Festiwal pięknych goli w Mielcu! Stal dzieli się punktami z Lechią

Share on facebook
Share on twitter
2021.11.20 Mielec
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2021/2022
Stal Mielec - Lechia Gdansk
N/z Maksymilian Sitek gol bramka radosc
Foto Marta Badowska / PressFocus

2021.11.20 Mielec
Football PKO Ekstraklasa season 2021/2022
Maksymilian Sitek gol bramka radosc
Credit: Marta Badowska / PressFocus

Co to było za widowisko! Większość bramek, które padły w starciu Stali z Lechią może być śmiało nominowane do trafień kolejki. Szczególnie pięknie zagrali gdańszczanie, którzy ostatecznie zaprzepaścili szansę na trzy punkty.

W Mielcu spotkały się drużyny, które ostatnio są w znakomitej formie. Gospodarze ostatnią ligową porażkę ponieśli w połowie września, a podopieczni Tomasza Kaczmarka od końca sierpnia notują świetne wyniki, rozpychając się w czołówce tabeli. Kibice liczyli zatem na interesujący mecz, ale piłkarze przebili wszystkie oczekiwania!

Kapitalne gole

Na największą uwagę zasługują przede wszystkim trafienia, jakimi uraczyli nas piłkarze obu zespołów. Strzelanie w Mielcu rozpoczął w 13. minucie Maksymilian Sitek, który wykorzystał złe ustawienie Dusana Kuciaka i sprytną podcinką pokonał golkipera gdańszczan. Stal na początku spotkania trzymała się naprawdę dzielnie, czego potwierdzeniem były problemy, jakie w pierwszych minutach trawiły graczy Lechii. Z czasem drużyna znad morza zaczęła się rozkręcać i coraz śmielej zagrażała bramce gospodarzy. Dobre sytuacje zmarnowali m.in. Tomasz Makowski czy Marco Terrazzino.

W końcu starania „Biało-Zielonych” się opłaciły. Na kilka minut przed zakończeniem pierwszej połowy swojego szczęścia z dystansu spróbował Ilkay Durmus. Turek świetnie ustawił sobie piłkę na nodze i
f a n t a s t y c z n i e uderzył na bramkę Rafała Strączka! Bramkarz Stali nie miał żadnych szans ze strzałem 27-latka. Były zawodnik szkockiego St. Mirren przymierzył w samo okienko. Nie pomylił się i doprowadził do remisu.

Gdy wydawało się, że na przerwę oba zespoły będą schodzić przy stanie 1:1, tryb „turbo” odpalił Terrazzino. Niemiec kapitalnie rozegrał akcję z Flavio Paixao, i na koniec samodzielnie ją sfinalizował. Gol niczym z boisk Bundesligi, na których swego czasu grał 30-latek. Niecały kwadrans po rozpoczęciu drugiej części były zawodnik m.in. TSG Hoffenheim znów dał o sobie znać. Tym razem fenomenalnie uderzył z daleka, dzięki czemu ustrzelił dublet w drugim meczu z rzędu.

Remis na własne życzenie

Wynik 3:1, duża przewaga nad rywalem i kontrola boiskowych wydarzeń. Wydaje się, że takie atuty są gwarantem pewnego zwycięstwa. Otóż nie, co wyraźnie pokazała Lechia. Gdańszczanie koncertowo wypuścili prowadzenie z rąk, i z Podkarpacia wyjeżdżają z jednym punktem. Autorem tego blamażu był Mateusz Żukowski. Wyjątkowo słabe spotkanie 19-latek „uwieńczył” błędami indywidualnymi przy bramkach straconych na 2:3 i 3:3. Najpierw sfaulował jednego z graczy gospodarzy, za co sędzia Tomasz Kwiatkowski podyktował rzut karny dla gospodarzy. Następnie zrobił coś, co trudno tak naprawdę jakkolwiek skomentować. Nie wiedząc do kogo zagrać, podał wprost pod nogi wysuniętego napastnika Stali, który znajdował się tuż przy szesnastce gości. Piłkarze Adama Majewskiego wykorzystali (wiel)błąd Żukowskiego i wyrównali. Do końca meczu obie ekipy próbowały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale ostatecznie mecz zakończył się remisem.

Kto bardziej doceni ten punkt?

Oczywiście Stal. Mielczanie rozegrali naprawdę dobre zawody, i choć w pierwszej części drugiej połowie stanowili raczej tło dla gości, to w perspektywie całego spotkania zasłużyli na ten punkt. Głównie za odwagę w grze i postawienie się mocnemu rywalowi, bo decydujące gole strzeliła za nich Lechia. Zawodnicy Tomasza Kaczmarka nieodpowiedzialnie roztrwonili wypracowane prowadzenie, a drużyna, która chce walczyć o złoty medal nie może grać w taki sposób. Przemodelowana linia obrony gdańszczan nie zdała egzaminu, co będzie kolejnym zmartwieniem szkoleniowca „Biało-Zielonych”. W kolejnym spotkaniu możemy spodziewać się już innego układu defensywy. W ataku piłkarze z Trójmiasta wyglądają całkiem przyzwoicie, ale w tyłach od dłuższego czasu są spore problemy, przez które Lechia nie pierwszy raz traci punkty. Tomasz Kaczmarek musi jak najszybciej poradzić sobie z tymi kłopotami, bo inaczej o ligową czołówkę może być ciężko.

Stal Mielec 3:3 Lechia Gdańsk (1:2)

Bramki: 13′ Sitek, 66′ Tomasiewicz. 77′ Mak – 37′ Durmus, 45+1′, 59′ Terrazzino

Żółte kartki: Żyro, Kort, Piasecki – Kryeziu, Makowski

Składy:

Stal: Strączek – Wrzesiński (19′ Kościelny (46′ Chorbadzhiyski), de Amo, Matras, Żyro, Getinger (c) – Kort (69′ Hinokio), Tomasiewicz – Sitek (85′ Szczutowski), Mak (85′ Urbańczyk), Piasecki

Lechia: Kuciak – Żukowski (82′ Kałuziński), Kopacz, Tobers, Pietrzak – Makowski, Kryeziu (71′ Kubicki), Terrazzino (82′ Diabate) – Durmus, Conrado (71′ Musolitin), Flavio (c) (71′ Zwoliński)

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

MVP: Terrazzino (Lechia)

Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, żeby odwiedzić profil autora na Twitterze!