Dominacja faworytów i pierwsza strata punktów Raduni na własnym boisku. Podsumowanie 10. kolejki eWinner 2. ligi

Share on facebook
Share on twitter
2021.09.26 Chojnice
Pilka Nozna eWinner 2 liga sezon 2021/2022
Mecz Chojniczanka Chojnice - Pogon Siedlce
N/z Szymon Skrzypczak gol bramka radosc
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2021.09.26 Chojnice
Football Polish second division season 2021/2022
Chojniczanka Chojnice - Pogon Siedlce
Szymon Skrzypczak gol bramka radosc
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

Po batalii w Pucharze Polski zespoły z II-ligi wróciły do rozgrywek. Tym razem obyło się bez większych niespodzianek, co w przypadku tego poziomu jest sporym zaskoczeniem. Niepokonany pozostaje wciąż Ruch Chorzów, jednak fotel lidera okupuje Stal Rzeszów. Już za tydzień obie drużyny zmierzą się ze sobą w bezpośrednim starciu, co zwiastuje ogromne emocje. Zanim do tego dojdziemy, to podsumujmy wszystkie wydarzenia minionego weekendu.

Wróciła mocna Chojniczanka

Po ewidentnym spadku formy, na właściwe tory wrócili piłkarze Tomasza Kafarskiego. Pucharowa porażka ze Ślęzą Wrocław zapewne dała im do myślenia i do kolejnego meczu podeszli z innym nastawieniem. Tym razem naprzeciwko nich stanęła borykająca się z problemami ekipa Pogoni Siedlce, która liczyła, że uda im się nawiązać do, chociażby występu z 5. kolejki, kiedy rozgromili Motor 4:2.

Początek meczu tego jednak nie zwiastował, bo gospodarze przeważali i dochodzili do sytuacji. Po jednej z nich Szymon Skrzypczak wyłożył piłkę Samovi Van Huffellowi, a Holender precyzyjnym strzałem nie dał szans Rafałowi Misztalowi.

Kilka minut później powinno być już 2:0, ale wyśmienitej okazji nie potrafił wykorzystać skrzydłowy Chojniczanki. Skoro nie udało się z gry, to postanowili spróbować po stałym fragmencie i jak się okazało, był to dobry pomysł. Po wrzutce najwyżej w powietrze wyskoczył Skrzypczak i do asysty dołożył bramkę.

Zmiana stron nie przyniosła nam jakiejś diametralnej różnicy w obrazie gry i stroną wiodącą wciąż byli żółto-biało-czerwoni. Na potwierdzenie tych słów w 71. minucie spotkania Mateusz Cegiełka uderzeniem z lewej nogi ustalił wynik meczu, notując przy tym pierwsze trafienie w tym sezonie.

Rezultat mógł być jeszcze okazalszy, ale świetnej szansy nie wykorzystał Mikołajczak, który nie zdołał dobiec do podanej przez partnera piłki. Ostatecznie chojniczanie przełamali złą passę i aktualnie plasują się na czwartym miejscu w tabeli.

Powrót z zaświatów Wisły Puławy

Pokonanie Stali Rzeszów z pewnością dało dużo pewności piłkarzom Wisły Puławy, w końcu nikt wcześniej nie był w stanie ukraść kompletu punktów drużynie Daniela Myśliwca. Tym razem czekało ich jednak równie trudne zadanie, bo Radunia przed tamtym meczem na własnym obiekcie wygrała wszystkie spotkania.

 Twierdza Stężyca widać, że działa mobilizująco na zespół Sebastiana Letniowskiego, bo starcie z Wisłą znów zaczęli od intensywnych ataków. Jako pierwszy Pawła Sochę zatrudnił Wojciech Łuczak, ale golkiper gości był dobrze ustawiony i odbił piłkę po strzale przeciwnika.

3 minuty później już nie miał nic do powiedzenia po uderzeniu Bartosza Kuźniarskiego. Ładną asystą popisał się przy tej bramce młodzieżowiec Jakub Lizakowski, który idealnie dograł pod nogi kolegi.

Odpowiedź puławian mogła być natychmiastowa. W kapitalnej sytuacji znalazł się najlepszy strzelec zespołu Mariusza Pawlaka, Adrian Paluchowski, ale doświadczony snajper przegrał starcie z Kacprem Tułowieckim.

Niewykorzystana okazja szybko się zemściła. W 31. minucie z piłką w polu karnym znalazł się Łuczak i z zimną krwią podwyższył prowadzenie Raduni na 2:0. Tym samym ponownie wydawało się, że ekipa z województwa pomorskiego nie odda zwycięstwa przy swoich kibicach.

Inną wizję na plan gospodarzy mieli Wiślacy i już na starcie drugiej połowy Carlos Daniel był blisko znalezienia drogi do bramki Tułowieckiego. Napór na przeciwnika opłacił się, bo kilka chwil później faulowany w polu karnym był Paluchowski, a sędzia wskazał na jedenasty metr. Piłkę ustawił Daniel i pewnym strzałem pozwolił drużynie złapać kontakt z rywalem.

W 80. minucie wprowadzony z ławki Dylan Ruiz-Diaz wykorzystał gapiostwo obrony i doprowadził do remisu. W samej końcówce Kacper Kondracki poszukał jeszcze trafienia dającego jego zespołowi wygraną, ale tym razem bramkarz Stężycy nie dał się zaskoczyć. Cenny remis pozwolił Wiśle wskoczyć w tabeli tuż za plecy swojego przeciwnika ze stratą zaledwie jednego oczka.

Zabójcze dwie minuty rezerw Lecha

Wiadomo nie od dziś, jak nieprzewidywalne potrafią być zespoły rezerw. Lech II Poznań i Śląsk II Wrocław pokazują to w tym sezonie dobitnie, wygrywając, chociażby 2:0 z KKS-em w przypadku zespołu Krzysztofa Wołczka, a chwilę wcześniej przegrywając 1:6 z Garbarnią. Podobnie jest z Lechem, który jak dotąd jest bezkompromisowy. Przed tą kolejką bilans poznaniaków wynosił 4 zwycięstwa i 5 porażek. W sztabie Kolejorza liczono po cichu na sprawienie niespodzianki w meczu z Olimpią.

Pierwsze minuty spotkania zwiastowały jednak ciężką przeprawę z czarnym koniem rozgrywek. Joao Guilherme doszedł do piłki po zamieszaniu w polu karnym, ale jego strzał głową minął poprzeczkę bramki Miłosza Mleczki.

Z drugiej strony spróbował Patryk Gogół, który zdecydował się na uderzenie z dystansu i trzeba przyznać, że młodemu piłkarzowi Lecha do szczęścia zabrakło bardzo mało. Ostrzeżenie ze strony gości nie zostało zlekceważone przez Olimpię. W 35. minucie akcję trójki Senkevich – Kurbiel – Czernis wykończył ten drugi i uszczęśliwił kibiców zgromadzonych na stadionie w Elblągu.

Opromienieni pierwszym golem gospodarze szukali trafienia numer dwa, a najbliżej tego był Guilherme. Portugalczyk oddał strzał z 25. metra, ale tym razem Mleczko nie dał się pokonać. Drużyna prowadzona przez Karola Bartkowiaka zaatakowała dopiero w 70. minucie. W roli egzekutora znalazł się Jakub Antczak, ale przeniósł futbolówkę nad bramką.

Punktem kulminacyjnym dla tego starcia była druga żółta, a w konsekwencji czerwona kartka dla Huberta Krawczuna i po tej sytuacji obraz gry zupełnie się zmienił. Przewaga jednego zawodnika dała bodziec Lechowi i ten za sprawą Łukasza Spławskiego zdobył gola na 1:1.

Napór Kolejorza trwał w najlepsze, a Olimpia wydawało się, że nie zdążyła jeszcze obudzić się po stracie bramki, a już przyjęła kolejną. Antczak wyciągnął wnioski z pierwszej próby i już w kolejnej się nie pomylił, zapewniając ekipie z Poznania jakże cenne 3 punkty.

Cała reszta

W pojedynku otwierającym dziesiątą serię gier Garbarnia Kraków pokonała 1:0 GKS Bełchatów po trafieniu Michala Kleca. Dla mistrza Słowacji z sezonu 16/17 był to premierowy gol w obecnych rozgrywkach. 

Porażki z Wisłą i Rakowem nie zdeprymowały Stali Rzeszów. Zespół Daniela Myśliwca pewnie pokonał 3:1 Znicz Pruszków, a kolejny świetny mecz zaliczyli Andreja Prokić i Damian Michalik, którzy między siebie rozłożyli strzelanie bramek.

Ruch Chorzów wybrał się na wyjazd do Ostródy, gdzie czekał na nich ostatni w tabeli Sokół. Drużyna Jarosława Kotasa walczyła, ale starczyło to tylko na jedną bramkę. Ich przeciwnicy zdobyli trzy razy więcej i zainkasowali komplet oczek.

Wygrana nad Chojniczanką nie pchnęła do serii zwycięstw Hutnika Kraków. W meczu z KKS-em Kalisz ekipa z Małopolski nie była w stanie znaleźć drogi do bramki rywala i przegrała 0:2.

Po starciach z dwoma najwybitniejszymi drużynami w historii polskiej piłki Wigry Suwałki zmierzyły się z rezerwami Śląska Wrocław i po niezbyt ciekawym widowisku zwyciężyły 1:0. Gola na wagę 3 punktów strzelił Mateusz Sowiński.

Remis w starciu z beniaminkiem z Grodziska Mazowieckiego uratował Motor Lublin, który po czterech wygranych z rzędu przerwał udaną passę i tylko podzielił się punktami z zespołem Pogoni.

Komplet wyników 10. kolejki eWinner 2. Ligi:

Garbarnia Kraków – GKS Bełchatów 1:0

Pogoń Grodzisk Mazowiecki – Motor Lublin 1:1

Sokół Ostróda – Ruch Chorzów 1:3

KKS Kalisz – Hutnik Kraków 2:0

Wigry Suwałki – Śląsk II Wrocław 1:0

Radunia Stężyca – Wisła Puławy 2:2

Chojniczanka Chojnice – Pogoń Siedlce 3:0

Olimpia Elbląg – Lech II Poznań 1:2

Stal Rzeszów – Znicz Pruszków 3:1

TABELA

Fot. 90minut.pl

Dominik Pasternak