Euroraport #9: Włosi wygrywają grupę, a Turcy pakują walizki

Share on facebook
Share on twitter
turk1

Poznaliśmy ostateczne rozstrzygnięcia w grupie A. Meczem dnia był z pewnością ten rozgrywany w Rzymie. Rozpędzeni Włosi podejmowali Walię, która na tym turnieju jeszcze nie przegrała. Równolegle trwało spotkanie Szwajcarii i Turcji. Tam Turcy chcieli zawalczyć o pierwsze punkty na EURO.

Włosi wciąż w transie

Podopieczni Roberta Manciniego przeważali, ale nie przekładało się na to sytuacje podbramkowe. Walijczycy bardzo rzadko przebywali na połowie gospodarzy, ale dobrze bronili. Przewaga w posiadaniu piłki była miażdżąca na korzyść Itali. Co ciekawe pierwszą klarowną okazję mieli goście. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Chris Gunter minimalnie spudłował po strzale głową. Kilka minut później niezwykle aktywny w tym meczu Chiesa mógł wyprowadzić swoją drużynę na prowadzenie, ale zbyt mocno uderzył piłkę z bocznego sektora boiska. Pod koniec pierwszej połowy kibice z Włoch wreszcie mogli cieszyć się z gola, który padł po sprytnej wrzutce z rzutu wolnego. Niezłą precyzją popisał się Matteo Pessina, dla którego była to trzecia bramka w siódmym występie w kadrze.

Początek drugiej połowy był równie emocjonujący. Najpierw mieliśmy słupek Bernadeschiego, a potem czerwoną kartkę otrzymał Ampadu. Czy słusznie? Będziemy czekać na opinie ekspertów.

Od tamtego momentu szanse na ugranie czegokolwiek dla Walijczyków zrobiły się znikome. Nieoczekiwanie Gareth Bale znalazł się niepilnowany w polu karnym, ale zdecydowanie chybił po strzale z woleja. Włosi bardzo chcieli zdobyć jeszcze jedną bramkę, ale nie zdołali tego dokonać. Udało się jednak wygrać grupę A. Teraz spokojnie mogą przygotowywać się do meczu w 1/8 finału.

Bezbarwna Turcja wraca do domu

Niespodzianki nie było na specyficznym stadionie w Baku. Już po pierwszej połowie było wiadomo, że Turcja zostanie najgorszą drużyną na trwających mistrzostwach. Haris Seferović na wielkim spokoju odwrócił się z piłką i oddał mocny strzał zza pola karnego.

Drugi gol padł po fenomenalnym strzale ikony „Helwetów”, a więc Shaqiriego, który niemalże zdjął pajęczynę z bramki Cakira. Wcześniej swoje okazje mieli Turcy, ale dobrze dysponowany był Sommer. Filigranowy skrzydłowy, powinien chwilę potem mieć drugą bramkę, ale przegrał pojedynek sam na sam z tureckim bramkarzem. Obaj golkiperzy mieli dziś sporo roboty.

W 62. minucie dość niespodziewanie Turcy zdobyli bramkę kontaktową. İrfan Can Kahveci nie chciał być gorszy od zawodnika Liverpoolu i również oddał próbę z kilkunastu metrów. Opłacało się, bo była to pierwsza bramka dla Turcji na tym turnieju.

Niedługo trwała radość podopiecznych trenera Gunesa. Shaqiri znów dał o sobie znać. Pewnie wykorzystał bardzo ładne podanie Stevena Zubera. Turcja miała być czarnym koniem, a wraca do kraju bez choćby jednego zdobytego punktu. Duże rozczarowanie.

TABELA GRUPY A

Fot. Livescore

Karol Siemek