Dramatyczna sytuacja Stali Mielec na półmetku sezonu. „Runda na totalną dwóję”

Jacek Klimek

Na półmetku sezonu Betclic 1. Ligi Stal Mielec znajduje się w fatalnym położeniu. Wiadomo już, że spadkowicz z PKO BP Ekstraklasy spędzi zimową przerwę w… strefie zagrożonej degradacją. Z trudnej sytuacji klubu zdaje sobie doskonale sprawę prezes Jacek Klimek, który od kilku lat zarządza całym projektem.

Latem w Stali zdecydowano się postawić na stabilizację pod kątem ławki trenerskiej. Ivan Djurdjević, który nie zdołał uchronić klubu przed degradacją, otrzymał kredyt zaufania od prezesa Jacka Klimka. Nikt głośno nie mówił o szybkim powrocie na najwyższy szczebel rozgrywkowy, lecz wszyscy liczyli na spokojny sezon na zapleczu elity. Niestety, nic z tego nie wyszło, a jedyną pamiątką, jaką pozostawił po sobie serbski szkoleniowiec, było odejście klubowej legendy Kristiana Getingera, które nastąpiło w dość kontrowersyjnych okolicznościach.

To już pytanie nie do mnie, bo w Polsce wszyscy mnie znają z tego, że 95 procent decyzyjności pod kątem tego, kto odchodzi, a kto zostaje, jest po stronie szkoleniowca. Jeżeli trener uznał, że dany piłkarz nie jest mu potrzebny w danej chwili, bo ma inną koncepcję na prowadzenie drużyny, to ja jestem ostatnim prezesem, który postawiłby „veto” i dążył do tego, o czym sam marzę – mówił kilka tygodni temu prezes Jacek Klimek w wywiadzie na łamach naszego portalu, ujawniając tym samym kulisy odejścia 37-letniego zawodnika.

Niestety, złość kibiców Stali po zwolnieniu Ivana Djurdjevića, który poniekąd odebrał im ich ulubieńca, wcale nie osłabła. Wręcz przeciwnie. Ireneusz Mamrot, który zastąpił na stanowisku serbskiego szkoleniowca, miał wyprowadzić drużynę na prostą. Tymczasem w jego przypadku nie było nawet efektu przysłowiowej „nowej miotły”, a co dopiero mówić o długofalowej poprawie wyników. Zaledwie dwa zdobyte punkty w ośmiu meczach to bilans wręcz dramatyczny, a efektem słabej postawy mielczan jest przedostatnia pozycja w ligowej tabeli ze stratą czterech „oczek” do miejsca gwarantującego utrzymanie. Trudno zatem o optymizm w trakcie zimowej przerwy od ligowych rozgrywek.

Rundę oceniam na totalną „dwóję”. Wiosną czeka nas heroiczny bój i wielka niewiadoma pod względem tego, co się wydarzy. Jestem prezesem i wiadomo, że biorę to na siebie, natomiast muszę powiedzieć, że wszyscy zawaliliśmy – zarówno prezes, sztab jak i piłkarze. Ocena musi być zatem negatywna. Jeśli zaś chodzi o cały rok, to jak wiadomo spadliśmy z Ekstraklasy i nie mamy się czym pochwalić. Nasza sytuacja finansowa jest jednak taka, a nie inna i jeśli ktoś oczekiwał, że będziemy przez lata grać na najwyższym szczeblu rozgrywkowym, to niestety tak to nie działa – powiedział z kolei prezes Stali podczas niedawnej konferencji prasowej podsumowującej fatalną jesień w wykonaniu drużyny.

Skoro mowa o finansach, warto przypomnieć, że klub na początku lipca 2024 roku stracił potężnego sponsora w postaci spółki PGE, która rocznie przekazywała Stali około 6 mln zł. Od tamtej pory trwało poszukiwanie podmiotu, który byłby gotów realnie wesprzeć ekipę z województwa podkarpackiego. Dopiero teraz pojawiło się pod tym względem pewne światełko w tunelu, o czym na wspomnianej konferencji nie omieszkał wspomnieć prezes Klimek.

Do grudnia 2026 roku jesteśmy zabezpieczeni finansowo, nie mamy żadnych zaległości w stosunku do Urzędu Skarbowego czy do ZUS-u, a piłkarze mają i będą mieli wypłacane wynagrodzenie zgodnie z zapisami zawartymi w kontraktach. W tym miejscu chciałem jednak odnieść się jeszcze do kwestii oferty zakupu klubu. Rozmawiamy obecnie z dwoma podmiotami, które są zaangażowane w ten proces, a są to konkretnie dwie polskie firmy – zdradził.

Z tego miejsca apeluję też do wszystkich, którzy są zainteresowani naszym klubem, że na tym polu wszystko jeszcze pozostaje otwarte i zapraszamy do negocjacji. Jesteśmy bardzo ciekawym kąskiem na rynku sportowym i jeśli ktoś chciałby pobawić się w piłkę nożną, to droga otwarta. Jeśli ktoś przedstawi konkretny plan na trzy lata, otrzyma akcje za symboliczną kwotę – zakończył wątek warunków przejęcia klubu prezes Jacek Klimek.

Pół wieku temu Stal dwukrotnie sięgała po tytuł mistrza Polski. Były to rzecz jasna zupełnie inne czasy, lecz wciąż są kibice, którzy pamiętają lata świetności klubu, którego jedną z legend jest Grzegorz Lato. Oczywiście ani starsi, ani młodsi fani nie wymagają cudów, lecz gdyby drużyna na przestrzeni dwunastu miesięcy zanotowała dwa spadki z rzędu, byłaby to niewątpliwie katastrofa, po której trudno byłoby się szybko pozbierać. Wypada jedynie liczyć na to, że zimą w kadrze dojdzie do niezbędnych roszad, trener Mamrot solidnie popracuje ze swoimi podopiecznymi na obozie przygotowawczym, a do Mielca zawita podmiot, który będzie w stanie wyłożyć środki niezbędne do walki o powrót do Ekstraklasy w nie tak znowu odległej perspektywie.

Laura Anna Tomczyk