EUROTRIP #4: Lille wygrywa z PSG. Bayern triumfuje bez ,,Lewego”. Sensacja na Stamford Bridge

Share on facebook
Share on twitter
PSG's forward Kylian Mbappe (L) is stoped by Lille's defence during the French L1 football match between Paris-Saint Germain (PSG) and Lille (LOSC) at Parc des Princes Stadium in Paris, FRANCE - 03/04/2021//JEE_psglil.04/2104040720

03.04.2021 Paryz
Pilka Nozna Liga Francuska
Paris Saint Germain - Lille OSC
Foto J.E.E. / Sipa / PressFocus 
POLAND ONLY!!

Po przerwie reprezentacyjnej wznowione zostały rozgrywki w topowych ligach zagranicznych. W Niemczech i Francji weekend upłynął pod względem hitów. Przepełnione gwiazdami PSG przegrało z Lille 0:1, a Bayern w meczu na szczycie bez Roberta Lewandowskiego poradziło sobie takim samym stosunkiem bramkowym z RB Lipsk. W Italii wciąż rozczarowuje Juventus, a Inter zmierza po tytuł. W Anglii przeżywaliśmy kolejkę ,,comebacków”, a w Hiszpanii przed El Clasico ścisk w czołówce tabeli jest niebywały.

PREMIER LEAGUE

– Zaczynamy od sensacji kolejki. Skazany na spadek West Brom rozgromił bijącą się o awans do Ligi Mistrzów Chelsea aż 5-2! The Baggies najpierw podnieśli się po stracie bramki i tuż przed przerwą odwrócili losy meczu z 0-1 na 2-1, a potem zaczęła się już prawdziwa kanonada. Podopieczni Sama Allardyce’a dziurawili obronę The Blues, która po stracie Thiago Silvy (Brazylijczyk po 30 minutach musiał opuścić plac gry po drugiej żółtej kartce) prezentowała się fatalnie. Prawdziwym katem ekipy ze Stamford Bridge był Callum Robinson – 26-letni Irlandczyk wystąpił w Premier League aż 42 razy (co ciekawe w barwach trzech różnych klubów) i zdobył tylko pięć bramek. Teraz najlepsza część – wszystkie przeciwko Chelsea. Napastnik drużyny z The Hawthorns uwielbia grać przeciwko The Blues i śmiało może zaliczyć się do grona fanów zespołu Thomasa Tuchela, mimo że nigdy niebieskiej koszulki z Lwem na piersi nie założył i najprawdopodobniej nie założy.

– West Ham nie przestaje zaskakiwać! Podopieczni Davida Moyesa prezentują się w tym sezonie fantastycznie i ostatni mecz pokazał, że nie zamierzają zdejmować nogi z gazu. The Hammers pokonali Wolverhampton 3-2 i wykonali duży krok w stronę europejskich pucharów. Ich rywal zza miedzy, Chelsea, przegrał spotkanie, co oznacza, że ekipa ze Stadionu Olimpijskiego zajęła czwartą pozycję w tabeli, właśnie kosztem The Blues. W meczu z Wilkami na listę strzelców wpisali się Jarod Bowen, Pablo Fornals i Jesse Lingard, a ten ostatni popisał się jeszcze asystą przy golu pierwszego. Piłkarze Nuno Espirito Santo starali się jeszcze odrobić straty, ale paliwa starczyło im tylko do strzelenia dwóch goli. Łukasza Fabiańskiego pokonali Leander Dendoncker oraz Fabio Silva.

– Ta kolejka udowodniła nam, że w piłkę gra się 90 minut, a strzelony gol nie ustawia całego spotkania, jak zwykli mówić polscy trenerzy. Na dziesięć meczów, w aż sześciu wynik dynamicznie się zmieniał, a często ci, którzy jako pierwsi zdobywali bramkę, po końcowym gwizdku schodzili z boiska jako pokonani. Pierwszym przypadkiem był mecz Chelsea z WBA, w którym gospodarze otworzyli wynik spotkania, ale to goście wygrali 5:2.

Bardzo emocjonująca była również niedziela! W polskich domach ludzie jedli żurek z jajkiem i cieszyli się czasem świąt wielkanocnych, a na boiskach najlepszej ligi świata działy się rzeczy niezwykłe. W pierwszym spotkaniu Burnley w pół godziny wypracowało sobie dwubramkową przewagę nad Southampton, ale gracze Ralpha Hasenhuttla od razu ruszyli do odrabiania strat. Najpierw w 31. minucie kontakt z The Clarets dał Świętym Armstrong, potem kapitalną akcję przeprowadził i zarazem zakończył niezawodny Danny Ings, a gola dającego zwycięstwo strzelił Redmond.

W kolejnym meczu Joseph Willock z Newcastle odebrał Tottenhamowi wygraną, trafiając do siatki na pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry i doprowadzając do wyniku 2-2. Stracona bramka nie złamała również piłkarzy Aston Villi. Po godzinie gry to zawodnicy Fulham byli bliżej zwycięstwa, bo w 61. minucie do siatki trafił Aleksandar Mitrović. Fenomenalna forma Trezegueta sprawiła jednak, że po ostatnim gwizdku sędziego to podopieczni Deana Smitha cieszyli się z wygranej. Do wyniku 3-1 cegiełkę dorzucił jeszcze Ollie Watkins.

Na Old Trafford również pierwsi trafili goście, a swoją byłą drużynę skarcił Danny Welbeck. Na szczęście dla gospodarzy, nie zawiedli dwaj napastnicy z Manchesterem United we krwi – Marcus Rashford i Mason Greenwood dali ekipie Ole Gunnara Solskjaera zwycięstwo w spotkaniu z Brighton, dzięki czemu ekipa Czerwonych Diabłów umocniła się na pozycji wicelidera. Na sam koniec wygraną Evertonowi odebrał Michy Batshuayi. Belg trafił w 86. minucie meczu The Toffies z Crystal Palace i strzelił pierwszego gola od końcówki stycznia.

BUNDESLIGA

– 27. kolejka Bundesligi stała pod znakiem hitowych starć, jednym z nich było spotkanie na szczycie tabeli, lidera Bayernu Monachium z wiceliderem, zespołem RB Lipsk. Spotkanie to było zapowiadane jak mecz o ,,6 punktów”. Ekipa Bayernu musiała sobie radzić bez swojej największej gwiazdy Roberta Lewandowskiego, który leczy uraz nabyty podczas przerwy reprezentacyjnej. Spotkanie rozpoczęło się od ataków z obu stron, obie drużyny jednak wiedziały jaka jest stawka tego meczu. W 38. minucie Bayern objął prowadzenie. Thomas Muller zagrał piłkę do Leona Goretzki, a ten posłał ją w prawy górny róg bramki.

Druga połowa, podobnie jak pierwsza, była niezwykle wyrównana, choć była zauważalna lekka przewaga gospodarzy, którzy musieli gonić wynik. Tego dnia jednak obrona Bayernu była nie do przejścia. Bawarczycy wygrali 1:0 na Red Bull Arenie w Lipsku i zrobili ogromny krok w stronę kolejnego mistrzostwa Niemiec. Przewaga ,,Die Roten” nad RB Lipsk wynosi teraz 7 punktów, a do końca sezonu pozostało 7 kolejek. Wszystko na to wskazuje, że podopieczni Juliana Nagelsmanna mogą zapomnieć o zdobyciu mistrzowskiej platery.

– Innym starciem na szczycie, był pojedynek piątej w tabeli Borussii Dortmund, z czwartym Eintachtem Frankfurt. Pierwsza bramka padła w 11. minucie, po samobójczym trafieniu Nico Schulza. Bramkę do szatni dającą wyrównanie strzelił w 45. minucie Mats Hummels i do przerwy mieliśmy remis 1:1. Druga połowa również dostarczyła wielu emocji, w 65. minucie bramkę zdobył Stefan Ilsanker, lecz po analizie VARu została ona anulowana. W końcówce meczu, gdy wydawało się, że mecz zakończy się remisem do siatki trafił niezawodny w tym sezonie Andre Silva. Eintracht wygrywa na wyjeździe 2:1 i powiększa do siedmiu punktów przewagę nad BVB. Istnieje więc spora szansa, że w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów zabraknie Borussii Dortmund, co może być dla nich sporym kłopotem. Ręce zacierają za to chętni na Erlinga Haalanda czy Jadona Sancho, gdyż zyskują kolejny argument do ich pozyskania.

– W 27. kolejce miały miejsce także derby Berlina – Union podejmował u siebie Herthę. W 9. minucie do siatki trafił Robert Andrich i dał Unionowi prowadzenie. W 35. minucie gola dającego wyrównanie zdobył Dodi Lukebakio który skutecznie wykonał rzut karny. Druga połowa to próby strzelenia zwycięskiej bramki przez oba zespoły, ostatecznie derby Berlina kończą się remisem 1:1. Kto wie być może to były ostatnie Berlinderby z jednym Polakiem w składzie. Ofertę za Tymoteusza Puchacza z Lecha Poznań złożył Union.

LIGUE 1

– Bezaprzeczalnym hitem 31. kolejki Ligue 1 było starcie mistrza kraju, PSG z kandydatem do tytułu, Lille. Paryżanie na własnym boisku przegrali jedno z najważniejszych spotkań sezonu 0:1 po bramce Jonathana Davida w 20. minucie. Kanadyjczyk został bohaterem spotkania, aczkolwiek zakończył mecz przedwcześnie z urazem, który wykluczy go z gry na kilka tygodni. PSG z największymi gwiazdami w składzie atakowało, ale nie miał pomysłu na przełamanie obrony gości. Frustrację wylał także Neymar, który po starciu z Thiago Djalo wyleciał z boiska. Lille wskoczyło na fotel lidera i ma nad paryżanami trzy punkty przewagi. Na 7 kolejek przed końcem rozgrywek ,,Les Dogues” są bliżej pierwszego od 10 lat mistrzostwa kraju.

– Z walki o tytuł mistrzowski nie rezygnuje AS Monaco, które pokonało FC Metz 4:0, a do liderującego Lille traci już tylko 4 punkty. 5 punktów traci czwarty Lyon, który zremisował 1:1 z Lens.

Serię pięciu spotkań bez porażki kontynuuje Lorient, które uciekło drużynom w strefie spadkowej na trzy oczka. ,,Morszczuki” pokonały w miniony weekend Brest 1:0.

Coraz gorzej wygląda sytuacja zasłużonego klubu dla francuskiej piłki, FC Nantes, które przegrało z Nice 1:2 i wylądowało w strefie spadkowej. Chyba już nic od spadku do Ligue 2 nie zatrzyma Dijon, które przegrało z Marsylią Arkadiusza Milika 0:2 i wciąż bije rekordy. ,,Sowy” wyrównały niechlubny wyczyn Toulouse z poprzedniego sezonu, przegrywając 11 razy z rzędu. Za tydzień w starciu z rozpędzonym Monaco mogą przejść do historii – bijąc rekord 12 porażek CA Paris z sezonu 1933/1934.

SERIE A

– Juventus po ostatniej porażce z Benevento mocno pokrzyżował swoje plany o zdobyciu mistrzostwa Włoch. Podopieczni Andrei Pirlo musieli teraz mierzyć się z lokalnym rywalem, czyli Torino i to spotkanie nie mogło się dla nich zakończyć innym wynikiem niż wygraną. Od początku Stara Dama była aktywna, najpierw groźną sytuację miał Alvaro Morata, ale jego strzał wybronił Sirigu do spółki z Armando Izzo. Później szczęścia spróbował Chiesa, ale ponownie górą był golkiper gospodarzy. Pierwsze ostrzeżenie przyszło też ze strony Torino, kiedy to piłka po strzale Verdiego przeszła minimalnie obok słupka. Ta sytuacja pobudziła gości do ataku, co doprowadziło do otwarcia wyniku tego spotkania. Morata zgrał futbolówkę do Chiesy, a ten w swoim stylu popędził slalomem między obrońcami i pokonał włoskiego bramkarza. Odpowiedź gospodarzy nadeszła blisko kwadrans później. Z dystansu uderzył Mandragora, źle zachował się Szczęsny, a całą sytuację wykorzystał Sanabria, który doprowadził do wyrównania.

Do przerwy wynik się nie zmienił, a tuż po zmianie stron zimny prysznic spadł na ekipę Juve. Strzelec pierwszej bramki poszedł odważnie między trzech stoperów gości i strzałem po krótkim rogu polskiego bramkarza skierował piłkę do siatki. Bez wątpienia Wojtek mógł w tej sytuacji się lepiej zachować. Od katastrofy Starą Damę uratował Ronaldo, który po dograniu Chielliniego z główki wywalczył remis dla swojej drużyny. Na ten moment Juve i Napoli mają tyle samo punktów na koncie, a już w środę czeka ich bezpośredni mecz.

– Niezłą piłkarską strzelaninę zobaczyliśmy w Neapolu. Spotkanie dla podopiecznych Gennaro Gatusso układało się wręcz idealnie. Szybko zdobyte dwie bramki przez Insignie i Osimhena (szczególnie ta druga może aspirować do miana gola kolejki) świetnie ułożyły mecz dla neapolitańczyków. Później już tak kolorowo nie było. Dał o sobie znać rewelacyjny w tym sezonie Simy, który pokonał Mereta i w 25. minucie mieliśmy już 2:1. Gospodarze jednak nie odpuszczali i po pięknym uderzeniu z rzutu wolnego Mertensa ponownie byli na dwubramkowym prowadzeniu. Po zmianie stron coś w grze Azzurich się zablokowało i kwadrans po gwizdku arbitra zrobił się już remis. Najpierw drugi raz trafił Simy, a następnie do wyrównania doprowadził Messias, który wykorzystał nieporadność w obronie Maksimovicia. Taki wynik z pewnością nie satysfakcjonował ekipy z południowych Włoch i w 72. minucie udało im się ponownie wyjść na prowadzenie za sprawą Di Lorenzo. Tej przewagi już nie wypuścili z rąk i ostatecznie po pełnym dramaturgii spotkania dopisali na swoje konto trzy punkty. Piotr Zieliński pojawił się na placu gry na nieco ponad 15 minut i zaliczył 100% celnych podań.   

– Nieporadność Juventusu wykorzystał Inter, który mierzył się tym razem z borykającą się z problemami Bologną. Na domiar złego z gry bolończykom wypadł jeszcze Łukasz Skorupski przez koronawirusa, a wiemy, jak ogromne problemy mieli ze zastąpieniem polskiego bramkarza wcześniej podopieczni Sinisa Mihajlovicia, dla którego spotkanie z Interem było pojedynkiem przeciwko swojej byłej drużynie. Mediolańczycy nie grali wybitnego spotkania – żeby stworzyć sobie jakieś sytuacje, musieli się mocno natrudzić. Na kłopoty jednak najlepszy jest Romelu Lukaku, który dobił swój własny strzał po wrzutce Bastoniego i ustalił wynik tego starcia. Bolończycy grali całkiem niezłe zawody, czego dowodem jest posiadanie piłki (54%) i trzy strzały celne, przy których natrudzić się musiał Handanović. To jednak nie wystarczyło na niepokonany już od 9. meczów Inter. Ekipa Antonio Conte wygrała i jeśli w środę zrobi podobnie z Sassuolo, to w zasadzie losy scudetto będą już przesądzone.

Komplet wyników 29. kolejki Serie A:

Bologna 0:1 Inter

Torino 2:2 Juventus

Atalanta 3:2 Udinese

Benevento 2:2 Parma

Cagliari 0:2 Verona

Genoa 1:1 Fiorentina

Lazio 2:1 Spezia

Napoli 4:3 Crotone

Sassuolo 2:2 AS Roma

Milan 1:1 Sampdoria

LA LIGA

– Przed zbliżającym się wielkimi krokami El Clasico, zarówno Real Madryt jak i Barcelona odniosły zwycięstwa. O ile ,,Królewscy” łatwo uporali się z Eibarem 2:0, tak ,,Duma Katalonii” przeżywała katusze w starciu z Valladolid. Dopiero w 90. minucie gola na wagę trzech punktów zdobył Ousmane Dembele. Mecz, który odbędzie się w najbliższą sobotę, może zdecydować o tym kto zostanie mistrzem.

– Na pozycji lidera wciąż plasuje się Atletico Madryt, ale drużyna Diego Simeone z tygodnia na tydzień wygląda coraz gorzej. Jeszcze niedawno wydawało się, że kwestia zdobycia tytułu mistrzowskiego przez ekipę ,,Cholo” jest przesądzona, a tymczasem po porażce z Sevillą 0:1, ,,Atleti” ma tylko punkt przewagi nad drugą, Barceloną. Każde kolejne potknięcie może kosztować ,,Los Colchoneros” końcową wiktorię w La Liga.

– Zwycięstwo Cadiz nad Valencią zostanie zapamiętane nie z powodu ciekawego widowiska, a z wydarzeń pozaboiskowych. Gracz gości, Mouctar Diakhaby, miał zostać znieważony na tle rasowym przez Juana Calę. Zawodnik opuścił boisko, a jego śladem podążyli pozostali zawodnicy Valencii. Po kilkunastominutowej przerwie mecz (już bez Diakhaby’ego) został wznowiony, a Cadiz wygrało 2:1. Choć od całego zajścia minęło ponad 48 godzin, to cała sprawa wydaje się nie mieć końca.

TABELA

Jakub Mirosławski i Dominik Pasternak