Dobry plan, tylko czy w Lubinie ma sens?

Share on facebook
Share on twitter
dobry plan

Zwykło się mówić, że najlepsze warunki do gry w ekstraklasie są w Lubinie. Fajny klub, dobrze płacą, ani się nie walczy o utrzymanie, ani specjalnie o wyższe cele. Ot, takie dobre miejsce by spędzić kilka spokojnych lat w karierze.

Jak jesteś młodym zawodnikiem jak np. Bartosz Slisz, czy Bartosz Białek, to przy okazji wypromujesz się do lepszego klubu. Nie może więc dziwić opinia, że jest to klub zbyt wygodny, rozleniwiający piłkarzy, na swój sposób nudny i przewidywalny. Trzeba jasno powiedzieć, że to jest wielka bolączka dla polskiej piłki, ponieważ mówimy tu o klubie, który ma wszystko by zrobić krok do przodu. Jednak w tym sezonie jest zupełnie inaczej. Niestety w tym negatywnym sensie i zamiast iść sportowo do przodu, ,,Miedziowi” zaczynają się cofać. Zagłębiu nie wystarczyło kompromitacji na boisku i cyrku z zatrudnianiem trenera kilka dni przed ligą. Władze tego klubu opublikowały również plan rozwoju na następne 4 lat, który budzi jeszcze większe kontrowersje.

Oczywiście nie ma nic złego w planowaniu do przodu. Jednak jest jeden warunek. Klub sportowy ma się rozwijać przede wszystkim sportowo. Wpisywać cele, które chce się osiągnąć i dążyć do ich zdobycia. Przykład Rakowa Częstochowa dobrze pokazuje jak wygląda klub z dobrze napisanym planem sportowym. Zagłębie jednak zrobiło coś odwrotnego. Przedstawiło plan nie sportowy, a biznesowy. Zamiast planowanych trofeów jest zaplanowany bilans ze sprzedaży zawodników i nakaz ich promocji w pierwszym zespole. Klub jasno daje do zrozumienia, że chce grać najmłodszą jedenastką w Ekstraklasie i ze sprzedaży tych zawodników się utrzymywać.

Zamiast walki o mistrzostwo kraju, będzie walka o Pro Junior system. Trener Żuraw ma w tym momencie nakaz grania poszczególnymi zawodnikami (co najmniej 4 piłkarzy do 24. roku życia), tak by sztywnie narzucona średnia wieku pierwszego zespołu się zgadzała ma papierze. Taki przymus może zdewastować również szatnie i relacje pomiędzy piłkarzami. Przecież piłkarze nie są ślepi i widzą kto jaki pozom dysponuje i kto zasługuje na pierwszy skład.

Pesel nie może decydować o miejscu w składzie. Oczywiście promowanie młodzieży jest czymś dobrym, jednak trudno nie oprzeć się wrażeniu, że tutaj poszło to w złą stronę. Stanisław Czerczesow powiedział kiedyś na konferencji prasowej, że klub piłkarski to nie przedszkole. Wydaje mi się, że lepiej byłoby posłuchać byłego trenera Legii, zanim ten plan czteroletni nie doprowadzi klubu do katastrofy sportowej. Wynik meczu z Wisłą Kraków pokazał, że taki zespół może nie mieć racji bytu, a styl gry Zagłębia nie napawał optymizmem. Pytanie co przetrwa dłużej: plan, czy Zagłębie w Ekstraklasie.

Ignacy Zieliński