. Przez dalszą część batalii o ważne punkty, „Miedzianka” realizowała swój misterny plan aż do ostatniego gwizdka. To zapewniło im zwycięstwo. W końcówce postraszył ich jeszcze meldunek na boisku Kacpra Janiaka, ale ostatecznie nic z tego nie wynikło.

Miedź dzięki wygranej awansowała na piątą pozycję w tabeli, z kolei Olimpia coraz bardziej oddala się od upragnionych barażów. Z pewnością jest to efekt czterech ostatnich spotkań bez zwycięstwa.

Stal korzysta z prezentów

W ostatnich dwóch kolejkach Podbeskidzie Bielsko-Biała i Warta Poznań sprawiają niesamowite prezenty wobec reszty stawki. Z tego doskonale skorzystała Stal Mielec, która wpierw wygrała po bramkach w końcówce z GKS-em Tychy, a tym razem skromnie pokonała Stomil Olsztyn.

Od pierwszych minut to właśnie Stal napierała na swoich przeciwników. Mielczanie ogrom zagrożenia kreowali przede wszystkim z niebywale groźnych wrzutek w pole karne, które wywoływały zazwyczaj dużo zamieszania. W podobny sposób padła pierwsza, a zarazem jedyna bramka w tym meczu. Bartosz Nowak dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, a zakończyło się to tak zwanym „rogalem”. Gol został ostatecznie przypisany na konto Jonatana Strausa, ponieważ to po jego muśnięciu futbolówka wylądowała w siatce.

Na początku drugiej połowy, drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną zarobił Mateusz Bodzioch. To spowodowało, że Stal musiała położyć większy nacisk na łatanie dziur i odpowiednią organizację gry defensywnej, przez co skupiła się po prostu na tym, ażeby dowieźć wypracowaną zaliczkę do końca.

Mielec
Fot: Krzysztof Porębski, Pressfocus.pl

Misja została zrealizowana i Stal awansowała już na pozycję wicelidera I ligi z takim samym dorobkiem punktowym jak pierwsze Podbeskidzie.

Koniec klątwy GKS-u Tychy

Mecz pomiędzy Wigrami Suwałki a GKS-em Tychy przed pierwszym gwizdkiem był totalną niewiadomą. Wigry prezentują całkiem okazały futbol, lecz z reguły odnoszą porażki i są już jedną nogą w II lidze. Z kolei drużyna z Tych zapadła w pewnego rodzaju klątwę. Nie potrafiła bowiem wygrać spotkania aż od listopada! Po dramatycznej porażce 1:5 z Chrobrym Głogów, funkcję trenera przejął ówczesny dyrektor sportowy, Ryszard Komornicki. Łączenie obu roli nie szło mu jednak zbyt dobrze i nie wygrał on ze swoimi podopiecznymi ani jednego spotkania, a miał do tego okazję czterokrotnie. Na okres tymczasowy (najprawdopodobniej!) sternikiem drużyny pozostał Tomasz Horwat. Jak widać, wypowiadanie się w wywiadach o wadach polskiej piłki wychodzi Komornickiemu lepiej aniżeli przełożenie tego na rzeczywistość. Więcej TUTAJ.

Od pierwszych minut znaczącą przewagę wypracowali goście i całkowicie zasłużenie wyszli na prowadzenie po trafieniu Sebastiana Stebleckiego, który otrzymał „ciasteczko” z lewej strony boiska. Przez dalszą część spotkanie tyszanie postawili wszystko na jedną kartkę i po prostu bronili się aż do oporu. To przyniosło oczekiwany sukces. Wigry nie były w stanie sforsować defensywy rywali. Próbował Denis Gojko, ale konkretów żadnych.

Wigry są już niemal pewne spadku do ligi niżej, natomiast GKS znajduje się w środku tabeli, lecz cały czas musi mieć się na baczności. Być może dołączenie do zespołu przez trenera Horwata lepiej zrobi tej drużynie i zacznie ona w końcu punktować na miarę własnych możliwości.

Wyniki 26. kolejki Fortuna 1. Ligi:

Chrobry Głogów 0:0 GKS Jastrzębie

Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:2 Puszcza Niepołomice

Sandecja Nowy Sącz 1:1 Odra Opole

Zagłębie Sosnowiec 2:2 Radomiak Radom

GKS Bełchatów 1:1 Chojniczanka Chojnice

Warta Poznań 1:3 Bruk-Bet Termalica Nieciecza

Olimpia Grudziądz 1:2 Miedź Legnica

Stal Mielec 1:0 Stomil Olsztyn

Wigry Suwałki 0:1 GKS Tychy

27. kolejka Fortuna 1. Ligi startuje już w piątek, 19 czerwca. Tak prezentują się najbliższe pary meczowe:

Odra Opole – Chrobry Głogów, 19.06.2020, 20:10

Miedź Legnica – Bruk-Bet Termalica Nieciecza, 20.06.2020, 12:40

Puszcza Niepołomice – Olimpia Grudziądz, 20.06.2020, 15:10

GKS Jastrzębie – Zagłębie Sosnowiec, 20.06.2020, 17:40

Radomiak Radom – Chojniczanka Chojnice, 20.06.2020, 17:40

GKS Tychy – Podbeskidzie Bielsko-Biała, 21.06.2020, 12:40

GKS Bełchatów – Stal Mielec, 21.06.2020, 15:00

Stomil Olsztyn – Wigry Suwałki, 21.06.2020, 15:10

Warta Poznań – Sandecja Nowy Sącz, 21.06.2020, 17:40.

Kliknij w zdjęcie autora i podyskutuj z nim o I lidze!