fbpx

Dwie szkoły polskiej trenerki. Jerzy Brzęczek vs. Czesław Michniewicz

Share on facebook
Share on twitter
2020-04-01_12h11_45

W telewizji próżno szukać ciekawej transmisji sportowej, a na powtórkach i nostalgii przeciętny widz nie zajedzie daleko. To idealny moment na premierę nowej i dotyczącej aktualnych wydarzeń produkcji – zwłaszcza w temacie polskiej piłki. Tak oto w minioną sobotę (28 marca) pojawił się pierwszy odcinek dokumentalnego filmu o naszej reprezentacji – „Niekochani”. Jaki przekaz płynie z filmu, a co można wyczytać między wierszami?

Przede wszystkim musimy zwrócić uwagę, kto stoi za powstaniem „Niekochanych”. Seria ukazała się na kanale Łączy Nas Piłka, a więc możemy uznać, że bezpośrednim producentem jest Polski Związek Piłki Nożnej. Już w obliczu tego faktu powinniśmy podejść do produkcji z pewną rezerwą. PZPN-owi zależy na ociepleniu wizerunku obecnego selekcjonera, który wśród kibiców i internautów nie cieszy się dobrą opinią.

Od pierwszych minut film pokazuje nam Jerzego Brzęczka jako odpowiednią osobę na swoim miejscu. Szkoleniowca bardzo chwalił Wojciech Szczęsny, który zwracał uwagę na tytaniczną pracę i świetne podejście do taktyki. Kilka przebitek na przygotowanie zawodników do ćwiczenia podczas treningu i analizę przedmeczową tylko potwierdzają płynący przekaz.

Przez dłuższą chwilę widz zaczyna nabierać zaufania do selekcjonera. Jerzy Brzęczek faktycznie poświęca dużo czasu na przygotowanie taktyczne. Siedzi wraz z pracownikami swojego sztabu i rzetelnie obserwuje, wraca do niektórych akcji po kilka razy, zwraca uwagę na drobne szczegóły. Ujęcia z szatni dopełniają wizerunek selekcjonera – to również motywator. Brzęczek wychodzi z założenia, że szatnia to miejsce, gdzie słowa na „k” i „p” to absolutny obowiązek, by zmotywować swoich podopiecznych i tchnąć w nich wolę walki.

Z ponad 30-minutowego filmu mamy więc obraz trenera idealnego, choć nie przemawiają za nim wyniki. Bardzo pozytywny obraz jest zaburzany, jeśli zacząć czytać między wierszami. Po którymś z kolei obejrzeniu pierwszego odcinka „Niekochanych” można zwrócić uwagę, że w szatni Jerzy Brzęczek ma porywczy temperament, ale w żadnym stopniu nie skupia się na taktyce, ustawieniu, podpowiedziach. Mówienie o meczu „na gorąco” to w większości przekleństwa, klaskanie, naciskanie na zawodników i wygłaszanie przemów motywacyjnych wyjętych ze scenariusza sportowego filmu klasy B.

Kontrast widać zwłaszcza, gdy do głosu wśród zgromadzonych dochodzi Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji zwraca uwagę Piotrkowi Zielińskiemu, tłumaczy mu, jak należy się ustawiać. W przerwie jednego z meczów, po przejściu na system 4-4-2 nie poklepuje kolegów po plecach, a skupia na sobie uwagę i wyznacza elementy taktyki, na których należy się właśnie skupić.

To właśnie bezpośrednie przygotowanie do meczu, świadomość tego, co dzieje się na boisku w trakcie spotkania, a nie po nim, świadczy o taktycznym talencie szkoleniowca. W przerwie, w ciągu tych 15 minut, trener Brzęczek nie porusza wątku taktycznego – nie mamy zmiany koncepcji, nie ma podpowiedzi dla zawodników, którzy sobie nie radzili, nie ma w końcu pragmatycznego podejścia. Z szatni słychać wyłącznie donośny głos selekcjonera i dalsze nakręcanie zawodników. Motywacja ma być rzekomym kluczem do sukcesu. Pierwszy odcinek „Niekochanych”, skupiony na nasze występy w Lidze Narodów, udowodnił, że taki stymulant jest wyłącznie chwilowy i nie działa na wielkie reprezentacje.

Zupełnie inne podejście prezentuje Czesław Michniewicz, który od dłuższego czasu jest selekcjonerem reprezentacji U-21. Podczas Euro 2019 we Włoszech Polacy grali z gospodarzami turnieju. Do przerwy prowadzili 1:0. Selekcjoner nie ograniczył się w przerwie do nieustannej motywacji. Mimo krótkiego czasu rozmowy ze swoimi podopiecznymi, zdobył się na chłodną analizę, zaraził piłkarzy kilkoma pomysłami i udzielił tylu porad, ilu nie znajdziecie w całym dokumencie „Niekochani”. Obejrzyjcie poniższy fragment obu odpraw i sami wskażecie różnice. UWAGA! W materiałach pojawiają się wyrazy niecenzuralne.

„Mnóstwo dośrodkowań w drugiej połowie, będą szukać wrzutek na dalszy słupek, przy linii końcowej poszukają piłki wstecznej…”. Krótkie komunikaty trenera Michniewicza, które tylko poprawiają grę w obronie naszej młodzieżowej reprezentacji. Doskonale pamiętamy, że ten mecz wygraliśmy zachowując jednocześnie czyste konto. Trenera Brzęczka nie interesują natomiast wiszące na szyi głowy i brak przekonania, że jesteśmy w stanie wygrać mecz. Jakieś inne podpowiedzi? Być może później się pojawiły, ale tego dokument już nam nie pokazał. A szkoda!

Te krótkie fragmenty to zderzenie dwóch polskich szkół. Która jest lepsza? Nie przekonamy się, bo za mało mamy materiału źródłowego, za mało punktów wspólnych ma dorosła reprezentacja z młodzieżówką i nigdy nie usłyszymy wszystkiego, co trener ma do powiedzenia swoim zawodnikom. Napiszcie, czy bardziej przypada Wam do gustu podejście Jerzego Brzęczka, czy Czesława Michniewicza.

Michał Perzanowski – obserwuj autora na twitterze. Możesz to zrobić tutaj.