Ekstraklasa pod Włos #11

2021.04.25 Mielec
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2020/2021
Stal Mielec - Pogon Szczecin
N/z Emocje reakcja zwyciestwo radosc Marcin Flis
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2021.04.25 Mielec
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2020/2021
Stal Mielec - Pogon Szczecin
Emocje reakcja zwyciestwo radosc Marcin Flis
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus

Ależ ten czas szybko leci – do końcu sezonu Ekstraklasy pozostały zaledwie 3 kolejki. W Warszawie chłodzą już szampany, w czołówce trwa wielka bijatyka o miejsce dające udział w europejskich pucharach (to się jeszcze okaże!), a w ogonie tabeli nadal klasyczna naparzanka o utrzymanie bytu na następny sezon. Ponadto, nie zabrakło także sentymentalnego powrotu na stadion w Częstochowie. Zapraszam na cotygodniowy przegląd najciekawszych wydarzeń ligowej kolejki subiektywnym okiem, a może nawet włoskiem!

Walka o Świętego Graala

Ten jakże zagadkowy tytuł nie wziął się znikąd. Wiemy, że wyobraźnię 5 klubów walczących o 4. pozycję w lidze rozbudza fakt zastrzyku gotówki płynącego z dostania się do eliminacji do europejskich pucharów. Jednak wcale nietrudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym to Raków przegrywa z Arką w finale Pucharu Polski. Jest to mało możliwe, ale nie niemożliwe. Pozostając jednak w bardziej optymistycznych nastrojach (także dla nas, kibiców), sprawdźmy kto zdaniem tweeterowiczów powinien znaleźć się w eliminacjach do Conference League:

Źródło: Twitter

Znacząca dysproporcja w tych wynikach opiera się na dużej wierze w końcowe powodzenie misji Waldemara Fornalika, czyli od kompromitacji na początek sezonu do europejskich pucharów. Ani słowem jednak nie wspomniałem o tym, kto teraz okupuje magiczną pozycję dającą mapę do Europy. Jest to ekipa, która w tym sezonie typowana była raczej do walki o utrzymanie, a sensacyjnie udaje jej się walczyć o wyższe cele. Mowa oczywiście o Warcie Poznań trenera Piotra Tworka. Ależ romantyczna byłaby to historia – Warciarze podbijający Europę…

Źródło: Twitter

Trochę się rozmarzyliśmy, ale przecież od tego mamy wyobraźnię. Nie brakuje jej też Zagłębiu Lubin, które trochę ni z gruszki, ni z pietruszki stało się pretendentem do walki o miejsce tuż za podium. No bo jakie było w gruncie rzeczy to Zagłębie? Lekki szrot w tyłach, największy transferowy niewypał w tym sezonie (Crnomarković), w pomocy mało zawodników stabilnych, jeśli chodzi o formę (Baszkirow, Drazić), o ataku nie wspominając (Sirk+Mraz). Ratuje lubinian dobra postawa w ostatnich meczach. Nadejście nowego roku „otworzyło” Patryka Szysza, który w 2021 roku zdobył aż 7 z 8 swoich bramek w tym sezonie. Znowu przypomniał o swojej obecności także Filip Starzyński (i nawet z wolnego przymierzyć jeszcze potrafi – patrz mecz z Wisłą Kraków). A przypomnijmy, że Miedziowi serii 3 wygranych z rzędu nie mieli od kilku sezonów. Na motywacji można daleko pociągnąć (przykład Warta).

Źródło: Twitter

W gronie tych drużyn znajdują się także bracia z Gdańska i Wrocławia. Gdy wydawało się, że w Lechii kryzys całkowicie zażegnany, to przydarzyła się seria 4 meczów bez zwycięstwa, w tym bolesne lanie od przeciętnego Lecha (0:3). Co daje wiarę, w to, że sukces można jeszcze odnieść w tym sezonie? Oczywiście, z pomocą przychodzi terminarz:

  • Wisła Płock (dom) – chimeryczni Nafciarze, przerwali ostatnio serię 10 meczów bez zwycięstwa, nic im już do szczęścia nie potrzeba, bo raczej pozostaną w elicie,
  • Cracovia (dom) – Remisovia w tym sezonie już więcej nic nie osiągnie, dobrze, że jest chociaż utrzymanie (raczej),
  • Jagiellonia (wyjazd) – drużyna potrafiąca zepsuć wszystko, gdy się układa, kilkoma z ich ostatnich niechlubnych wyczynów były wypuszczenia zwycięstwa ze Stalą (3:3) i gładki oklep od Warty (0:2), uwaga: gatunek nielubiący beniaminków.

Do kompletu biorących udział w konkursie dołącza Śląsk Wrocław, który po zmianie szkoleniowca rozwija się spokojnym torem. 4. miejsce byłoby tutaj dużym wyróżnieniem. No chyba, że wrocławianie zagrają perfekcyjne 3 mecze. Jest to możliwe, na rozkładzie widnieją derby z Zagłębiem, a później dwa beniaminki (Warta i Stal). Walka będzie na pewno zacięta. Pamiętajmy tylko jedno: Arka lubi sprawiać niespodzianki.

Wariacje stadionowe

Ekstraklasa wróciła na obiekt przy ul. Limanowskiego w Częstochowie po 23 latach. Ten fakt jednak przyćmiony został przez styl tego wielkiego comebacku. Wszyscy wokół narzekają. A to tramwaj mignął w tle, a to tylko jedna trybuna, a reszta to ciągły plac budowy. Prawda jest taka, że Raków po prostu zmienił kolejność. Wraz z rozbudową potencjału drużyny nie rozwijała się infrastruktura. I tak to teraz wygląda – drużyna osiągnęła najlepszy wynik w historii klubu spod Jasnej Góry, natomiast bolączką pozostał kameralny stadion. Jak to się będzie prezentowało w Europie?

Źródło: Twitter

Osobiście nie skupiałbym się na stadionie, ważna jest przecież drużyna, a ta prezentuje się w ostatnich tygodniach naprawdę okazale. Historyczny sezon i dobre zarządzanie zespołem okraszone może zostać zdobyciem Pucharu Polski. Obiekt przy Limanowskiego ma zostać oddany do użytku w lipcu, ale rywalizację na nim mogliśmy oglądać już w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Na razie pełno twitterowego podśmiewania się i uszczypliwości. Być może jest w tym ziarenko prawdy, ale na razie warto być rozważnym, bo nie mamy na to wpływu. W przyszłości niewątpliwie zobaczymy w Częstochowie kawał dobrego stadionu, bo jeśli drużyna utrzyma swój poziom, to będzie to po prostu konieczne, nawet ze względów wizerunkowych.

Źródło: Twitter

Jeszcze jedna kontrowersja związana z powrotem Rakowa do swojego domu. Myślicie, że to jakieś flashbacki sprzed pandemii? No nie do końca, tak było właśnie w piątkowe popołudnie w częstochowskim „kurniku”. Jak widać, niektórzy nie przemyśleli rozmieszczenia tylu oficjeli i klubowej wierchuszki tak blisko siebie. A przypomnijmy tylko, że przedmeczowe i pomeczowe wywiady, robione przez Canal+, odbywają się z zachowaniem odpowiednich rygorów i bezpieczeństwa. Jak widać, nie do każdego można przemówić w ten sam sposób. Pandemia zaczęła wpływać na opinię publiczną w tak duży sposób, że nie sposób nie widzieć tego lekceważenia i naruszania ludzkiego bezpieczeństwa na każdym kroku.

Kto przetrwa, a kto odpadnie?

27. kolejka była specyficzna także dla beniaminków. Potężne Stal i Podbeskidzie poradziły sobie z rywalami lepszymi od siebie, i to znacznie lepszymi (Lech?). Wydawało się, że po szalonym meczu we Wrocławiu, Górale nieco spuszczą z tonu i rzeczywiście ofensywnie nie było już takich fajerwerków jak we Wrocławiu, bo gracze uraczyli nas tylko jedną bramką, ale za to jaką! Panie i Panowie, Marko Roginić i jego drugi gol w Ekstraklasie:

Źródło: Twitter

Dłużna nie pozostała ekipie Roberta Kasperczyka mielecka Stal. To była dopiero niespodzianka. Wygrana z wiceliderem ze Szczecina i to w takim momencie sezonu. Natomiast nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o styl strzelonej bramki. Wyrzut z autu, przedłużenie głową De Amo, a tam już Marcin Flis składa się do strzału. A propos obrońcy mielczan, ktoś pokusi się o porównanie jego statystyk z liczbami Sebastiana Kowalczyka? Otóż obaj panowie zdobyli po 3 bramki i 1 asystę. Przypomnijmy tylko, że szczecinianin został powołany niedawno do reprezentacji Polski (nie ma w tym żadnych insynuacji).

Źródło: Twitter

Nie będę po raz 124 pisał, że walka o utrzymanie (albo o spadek – jak kto woli) nabiera rumieńców, bo ona jest już na takim etapie, że tak jak w pracy sapera, jeden ruch i możesz być poza planszą o nazwie „Ekstraklasa”. Na razie dwa zespoły walczące o pozostanie dzielnie spisują się na placu boju, pokonując (lub próbując) pokonać kolejne przeszkody. Pozwolę sobie w tym miejscu na klasyczną kalkulację, której wynik będzie zapewne tak przewidywalny jak fakt, że mój każdy kolejny kupon na Ekstraklasę ląduje w śmietniku. Może jednak los zaskoczy, to w końcu liga, w której każdy ma pod górkę.

Stal Mielec:

  • Lech (wyjazd) – przy Bułgarskiej potrafił zaliczyć spektakularną wtope z grającą jednego zawodnika mniej Jagiellonią (2:3), podrażniony porażką z Podbeskidziem i to bez oszczędzania zawodników na to spotkanie (Darek to potrafił zarządzać zespołem),
  • Raków (dom; zaległy mecz!) – Raków niepokonany w ostatnich 4 spotkaniach na wyjeździe, ekipa potrafiąca namieszać pod polem karnym rywala, jak ktoś ma się wysypać w tym pojedynku to raczej Stal,
  • Legia (dom) – niby lider i mistrz, ale wygrana Stali na jesień przy Łazienkowskiej (3:2) never forget, można powalczyć o 1 punkt,
  • Śląsk (wyjazd) – we Wrocławiu może być ciężko, poprzedni mecz z wrocławianami zakończony bezbramkowym remisem, na ambicji można zawsze spróbować.

Prognoza: 5/7 punktów

Podbeskidzie Bielsko-Biała:

  • Piast (wyjazd) – przeciwnik wagi ciężkiej, tym bardziej przy Okrzei, nie lubi stawiających się drużyn, zlał już Podbeskidzie w tym sezonie 5:0, Warta pokazała jak przywozić z Gliwic punkty (1:0), proszę odwinąć ten mecz,
  • Wisła Płock (dom) – Nafciarze ostatnio się przełamali po 10 meczach bez zwycięstwa, kolejna zła wiadomość jest taka, że to następna drużyna, z którą bielszczanie zebrali oklep (1:4)
  • Legia (wyjazd) – już raz Podbeskidzie pokazało, jak grać z Legią, można to powtórzyć i powinno wyjść podobnie, Legia może będzie już w stanie bliskim mistrzowskiej ekstazy, można ją podejść z tej strony.

Prognoza: 4/5 punktów

Zostawiam was z tą marną analizą. A kto się utrzyma? Tego nie wiem, choćbym spytał wróżkę Kasię, bo ona też nie wie. Mówi, że nie ma takich kart. Dla uzupełnienia dodajemy nasze redakcyjne jedenastki debeściaków i dziadów 27. kolejki:

Źródło: Twitter

Mateusz Włosek