Gdańsk niezdobyty! Polki na remis w walce o Mundial

HCgPNstW0AAfWPw

Ten mecz obfitował w emocje z obu stron! Na start eliminacji do MŚ 2027 w Brazylii Polki mierzyły się ze znacznie bardziej utytułowaną reprezentacją Holandii. Po spotkaniu pełnym okazji obie drużyny podzieliły się punktami, remisując 2:2.

Po tym, jak kobieca reprezentacja Polski zadebiutowała na Mistrzostwach Europy w 2025 roku, kibice ostrzyli sobie zęby na rywalizację z innymi europejskimi zespołami o historyczny dla naszego kraju Mundial. W eliminacjach do brazylijskich finałów Polki trafiły na reprezentacje Francji, Irlandii i Holandii. To właśnie Oranje były pierwszymi rywalkami drużyny prowadzonej przez Ninę Patalon.

Początek meczu był dość spokojny – piłką grały głównie Holenderki, ale bez stwarzania groźnych sytuacji. Pierwsze akcje należały do Polek i to po rzutach rożnych. Najpierw strzał Ewy Pajor został zablokowany, a tuż po tym do główki świetnie doszła Tanja Pawollek, lecz ta zatrzymała się na słupku. Po kornerze zagrożenie stworzyły również rywalki, gdy Oliwia Woś prawie wpakowała piłkę do własnej bramki. Choć pierwszy strzał z gry należał do Polek, to szybko mogło się to zemścić. Pawollek świetnie obróciła się z piłką w polu karnym, ale trafiła prosto w ręce Lize Kop. Ta uruchomiła kontrę, po której niepilnowana na 7 metrze od bramki znalazła się Lineth Beerensteyn, jednak fatalnie się pomyliła. Na nasze szczęście Polki przetrwały słabszy okres i trzeba przyznać, że było warto czekać. Świetnym odbiorem na połowie rywalek popisała się Paulina Tomasiak, wypuszczając Pajor, a kapitanka reprezentacji Polski zostawiła za sobą Caitlin Dijkstrę, zeszła do środka na prawą nogę i mocnym, technicznym strzałem wpakowała piłkę do siatki.

Paulina Tomasiak i reprezentacja Polski to połączenie idealne. Dzisiejsza bramka była jej siódmą w czternatym spotkaniu. (fot. Łączy nas piłka kobieca)

Otwierająca bramka dla Biało-Czerwonych pozwoliła zespołowi Niny Patalon rozwinąć skrzydła – dosłownie i w przenośni. To właśnie na lewym skrzydle świetnie znalazła się wypuszczona Martyna Wiankowska. Cudownie dośrodkowała na dalszy słupek, gdzie akcję zamykała Nadia Krezyman, jednak piłkarka francuskiego Dijonu trafiła w nogi bramkarki rywali. Mimo dobrego momentu Polek gościnie pokazały, że są zawsze groźne i nie można przeciwko nim odpuścić nawet na chwilę. Rozegrany na krótko rzut rożny uruchomił sekwencję podań, po których Jill Roord znalazła sobie miejsce w polu karnym do strzału, jednak została powstrzymana przez dobrze dysponowaną Kingę Szemik. Pod koniec pierwszej połowy to Holenderki częściej atakowały, stwarzając zagrożenie pod bramką gospodyń, jednak szczelna obrona przez długi czas nie pozwalała na wypracowanie sobie czystych pozycji strzałowych. Niestety, na chwilę przed przerwą po rzucie rożnym doszło do zamieszania w polu karnym Polek, nieudolnie wybitna piłka trafiła rykoszetem pod nogi 19-letniej Veerle Buurman, która wolejem wyrównała stan rywalizacji.

Druga część rywalizacji zaczęła się dla Polek w najgorszy możliwy sposób. Strata na własnej połowie boiska została bezwzględnie wykorzystana. Wieke Kaptein wystawiła piłkę do będącej na skraju pola karnego Roord, która mocnym strzałem w środek bramki pokonała Kingę Szemik. Dało się odnieść wrażenie, że bramkarka West Hamu mogła lepiej zachować się przy tym strzale. Reprezentantki Polski podeszły wyżej i próbowały szybko wyrównać stan rywalizacji, jednak zarówno strzały Tanji Pawollek, jak i Pauliny Tomasiak zostały zablokowane. Bardzo mocno na gola pracowała Ewa Pajor, która napędzała kontry reprezentacji Polski i wystawiła dobrą piłkę do strzału Ewelinie Kamczyk, która jednak trafiła w Lizę Kop. Chwilę później nasza kapitanka sama próbowała zdobyć dublet, ale jej główka uderzyła w poprzeczkę.

Żadnej z Biało-Czerwonych nie udało się trafić do siatki, co podbudowało rywalki, które przeniosły ciężar gry pod bramkę Szemik. Reprezentacja Polski była zepchnięta do defensywy, co nie przeszkodziło im wyprowadzać szybkich kontrataków. Dwa z nich zostały przerwane faulem, za które Holenderki otrzymały żółte kartki. Świetną okazję po rożnym stworzyła sobie Adriana Achcińska, jednak jej bomba zza pola karnego minęła słupek o centrymetry. W końcu jednak przyszedł remis. Paulina Tomasiak poszła z piłką do przodu, rozpoczynając akcję i podała do Ewy Pajor. Napastniczka FC Barcelony odegrała do Eweliny Kamczyk, a ta świetnym passem ominęła całą obronę, tworząc dla Tomasiak sytuację sam na sam. 24-latka zachowała nerwy na wodzy, ominęła bramkarkę i trafiła do pustej bramki. Chwilę później mogło być już 3:2, gdy szybką kontrę zamykała Pajor, jednak po rykoszecie z trudem obroniła Kop.

Ostatnie minuty były już zdecydowaną przewagą Holenderek. Polki broniły się dość rozpaczliwie, kilkukrotnie blokując świetne strzały rywalek w polu karnym. Mimo bardzo intensywnych ataków gościń naszym zawodniczkom udało się przetrwać do ostatniego gwizdka sędziny i mecz zakończył się rezultatem 2:2. Polsat Plus Arena znów okazała się być dla Biało-Czerwonych Szczęśliwym stadionem, na którym jeszcze ani razu nie przegrały – a było to już 10 spotkanie reprezentacji rozgrywane w Gdańsku. Następna rywalizacja już w sobotę we francuskim Dijon, gdzie Polki zmierzą się z Les Bleus.

Polska – Holandia 2:2 (1:1)
Bramki: Pajor 24′, Tomasiak 84′ – Buurman 44′, Roord 47′.
Polska: Szemik – Wiankowska, Dudek, Woś, Zieniewicz – Pawollek (Kokosz 66′), Kamczyk (Grzybowska 90′), Achcińska – Tomasiak (Padilla 90+3′), Pajor, Krezyman (Zawistowska 66′).
Holandia: Kop – Buurman, Janssen, Dijkstra, Casparij (Wilms 46′) – Kaptein, Miedema, Egurrola Wienke (Groenen 62′) – Brugts (Grant 62′), Beerensteyn (Leuchter 74′), Roord.

Patryk Chyła/fot. Łączy nas piłka kobieca