fbpx

Francuzi mówią „Au Revoir”. Ligue 1 kończy sezon

Share on facebook
Share on twitter
Papier-Antho-3

Pierwsza z lig powszechnie uważanych za Top 5 na świecie – Ligue 1 wywiesiła biała flagę. Prezydent Francji, Emmanuel Macron, potwierdził, że sezon na francuskich boiskach nie zostanie wznowiony. Tym samym Francuzi dołączyli do Holendrów, którzy kilka dni temu postanowili zakończyć sezon w Eredivisie. Czy to początek zakończenia rozgrywek w całej Europie?

Wczesnym popołudniem dziennikarz „L’Equipe” Bertrand Latour wypuścił potężną „bombę” inforumując, że rozgrywki na dwóch najwyższych szczeblach ligowych we Francji w tym sezonie już nie powrócą. Kilka godzin później rewelacje Latoura potwierdził francuski rząd. Co ciekawe, władze we Francji nie dały pozwolenia na wznowienie treningów 11 maja, a Premier Edouard Philippe ogłosił przed Zgromadzeniem Narodowym zakaz przeprowadzania wydarzeń sportowych do września. Jeśli zawodowa piłka wróci, to już w ramach rozgrywek 2020/2021. Choć i te wystartują znacznie później, bo ich start był przewidziany na 22 sierpnia. A przecież jeszcze niedawno władze francuskiej piłki debatowały nad tym czy by nie wrócić 17 czerwca, tak przynajmniej donosiło niedawno wcześniej wspomniane „L’Equipe” . Teraz działacze muszą się głowić nad tym, co zrobić dalej.

Gdyby przyjąć wyniki ostatniej kolejki Ligue 1 za ostateczne, mistrzem Francji ze sporą przewagą zostałoby PSG. W Lidze Mistrzów zameldowałaby się Marsylia, w kwalifikacjach do LM Rennes, a w Lidze Europy Lille. Jeżeli zostaną uznane spadki, z Ligue 1 pożegnają się Toulouse oraz Amiens, a w barażach o utrzymanie zagra Nimes. Do najwyższej klasy rozgrywkowej awansowałyby Lorient i Lens. Nieznany jest wciąż los barażowiczów: Ajaccio, Troyes i Clermont, które miałyby szansę bić się o awans do francuskiej ekstraklasy.

W maju szefostwo Ligue 1 będzie obradować nad rozwiązaniami przy zielonym stoliku. Dopiero wtedy zostanie ustalone, kto spadł, kto się utrzymał, kto został mistrzem, kto awansował i komu przypadnie udział w rozgrywkach europejskich nowego sezonu. Wszystkie zespoły oprócz PSG i Strasbourga rozegrały 28 spotkań. W związku z tym, że Puchar Ligi Francuskiej i Puchar Francji zostały odwołane, dwa dodatkowe miejsca w europejskich pucharach otrzymują zespoły z miejsc 5 i 6. Zakończenie ligi w trybie nagłym sprawia, że przed zarządem Ligue 1 nie lada zagwozdka. Czy za wiążące uznać wyniki po kolejce 27. (Olympique Lyon i Montpellier w pucharach) czy po 28. (Reims i Nice w pucharach). Niezależnie jaką decyzję podejmą, pewnie kwestią tygodni będą sprawy w sądzie.

Jeżeli chodzi o aspekt finansowy to klubom mocno się oberwie. Spekuluje się, że francuskie kluby mogą w sumie stracić 300 milionów euro. To z racji tego, że stacja, która do tej pory pokazywała rozgrywki Ligue 1,  czyli Canal +, może nie wypłacić ostatniej transzy z tytułu praw telewizyjnych. Francuska stacja kolejnego sezonu tamtejszej ekstraklasy nie pokaże, więc wydaje się raczej nieprawdopodobne, że będą chcieli wykonać dżentelmeński gest i zapłacić lidze, z którą niedługo nie będą mieli nic wspólnego.

Ciekawe jest też to, co się stanie z obecnymi reprezentantami Francji w europejskich pucharach. PSG awansowało do ćwierćfinału, a Olympique Lyon niespodziewanie w pierwszym meczu 1/8 finału pokonał Juventus i gdyby nie pandemia, kto wie czy nie bylibyśmy świadkami wielkiej sensacji. Wydaje mi się na ten moment niewiarygodne, żeby PSG i Lyon dokończyły zmagania w Lidze Mistrzów. Wiąże się to z podróżami i zapewne dwutygodniową kwarantanną. W dokończenie rozgrywek ligi francuskiej wciąż wierzy prezydent Olympique Lyon, Jean-Michel Aulas, który chciałby zakończyć ten sezon serią play-offów w górnej i dolnej części tabeli. Wymyślony przez Aulasa format miałby odbyć się w lipcu lub sierpniu bez udziału publiczności, ale wydaje się to wręcz niemożliwe, biorąc pod uwagę rozporządzenie francuskiego rządu.

Zakończenie rozgrywek Ligue 1 wydaje się być pierwszym gwoździem do trumny zwanej „Europejskie Puchary 2019/2020” . Za Francją mogą wkrótce podążyć inne ligi z państw równie mocno dotkniętych pandemią jak Włochy, Anglia, Hiszpania czy Niemcy. Na tych ostatnich zwrócone będą oczy całego świata, gdyż jako pierwsi planowali odmrożenie rozgrywek 9 maja. Ostatnie doniesienia wskazują jednak na to, że ponowny start Bundesligi może się opóźnić.

HOLENDRZY BYLI PIERWSI

Być może Francuzi nie wykonaliby tego kroku, gdyby nie zauważyli tego, co zrobili Holendrzy. Szerokim echem odbiła się decyzja o zakończeniu rozgrywek piłkarskich w Holandii. W poprzedni piątek krajowa federacja piłkarska opublikowała oświadczenie, w której poinformowała o anulowaniu sezonu ze względu na pogarszającą się sytuację związaną z pandemią koronawirusa. Zadecydowano, że nie będzie mistrza, spadków ani awansów, a o tym kto zagra w europejskich pucharach zadecyduje tabela przed wstrzymaniem ligi.

Po decyzji holenderskiej federacji oburzeni są wszyscy. Nawet w Ajaksie, który prowadził w tabeli, zdania są podzielone. Z jednej strony dyrektor generalny Edwin Van Der Sar mówi, że są ważniejsze rzeczy niż piłka nożna, a z drugiej strony trener Erik Ten Hag narzeka, że Ajax nie zdobędzie tytułu, pomimo iż prowadził przez 23 z 25 kolejek. Pretensje ma również AZ Aalkmar, który ustępował Amsterdamczykom tylko różnicą bramek czy Feyenoord, który pomimo iż tracił 6 punktów też miał prawo liczyć na tytuł mistrzowski. Albo Utrecht, który stracił miejsce w Lidze Europy na rzecz Willem II, bo rozegrał jedno spotkanie mniej. Absurdów w piłce holenderskiej jest więcej, bo co ma powiedzieć takie SC Cambuur. Piłkarze z Leuuwarden od października prowadzili na zapleczu holenderskiej ekstraklasy, wygrywając 21 na 29 spotkań. Pewnie wiosną awansowaliby do Eredivisie, gdyby nie pandemia koronawirusa. Nic dziwnego, że oburzony decyzją holenderskich władz był trener Cambuur, Henk De Jong, który powiedział, że jest to największy wstyd w historii holenderskiego sportu.

W ostatnich dniach głośno się mówi, że poszkodowane kluby mogą pozwać do sądu holenderską federację. Niewykluczone, że KVNB z obawy na to, że kluby mogłyby wygrać sprawę, anuluje swoją decyzję. Tak czy siak Holendrzy jako pierwsi poszli pod prąd i dokonali odważnej decyzji, która spotkała się z negatywnymi komentarzami. To jest też przykład dla innych państw, które będą rozważały zakończenie rozgrywek. Jak sprawiedliwie ocenić czy ktoś powinien zdobyć mistrzostwo czy nie? Jak rozważyć kwestie spadków i awansów? Decyzja w Holandii wywołała oburzenie, a co by było gdyby tak w Anglii odebrano tytuł Liverpoolowi w ramach anulowania sezonu? Fala krytyki byłaby jeszcze większa, a prawnicy dobijaliby się drzwiami i oknami do domów prezesów angielskiej federacji. Już na przykładzie holenderskim wiemy, że anulowanie sezonu nie będzie przyjęte z akceptacją. Wydaje się, że najrozsądniejszym pomysłem dla wszystkich federacji byłoby chwilowe powiększenie lig, ale czy znajdą się na to pieniądze? Czy znajdzie się 18 klubów z płynnością finansową?

Michel D’Hooghe, dyrektor komitetu medycznego FIFA powiedział „Daily Mirror” , że do września w ogóle nie powinny być organizowane mecze piłkarskie. Według lekarza jest to najbardziej dramatyczna sytuacja w historii piłki nożnej. Kto wie być może za kilka dni, tygodni do Francji i Holandii dołączą kolejne państwa, które zakończą rozgrywki. Już kilka tygodni temu wiedzieliśmy, że świat futbolu nie będzie taki sam, a rozgrywki krajowe w większości państw czy europejskie puchary będzie trzeba uznać za zamknięte. Szkoda, że wciąż nie dostaliśmy odpowiedzi na to, co będzie dalej.