Dominik Stachowiak: Jagiellonia topi się w morzu przeciętności

Share on facebook
Share on twitter
ekstratalk

Przed nami dziewiąta kolejka ekstraklasy, która przede wszystkim stoi pod znakiem hitowego starcia z udziałem mistrza i wicemistrza kraju – w sobotę Legia Warszawa podejmie na Łazienkowskiej Raków Częstochowa. Wcześniej, bo w piątek, rozpędzony lider, Lech Poznań zmierzy się na wyjeździe z będącą w kryzysie, Jagiellonią. O nadchodzącej serii gier porozmawialiśmy z dziennikarzem portalu aosporcie.pl, Dominikiem Stachowiakiem. Zapraszamy!

Za nami osiem kolejek sezonu i nie da się ukryć, że najlepszą piłkę w Polsce na razie gra Lech. Nastroje w Poznaniu muszą być szampańskie.

Nastroje faktycznie uległy znacznej poprawie w porównaniu z zeszłym sezonem. Kibice wrócili na stadion, mecz z Wisłą pobił rekord frekwencji w obecnej kampanii rozgrywkowej. Lech faktycznie gra bardzo atrakcyjnie, przyjemnie dla oka. Nowi zawodnicy, ale również ci, którzy zasilili Kolejorza w poprzednim okienku transferowym, jak Jesper Karlstroem, Bartosz Salamon czy Antonio Milić, grają bardzo dobrze. Trzeba przyznać, że wszystko przy Bułgarskiej idzie do przodu. Mimo to stonowałbym nastroje przynajmniej do meczu w Warszawie. Jeśli po meczach z Jagiellonią, Śląskiem i Legią Lech wciąż będzie niepokonany, wtedy wjedzie na autostradę do tytułu. Ta jednak krótka nie będzie, bo zostaną jeszcze 23 kolejki do rozegrania. Prawdę mówiąc, Lech ma w tym momencie wszystko, by zostać mistrzem. Byle tego nie zepsuć.

Muszę przyznać, że nie wierzyłem w to, że Maciej Skorża jest w stanie uczynić z Lecha świetnie wyglądającą drużynę. A jednak, ,,Kolejorz” zabawił się z Wisłą Kraków, pokazując, że dysponuje szeroką ławką, która może okazać się kluczowa w kolejnej części sezonu.

Cóż, ja z kolei od początku byłem przekonany do projektu „Powrót Skorży”. Choć początki nie były obiecujące, widać jak na dłoni, że kluczowy był letni okres przygotowawczy. Trener Skorża poukładał sobie Kolejorza tak, jak chciał. Według własnego pomysłu. Dostał takich zawodników, których sobie zażyczył i to widać na boisku. Każdy rozumie schematy i system gry, którym chce operować zespół z Poznania. Trzeba przyznać, że ławka rezerwowych wygląda imponująco. Sam trener podkreśla, że ma duży komfort, kiedy może wpuścić takich piłkarzy jak Ramirez, Kwekweskiri czy Murawski. Paradoksalnie dziś kadra Lecha jest dużo silniejsza niż w zeszłym sezonie, kiedy to Kolejorz takiej potrzebował. Podobno dobry zespół poznaje się właśnie po ławce rezerwowych. Można więc z ręką na sercu powiedzieć, że Lech jest zespołem dobrym, o ile nie bardzo dobrym.

Joao Amaral to do tej pory najlepszy zawodnik sezonu?

Myślę, że tak. Oczywiście, w lidze mamy wielu świetnych piłkarzy – Ishak, Imaz, Yeboah, Jimenez czy Luqinhas. Są też młodzi Kamiński czy Kozłowski, na których warto zwrócić uwagę. Jednak ja w tym momencie najbardziej cenię sobie Amarala i jego olbrzymią pracę na rzecz drużyny. Joao odżył przy nowym szkoleniowcu, teraz ma w zespole dwóch nowych kolegów z Portugalii – Joela Pereirę i Pedro Rebocho. To z pewnością ma duży wpływ na mentalność tego piłkarza, a to właśnie brak „mentalu” zarzucano mu najbardziej zanim odszedł na wypożyczenie. Wielu z kibiców w trakcie tego wypożyczenia zapomniało, że taki zawodnik wciąż figuruje w papierach jako piłkarz Lecha. Prawdę mówiąc, myślę że mało kto spodziewał się po nim aż takiej dobrej dyspozycji, co podkreślał niejednokrotnie trener Skorża. Co więcej, o ile było wiadomo, że Joao Amaral może dać dużo w ofensywie, o tyle nie znaliśmy go od strony bardzo dobrze wykonywanej pracy w obronie. Dziś Portugalczyk potrafi wracać do defensywy, przechwytywać piłki i ruszać z kontratakiem. Świetnym tego przykładem jest mecz z Lechią. Odzyskanie Amarala to duży plus na konto Macieja Skorży. Mam nadzieję, że klub poczyni odpowiednie kroki i przedłuży kontrakt z Portugalczykiem.

Fot. Paweł Jaskółka / PressFocus

Przed ,,Kolejorzem” teraz starcie z Jagiellonią Białystok, która ma za sobą fatalne tygodnie. Czy logika ekstraklasy da o sobie znać, czy jednak nie widzisz innego scenariusza niż zwycięstwo Lecha?

Jagiellonia w ostatnich sezonach topi się w morzu przeciętności. Ma dobrych piłkarzy, takich jak Imaz, Pospisil, Steinbors, Romańczuk, wrócił też Michał Pazdan. Moim zdaniem brakuje tam trenera z prawdziwego zdarzenia. Dość powiedzieć, że największe sukcesy białostoczanie osiągali za Michała Probierza. Moim zdaniem powrót Ireneusza Mamrota to gwóźdź do trumny. Brak konkretnego pomysłu na grę, powtarzanie w kółko tych samych regułek na konferencjach prasowych, rzadko wygłaszane uwagi w kierunku piłkarzy podczas meczów. Od razu przypomina mi się kadencja Dariusza Żurawia w Lechu, ale również Bogdana Zająca w Jagiellonii. Przy tych problemach zespołu z Białegostoku trzeba zadać sobie pytanie – kiedy Lech ma tam wygrać, jeśli nie teraz? Ostatnie zwycięstwo poznaniaków przy Słonecznej to rok 2013, gol Gergo Lovrencsicsa. Od tamtej pory Białystok jest dla Kolejorza twierdzą nie do zdobycia. Z góry zakładamy trudny mecz, ale jeśli Kolejorz podejdzie do tego spotkania tak, jak do meczu z Wisłą, byłbym spokojny o trzy punkty. Lech nie powinien obawiać się drużyny, która przegrywa 0:3 w Płocku. Myślę, że logika ekstraklasy tym razem nie zadziała i Kolejorz dalej będzie niepokonany i w końcu zdobędzie Twierdzę Białystok.

Lech rozkwita w ostatnich tygodniach, a Warta przechodzi ogromny kryzys. Od pięciu spotkań nie potrafi wygrać w lidze. Ofensywa, wyłączając mecz z Górnikiem Łęczna, jest bezzębna. Co najbardziej ciebie martwi w kwestii ,,Zielonych”?

Mam wrażenie, że największym problemem Warty w tym sezonie jest to, że wszyscy nauczyli się stylu gry drużyny Piotra Tworka. Widać jak na dłoni, że potwierdza się reguła trudnego drugiego sezonu dla beniaminka. Dziś Warcie nie wystarczy waleczność, choć potrafiła w ten sposób urwać punkty w spotkaniu z Pogonią Szczecin. Ofensywni piłkarze Zielonych wyglądają w porządku – Adam Zrelak, Milan Corryn czy Mateusz Kuzimski udowadniali już, że są dobrymi zawodnikami. Teraz zespół Piotra Tworka zasilił również Jayson Papeau, który jest bardzo dobrym dryblerem. Czego brakuje? Skuteczności. Nad tym w pierwszej kolejności powinni pracować piłkarze Warty.

Przed sezonem typowałem, że Warta będzie bić się o utrzymanie. Upatrywałem to głównie w tym, że niektórzy liderzy jak Łukasz Trałka, mogą nie powtórzyć imponujących statystyk z poprzedniego sezonu.

Rozmawiając o Łukaszu Trałce trzeba mieć na względzie fakt, że ten zawodnik już drugi rok z rzędu postanowił odroczyć zawieszenie butów na kołku. Oczywiście, zeszły sezon w wykonaniu Trałki był bardzo dobry, czuć było, że Łukasz odzyskał radość z gry, której pod koniec jego przygody z Lechem zdecydowanie brakowało. Niemniej jednak musimy patrzeć na Trałkę jak na piłkarza, który jest coraz bliżej końca swojej kariery. Często widać na boisku, że Łukasz nie jest w stanie już grać całego meczu na pełnych obrotach. Jeśli chodzi o innych liderów, Jakub Kiełb również mocno obniżył loty. Dziś największej siły Warty upatrywałbym w Adrianie Lisie, Robercie Ivanovie i Janie Grzesiku. To właśnie oni moim zdaniem będą w dalszej części tego sezonu kluczowymi postaciami, które będą musiały pociągnąć zespół w górę tabeli i zapewnić mu utrzymanie w Ekstraklasie.

Mało się o tym mówi, ale myślę, że brak piłkarzy, którzy robili atmosferę w szatni, jak Robert Janicki, czy Jakub Kuzdra, też sprawił, że ten zespół stracił trochę swój waleczny charakter. W letnim okienku przyszło wielu młodych zawodników, którzy chyba jeszcze nie zdążyli zaaklimatyzować się w nowej drużynie.

Szczerze mówiąc, myślałem że utrzymanie trzonu drużyny i wzmocnienie jej kilkoma młodymi piłkarzami pozwoli Warcie może nie na powtórzenie wybitnego wyniku z poprzedniego sezonu, ale na spokojny ligowy byt. Zwłaszcza, że transfery Szymona Czyża, Konrada Matuszewskiego czy Jakuba Sangowskiego wyglądały dobrze na papierze. Dziś jednak widać, że ci zawodnicy nie są jeszcze na odpowiednio wysokim poziomie, by stanowić o sile Zielonych. Nie wiem, czy brak Jakuba Kuzdry czy Roberta Janickiego wpłynął na brak atmosfery. Powiem więcej, ta atmosfera i jedność w drużynie pozostała. Moim zdaniem problem leży na boisku.

Kto może okazać się remedium na kłopoty Warty?

Może zabrzmi to dziwnie, ale lekarstwa na problemu Warty upatrywałbym w Piotrze Tworku. Trener Zielonych zna ten zespół jak własną kieszeń, potrafi wyciągać wnioski i budować mentalność zwycięzców w zespole. Warto tutaj się zatrzymać i włączyć kulisy spotkania z Pogonią Szczecin. Pada tam zdanie „Nawet gdybyśmy piątkę dostali, zawsze będziemy grać o zwycięstwo”. Trener Tworek w taki właśnie sposób musi odbudować w swoich piłkarzach pewność siebie i to będzie kluczem w walce o utrzymanie.

Fot. Paweł Jaskółka / PressFocus

Zostawmy na bok temat poznańskich drużyn i porozmawiajmy o hicie weekendu. Mistrz zmierzy się z wicemistrzem, Legia podejmie Raków. Kto według ciebie jest faworytem spotkania?

Trzeba jasno powiedzieć, że Legia mimo swoich ligowych problemów zawsze będzie faworytem takich spotkań. Rozmawiamy o mistrzu Polski, zespole który zakwalifikował się do fazy grupowej Ligi Europy i wygrał w niej pierwszy mecz ze Spartakiem Moskwa. Świetni piłkarze pokroju Muciego, Emreliego czy Luqinhasa zawsze będą stanowić zagrożenie dla obrony przeciwnika. Oczywiście, Raków nie ma w tym meczu nic do stracenia. To w końcu wicemistrz Polski, który charakteryzuje się bardzo dobrze zorganizowaną obroną. O takich pojedynkach zazwyczaj mówimy, że trafiła kosa na kamień. Tu jednak spodziewam się otwartego i dobrego meczu z obu stron. Legia jest w moich oczach faworytem, ale nie odbierałbym szans zespołowi Marka Papszuna.

Moim zdaniem, dla Legii może być to kluczowe starcie w kontekście sezonu i kto wie, być może przyszłości Czesława Michniewicza. Lech jest rozpędzony w lidze, powiększa przewagę nad stawką. Legia musi to spotkanie wygrać, jeśli nie chce zbyt bardzo oddalić się od lidera.

Pamiętajmy o tym, że Legia ma dwa zaległe mecze. Jeśli je wygra, sytuacja zespołu Czesława Michniewicza nie będzie wcale wyglądała tak tragicznie, jak się to wydaje w tym momencie. Oczywistym jest jednak, że Legia musi wygrać z Rakowem, żeby nie postawić się przed trudną sytuacją w najbliższych tygodniach, zwłaszcza przy tak grającym Lechu, który odjeżdża kolejnym rywalom.

Co sądzisz na temat formy Rakowa? Czy podoba ci się do tej pory zespół Marka Papszuna, czy prawdziwy test czeka ten zespół dopiero w Warszawie?

Cóż, Raków dał się poznać jako zespół ze szczelną obroną, o czym już wspomniałem. Mecz z Lechem pokazał jednak, że tę defensywę można przełamać, że można wymuszać na piłkarzach Marka Papszuna proste błędy. Osobiście uważam, że jest to zespół dobrze zorganizowany, ale jak każdy ma swoje mankamenty. Między innymi zawodnicy Rakowa łatwo gubią się pod wysokim pressingiem przeciwnika. Mecz w Warszawie z pewnością będzie testem, gdyż Czesław Michniewicz lubi stosować właśnie wysoki pressing. Zobaczymy, czy trener Papszuna dobrze odrobił swoje zadanie domowe i czy jego Raków da radę postawić się Legii.

Fot. Krzysztof Porębski / PressFocus

Który trener zostanie jako kolejny zwolniony: Mariusz Lewandowski, Ireneusz Mamrot, czy masz jakiegoś innego kandydata?

Jako kolejnego kandydata do straty pracy upatruję Ireneusza Mamrota. Być może już podczas przerwy na kadrę. Trudno mi uwierzyć w to, że Jagiellonia pozwoli na dalsze popadanie zespołu w marazm. Efekt nowej miotły może zadziałać tam bardzo pozytywnie, tak samo jak zadziałało postawienie w zeszłym sezonie na Rafała Grzyba w roli tymczasowego szkoleniowca.

Pogoń Szczecin mocno skompromitowała się w Pucharze Polski, odpadając z drugoligowym KKS-em Kalisz, w dodatku grając galowym składem. W lidze ,,Portowcy” punktują solidnie, ale na własne życzenie tracą głupio gole w końcówkach. Poza tym, z taką ofensywną paką powinni strzelać więcej goli…

Zgadzam się z tym, że Pogoń ma dobrą ofensywę. Jednak nie zapominajmy o tym, że w zeszłym sezonie, kiedy to piłkarze ze Szczecina zajęli miejsce na najniższym stopniu podium, Pogoń cechowała się głównie dobrą organizacją w obronie. Atak wcale nie był największym atutem Portowców. Pragmatyzm w grze zespołu Kosty Runjaicia było widać na każdym kroku, nie inaczej miało być również w tym sezonie. Póki co szczecinianie zostali skarceni brakiem dążenia do strzelania goli chociażby w meczu z Wartą w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie mimo gry w przewadze jednego zawodnika niemal przez cały mecz, stracili bramkę w końcówce i ostatecznie zamiast trzech punktów zainkasowali zaledwie jedno oczko. Pogoń nie gra atrakcyjnie, nie wykorzystuje dobrych piłkarzy w ataku. Taka defensywna taktyka może stanowić olbrzymi problem, jeśli Portowcy chcą ponownie walczyć o ligowe podium.

Formuła z Kostą Runjaiciem na stanowisku trenerskim wyczerpała się?

Nie podejmowałbym pochopnych decyzji. Oczywiście, kompromitacja w Pucharze Polski nie powinna się wydarzyć, ale Pogoń zajmuje trzecie miejsce w Ekstraklasie, co powinno satysfakcjonować zarząd. Moim zdaniem Kosta Runjaić zostanie jeszcze na dłuższy czas w Szczecinie.