11 listopada na stadionie w Tokarach Pierwszych odbył się finał pomiędzy Orłem Kawęczyn a Olimpią Koło w ramach Pucharu Polski strefy konińskiej. Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem Orła Kawęczyn 3:1. Przez długi czas kibice oglądali zdrową i sportową rywalizację, jednak końcówka spotkania przyniosła za sobą wiele kontrowersji. Dotyczą one głównie niedociągnięć i zaniedbań, jakich dopuścił się odpowiedzialny za organizacje tego wydarzenia Wielkopolski Związek Piłki Nożnej.
Zarówno Orzeł Kawęczyn, jak i Olimpia Koło to zespoły występujące na poziomie V ligi wielkopolskiej. Mimo to obie drużyny na co dzień rozgrywają swoje spotkania ligowe w dwóch różnych grupach. Gospodarze przystępowali do tego spotkania jako wiceliderzy „Red Box” V ligi grupy 3. W dodatku Orzeł z dorobkiem 54 trafień jest najskuteczniejszym zespołem w lidze, a jego dwóch zawodników: Adam Majewski i Mateusz Rosiak (obaj po 14 bramek) dzieli aktualnie między sobą tytuł najlepszego strzelca rozgrywek. Z kolei zawodnicy Olimpii zajmowali dziewiąte miejsce w grupie 2. V ligi wielkopolskiej.
Zwiastowało to zatem bardzo wyrównany pojedynek. Pomimo wyższej lokaty Orła, drużynę z Koła zdecydowanie broniło zdobyte wcześniej doświadczenie w strefowym Pucharze Polski. Olimpia bowiem nie tak dawno dołożyła do gabloty klubowej puchar tych rozgrywek, triumfując w finale z GKS-em Sompolno (3:1, 11 listopada 2022). Ciekawostką jest również fakt, że trener Olimpii – Dawid Dębowski – w ciągu czterech lat aż trzy razy dotarł do finału strefowego Pucharu Polski z trzema różnymi drużynami (2022 z GKS-em Sompolno – porażka, 2024 z Górnikiem Konin – wygrana i 2025 z Olimpią Koło). Jeżeli chodzi o zespół Orła to finał pucharu był zdecydowanie nowym i przełomowym wydarzeniem dla klubu, jak i jego działaczy. Obie drużyny miały więć swoje atuty i zamierzały przechylić szalę na swoją korzyść. Z okazji obchodów 107. rocznicy odzyskania Niepodległości przed startem meczu przybyli na stadion goście, zawodnicy oraz sztaby obu drużyn wspólnie odśpiewali hymn Polski.
Przebieg meczu
Przez większość pierwszej połowy kibice byli świadkami raczej piłkarskich szachów. Mała liczba sytuacji podbramkowych, dużo akcji rozgrywanych w środkowej strefie boiska oraz liczne faule popełniane przez obie strony to dobre podsumowanie tej części meczu. W 36. minucie po składnej akcji gospodarze wyszli na prowadzenie za sprawą trafienia Adama Majewskiego. W rezultacie piłkarze z Kawęczyna schodzili do szatni z jednobramkową zaliczką. Druga połowa należała jednak już do tych „ładniejszych dla oka”. Już na starcie, po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Krzysztof Krzysztofowicz, który sytuacyjnym uderzeniem podwyższył prowadzenie na 2:0. W kolejnych sytuacjach zarówno piłkarze Orła, jak i Olimpii stwarzali sobie pojedyncze okazje, jednak dobre interwencje bramkarzy utrzymywały wynik. W 72. minucie po dużym nieporozumieniu defensywy Olimpii bramkarz Orła – Adam Wasiluk – długim, bezpośrednim zagraniem uruchomił Adama Majewskiego, który w sytuacji 1 na 1 pokonał bramkarza rywali i ustalił wynik na 3:0. Nie był to jednak koniec wrażeń tego dnia.
Mimo że losy meczu wydawały się przesądzone, to najwięcej emocji przyniosła końcówka spotkania. W 78. minucie przy rozgrywanym przez gości rzucie wolnym zawodnik Olimpii Koło grający z numerem 16. Olaf Ossowski został powalony uderzeniem pięścią w twarz przez kapitana gospodarzy. Na całe zdarzenie nie reaguje jednak sędzia. W kolejnej sytuacji przy próbie rozegrania wrzutu z autu ten sam zawodnik został zaczepiony przez piłkarzy rywala, co poskutkowało ogromną awanturą na boisku. W efekcie doszło do licznych starć i wyzwisk między zawodnikami. Widać było, że prowadzący to spotkanie sędzia Krzysztof Olejniczak nie był w stanie zapanować nad eskalującym konfliktem boiskowym. Do największego skandalu doszło jednak chwilę później, kiedy to jeden z kibiców drużyny gospodarzy, nieupilnowany przez służby bezpieczeństwa zdecydował się wtargnąć na boisko i zaatakować jednego z zawodników Olimpii. Całe to zajście poskutkowało wkroczeniem służb porządkowych na murawę oraz podyktowaniem przez sędziego walkoweru na korzyść Olimpii Koło.
Jednakże z uwagi na decyzję podjętą przez sztab szkoleniowy oraz starszych zawodników w porozumieniu z sędziami, piłkarze z Koła zdecydowali się nie przyjmować walkoweru i rozegrać spotkanie w duchu sportowego fair-play. W rezultacie sędzia Olejniczak zdecydował się oddelegować 4 zawodników do szatni. 3 zawodników z pola oraz jeden rezerwowy obejrzeli resztę meczu „za bramą”. Mecz został wznowiony w stosunku zawodników 10:9 na korzyść Olimpii, co prognozowało niemałe już emocje na sam koniec zawodów. Warto dodać, że czerwoną kartką został upomniany bramkarz Orła – wyżej wspomniany Adam Wasiluk – a jego miejsce musiał zająć rezerwowy bramkarz Maksymilian Misiak. Przewaga Olimpii Koło poskutkowała zdobyciem w 89. minucie honorowej bramki za sprawą Jana Iwulskiego. Goście mieli jeszcze okazję zmniejszyć straty w 96. minucie, gdy po faulu na Hubercie Rosińskim do rzutu karnego dla Koła podszedł Iwulski. Nie udało mu się jednak zdobyć tego dnia dubletu: jego nieprecyzyjny strzał obronił rezerwowy Maksymilian Misiak. Po tym stałym fragmencie sędzia zakończył spotkanie i to zawodnicy Orła mogli cieszyć się z historycznej chwili dla klubu. Finalnie to Orzeł Kawęczyn został zwycięzcą tegorocznego finału strefowego Pucharu Polski.
Szereg kontrowersji
Po całym wydarzeniu nie można przejść obojętnie obok rażących niedociągnięć ze strony organizatorów widowiska. Mimo licznych atrakcji zapewnionych przez działaczy tj. ciepłe jedzenie i napoje, otwarcie stanowiska z pamiątkami, atrakcje i nagrody dla kibiców w przerwie spotkania, wiele aspektów organizacyjnych zostało jawnie zaniedbanych. Zatrudnieni stewardzi oraz miejscowa policja nie byli w stanie zapewnić bezpieczeństwa piłkarzom na boisku. W złagodzeniu sytuacji nie pomagał także miejscowy speaker, który przez mikrofon szerzył swoje subiektywne poglądy na temat zachowania piłkarzy Olimpii, mijające się z prawdą. Spory boiskowe są usankcjonowane w przepisach w postaci kar finansowych lub kar dla zawodników i decyzje w ich sprawie podejmuje przeważnie Kolegium Sędziów. Jednak napaść kibica na zawodnika jest w tym przypadku normalnym przestępstwem, sankcjonowanym w procesie karnym.
Ludzie odpowiedzialni w teorii za ochronę, do momentu bójki na murawie, nie dbali o to, co dzieje się przy trybunach. W tym momencie warto docenić postawę zawodników i sztabu drużyny Olimpii Koło, którzy pomimo korzystnego dla nich walkowera zdecydowali się na dokończenie spotkania – jest to zachowanie godne uznania i szacunku. Duże kontrowersje budzi zatem obiekt w Tokarach Pierwszych, który zdaniem wielu przybyłych na ten mecz gości, nie powinien być miejscem organizacji meczów tej rangi. Ta sytuacja pokazała, że nikt tak naprawdę nie panował nad przebiegiem i organizacją tego wydarzenia, a na pewno nie był to WZPN. To lokalne piłkarskie święto momentalnie zamieniło się w głośny na całe województwo skandal.
Tegoroczny finał w Tokarach Pierwszych był widowiskiem bogatym we wszystkie możliwe doznania sportowe. Boiskowo przez większość meczu lepiej wypadli piłkarze Orła Kawęczyn, lecz wobec wydarzeń boiskowych tytuł ten mógł nieuchronnie przypaść Olimpii Koło. Całe wydarzenie rzuca nam także światło na kompetencje organów w zakresie organizacji masowych imprez sportowych w regionie.
Składy:
Orzeł Kawęczyn: Wasiluk(BR) – Kleczewski – Robak – Przyjazny – Weber – Izodorczyk(C) – Ciesielski – Grzesiek – Krzysztofowicz – Rosiak – Majewski
Rezerwowi: Raczkowski – Peruga – Misiak – Majda – Domagalski – Shklenskyi – Juszczak – Rygiel – Nagórski – Stasiak – Dulas
Trener: Jóźwiak Kierownik: Marek
Olimpia Koło: Kołodziejek(BR) – Rosiński – Iwulski – Czajka- – Szczesiak – Rutkowski(C) – Musialik – Makarowicz – Marzyński – Rogowski – Bartosik
Rezerwowi: Janiszewski – Jaskuła – Ławniczak – Kwiatkowski – Marciniak – Ossowski –Krupiński – Jaworski – Kaźmierczak
Trener: Dębowski Kierownik Szymański
Sędzia główny: Krzysztof Olejniczak
Hubert Danielewicz
fot. Jakub Grzegórzek