fot: PAP/Waldemar Deska
Mianem jednej z rewelacji minionego sezonu PKO BP Ekstraklasy możemy określić drużynę GKS-u Katowice. Choć podopiecznych Rafała Góraka z góry skazywano na pożarcie, śląski charakter i dobra gra sprawiła, że do zbliżającej się kampanii 2025/26 GieKSa drugi sezon z rzędu będzie podchodziła z pułapu najwyższej klasy rozgrywkowej.
Historia, która pisze kolejny rozdział
Fenomen „GieKSy” to jeden z najciekawszych tematów oraz historii, które w minionych latach narodziły się na ligowym podwórku. Projekt Rafała Góraka, rodzący się w bólach po spadku w ostatnich sekundach z 1. Ligi miał wiele wzlotów i upadków. Newralgicznym punktem był kryzys na przełomie 2023 i 2024 roku, kiedy kibice domagali się zwolnienia 52-latka. Zarząd za głosem fanów nie poszedł, dał kolejną szansę i na samym finiszu sezonu GKS zrzucił Arkę Gdynia z drugiego miejsca bezpośrednio premiowanego awansem do Ekstraklasy. Natomiast w minionej kampanii, choć z trzecią najniżej wycenianą jedenastką w najwyższej klasie rozgrywkowej, zajęli bardzo wysokie siódme miejsce z niewielką, ledwie pięciopunktową stratą do piątej Legii Warszawa.
Mieszanka wybuchowa Rafała Góraka
Doświadczenie to jeden z atutów „Gieksy”, który pozwolił katowiczanom na spokojne utrzymanie w lidze.
Na 50 najbardziej doświadczonych jedenastek, które w minionym sezonie pojawiły się na murawie Ekstraklasy, aż 29 to składy GKS-u Katowice. W pierwszej dziesiątce rankingu oprócz klubu z Katowic znalazła się tylko Stal Mielec, składem wystawionym na przegrane 1:4 spotkanie ze Śląskiem Wrocław. Najstarsza jedenastka również należała do GKS-u w starciu 33. kolejki zremisowanym 2:2 z Lechem Poznań.
Średnia wieku całej kadry w ubiegłym sezonie wyniosła 27,2 lata, co czyniło katowiczan najstarszym zespołem w stawce. Jednak doświadczeni gracze wnosili jakość do zespołu. 33-letni Dawid Kudła wspomagany 29-letnimi Märtenem Kuuskiem, Lukasem Klemensem, 32-letnim Alanem Czerwińskim i 33-letnim Arkadiuszem Jędrychem zachowali dziewięć czystych kont, co stanowiło szósty wynik w lidze. 34-letni Adrian Błąd zdobył dwa gole oraz trzy asysty. Takim samym wynikiem popisał się 32-letni Borja Galan, a 31-letni Bartosz Nowak został trzecim najlepszym asystentem w lidze, zaliczając siedem kluczowych dograń.
Doświadczenie w postaci solidnych ligowców uzupełniali młodzi zawodnicy. W zimowym okienku transferowym ściągnięto 20-letniego Dawida Drachala, 22-letniego Filipa Szymczaka oraz 24-letniego Konrada Gruszkowskiego. Dodając znajdujących się w kadrze 25-letniego Sebastiana Bergiera, 21-letniego Mateusza Kowalczyka oraz 26-letniego Oskara Repkę, mieszanka doświadczenia z młodością zaprocentowała wysoką pozycją na koniec sezonu.
Nie stracić, a dodać jakość do składu
Celem GKS-u na sezon 25/26 było zatrzymanie swoich najlepszych zawodników, a w przypadku ich potencjalnej utraty, w grę wchodziły ruchy za wysoką kwotę. Taką właśnie zapłacił Raków Częstochowa za Oskara Repkę, który pod Jasną Górę trafił za 700 tysięcy euro, co czyni go drugim najdroższym piłkarzem w historii katowickiego klubu. Tylko 100 tysięcy więcej niemieckie HSV zapłaciło w 1987 roku za Jana Furtoka. Za darmo natomiast odszedł najlepszy strzelec GKS-u w minionym sezonie – Sebastian Bergier – który trafił do Widzewa Łódź.
Utrata dwóch gwiazd tylko przyspieszyła przybycie nowych wzmocnień do klubu. W przeciwieństwie do minionej kampanii, postawiono na młodych zawodników. Polityki transferowej nie zmieniono, natomiast do GKS-u ściągnięto zawodników poniżej 30. roku życia, w dodatku samych Polaków. Z Brondby wykupiono Mateusza Kowalczyka za rekordową kwotę miliona euro oraz pozyskano pięciu zawodników za darmo – Kacpra Łukasiaka, Aleksandra Paluszka, Jakuba Łukowskiego, Macieja Rosołka, Filipa Rejczyka a także Marcela Wędrychowskiego. Do Katowic wypożyczono również Aleksandra Buksę – niewypał transferowy Górnika Zabrze, choć w 22-latku dalej tkwi ogromny potencjał, który może w końcu przynieść zdatne do spożycia owoce.
Sensacyjnych oraz kontrowersyjnych ruchów ze strony zarządu GKS-u nie było. Skupienie na ligowcach, którzy w minionych kampaniach pokazywali się z dobrej strony może wyjść na dobre w nadchodzącym sezonie, zwłaszcza, że okienko transferowe jeszcze trwa i codziennie słychać o potencjalnych nowych nabytkach.
Katowicka twierdza
W sezonie 2024/25 Katowice były twierdzą, której większość rywali nie była w stanie podbić. Tylko Legia, Korona oraz Raków zdołali wywieźć trzy punkty ze stadionów GKS-u. Stara Bukowa i nowa Arena Katowice budziły postrach przeciwników, gdyż na Śląsku punkty traciły m.in. Jagiellonia, Lech, Górnik czy Pogoń Szczecin. Gdybyśmy wzięli pod uwagę tylko tabelę spotkań domowych, „Gieksa” zajęłaby szóste miejsce z 29 punktami na koncie. To atut, który dla beniaminka, wracającego po 19 latach, jest niecodzienny, gdyż tylko czołówka ligi zdobyła więcej punktów na swoim terenie.
W dodatku na wyjeździe również zespół Rafała Góraka nie odstawał, zdobywając aż 20 punktów, co przełożyło się na ósme miejsce w wyjazdowej tabeli. Jednak na obcym terenie nie byli już taką pewną drużyną, przegrywając między innymi 0:4 z Pogonią czy 2:5 z Legią.
Największą bolączką będzie atak?
W minionym sezonie najlepszym strzelcem GKS-u został Sebastian Bergier. 25-latek zdobył dziewięć goli, co stanowiło 5,4% dorobku bramkowego GieKSy w Ekstraklasie. Jego zmiennicy, Adam Zrelak oraz Filip Szymczak nie stanowili solidnego zastępstwa dla wychowanka Śląska Wrocław. Słowak zdobył trzy gole, tyle samo, ile wypożyczony z Lecha Poznań młody Polak.
Po odejściu Bergiera oraz powrocie Szymczaka z wypożyczenia do Poznania, GKS potrzebował wzmocnień w ataku. Idąc sprawdzoną polityką transferową, klub ściągnął Macieja Rosołka oraz Aleksandra Buksę. W kampanii 24/25 obaj napastnicy zdobyli łącznie pięć bramek. Lepiej wypadł Rosołek, gdyż czterokrotnie znajdował drogę do bramki oraz zaliczył trzy asysty. Buksa ledwie raz pokonał bramkarza rywali – w listopadowym spotkaniu ze Śląskiem Wrocław.
Obaj napastnicy są młodzi i wciąż dysponują ogromnym potencjałem. 22 i 23-latkowie zdecydowanie muszą jednak poprawić swoją skuteczność, jeśli GKS chce liczyć na powtórzenie wyniku z minionego sezonu.
Główny architekt projektu do 2028 roku
Rafał Górak jest specyficznym trenerem, który swoim doświadczeniem i charakterem stanowi wizytówkę GKS-u. Kiedy przed sezonem 24/25 wiele osób skazywało katowiczan na spadek, 52-latek wraz z zespołem zdecydowanie nas zaskoczyli. Jak wspomniał szkoleniowiec katowiczan w wywiadzie z Gieksa.info: „Na pewno nie możemy mówić, że „się udało”. To byśmy musieli mówić o jakimś elemencie przypadkowości. Wydaje mi się, że właśnie wypracowaliśmy to ogromną, ciężką robotą, że dziś w Katowicach mamy takie żółte serca. Kibice się zbudzili, kochają ten zespół, Klub, stadion, wszystko, co się wydarzyło. To jest piękne, że wstaliśmy z tego mułu, w którym byliśmy wszyscy razem.”
Zarząd nagrodził Polaka przedłużeniem kontraktu do 2028 roku, co udowadnia zaufanie pokładane w działanie trenera GKS-u.
Na co stać „Gieksę” w nadchodzącym sezonie?
Choć GKS stracił dwie gwiazdy, transfery przychodzące do klubu mogą napawać optymizmem. Nowi zawodnicy w swoich poprzednich zespołach byli solidnymi graczami, w większości przypadków potrafiącymi zmienić losy meczu. Na dodatek skondensowany skład z wieloma doświadczonymi graczami, uzupełniony młodymi zawodnikami to mieszanka, która w minionym sezonie dała radę, co napawa optymizmem przed nadchodzącą kampanią. Dodając do tego charyzmę i determinację Rafała Góraka, można spodziewać się, że GKS jest w stanie powtórzyć sukces z minionego sezonu.
Biorąc pod uwagę ostatnich beniaminków oraz ich drugie sezony, tylko Raków Częstochowa, Stal Mielec, Warta Poznań oraz Widzew Łódź utrzymały się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Warta w drugim sezonie zajęła bardzo wysokie ósme miejsce, Stal uplasowała się w środku tabeli, natomiast łodzianie dopiero w ostatnich kolejkach zagwarantowali sobie utrzymanie. Tylko Raków regularnie walczy o europejskie puchary, jedynie raz – w sezonie 2023/24 – wypadli z pierwszej trójki, zajmując siódme miejsce. W przypadku GKS-u europejskie puchary jeszcze nie są w zasięgu, choć dzięki 15 miejscu w rankingu UEFA, piąte miejsce w tabeli również daje taką szansę, co można wykorzystać.
Jak wspomina Rafał Górak „Ekstraklasa w Katowicach ma być na lata – to jest moje motto pracy z tą drużyną”. Możemy więc spodziewać się kolejnego sezonu walki o wysokie miejsce w tabeli. Pokonanie koszmaru drugiego sezonu jest dla GKS-u bardzo możliwe, choć doskonale wiemy, że Ekstraklasa jest nieprzewidywalna i nieraz potrafiła już nas zaskoczyć.
Mimo wszystko charakter drużyny może sprawić, że w nadchodzącej kampanii „GieKSa” ponownie może być trudnym i nieprzewidywalnym zespołem, który jest w stanie sprawić swoim kibicom miłą niespodziankę, zajmując miejsce w pobliżu czołowej piątki.
Mikołaj Malinowski