Europa się oddala. Lechia remisuje z Cracovią 1-1

Share on facebook
Share on twitter
2021.05.08 Gdansk
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2020/2021
Lechia Gdansk - Cracovia Krakow
N/z Kenny Saief Sylwester Lusiusz
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2021.05.08 Gdansk
Football Polish PKO Ekstraklasa season 2020/2021
Lechia Gdansk - Cracovia Krakow
Kenny Saief Sylwester Lusiusz
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

Mecz na remis. W pierwszej połowie to Cracovia była lepszą drużyną, ale po przerwie Lechia przejęła inicjatywę. Dla podopiecznych Piotra Stokowca nie jest to wymarzony rezultat, ale nadal delikatnym płomieniem tli się nadzieja na awans do eliminacji europejskich pucharów.

Powtórka z rozrywki

Początek tego spotkania zdecydowanie należał do ekipy z Gdańska. Lechia musiała wygrać ten mecz, by nadal marzyć o europejskich pucharach, więc gospodarze od razu przycisnęli Cracovię i w pierwszych kilku minutach parę razy zagrozili bramce przyjezdnych. Nie były to stuprocentowe sytuacje, ale drużyna Piotra Stokowca dała sygnał krakowianom, że zamierza grać o trzy punkty.

W 19. minucie doszło do niebezpiecznego zderzenia Michala Siplaka z Karolem Filą. Wydawało się, że to Słowak bardziej ucierpiał, ale więcej czasu w towarzystwie pomocy medycznej spędził obrońca Lechii. Głowa 22-latka została obandażowana i Fila mógł wrócić do gry, chociaż na początku nie było to takie pewne, gdy na murawę wbiegli lekarze z noszami.

Ofensywne zapędy Lechii po 25 minutach zakończyli piłkarze Cracovii. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w pole karne, najprzytomniej zachował się Cornel Rapa, który z najbliższej odległości pokonał bezradnego Dusana Kuciaka. Odpowiedzą gospodarzy na stratę bramki były trzy ekspresowo zdobyte żółte kartki. Jeżeli można to nazwać odpowiedzią…

Oprócz pierwszych minut, Lechia w tym meczu prezentowała poziom zbliżony do tego, który oglądaliśmy w minionym spotkaniu gdańszczan z Wisłą Płock. Piotr Stokowiec ponownie nakazał swoim zawodnikom czekać na ruch przeciwnika i bardziej bronić niż atakować. Jak to zwykle bywało w obecnym sezonie – rywal zaatakował i strzelił gola. Biało-Zieloni nie potrafili odpowiedzieć. Składnych akcji praktycznie nie było, a gdy już nadarzyła się jakaś okazja do wyrównania, to gospodarze popisywali się nieporadnością. Szczęście pomagało jak mogło, ale piłka nie chciała wpaść do bramki Cracovii.

Po 50 minutach gry (arbiter doliczył 5 minut za przerwę spowodowaną opieką medyczną dla Siplaka i Fili) oba zespoły zeszły na przerwę przy stanie 0-1. Cracovia wypełniła zadanie na pierwszą część – zdobyła bramkę i skutecznie broniła się przed ekipą gospodarzy. Prawdę mówiąc, nie było się przed czym bronić, bo ofensywa Lechii wyglądała tragicznie. Piotr Stokowiec musiał stanowczo przemówić swoim podopiecznym do głowy, bo z taką grą o awansie do Europy nie mogło być mowy.

Flavio na ratunek

Gdańszczanie zaczęli drugą część z wysokiego C – w pierwszych trzech minutach mieli dwie fantastyczne okazje do tego, aby wyrównać. Najpierw w polu karnym z obrońcami Cracovii zabawił się Joseph Ceesay, potem zagrał „na ścianę” z Maciejem Gajosem, a następnie chciał oddać strzał, ale Karol Niemczycki był od niego szybszy. Potem Tomasz Makowski wywarł presję na jednym z piłkarzy gości, odebrał mu piłkę i zagrał do Flavio Paixao. Portugalczyk miał dwa wyjścia – albo zagrać do Conrado, albo próbować zdobyć bramkę samodzielnie. Kapitan Lechii wybrał pierwszą opcję, ale podał bardzo niecelnie, przez co Brazylijczyk wygonił się z piłką pod linię boczną.

Zespół gospodarzy wyglądał już o wiele lepiej. Lechia w końcu zaczęła atakować. Szkoda, że podopieczni Piotra Stokowca nabrali chęci do konstruowania akcji ofensywnych dopiero po stracie gola. Najbardziej wyróżniał się Joseph Ceesay. Szwed mijał zawodników Cracovii z wielką łatwością, schodził do środka bez żadnego problemu i jako jedyny starał się napędzać grę swojej ekipy.

Biało-Zieloni dopięli swego na 20 minut przed końcem spotkania! Maciej Gajos świetnie wrzucił w pole karne, gdzie znajdował się Flavio. Kapitan gdańszczan pewnym strzałem głową pokonał Karola Niemczyckiego, czym doprowadził do upragnionego remisu.

W drugiej części Lechia całkowicie przejęła inicjatywę. Cracovia oddała gospodarzom pole do gry, z czego podopieczni Piotra Stokowca skrzętnie korzystali. Biało-Zielonym bardzo zależało na zwycięstwie w tym spotkaniu, bo to ustawiłoby ich w świetnej sytuacji przed końcem ligi.

Drugie sobotnie spotkanie PKO BP Ekstraklasy zakończyło się remisem 1-1. Lechia podzieliła się punktami z Cracovią, a europejskie puchary nieco odjechały gdańszczanom. Teraz kibice Biało-Zielonych muszą liczyć na poniedziałkową porażkę Piasta. Wtedy oba zespoły będą miały tyle samo punktów, a ostateczne rozwiązanie kwestii tego, kto będzie czwartym reprezentantem Polski w Europie rozstrzygnie się dopiero w 30. kolejce. Co musi się stać, żeby Lechia zakończyła sezon na czwartym miejscu? Piast musi przegrać w poniedziałek z Rakowem, a w ostatniej serii gier nie może wygrać z Wisłą Kraków. Ekipa Piotra Stokowca musi w Białymstoku pokonać Jagiellonię. Jeśli wszystkie te kryteria się spełnią, zobaczymy latem Biało-Zielonych w europejskich pucharach.

Lechia Gdańsk 1:1 Cracovia (0:1)

Bramki: 69’ Flavio Paixao (asyta Maciej Gajos) – 25’ Cornel Rapa (asysta Matej Rodin)

Żółte kartki: Michal Siplak, Dawid Szymonowicz – Conrado, Kenny Saief, Jarosław Kubicki, Omran Haydary

Składy:

Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak – Karol Fila, Mario Maloca (89’ Michał Nalepa), Bartosz Kopacz, Conrado (65’ Mateusz Żukowski) – Maciej Gajos (79’ Żarko Udovicić), Tomasz Makowski, Jarosław Kubicki – Joseph Ceesay (65’ Omran Haydary), Flavio Paixao (C), Kenneth Saief (46’ Rafał Pietrzak)

Cracovia: Karol Niemczycki – Cornel Rapa, Ivan Marquez, Matej Rodin –  Sergiu Hanca (C) (69’ Dawid Szymonowicz), Sylwester Lusiusz, Damir Sadiković (61’ Milan Dimun), Michal Siplak (46’ Thiago) Luis Rocha (69’ Daniel Pik) – Rivaldinho (80’ Ivan Fiolić), Pelle van Amersfoort

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Stadion: Stadion Gdańsk

MVP: Joseph Ceesay (Lechia Gdańsk)

Kuba Kowalikowski