Przed ostatnią kolejką Ekstraklasy drugi raz w tym roku kalendarzowym Dariusz Żuraw został bez pracy. W kwietniu podziękowanu szkoleniowcowi w Lechu Poznań, czwartek przyniósł zwolnienie z Zagłębia Lubin. Czarę goryczy przelała dotkliwa porażka z Legią Warszawa 0:4. Czy ta decyzja jest uzasadniona? Czy dało się coś zrobić lepiej? Co dalej z 49-letnim szkoleniowcem?
W ostatnich latach klub z Lubina coraz częściej szokuje swoimi decyzjami, które sprowadziły go z pozycji klubu walczącego o europejskie puchary do miana średniej drużyny. Zarówno w kontekście pozycji w tabeli, jak i ogólnego zaciekawienia fanów polskiej piłki. Choć do Zagłębia z Żurawiem na ławce zdążyliśmy się przyzwyczaić, to mówimy o nieczęstej sytuacji, w której trener został pożegnany, mimo iż nie przepracował z zespołem ani jednego okresu przygotowawczego. Po zakończeniu sezonu 2020/21 Zagłebie przestał trenować Martin Sevela, a przez całą przerwę między sezonami – czas tak kluczowy i pożądany przez trenerów chcących zaznaczyć swoje piętno na zespole klub spędził pod wodzą Pawła Karmelity – etatowego asystenta trenerów „Miedziowych”. Pochodzący z Wielunia Żuraw objął drużynę 10 dni przed startem rozgrywek Ekstraklasy. Próżno było więc oczekiwać cudów.
Moment był
Pod wodzą jednokrotnego reprezentanta Polski lubinianie mieli dobry moment. Po 9. kolejce i ograniu Warty Poznań na wyjeździe zajmowali piąte miejsce ze stratą 3 punktów do liderującego Lecha, mając jedno zaległe spotkanie. Wcześniej w pokonanym polu zostawili między innymi aspirującą do mistrzostwa Pogoń Szczecin czy Piasta Gliwice. Wirtualnie mogli się równać z liderem.
Zaległe spotkanie piątej kolejki rozegrane w ostatnią środę pogrzebało Żurawia. W innych okolicznościach, przegrana z Legią w Warszawie, nawet wysoka, to nie wstyd. Obecny sezon to olbrzymie problemy „Wojskowych” i multum kompromitacji na wszystkich polach, do których w ostatnich dniach doszła kolejna – pobicie piłkarzy, w związku z którym w składzie na mecz zabrakło Luquinhasa i Emrelego, a nastroje przy Łazienkowskiej były co najmniej napięte. Mimo takich zawirowań, Legia odniosła najwyższe zwycięstwo ligowe od… poprzedniej potyczki z Zagłębiem, w marcu tego roku, gdy wszystkie cztery gole strzelił Pekhart, ustalając wynik na 4-0.
„Jak mam bronić, kiedy ich jest więcej?”
Od wspomnianego meczu z Wartą bilans Zagłębia to jedno zwycięstwo w lidze, dwa remisy i siedem porażek. Do tego dochodzi pokonanie ŁKS-u Łódź i odpadnięcie z mocno osłabioną Arką Gdynia w Pucharze Polski. Bilans ogólnie rzecz biorąc mizerny. Do tego dochodzi bardzo rozczarowująca różnica bramkowa, która wynosi – 15, za którą odpowiada w dużej mierze blok defensywny Zagłębia, o którym zaraz więcej, bo to temat na grecką tragedię – dla fanów Zagłębia, lub komedię – dla ich przeciwników. Nie bez winy jest tu jednak szkoleniowiec. Drużyna pod wodzą Żurawia traciła gole na potęgę.
🔚 Koniec pracy trenera Żurawia w @ZaglebieLubin. https://t.co/Te3SXh2HaT pic.twitter.com/zPNEjCipV3
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) December 16, 2021
Podczas pięciu miesięcy pracy aż siedem razy Dominik Hładun (ani na minutę nie opuścił pola gry) musiał wyciągać piłkę trzykrotnie lub więcej w czasie jednego spotkania. Z tak niekorzystną statystyką „bronią” jedynie gracze Górnika Łęczna, którzy jednak pod wodzą Kamilia Kieresia zdecydowanie się poprawili względem początku sezonu, a trzy bramki stracili ostatnio pod koniec października. Co więcej, jeśli w nadchodzącej kolejce Zagłębie przegra w Łęcznej co najmniej dwoma bramkami, to na 99.9% na całą zimę zostanie najgorszą defensywą w lidze. Z drugiej strony, nie można oczekiwać cudów po drużynie, która z takim zacięciem i upartością sprowadza wątpliwej jakości środkowych obrońców. Soler, Pantić, Simić to nazwiska przyprawiające o ból zęba fanów Zagłębia. Ostatnio nawet solidny zazwyczaj Balić skompromitował się policzkując rywala po wbiegnięciu na murawę z ławki rezerwowych. O defensywie lubinian pisaliśmy szerzej tu (https://polskapilka.pl/raz-dwa-trzy-nowym-obronca-zaglebia-zostajesz-ty/). Dodatkowo, groteskowe jest to, że zarówno trener Żuraw, jak i dyrektor sportowy Lubomir Guldan to byli stoperzy, prezentujący się w czasie kariery na stosunkowo wysokim poziomie.
„Na władzę, nie poradzę”
Zagłębiu w kwestiach sportowych nie pomaga też zarząd klubu. Od kilku sezonów nie obowiązuje przepis ograniczający liczbę obcokrajowców zamieniony na obowiązek posiadania młodzieżowca. Władze Zagłębia posunęły się o krok dalej. Renoma lubińskiej Akademii jest spora jak na warunki Ekstraklasy, a władze z pewnością nie chcą by jej znaczenie malało. Zapisany w kontakcie trenera pierwszej drużyny wymóg posiadania czterech zawodników w wieku maksymalnie 24 lat to absurd. Jest to promowanie zawodników spełniających określone cechy statystyczne ponad innych potencjalnie lepszych piłkarsko. Jeśli założymy, że szkielet Zagłębia to: Hładun, co najmniej jeden zagraniczny obrońca, Żubrowski, Starzyński i Daniel to miejsca na wypełnienie zapisów kontraktowych nie ma zbyt wiele. Także dlatego, Szysz (ur. 1998), Chodyna (ur. 1999) i Poręba (ur. 2000) mają poza bramkarzem najwięcej rozegranych minut w tym sezonie. Oczywiście, to są dobrzy piłkarze, jednak ingerowanie w skład klubu przez prezesa, nawet w pośredni sposób, źle wpływa na rywalizację, a promocję klubowej młodzieży można przypłacić walką o ligowy byt. Istotne jest też to, by nie wypuścić z klubu utalentowanego gracza, tak jak było z Kamilem Piątkowskim, któremu w Zagłębiu podziękowano. Wziął go Raków, zrobił czołowym stoperem ligi i sprzedał za 5 mln € do Salzburga.
💣Kamil Piątkowski nowym piłkarzem Rakowa!
— Raków Częstochowa 🏆🥈 (@Rakow1921) May 17, 2019
Szczegóły: https://t.co/HY8U5M7V5e pic.twitter.com/dtQ7zJROnz
Potencjał? Jest!
Jednak nawet mimo dziwnych wymogów zarządu klubu i nieudolności stoperów, drużyna z czołowymi w skali ligi Zivcem, Starzyńskim czy Szyszem obudowana solidnymi Chodyną, Hładunem, Danielem, Bashkirovem czy Porębą mogłaby walczyć o coś więcej, a na pewno nie drżeć o ligowy byt. Dodatkowo, klubowa akademia to nie tylko puste słowa. Zdolnej młodzieży w Lubinie nie brakuje. Debiut mają już urodzeni w 2004 Pieńko i Kusztal czy nawet rok młodszy Sławiński. Niestety, pod wodzą trenera Żurawia ekipa raczej się nie rozwijała, a zachowując analogię – wręcz zwijała. Przed ostatnim meczem w tym roku Zagłębie ma tylko 5 punktów przewagi nad strefą spadkową. Prawdopodobny jest scenariusz, w którym „Miedziowi” przezimują ze skromnym marginesem dwóch „oczek” nad szesnastym miejscem. Zagłębie wybiera się do Łęcznej, gdzie Górnik gra ostatnio coraz lepiej i mało kogo zdziwi piąta z rzędu wyjazdowa porażka „Miedziowych”. Nadziei fanom Zagłębia dodaje awizowany przez Sebastiana Staszewskiego powrót Piotra Stokowca od stycznia 2022 roku po ponad czterech latach rozłąki. Pod wodzą 49-letniego szkoleniowca Zagłębie wygrało I ligę, a jako beniaminek Ekstraklasy zajęło 3. miejsce i zagrało w eliminacjach Ligi Europy, eliminując m.in. Partizana Belgrad i pozostawiając po sobie dobre wrażenie.
Szczęśliwe zakończenie i @ZaglebieLubin gra dalej. Wielkie uznanie dla zespołu Piotra Stokowca #LigaEuropy #ZAGPAR pic.twitter.com/wKDiYcg9oX
— STS (@stspolska) July 21, 2016
Co dalej z Żurawiem?
Mariusz Lewandowski debiutujący w roli trenera, Ben van Dael organizujący zimowy obóz przygotowawczy w Holandii 40km od swojego domu rodzinnego, Pavel Hapal zaczynający od sześciu porażek w pierwszych ośmiu meczach. Oni wszyscy i wielu innych osiągali wyższą średnią punktów na mecz niż Żuraw. 1,11 pkt/mecz w wykonaniu byłego obrońcy to naprawdę kiepski wyczyn. Gorszym bilansem z „Miedziowymi” w Ekstraklasie może się pochwalić jedynie Orest Lenczyk w sezonie, w którym Zagłębie ostatecznie spadło z ligi i zapomniany dziś Drazen Besek trenujący Zagłębie w sezonie 2004/05 zakończonym tuż nad strefą spadkową. Były to jednak czasy, gdy na przestrzeni trzech kolejek „Miedziowi” potrafili przegrać 1:7, wygrać 7:0, a także zremisować, i nikogo to wtedy nie dziwiło. Po czasie rozdzwaniały się tylko telefony z Wrocławia.
Średnia pkt. trenerów Zagłębia w lidze w XXI wieku (min. 10 meczów)
— EkstraStats (@EkstraStats) December 16, 2021
2,00 – Michniewicz
1,95 – Ulatowski
1,62 – Smuda
1,46 – Sevela
1,44 – Stokowiec
…
1,21 – Urban
1,13 – Wojno
1,11 – ŻURAW
1,00 – Besek
0,92 – Lenczyk
Dariusz Żuraw przed swoim ostatnim meczem w roli szkoleniowca Zagłębia zapytany o różnice między prowadzonym przez niego rok temu Lechem, a Legią w kontekście gry w grupie Ligi Europy. Podzielił się rezolutnym przemyśleniem.
Żuraw top pic.twitter.com/qO6TRSYrdg
— leGapyy (@leGapyy) December 15, 2021
Tak błyskotliwych posunięć przed meczem oczekujemy jednak również w szatni, gdy zgłosi się kolejny klub z Ekstraklasy. A pewnie się zgłosi, bo trenerów mających na koncie wicemistrzostwo i brawurowy awans do grupy LE nie ma na karuzeli wielu. Kolejna nieudana przygoda oznacza jednak pewnie angaż w którymś z klubów z dolnych rejonów tabeli, a być może dłuższy rozbrat z Ekstraklasą i zejście do I ligi.