Formalność faworytów. Podsumowanie 1/8 finału Ligi Mistrzów (cz.2)

(210317) -- MADRI, March 17, 2021 (Xinhua) -- Real Madrid's Karim Benzema celebrates scoring during a UEFA Champions League round of 16 second leg football match between Real Madrid and Atlanta in Madrid, Spain, Mar. 16, 2021. (Xinhua/Meng Dingbo)
2021.03.16 Madryt
Pilka nozna liga mistrzow
Real Madryt - Atalanta
Foto Meng Dingbo/Xinhua/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!

Za nami ostatnie rewanże 1/8 finału Ligi Mistrzów. Niektóre spotkania były już rozstrzygnięte i mogły usypiać, inne dostarczyły nam wielu emocji. Czas podsumować ostatnie mecze 1/8 finału Champions League.

Real ratuje honor Hiszpanii

,,Królewscy” przystępowali do rewanżu z jednobramkową zaliczką z pierwszego spotkania. Gy dodamy fakt, że rewanż był rozgrywany w Madrycie, mogło się wydawać sytuacja jest rozstrzygnięta. Nie można jednak zapominać, że Atalanta to zespół niezwykle nieprzewidywalny oraz strzelający sporą ilość goli.

Pierwsza połowa rozpoczęła się dość spokojnie, na tyle spokojnie(nie licząc okazji Gosensa z drugiej minuty), że w 34 minucie bramkarz gości Marco Sportiello podał do Luki Modricia, ten dograł to Karima Benzemy i Real objął prowadzenie. Dla Francuza jest to siedemdziesiąte trafienie w Lidze Mistrzów, dokonał tego jako piąty w historii Champions League.

W drugiej połowie Atalanta podarowała kolejny prezent swojemu rywalowi. Vinicius został sfaulowany w polu karnym przez Rafaela Toloia i sędzia wskazał na wapno. Do jedenastki podszedł kapitan Realu Sergio Ramos, który bez problemu podwyższył wynik spotkania. W końcowej fazie meczu po strzale z rzutu wolnego do siatki trafił Luis Muriel i Atalanta uzyskała swojego honorowego gola. Muriel jest jednym z niewielu piłkarzy gości, którzy nie zawiedli w tym meczu. Kolumbijczyk przez cały mecz trzymał poziom.

Tuż po tym golu, do siatki trafił wprowadzony z ławki Marco Asensio i spotkanie zakończyło się wynikiem 3:1. Dla zespołu ze stolicy Hiszpanii jest to pierwszy ćwierćfinał od 2018 roku. Wtedy Real nie tylko doszedł do ćwierćfinału, ale także wygrał całe rozgrywki. Jak będzie teraz?

Real Madryt – Atalanta Bergamo 3:1
Benzema 34′, Ramos 60′ Asensio 84′ – Muriel 83′

Spokojny awans ,,The Citizens”

,,The Citizens” wygrali w pierwszym meczu 0:2, więc rewanż miał być tylko formalnością. Od początku spotkania City napierało na bramkę rywala, co doprowadziło do szybko zdobytej bramki. W 12 minucie do siatki trafił Belg Kevin De Bruyne i ,,gospodarze”(mecz był rozgrywany na Puskas Arenie w Budapeszcie) objęli prowadzenie. Kilka minut poźniej po ładnej akcji Phila Fodena do siatki trafił niezawodny ostatnio Ilkay Gundogan. I te dwie akcje już kompletnie zabiły ten mecz. Ale czego można było się spodziewać po drużynie, która przegrała tylko jeden mecz w 2021 roku na 21 rozegranych, z ekipą, która przegrała ostatnie sześć spotkań.

Druga połowa to już czysty trening ekipy z Manchesteru. Nie podkręcali tempa, zresztą rywal ich do tego nie zmuszał. Jedynym plusem dla niemieckiej drużyny był fakt, że Guardiola nie kazał swoim piłkarzom strzelać kolejnych bramek. Goście mogą się cieszyć że nie musieli grać z Bayernem, oni na pewno by postaraliby się o kolejne gole. Mecz zakończył się wynikiem 2:0 i awansem ,,The Citizens”. Manchester City jest jednym z głównych faworytów do triumfu w Champions League w tym sezonie, zaś Gladbach powinno już teraz zmienić trenera. Widać że po ogłoszeniu decyzji przez Marco Rose, że odchodzi do imienniczki z Dortmund, drużyna ,,Źrebaków” straciła to ,,coś”.

Manchester City – Borussia Moenchengladach 2:0
K. De Bruyne 12′, I. Gundogan 18′

Czy na horyzoncie pojawił się ,,czarny koń”?

Chelsea dzięki zwcięstwu w pierwszym spotkaniu była w dużo lepszej sytuacji niż ekipa z Madrytu. Drugie spotkanie to także koncert ekipy Tuchela, nie dlatego, że ekipa ze Stamford Bridge wygrała bardzo wysoko, ale dlatego, że tego wieczoru Chelsea była drużyną przez wielkie D. Pierwszy gol to świetna kontra gospodarzy. Timo Werner pomknął skrzydłem, dograł w pole karne do Ziyecha i mieliśmy 1:0 dla podopiecznych Tuchela.

Później gospodarze dalej stwarzali sobie kolejne okazje do zdobycia bramek. Atletico było bezradne, Rudiger i spółka grali jak z nut, a w środku pola rządzili Kante i Kovacic. W końcówce spotkania czerwoną kartkę otrzymał Savić, a w doliczonym czasie wynik ustalił rezerwowy Emerson. A radości Thiago Silvy długo nie zapomnimy.

Chelsea melduje się w ćwierćfinale, po raz pierwszy od siedmiu lat. Czy mają szanse na zwycięstwo? Jeżeli będą grać tak jak w tym spotkaniu, to trzeba będzie się z nimi liczyć. Ich forma może kibiców ,,The Blues” napawać optymizmem. A Atletico może skupić się na walce o mistrzostwo Hiszpanii.

Chelsea – Atletico Madryt 2:0
H.Ziyech 34′, Emerson 94

Bayern stawia kropkę nad ,,i”

Ten mecz to była zwykła formalność. ,,Bawarski walec” w pierwszym spotkaniu przejechał się po Lazio i wygrał na wyjeździe 4:1. W rewanżu Bayern zagrał bez swojego kapitana Manuela Neuera, który dostał wolne. W jego miejsce wskoczył młody Alex Nubel, który nie może liczyć na zbyt wiele szans na grę w tym sezonie. Mecz rozpoczął się bardzo spokojnie. Piłkarze znali wynik pierwszego spotkania i raczej wiedzieli, że dwumecz jest już rozstrzygnięty. W 33. minucie swojego siedemdziesiątego trzeciego gola zdobył Robert Lewandowski, który zamienił rzut karny na bramkę.

W drugiej połowie Bayern, jak to Bayern podkręcił tempo mimo, że awans mieli w kieszeni. Swoje okazje miał ,,Lewy”, ale nie zdołał ponownie trafić do siatki. Poźniej trener Flick postanowił dać odpocząć swoim piłkarzom ściągając Lewandowskiego czy Mullera. Skorzystał na tym Eric Maxim Choupo-Moting, który tuż po wejściu na plac gry wykorzystał genialne prostopadłe podanie od Davida Alaby. Dla Lazio honorowego gola zdobył wchodzący z ławki Marco Parolo. Bayern wygrał 2:1 i zameldował się w kolejnej fazie Ligi Mistrzów. A Lazio poszło tropem pozostałych drużyn z Włoch i także odpadło z Champions League. W ćwierćfinale nie zobaczymy bowiem żadnej ekipy z Półwyspu Apenińskiego.

Bayern Monachium – Lazio 2:1
R. Lewandowski 33′, E. Choupo-Moting 73′ – M. Parolo 82′

Jakub Mirosławski